Żel z aloesem i płatkami złota Lass

Z aloesem mam dziwne relacje. Zazwyczaj drogeryjne kosmetyki "aloesowe" mnie uczulają, ale np. sok z aloesu do przemywania twarzy od Zrób sobie krem (recenzja wkrótce) sprawdza się u mnie dobrze i nic złego mi nie robi, a żel z aloesem i płatkami złota Lass od Helfy moja skóra uwielbia!
Ten żel to kosmetyk wielozadaniowy, który moim zdaniem sprawdzi się w pielęgnacji każdej cery. Jest to typowy żel o galaretkowatej konsystencji, który początkowo pozostawia klejącą warstwę, która szybko się wchłania i za chwilę pozostawia skórę niesamowicie gładką, miękką i ... jędrną!
Ten żel bardzo pomógł mojej skórze podczas choroby gdy za sprawą antybiotyków była przesuszona, a także po kuracji z kwasami. Żel bardzo dobrze nawilża skórę, a w połączeniu z olejami sprawia, że nie ma efektu tłustej skóry. Ma przyjemny skład i pachnie wodą różaną połączoną z delikatnym zapachem Indii ;) W dodatku jest bardzo, ale to bardzo wydajny, bo wystarczy odrobina na całą twarz, szyję i dekolt ;)
Tak jak zapewnia producent żel świetnie nawilża, koi skórę i łagodzi podrażnienia i pięknie napina skórę. Rewelacyjnie sprawdza się jako baza pod makijaż ;) Żel dostaniecie w sklepach Helfy, ja mój kupiłam w ekopasażu Helfy w Katowicach. Żel ten stosuję zarówno w domu jak i pracy. Mimo, że jest wydajny to niedługo dobije końca (nie oszczędzam go ani na sobie, ani na klientkach), ale na pewno kupię kolejną tubkę, bo za 20 zł mamy bardzo dobry kosmetyk ;) Gorąco Wam ten żel polecam! 

Celine Dion Sensational Luxe Blossom - zapach miłości

Gdyby ktoś zapytał mnie jak pachnie miłość bez wahania odpowiedziałabym, że dokładnie tak jak zapach Celine Dion Sensational Luxe Blossom
Bardzo lubię zapachy Celine Dion i miałam już chyba wszystkie dostępne w Polsce. Uważam, że Celine tworzy przepiękne, bardzo kobiece zapachy, które mają w sobie "coś" i są niepowtarzalne. Każda buteleczka aromatycznej wody Celine kojarzy mi się z jakimś okresem w moim życiu (zdana matura, obrona pracy mgr, narodziny Kamilki i jeszcze kilka innych ważnych dla mnie wydarzeń). Zawsze wtedy pachniałam zapachem skomponowanym przez tą znaną kanadyjską piosenkarkę. Mało tego są zapachy takie jak np. Pure Brillance, do których często wracam. To właśnie ten zapach towarzyszył mi podczas obrony pracy magisterskiej ;)
Aromat Sensational Luxe Bloosom łączy w sobie nuty kwiatowo-drzewno-piżmowe. A jak wiecie ja kocham piżmo i może dlatego właśnie tak bardzo lubię zapachy Celine, bo większość ma w sobie te nuty ;)

Jest to zapach złożony, trudny do określenia. Jednocześnie głęboki, mający w  sobie to "coś". Dla mnie niesamowicie kobiecy, ale lekki i romantyczny. Na długo pozostaje w pamięci i tak! kojarzy mi się z miłością. Według mnie dokładnie tak pachnie miłość. Wyczuwam w nim frezję (mój ukochany kwiat) i magnolię (ulubiony krzew). Zapach jest długotrwały (mimo, że jest to dezodorant) i nie męczący. Idealnie nadaje się na wiosenny czas. Ubrania nim spryskane pachną przez kilka dni, na skórze utrzymuje się cały dzień. Ja jestem nim zauroczona i na pewno do tego zapachu będę wracać. Obecnie mam 2 buteleczkę i zapach cały czas mnie zachwyca. Stosunek ceny do jakości jest na duży plus, bo 75 ml dezodorantu, którego śmiało można używać jak perfum kosztuje niecałe 30 zł, a zapach jest niezapomniany i złożony.

Znacie zapachy Celine Dion ?

Ziaja zimowy krem do rąk z filtrami UV

Świąteczny okres już dawno za nami, w sumie zima powoli już też odchodzi choć pewnie jeszcze raz czy dwa sypnie śniegiem. Tej zimy na moim nocnym stoliku królował zimowy krem do rąk Ziaja świąteczne aromaty - karmelizowany migdał
W zeszłym roku miałam z serii świąteczne aromaty Ziaja mydło i krem do rąk <recenzja klik> i byłam rozczarowana. Jednak gdy w tym roku pojawiła się nowa szata graficzna i opakowanie z pompką postanowiłam dać ziaji jeszcze jedną szansę. Zimowy krem do rąk z filtrami UV wg producenta ma skórę wygładzać, zapobiegać fotostarzeniu i uprzyjemniać aplikację zapachem karmelizowanych migdałów
Jako, że opakowanie mieści w sobie aż 200 ml produktu używałam tego kremu nie tylko do rąk, ale do całego ciała. Z działania byłam tzn. jestem zadowolona choć krem ten nie robi nic spektakularnego. 
Dobrze nawilża, ale nie na długo, ładnie skórę wygładza i uelastycznia jednak bez efektu wow! Do tego bardzo przeciętny, chemiczny skład sprawia, że mimo iż stosowałam go z przyjemnością nie kupię go po raz kolejny
Zapach jest przyjemny ( w przeciwieństwie do wersji z zeszłego roku), ale chemiczny i to czuć. Faktycznie przypomina migdały. Dla mnie pachnie jak amaretto ;) Bardzo dużym plusem jest obecność pompki oraz przyjazna cena, bo 200 ml kosztuje ok 8 zł - przynajmniej ja tyle zapłaciłam w lokalnej aptece.
Jest to też krem bardzo wydajny mimo, że smaruję nim nie tylko ręce, ale też nogi codziennie od grudnia nadal mam jeszcze połowę opakowania.  Jednak po tej buteleczce na pewno nie kupię kolejnej.

Znacie zimowe kosmetyki Ziaja ? Lubicie ?;>

Scandaleyes Reloaded pogrubiający tusz do rzęs Rimmel

Reklama kosmetyków Rimmel zawsze mnie wkurza. Nie podoba mi się taka forma przekazu informacji o nowych produktach. Jednak mimo to kosmetyki Rimmel co jakiś czas znajdują się w mojej kosmetyczce choć nie mogę powiedzieć, że jest to moja ulubiona kolorówka. W grudniu otrzymałam kilka kosmetyków kolorowych Rimmel do przetestowania. Między innymi w paczuszce znalazł się pogrubiający tusz do rzęs Scandaleyes Reloaded
Zadaniem mascary jest nadanie rzęsom niesamowitej objętości na 24 godziny, którą usunie ciepła woda podczas demakijażu ;)
Ciekawe, prawda ? Mascara ma też  - jak zapewnia producent- nową formułę oraz gęstą szczoteczkę
I faktycznie szczoteczka jest gęsta i duża co zapewne nie każdemu się spodoba. Ja jednak lubię takie duże szczoteczki choć wolę silikonowe wypustki.
Z tą mascarą trzeba nauczyć się pracować. Początkowo konsystencja jest dość wodnista i rzęsy są słabo podkreślone. Mascara potrzebuje kilku dni na doschnięcie. I wtedy dobrze się sprawdza choć moim zdaniem bez efektu wow. Do codziennego makijażu jak najbardziej się nadaje. Ładnie rozdziela rzęsy, delikatnie je pogrubia i wydłuża. Najlepiej wygląda z jedną warstwą, bo każda kolejna powoduje sklejenie rzęs

Na pewno nie zapewnia efektu sztucznych rzęs, ale jest godna polecenia na co dzień dla mało wymagających rzęs. Przez pierwszy miesiąc się nie osypuje i nie daje efektu pandy. Niestety po 2 miesiącach jest już suchsza i tworzy grudki oraz pandę już po 6 godzinach ;( Szkoda! Jest to przeciętny tusz, dość krótkotrwały. Ze zmyciem go nie ma problemu - tak jak zapewnia producent jest zmywalny ciepłą (ale oczywiście nie gorącą) wodą choć szybciej i bez rozmywanie pozbędziecie się go za pomocą micela. Ja w tym miesiącu po 3 miesiącach używania się z nim pożegnam i raczej nie spotkamy się drugi raz.

Isana oaza spokoju

Bardzo lubię saszetkowe sole do kąpieli Isana dostępne w rossmannie. Zwłaszcza czas marzeń <recenzja klik> przypadł mi do gustu (wiadomo lawenda i te sprawy ;p). Najnowszą solną saszetką jest Isana Oaza spokoju

 Jest to kompozycja zapachowa łącząca w sobie nuty jaśminu i lilii wodnej. Zdecydowanie nie są to moje nuty. Jaśmin dla mnie jest zbyt mocny i duszący, a lilia wodna to taki mdły zapach starej wody. No takie mam skojarzenia. Jednak oaza spokoju wg Isany pachnie zjawiskowo i absolutnie nie przypomina mi powyższych kwiatów ;)

Sól jest cukierkowa. Uroczy dziewczęcy róż sprawia, że kąpiel jest jeszcze większą przyjemnością. 

A zapach jest urzekający. Tak jak już wspomniałam nie przypomina mi  - całe szczęście - połączenia jaśminu z lilią wodną. Dla mnie ta sól pachnie cukierkami albo galaretką. Zapach jest słodki, landrynkowy, ale nie kiczowaty czy drażniący. Pozwala się zrelaksować i naprawdę umila czas spędzony w wannie ;)
Idealny na walentynkową kąpiel niekoniecznie samemu ;p

Sól w przeciwieństwie do czasu marzeń daje krótkotrwałą pianę, ale zapach unosi się w łazience jeszcze długo po kąpieli. Skład soli jest jak najbardziej "solny" i w działanie pielęgnacyjne nie ma co wierzyć jednak moja skóra po takiej kąpieli absolutnie nie była wysuszona, a to rzadkość, bo większość soli bardzo wysusza i podrażnia moje ciałko.  Na pewno zrobię zapas tej soli tym bardziej, że kosztuje niecałe 3 zł ;)

Kto ma ochotę wykąpać się w różowej wodzie ? ;>
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...