Blogmas2016 #5 Zapach świąt

Uwielbiam świąteczne zapachy!
Staram się żeby w moim domu przez cały rok unosiła się przyjemna woń, ale w okresie jesienno - zimowy szczególnie o to dbam ;) Jako, że święta coraz bliżej zapraszam Was na krótki, pachnący post ;)
 Listopad, grudzień i styczeń to miesiące w których najwięcej palę świec. Bo jeśli chodzi o zapachy to najbardziej lubię świece zapachowe.
Najczęściej wybieram świeczki i podgrzewacze Aril z biedronki. Są to dość tanie, ale pięknie pachnące świeczki. Moim ulubionym  zapachem jest połączenie jabłka z cynamonem. Ubóstwiam ten aromat i w czasie świąt najczęściej tak pachnie w moim domu ;)
 Może to dlatego, że kocham szarlotkę ... ;) Zresztą cynamon nawet w środku lata kojarzy mi się z bożym narodzeniem. Serio! ;)
W tym roku zrobiłam też zapas świeczek Air wick ponieważ promocyjna cena w Tesco kusiła ;)
I mimo, że zapach są piękne to jednak nie są one już tak intensywne jak zapachy z biedronki. Tak więc jeśli chodzi o świeczki to biedronka rządzi ;p

Od kilku tygodni mam również elektryczny dyfuzor zapachów Air Wick, który był jednym z lepszych zakupów. Co prawda cichy nie jest, ale można się do jego westchnień przyzwyczaić, a fakt że zapewnia przyjemną dawkę zapachu sprawia, że jest moim ulubieńcem. Obecnie mam wkład o zapachu czerwonego jabłuszka i jest to naprawdę przyjemny, nie duszący, bardzo naturalny zapach ;)
W zapasie mam kolejny dwupak ;p

Oczywiście w notce zapachowej nie może zabraknąć słynnych wosków Yankee Candle
 Z tymi woskami mam różne relacje jednak ich świąteczne zapachy nawet lubię ;) Zdecydowanie moim faworytem jest mrożona żurawina, czyli cranberry ice <recenzja klik> oraz cynamon - sparkling cinnamon <recenzja klik> do tego duetu dołączył również Home sweet Home <recenzja klik>, który co prawda nie jest typowo świątecznym zapachem jednak dla mojego nosa ma świąteczne nuty ;)

Tak pachnie mój dom w czasie świąt, a czym pachnę ja ? Od kilku lat jesienią i zimą preferuję otulający, lekko pudrowy zapach białego piżma. White Musk Tesori d'Oriente to mój wybór na ten magiczny czas ;)

A jak pachną Wasze święta ?;>

Blogmas2016 #4 świąteczny makijaż Pure Colors

W blasku świec połyskujący makijaż to idealne rozwiązanie. W tym roku na moich powiekach pierwszy raz zagościł pigment - mineralny pigment Pure Colors firmy Ikor 
Nasz pierwszy raz był bardzo udany i nie sądziłam, że kiedykolwiek pokocham sypki cień do powiek. Choć to nie jest tylko cień do powiek.... ;)
Mam nr 32, który wygląda niesamowicie i wg producenta nazywa się Sunburn Bronze
Już po pierwszym użyciu wiedziałam, że tegoroczny, świąteczny makijaż będzie  wykonany tym pigmentem ;) W opakowaniu wydaje się ciemny - różowo-ceglasty zdecydowanie ciepły. Jednak w rzeczywistości to bardzo subtelny kolor
Na skórze jest to zdecydowany róż, który z brązem ma niewiele wspólnego. Przepięknie iskrzy i ma w sobie srebrno - niebieskie drobinki.
Na powiece wygląda nieziemsko! Idealnie pasuje do moich oczu ;p 

Jest bardzo dobrze zmielony wręcz przypomina pył.  Mimo to nie sprawia problemu podczas aplikacji. Na pewno nie jest to brokat ;) Nie pyli, nie osypuje się. Nie wyglądamy jak bombka na choince ;p 

 Ja nakładam go za pomocą pędzelka  na kremowy cień Maybelline creme de nude <klik> i z efektu jestem zadowolona choć niestety nie mogę się takim makijażem cieszyć cały dzień ;( Zazwyczaj w takiej postaci utrzymuje się na powiece ok 6-8 godzin potem znika i podczas wieczornego demakijażu jest w śladowych ilościach. Jednak mimo to za każdym razem gdy mam go na oczach jestem zachwycona, a i inni pytają co to za cień ;)

Oko jest rozjaśnione, tęczówki podkreślone, a sam makijaż wygląda jakbym użyła co najmniej 4 odcieni ponieważ pod każdym kątem migocze inny kolor. Raz powieka jest srebrna, raz różowa, a kiedy indziej złota. Niesamowite!
W ofercie firmy znajduje się chyba z 50 albo i 100 odcieni! Jest w czym wybierać. W ogóle firma ma niesamowite kosmetyki kolorowe. Obecnie jestem "napalona" na ich pomadkę utleniającą oraz bronzer ;p Ciekawią mnie też ich pigmenty do brwi ;)

Ten pigment jest również produktem wielozadaniowym. Sprawdzi się nie tylko jako cień, ale także można nim podkreślić usta (nr 33 jest boski), zastąpić róż i rozświetlacz, dodany do balsamu zaczaruje ramiona i dekolt (na sylwestra must have ;)). Wiem, że wizażystki wykorzystują go ze specjalnym aktywatorem również jako eyeliner ;) Ponoć można go również użyć do paznokci. Jeszcze tego nie sprawdzałam, ale spróbuję ;)

Przyjrzyjcie ofertę firmy Ikor zwłaszcza jeśli lubicie kosmetyki kolorowe z czystymi i naturalnymi składami. Osobiście ich pigmenty szczerze polecam!

Znacie produkty  Ikor ?

Blogmas2016 #3 Świąteczny minimalizm

Minimalizm to ostatnio bardzo modny trend. Mnie do minimalistki jest daleko, a minimalizm kosmetyczny jest dla mnie abstrakcją. No co poradzę. Uwielbiam kupować kosmetyki (i nie tylko kosmetyki) i nie potrafię się ograniczyć. Jednak w tym roku postanowiłam, że moje przygotowania do świąt będą minimalistyczne

I nie myślcie, że chodzi o prezenty. Co to to nie. Nie będę również ograniczać ilość ozdóbek w moim mieszkanku. Jednak umiar chcę wprowadzić zwłaszcza w sprzątaniu oraz pieczeniu.
Odkąd pamiętam, czyli od zawsze w mojej rodzinie panowała iście świąteczna gorączka. Mama z babcią szalały z porządkami, gotowaniem, pieczeniem i zakupami. Ja sama wpadłam w ten przedświąteczny szał. W efekcie do Wigilii siadałyśmy z mamą wykończone, a wizja kolejnych 2 dni intensywnego gotowania (bo przecież w święta obiad musi się składać co najmniej z 2 zup, 3 rodzajów mięsa, klusek ciemnych i jasnych, czasami do tego jeszcze były ziemniaki, 3 rodzaje kapusty i surówki ) nie napawała optymizmem. Od kilku lat przed świętami całe dnie spędzałam na generalnych porządkach, w przerwach odwiedzałam moje klientki i co oczywiste pracowałam, a wieczorami piekłam ciasteczka. Zazwyczaj robiłam przynajmniej 6 smaków ciastek (i to nie z jednej porcji) do tego 2 czasami 3 serniki, szarlotkę i jeszcze jakieś ciasto. Fakt moja rodzina jest słodkolubna, ale nasze brzuszki w święta wyglądają tak samo jak w ciągu roku. Nigdy nie było tak, żeby udało nam się wszystko zjeść. Po świętach zostawało mnóstwo jedzenia, które niestety potem się wyrzucało. 
W tym roku powiedziałam DOŚĆ!!! Po pierwsze moje obie prace zajmują mi naprawdę sporo czasu i czasami nie mam sił nawet na wieczorny spacer z Messiczkiem. Po drugie w święta nie o to chodzi żeby cały czas jeść, prawda ? Dlatego też w tym roku upiekę tylko nasze ulubione czekoladowe ciasteczka (fakt, że będzie to z 4-5 porcji) i do tego może 1-2 porcje maślanych. Z ciast ograniczę się do serników. Będą dwa, bo akurat serniki bardzo lubimy ;)
Co do sprzątania to też nie mam zamiaru szaleć. Umyję okna, posprzątam, ale na pewno nie będą to generalne porządki, bo na nie nie mam ani czasu ani ochoty. Na świąteczne - jedzeniowe zakupy też się nie wybieram. Kupię tylko to co lubię, w ilości na 2 dni i nie będę robić zapasów. Wolę po świętach kupić świeże wędliny czy owoce, a nie przez 2 tygodnie jeść to co kupiłam przed świętami.
Za to na pewno nie będę się ograniczać w dekorowaniu domku, bo uwielbiam otaczać się światełkami, stroikami i świątecznymi figurkami ;) Już mam sporo nowych świątecznych gadżetów, które tylko czekają na świąteczne serwetki.
Nie planuję też małych prezentów,  a wręcz przeciwnie ;p

Wieczorami zamiast myć szafki będę oglądać świąteczne filmy, a w kuchni spędzę tylko kilka godzin na przygotowaniu kilku ulubionych rzeczy ;)

Tak więc w tym roku święta będą jeszcze przyjemniejsze niż zawsze. Szczerze powiem, że nie mogę się doczekać tegorocznych świąt.
A jak wygląda przygotowanie do tych dni u Was ?
Szalejecie  czy raczej oddajecie się świątecznemu relaksowi ? ;>

Pamiętacie o karmieniu piesków przez aplikację OLX ? ;>

Denko nr 10 i 11/2016

Przyznać się! Kto zauważył, że nie było październikowego denka ? ;> 
Hmmm ? Mimo, że denka cieszą się dużą popularnością ja od zawsze mam z nimi problem. A ostatnio z braku czasu naprawdę się do nich zmuszam ;( A przecież nie o to chodzi w blogowaniu, prawda ?
Dziś zapraszam Was na przegląd kosmetycznych  zużytków z października i listopada, bo skoro już zajmowały mi miejsce za szafą to wypadałoby je pokazać. 
Denko wydaje się duże jednak jak na mnie i 2 miesiące używania to wierzcie mi na słowo wcale tego dużo nie ma ;p 
Ale po kolei!

Pielęgnacja twarzy
1. Soraya Ideal beauty krem na dzień <recenzja>
2. Your Natural Side olej z pestek arbuza <recenzja>
3. Ziaja Pro bardzo mocny peeling - za mocny ;/
4. Logona brązowa glinka do mycia <recenzja>
5. LaciBos Femina żel do higieny intymnej, który stosowałam do mycia twarzy - bez rewelacji. Nie polecam ani do pielęgnacji twarzy ani stref intymnych ;/
6. Zepter Swiss Logical tonik nawilżający <klik>
7. Be Beauty micel - jest ok, ale poznałam lepsze
8. Vespera mydło dziegciowe <recenzja>


Pielęgnacja ciała:
9. Palmolive malinowa pianka do mycia rąk - fajny produkt, ale z malinami to on ma niewiele wspólnego
10. Soraya żel pod prysznic - bez szału. Dobry na wyjazdy
11. Le Petit Marseillais miód lawendowy- uwielbiam! <recenzja>
12. Farmona Magic SPA zimowe noce <recenzja>
13. Isana żel limonka i bazylia - nie mój zapach
14. Kostka nawilżająca Dove - 1z10 produktów, które kupuję regularnie 


Włosy:
15. Lanza Healing Nouirsh - super kuracja przeciw wypadaniu włosów!
16. Pilomax spray do włosów ciemnych <recenzja>


Zapach:
17. Próbka Indigo second skin - za mocny zapach, ale trwały!
18. Lady speed stick pHActive w kulce - wolę w sztyfcie!
19. La Rive Cute - boski zapach <recenzja>
20. Celine Dion Sensation  - lubię ;)
21. Nike Fission - przyjemny zapach, ale trwałość to 10 minut ;/
22. Antyperspirant Ziaja Soft - lepszy niż nivea ;)


Kolorówka:
23. Golden Rose wow! srebrny brokat <3
24. Marokańska pomadka utleniająca <recenzja> hit!
25. Delia Proaqua mascara <recenzja>
26. Nivea cherry pomadka ochronna <klik> ale to już nie to co kiedyś ;/
27. Tisane fresh <recenzja>
28. Soraya Aqua Matt <recenzja>


Saszetki:
29. Maseczki Zepter <recenzja>
30. Bielenda Carbo detox <recenzja> jestem rozczarowana ;/ 
31. L'Biotica maseczka oczyszczająca - bubel!
32. Isana czas marzeń kryształki do kąpieli <recenzja> uwielbiam!
33. chusteczki do demakijażu - bubel!

Było jeszcze kilka próbek, ale żadna mnie nie zachwyciła więc nie ma o czym gadać. Pogrubione kosmetyki są godne polecenia ;)
 Jest to najprawdopodobniej przedostatnie moje denko, ale to jeszcze nie jest przesądzone ;p 

A jak Wasze denka ? Spore ? ;>
Przyjemnej niedzieli ;)

Blogmas2016 #2 Zimowe noce Magic SPA Farmona

Uwielbiam świąteczne aromaty. Już od listopada palę świąteczne świeczki i woski. Z świętami najbardziej kojarzy mi się połączenie jabłka z cynamonem. W ogóle uwielbiam smak i zapach cynamonu i nawet w środku lata gdy posypuję cappuccino szczyptą cynamonu od razu widzę zaśnieżone pola i lasy ;p
 Umm! uwielbiam też świeczki z biedronki (Aril)o tym zapachu. 
Co roku w grudniu, w mojej łazience lądują kosmetyki o zapachu świąt. 
W tym roku rozkoszuję się rozgrzewająco-odprężającymi olejkami do kąpieli Farmona Zimowe Noce
Buteleczki o pojemności 500 ml i świetnej zimowej szacie graficznej skrywają w sobie 2 bardzo podobne olejki, które tylko delikatnie różnią się zapachem. Wersja czerwona skrywa w sobie czekoladę w towarzystwie pomarańczy z szczyptą kardamonu zaś niebieska to połączenie gruszki zatopionej w gorącym karmelu z nutą cynamonu
Zapach czerwony jest zdecydowanie mocniejszy i bardziej przypomina grzane wino. Olejek niebieski jest delikatniejszy i bardziej wyczuwam tutaj karmel. Trochę przypomina mi zapach  karmelowego peelingu Tutti Frutti przy czym jest subtelniejszy i nie drażni nosa tak jak peeling.
Skład podobnie jak opisy jest niemal identyczny
Mimo, że producent oba kosmetyki nazwał olejkami to z olejami nie mają one nic wspólnego. Bardzo dobrze się pienią, nie pozostawiają tłustego filmu ani na skórze, ani na wannie. Skóry też nie wysuszają, nie podrażniają, ani nie powoduję swędzenia (co czasami mi się zdarza).
Oba płyny polubiłam i z przyjemnością sięgam po nie wieczorami, zwłaszcza ostatnio gdy szalały śnieżyce albo po ciężkim dniu w pracy. Wersja niebieska zapachowo wypada trochę lepiej i na pewno skuszę się na kolejną buteleczkę. Bo nic mnie tak nie relaksuje i świątecznie  nie nastraja jak kilkanaście minut w pachnącej, wypełnionej pianą wannie i świątecznymi piosenkami Rmfonświęta w tle ;) 
Żel czerwony kupiłam w drogerii natura, a niebieski w Hebe. Ich cena była podobna - coś w granicy 10 zł ;)

Miłośniczkom świątecznych zapachów oraz kąpieli w wannie serdecznie polecam ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...