Bell Moroccan Dream

Ostatnio marka Bell jest bardzo popularna, a to za sprawą ich biedronkowych kosmetyków (czyli kosmetyków dostępnych w biedronce, a nie z biedronki - takiego owada) Zawsze gdy jestem w biedronce przeglądam szafę Bell, ale rzadko coś mnie kusi. Jednak matowe pomadki w kremie Bell Moroccan Dream zaciekawiły mnie na tyle, że się skusiłam
Z 6 kolorów najbardziej podobał mi się nr 5 choć miałam jeszcze ochotę na nr 3 jednak w żadnej pobliskiej biedronce go nie dostałam ;(
Nr 5 to dość intensywny kolor soczystej maliny choć po wyschnięciu jest bardziej stonowany niż w opakowaniu
Aplikator jest klasyczny, ale dobrze się nim maluje i rozprowadza pomadkę. Konsystencja jest idealna tak samo jak pigmentacja.
Zaraz po nałożeniu produktu usta stają się satynowe. Pomadka potrzebuje kilku chwil na zmatowienie.

Mimo matowej formuły komfortowo się ją nosi. Nie ściąga ust, nie wysusza ich i nie tworzy skorupy, a także nie zbiera się w kącikach ust. Trwałość wg mnie jest na 5 ponieważ zapewnia kolor na ponad 4 godziny. Oczywiście gdy coś jemy trochę się ściera, no i z rosołem niestety nie wygra. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu ponieważ bajecznie wygląda na ustach, przyjemnie się nosi, nie wysusza i nie drażni warg, a także ma przyjemną cenę (8,99 zł). Żałuję, że już tych matowych pomadek nie ma w biedronce, ale liczę, że jeszcze kiedyś się pojawią ;)
A wy macie swój Moroccan Dream ?;>

Soraya Ideal beauty regenerujący krem-esencja na noc

Kilka lat temu zmieniłam swoją pielęgnację na bardziej naturalną. Była to bardzo dobra decyzja, która w znacznym stopniu pomogła mi uporać się z uciążliwym trądzikiem. Wtedy to m.in zamieniłam drogeryjne kremy na noc na czyste oleje. Jednak w zeszłym miesiącu wygrałam na blogu Kasi glowlifestyle zestaw nowości  Soraya. Regenerujący krem-esencja na noc tak mnie zaciekawił, że postanowiłam sobie zrobić przerwę od olei ;p
Krem przeznaczony jest do każdego typu cery co wiadomo nie zawsze się sprawdza. Trochę się obawiałam, że ten krem może spowodować u mnie wysyp nieprzyjaciół, ale szczerze ten krem pokochałam i z czystym sumieniem polecam go moim koleżankom, klientkom, a teraz i Wam - moim czytelnikom;) 
  Ten krem daje efekt jak najlepsza nawilżająca maseczka! W sumie wszystko co obiecuje producent ten krem spełnia
Rano skóra jest promienna, idealnie nawilżona, gładka, uspokojona i wygląda pięknie. Naprawdę nie wierzyłam, że drogeryjny krem może tak świetnie zadziałać na moją kapryśną skórę. Jestem oczarowana działaniem tym bardziej, że skład kremu wcale taki piękny nie jest
Nie mówię, że jest zły, ale daleko mu do idealnego. I mimo obaw o zapchanie i pojawienie się stanów zapalnych w żadnym stopniu nie pogorszył mojej cery,a  wręcz przeciwnie! ;)
Krem mieści się w szklanym słoiczku posiada delikatny - bardzo przyjemny zapach, kremową, ale lekką konsystencję - dzięki czemu szybko się wchłania pozostawiając lekki satynowy - nie drażniący film.

Rano moja skóra wygląda zdrowo i pięknie, a ja czuję się jak po ekskluzywnym zabiegu nawilżającym. Naprawdę warto ten krem poznać tym bardziej, że dostaniecie go w każdym rossmanie, a jego cena to ok 25 zł

Mam jeszcze z tej serii krem na dzień i planuję się z nim poznać już w przyszłym tygodniu kiedy to mój obecny krem dzienny wyląduje w denku;)

Gorąco polecam ;)

Mum Fresh Pink Rose

Antyperspirant to podstawowy kosmetyk każdego z nas. Przynajmniej mam nadzieję, że tak jest choć podróże komunikacją miejską niestety nie potwierdzają tego ;/ Dla mnie jednak jest to produkt obowiązkowy tak samo jak mydło, szampon, pasta do zębów i podkład. Mam swoje ulubione antyperspiranty, które zawsze stoją na łazienkowej półce (jak Lady speed stick <recenzja klik> czy garnier <recenzja>) jednak lubię poznawać nowości w tej kategorii. Korzystając z promocji w rossmanie poznałam antyperspirant MUM Fresh Pink Roses
Firma Mum jak się okazało to szwajcarska marka z ponad 120-letnią historią. Czy wiecie, że to właśnie ta firma jako pierwsza wprowadziła dezodoranty do świata kosmetycznego (ponoć w 1888 roku) ? wtedy miały one formę pasty i znajdowały się w metalowej puszce. A to, że antyperspiranty są w kulce również zawdzięczamy tej firmie;) Mimo, że na świecie kosmetyki MUM są znane to do polskich drogerii trafiły dopiero w zeszłym roku. Antyperspirant w kulce MUM ma zapewnić 48 H ochronę, przyjemny zapach, a przyjazna dla skóry formuła pozbawiona alkoholu, parabenów i parafiny ma być przyjazna skórze
Polubiłam się z antyperspirantem MUM ponieważ przyjemnie pachnie, jest delikatny do skóry, nie podrażnia  nawet po depilacji i dobrze chroni przed nieprzyjemnym zapachem. Zapach jest delikatny, słodki, dziewczęcy. Nie męczy, ani nie drażni, za to czuć go nawet pod koniec intensywnego dnia. Ochrona również jest na 5 choć może osoby z dużym problemem mogą nie do końca czuć się świeżo po kilku godzinach. Dla mnie jednak skuteczność jest wystarczająca i z przyjemnością poznam pozostałe 2 warianty zapachowe. Jedynie szklana buteleczka może dla niektórych być problemem... zwłaszcza jeśli często rzeczy wypadają wam z rąk ;p Jednak dla mnie to nie problem ;)
Antyperspirant Mum o pojemności 50 ml kosztuje ok 10 zł. Ja tak jak wspomniałam na początku kupiłam go w promocyjnej cenie za 6 zł i jeśli tylko pozostałe zapachy będą w promocji to się na nie skuszę ;)

Znacie firmę MUM ? ;>

Tołpa green matująca maska normalizująca

Nie jestem i nigdy nie byłam fanką kosmetyków Tołpa. 
W sumie więcej ich kosmetyków mnie rozczarowało niż zachwyciło i jak mam być szczera w drogeriach nigdy kosmetyki Tołpy mnie nie kusiły. Jednak ostatnio w biedronce pojawiło się kilka Tołpowych produktów, a że większość dziewczyn bardzo sobie chwali te kosmetyki postanowiłam dać im ostatnią szansę i skusiłam się m.in na maseczkę matująco -normalizującą Tołpa Green
Na opakowaniu producent umieścił sporo informacji. Jednak ja przyznam szczerze nie lubię takich trochę porozrzucanych opisów.
Maska przeznaczona jest do cer mieszanych i tłustych, ale także wrażliwych. Jej głównym zadaniem jest oczyszczenie, zwężenie porów, zmniejszenie świecenia skóry, a także jej nawilżenie. Jednak wg mnie oczyszczenie i nawilżenie to 2 zupełnie inne zabiegi i trudno żeby jedna maseczka jednocześnie miała i oczyścić skórę, i ją nawilżyć. Ale wiadomo producent obiecać może wiele. A jak jest w rzeczywistości ? ;> Jest dobrze, ale mogło być lepiej ;) Mam kilka zastrzeżeń. Po pierwsze maseczki nie poleciłabym osobom z wrażliwą skórą. Ta kremowa maska o bardzo przyjemnym zapachu ma dość silne działanie oczyszczające. Nałożona zbyt blisko oczy może powodować łzawienie. Ja zaraz po aplikacji czułam delikatne mrowienie, a i oczy trochę popłakały. Skład maski niby jest ok, ale wspomniany ekstrakt z tymianku i owoców z pigwy jest za substancją zapachową tak więc producent trochę oszukuje z tymi "cudownymi", "naturalnymi" składami
W sumie jest to maseczka na bazie glinki więc jej działanie jest głównie oczyszczające. Z tym nawilżeniem to tak nie do końca jest, ale fakt jest gliceryna więc można napisać że kosmetyk może nawilżać. Jest to bardzo kremowy kosmetyk, który nie zasycha tak szybko jak naturalna glinka. Skóra po zmyciu jest odświeżona, delikatnie rozjaśniona, miękka, gładka i promienna. Zwężenia porów nie zauważyłam za to bardzo ładnie maseczka matuje skórę. Nie jest to zły produkt (do dobrego mu daleko) - raczej przeciętny i mimo, że efekty nawet mi się podobały to nie zamierzam kupić kolejnych saszetek mimo atrakcyjnej ceny (2,99 zł). Tak więc Tołpa już raczej u mnie nie zagości ponieważ wcale nie jest tak rewelacyjną i naturalną firmą za jaką się ma ;/

Lubicie kosmetyki Tołpa ? ;>

Yankee Candle Sicilian lemon

Sierpień w tym roku pachnie mi cytrynowo.
A wszystko to dzięki żelowi Isana Lady Lemon & Mr. Mint <recenzja klik> oraz woskowi Yankee Candle Sicilian lemon
I mimo, że nie przepadam za cytrusowymi zapachami to oba produkty bardzo lubię ;) Yankee Candle bardzo dobrze i w naturalny sposób oddało woń cytryny. Jest to zapach rześki i przyjemny. Bardzo często cytrynowe świeczki zalatują płynem do mycia naczyń albo kostką toaletową. Ale nie sicilian lemon. Ten wosk pachnie dojrzałą i słoneczną cytryną! Lekko, ale nie przesadnie słodki, ma w sobie coś kwaskowatego, ale jednocześnie jest świeży. Naprawdę bardzo przyjemny zapach, który idealnie pasuje do letniego dnia. Zwłaszcza gdy temperatura nie przekracza 20 stopni. Zapach kojarzy mi się z południem Włoch i z bardzo, ale to bardzo przyjemnymi wakacjami ;)

Lubicie cytrynowe aromaty ?;>
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...