"Herbata i Henna" szampon do włosów ciemnych Fitomed

O odżywce ekstraziołowej do włosów ciemnych firmy Fitomed pisałam w TEJ notce.
Dzisiaj kolej na szampon.
Z odżywki byłam i nadal jestem zadowolona, a jak jest z szamponem ?
Z szamponu jestem jeszcze bardziej zadowolona ! ;)

Jak wiecie moje włosy są trudne i naprawdę ciężko im dogodzić. Zawsze się stresuję jak zaczynam nowy szampon. Boję się zwłaszcza łupieżu, którego później nie mogę się pozbyć. Kiedy dostałam szampon "herbata i henna" do włosów koloryzowanych firmy Fitomed też byłam pełna obaw. Na szczęście moje wybredne włosy ten szampon bardzo polubiły ;)
Chcecie wiedzieć co o szamponie pisze producent ? Proszę bardzo oto notka producenta!
A teraz kilka słów ode mnie.
Szampon jak zresztą każdy kosmetyk Fitomed'u ma bardzo przyjemny ziołowy zapach. Kolor jak najbardziej przypadł mi do gustu (chciałabym mieć taki kolor włosów ;)).
A co z konsystencją? Szampon jest bardzo wodnisty, wydaje mi się, że aż za bardzo i trzeba bardzo uważać żeby nie wylać go za dużo. Pieni się ładnie na lekko brązowy kolor (lekko!).
Oprócz konsystencji wszystko jest na duży plus!
Szampon nie powoduje łupieżu, nie przesusza skóry głowy, nie powoduje swędzenia. Rewelacyjnie chroni kolor przez co farbowanie odwleka się w czasie. Po umyciu włosy są miękkie, świetnie się układają i cudownie błyszczą! Jednym słowem włosy są piękne i zdrowe!

 Plusy tego szamponu:
- przepiękny ziołowy zapach
- dość dobry skład
- cena - 250 ml ok 11 zł
- chroni kolor przed wypłukiwaniem
- odżywia włosy
- nadaje miękkość i blask
- włosy świetnie się układają

Minusy:
- jedynym minusem jest zbyt rzadka konsystencja

Podsumowując: polecam ten szampon każdej dziewczynie która ma ciemny naturalny bądź farbowany kolor włosów! Szampon dostępny w wybranych sklepach zielarskich lub tutaj ;)


Kochani to moja ostatnia notka w tym roku.  Korzystając z okazji chciałam Wam złożyć życzenia
Niech rok 2013 będzie lepszy od poprzedniego! Tego życzę Wam i sobie! ;)
Do napisania w przyszłym roku.
Buziaki ;*

Świąteczni umilacze ;)

Czy Wam te Święta też tak szybko przeleciały ?
Tyle było przygotowań, sprzątania, pieczenia, a Święta raz dwa i się skończyły.
U mnie pierwszy dzień Świąt minął bardzooooooo spokojnie jednak drugiego przyjechał mój brat z  rodzinką i spokój się skończył.

Na szczęście  udało mi się wygospodarować czas na wieczorny relaks w łazience ;)
Przedstawię Wam dzisiaj kosmetyki, które umiliły mi te święta.
Zimą, a zwłaszcza w okresie świątecznym lubię otaczać się zapachami takimi jak: wanilia, cynamon, jabłko, pomarańcza, mleko i mód. W tym czasie moje kosmetyki zazwyczaj pachną nutami zimowymi. W ogóle to ja bardzo lubię serie zimowe kosmetyków.
Dla przykładu w tym miesiącu bardzo się polubiłam z cukrowym peelingiem do ciała PINK Victoria's Secret.
Jak mam być szczera to peelingu do ciała nie używałam systematycznie. Jednak po peelingu Tutti Frutti Farmony, o którym pisałam tutaj moje zdanie na temat peelingów cukrowych zmieniło się. Tutti Frutti się skończył i musiałam mieć godnego następce ;) Z  "pomocą" przyszła moje koleżanka, która pożyczyła mi peeling PINK. Jedak ten kosmetyk tak przypadł mi do gustu, że już nie wrócił do właścicielki.
Zapach peelingu jest zniewalający. Żałuję, że nie mogę Wam go dać do powąchania. Połączenie wanilii z masłem Shea było rewelacyjnym pomysłem. Na zły humor ten peeling jest idealny!
Peeling jest bardzo gęsty przez co jest problem z wydobyciem go, ale ja odkręcam nakrętkę i wybieram go szpatułką wprost z tubki. Jeśli chodzi o działanie to oprócz tego, że peeling wygładza skórę to jeszcze rewelacyjnie ją natłuszcza i nawilża. Pozostawia  tłustą, ale nie lepką warstwę na skórze przez co nie trzeba już używać balsamu. Wiem, że dużo dziewczyn nie lubi tego tłustego filmu, ale mnie on w ogóle nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie bardzo lubię to uczucie po zastosowaniu tego peelingu. Skóra jeszcze długo pachnie jak krem waniliowy. Peeling nie zawiera parabenów, parafiny, olejów mineralnych.
Jeśli miałabym ocenić ten różowy peeling to dałabym mu 6+ ;)
Kolejnym umilaczem jest Bursztynowa sól do kąpieli z Farmony
Pierwszy raz wypluskałam się w niej w noc wigilijną i się zachwyciłam. Sól bardzo ładnie pachnie. Kryształki soli są duże, rozpuszczają się powoli, woda staje się złota ;) po kąpieli która wg producenta ma trwać 20 minut skóra jest miękka, przyjemna w dotyku i ewidentnie odżywiona ;) Sól zawiera ekstrakt z bursztynu i cenne mikroelementy (jakie ? nie mam pojęcia).
Do świątecznych umilaczy zaliczam również peeling i krem do rąk cztery pory roku z serii zimowej żurawina, miód, mleko i bawełna norweska i imbir.
Piękne zimowe zapachy, rewelacyjne działanie regenerująca i rozgrzewające ;)W dodatku cena też jest bardzo zachęcająca ;)

I jeszcze odpowiedź na TAG: GOTOWA NA ŚWIĘTA
Co prawda już po świętach, ale okres świąteczny nadal trwa. Dziękuję Ejndzel za zaproszenie.
ZASADY:
1. Wstawienie obrazka
2. Piszemy, kto nas otagował
3. Tagujemny kilka osób
4.  Powiadamy otagowane osoby
5. Odpowiadamy na pytania

PYTANIA:
1. Jaki jest Twój ulubiony świąteczny film ?
 Hmmm lubię świąteczne filmy. Pamiętam film "Świąteczna historia"  z rewelacyjną piosenką, którą słucham co roku.

2. Jaki jest Twój ulubiony świąteczny kolor?
Ciemna czerwień, bordo i złoto ;)

3. Czy lubisz na święta  zostać w piżamie, czy stroisz się ?
Nie stroje się jakoś specjalnie, no chyba, że spodziewam się gości ;) Ale w piżamie nie wyobrażam sobie spędzać świąt.

4. Jakbyś mogła kupić tylko jedne prezent to co by to było i dla kogo ?
Kupiłabym mamie to coś ;)

5. Czy otwierasz prezenty w wigilijny wieczór czy świąteczny poranek ?
Dzieciątko przychodzi do nas w wigilijny wieczór i wtedy oglądamy prezenty ;)

6. Czy kiedykolwiek budowałaś domek z pierników ?
Nigdy! Ale wszystko jeszcze przede mną 

7. Co lubisz robić w przerwie świątecznej ?
Nic!

8. Czy masz jakieś świąteczne życzenie ?
Mam i to nie jedno

9. Ulubiony świąteczny zapach ?
Cynamon z jabłkiem

10. Ulubiona świąteczna potrawa ?
Wigilijny karp, kapusta z grzybami, zupa rybna, makówki, sernik wg przepisu mojej babci oraz kaczka z jabłkami ;)

Nie taguję nikogo, bo chyba już wszyscy odpowiedzieli na ten Tag.
Buziaki ;*



Świąteczny czas trwa ;)

I nadeszły długo oczekiwane święta!
Dzisiaj będzie mało czytania, a dużo oglądania ;)
Na zdjęciach zobaczycie gdzie i jak spędza święta kaprysek, czyli  ja ;)
Będzie też o prezentach i to nie tylko tych świątecznych ;)

choinka i prezenty w moim pokoiku ;)
 Świąteczne dekoracje
 Świąteczny akcent na ścianie ;p
 Blask świecy to nieodłączny element świąt
 świecąca choinka - mogę na nią patrzeć , patrzeć i mi się nie znudzi
Centrum dowodzenia. Z tego miejsca do Was nadaję ;p
 świąteczne okno
 Choinka, przy której jedliśmy wieczerzę wigilijną
 wnętrze choinki ;p
 Moja ulubiona śnieżna bombka
migoczące światełka
 Stół skromnie przyszykowany
Makówki - śląskie pyszności z makiem
 Czas prezentów

A teraz słów kilka o prezentach ;)
Tydzień przed Wigilią dostałam paczuszkę z prezentami, które wygrałam u  Strawberry Mery .
 Lakier do paznokci Catrice nr 620 właśnie mieni się na paznokciach. Istna czarna perła ;) Strasznie rozczarował mnie pingwinek, który zawierał kokosowy płyn do kąpieli. Zapach tego płynu nie był kokosowy, a plastikowy :(
Dodatkowo w paczuszce znalazłam śliczną kartkę i życzenia, Dziękuję kochana!
Kilka dni przed Świętami pani Monika przysłała mi tonik nawilżający Gerovital i krem do rąk (recenzja pojawi się wkrótce). A w sobotę byłam w Częstochowie na gwiazdkowym spotkaniu gdzie Angel obdarowała nas taaaaaaaaakimi prezentami
Pod choinką znalazłam dużo prezentów z czego wnioskuję, ze byłam bardzo grzeczna. Jeśli chodzi o prezenty kosmetyczne to swe ciało będę moczyć w cudownej bursztynowej soli do kąpieli Farmony
A pachnieć będę Signature by Celin Dion
Jednak najcudowniejszym prezentem okazał się prezent niekosmetyczny.
Dostałam nowy aparat! ;)
Teraz próbuję go ogarnąć ;)

Tak nachwaliłam się to mogę iść ;p
Miłego dalszego świętowania!!

Świąteczny czas

Kochani!
Dwa dni przed Wigilią to jak co roku ciężki (pracowity) dla mnie czas. W tym roku nie było inaczej.
Wczoraj, czyli 22.12.2012 r wybrałam się na "wycieczkę" do Częstochowy. W Świętym mieście Angel zorganizowała gwiazdkowe spotkanie bloggerek ;) Było bardzo fajnie, chociaż jak słuchałam dziewczyn to czułam się taaaka malutka. Wiedza kosmetyczna Angel, Hexxany, Siulki, OleśKi, Strilingi, Aniki i Karoliny jest przeogromna. Ja przy nich to taki debiutant kosmetyczny. Tak! dobrze zgadujecie zazdroszczę dziewczynom ;)
Jako, że wczoraj po powrocie z Częstochowy piekłam ciasteczka i piernik, a dzisiaj serniki, szarlotki i inne pyszności nie będę się rozpisywać tylko wkleję kilka zdjęć ze spotkania. Swoją drogą zdjęcia nie są mojego autorstwa tylko KarolinyAgnieszki,  ale mam nadzieję, ze dziewczyny się nie obrażą jak je wykorzystam.

W cafe Belg podają pyszne kawy (ja wybrałam cynamonową) i herbaty (wybór jest przeogromny) oraz przepyszną czekoladę na gorąco.
 Spotkanie miało być "bez prezentowe", ale Angel nie dotrzymała obietnicy iiiiiiiiiiiiiii obdarowała nas paczkami kosmetyków (szczegółowe informację wkrótce).
Między innymi otrzymałyśmy mieszankę do wypieku Piernika Kętrzyńskiego.
  Po powrocie do domu od razu zabrałam się za pieczenie. Najpierw zrobiłam ciasteczka (kruche, cynamonowe, waniliowe, czekoladowe - browni i marcypanowe), a potem piernik. W sumie musiałam tylko dodać wodę i olej. Dobrze wymieszać i gotowe!
Mój piernik ma gwiazdkowy kształt ;)
Zapach świetny, typowo świąteczny! ;) Jaki jest w smaku ? Napiszę Wam jutro ;)

A teraz uciekam robić makówki i dekorować ciasta i ciasteczka. Trzymajcie się !



Garnier Mineral Invisible 48h

Czy dzisiaj będzie koniec świata ?
Mam nadzieję, że nie, bo jutro jadę do Częstochowy na przedświąteczne spotkanie z innymi bloggerkami!
Cieszę się, ale też stresuję! Podróż "kolejami śląskimi" zawsze jest niepewna.

A czy Wy wiecie, że jestem wierną fanką antyperspirantów Garnier Mineral ?
Nie? No to już wiecie! ;) O antyperspirantach Garniera pisałam już TUTAJ.
W zeszłym tygodniu dostałam maila od Garnier'a, że zostałam wybrana do testowania nowego antyperspirantu Garnier Mineral Invisible 48h co ciekawe jeszcze tego samego dnia kurier zapukał do mych drzwi.
Z wielką przyjemnością zabrałam się za testowanie ;)
Nowy antyperspirant od garniera ma za zadanie skutecznie chronić  przed potem i nieprzyjemnym zapachem, ale także zabezpieczać nasze ubrania przed śladami i plamami. Antyperspirant Garnier Invisible zapobiega także sztywnieniu materiału zwłaszcza pod pachami.  Nasze czarne ubrania chronione są przed białymi plamami, białe przed żółtymi, a kolorowe przed przebarwieniami! Innowacyjne prawda ?
Po tygodniowych testach mogę stwierdzić, że Garnier znowu mnie nie zawiódł. Antyperspirant jest świetny! Ochrona przed potem zapewniona, w dodatku ten kwiatowy zapach jest przepiękny. Jeśli chodzi o zapewnienia producenta to faktycznie nie zauważyłam sztywnienia materiału w okolicach pach. Na czarnych ubraniach nie ma śladu białego proszku, a kolorowe bluzki nie mają  "podezodorantowych" plam.
Po zastosowaniu na skórę preparat szybko schnie przez co bez obaw zakładam ubranie. Nie wystąpiły u mnie żadne podrażnienia nawet po depilacji, skóra jest delikatna i gładka. Antyperspirant ten nie zawiera alkoholu oraz parabenów i jak każdy produkt Garnier'a jest testowany dermatologicznie.

Podsumowując:  Antyperspirant Garnier Invisible 48h zapewnia skuteczną ochronę przed poceniem, ma bardzo przyjemny kwiatowy zapach i co najważniejsze przeciwdziała plamom, śladom i przebarwieniom na ubraniach białych, czarnych i kolorowych. Zdecydowanie jestem na TAK!

Pozdrawiam Was przedświątecznie ;*

Eveline Hydra Expert płyn micelarny

Kochani,

Dzisiaj mija rok odkąd istnieję w blogowym świecie. Dokładnie 18 grudnia 2011 o godzinie 14:54  opublikowałam pierwszą notkę ;)
 Nie będę pisać jak prowadzenie bloga wpłynęło na moje życie, chciałabym jednak wspomnieć o tym, że dzięki niemu poznałam fantastycznych ludzi, a także miałam możliwość przetestować liczne kosmetyki, których wcześniej nie znałam.  Dziękuję firmą kosmetycznym ( zwłaszcza Cleanic, Venita, 3-helisa, Fitomed, Gerovital, osmozaCare), które obdarzyły mnie zaufaniem i pozwoliły poznać swoje kosmetyki.
Dziękuję również MoniceAnice za znajomość nie tylko blogową ;)
Dziękuję również wszystkim tym, którzy odwiedzają mnie regularnie ;)

Przy okazji pokażę Wam płyn micelarny firmy Eveline, który ostatnio "wykończyłam", i który bardzo polubiłam.
Nie lubię kosmetyków firmy Eveline. Miałam kilka ich kremów do twarzy, żel do mycia, tonik, podkład, tusz do rzęs i żaden  z tych produktów  mnie nie zachwycił. No może poza lakierami do paznokci. Akurat lakiery tej firmy lubię. Wracając  do płynu micelarnego Hydra Expert; kupiłam go "w biegu", w Biedronce.
Co mnie skusiło? Cena! 100 ml kosztowało 4,50
Za co polubiłam ten płyn ? Głównie za to, że rewelacyjnie zmywa makijaż i nie podrażnia przy tym oczu! Miałam już kilka płynów micelarnych różnych firm, ale wszystkie (nawet te apteczne) podrażniały moje bardzo wrażliwe oczy. Ten tego nie zrobił. Po demakijażu oczy były czyste, nie łzawiły, nie były zaczerwienione.
Skóra po demakijażu była czysta, nawilżona i ukojona.
Skład tego kosmetyku również jest zachęcający. Płyn micelarny zawiera kwas hialuronowy, witaminy A, E i F, d-panthenol oraz ekstrakt z magnolii ;)
Mam nadzieję, że Biedronka jeszcze kiedyś "rzuci" ten płyn. Wtedy kupię przynajmniej 3 buteleczki ;)
Znacie ten płyn micelarny ?
Lubicie kosmetyki firmy Eveline ?

Pozdrawiam Was "blogowo-urodzinowo" ;)

Plumeria - masło do ciała FENNEL

Czy wiecie jak wygląda kwiat buddyjskich świątyń inaczej zwany kwiatem Lei ?
Czy wiecie jak pachnie Plumeria ?
 Dlaczego plumeria zwana jest kwiatem Lei ? A dlatego, że Lei  to hawajski wieniec kwiatów, który składa się między innymi albo głównie  z kwiatów plumerii ;) To tak w ramach ciekawostki.
Ja też tego wszystkiego nie wiedziałam  do czasu kiedy stałam się posiadaczką (szczęśliwą) masła do ciała Plumeria firmy FENNEL
Jak pachnie kwiat plumerii ? Pięknie! Ten balsam ma obłędny zapach i nie umiem wam go dokładnie określić! Dowiedziałam się, że zapach plumerii zaliczany jest do afrodyzjaków (fiu fiu ;p) przez co łagodzi stany emocjonalne i poprawia samopoczucie (o tak!) Potwierdzam! Moje samopoczucie po użyciu tego balsamu poprawia się o 360 stopni. Jak dla mnie zapach jest boski i co najważniejsze utrzymuje się bardzo dłuuugo! Rano kiedy otworzę swe śliczne ślepka nadal pachnę plumerią ;)
Ale teraz do rzeczy wiemy przecież, że zapach jest ważny, ale nie najważniejszy. Prócz zniewalającego zapachu kosmetyk ten ma (wg producenta) intensywnie nawilżać, odżywiać i łagodzić podrażnienia.
Zacznijmy od tego, że balsam ten jest koloru smerfowego! Ma również gęstą konsystencję przez co trochę trzeba się napracować, żeby balsam dobrze wmasować w skórę. Na początku nasza skóra ma odcień skóry smerfetki.
Jednak po dobrym rozsmarowaniu skóra staje się gładka i mamy wrażenie, że jest ona pokryta bardzo cienką warstwą musu przy czym warstwa ta nie jest tłusta! Fenomenalne prawda ?
Jeśli chodzi o działanie to skóra faktycznie jest bardziej nawilżona i odżywiona. A co tam napiszę prawdę: odżywienie jest MEGA! Używam tego balsamu co 2-3 dni ponieważ  działanie odżywczo-nawilżające jest naprawdę rewelacyjne! Co do działania kojącego to osobiście nie zauważyłam, żeby balsam łagodził podrażnienia. Ale sam fakt, że świetnie odżywia i bardzo dobrze nawilża całkowicie mi wystarczą żeby się w tym balsamie zakochać. Tak tak! Kaprysek (czyli, ja) zakochał się w balsamie do ciała, w plumerii! ;)
Oprócz zapachu i działania balsamu Fennel dużym plusem jest również opakowanie, które ma śliczne kolory i  formę pozwalającą wykorzystać produkt do końca bez potrzeby rozcinania opakowania. Balsam ma pojemność 200 g, jest dostępny tutaj w cenie ok 30 zł

Podsumowując: Masło do ciała Plumeria firmy Fennel wykazuje rewelacyjne działanie odżywiające i nawilżające. Oprócz tego ma przepiękny zapach, który poprawia nasze samopoczucie i umila balsamowanie;)

Życzę Wam udanego przedświątecznego tygodnia! ;*

Kochani! do jutra do 14:00 musimy nakarmić TE pieski w ramach akcji Nakarm psa z Tablicą
Klikajcie to nic nie kosztuje!

Odżywka ekstraziołowa do włosów ciemnych Fitomed

Kilka dni temu w notce kosmetyk roku wg Kapryska wspomniałam, że w kategorii "pielęgnacja, stylizacja i koloryzacja włosów" jednym z moich faworytów jest odżywka ekstraziołowa do włosów ciemnych firmy Fitomed. Dzisiaj chciałabym Wam napisać troszkę więcej o tym kosmetyku i tym samym dowiecie się dlaczego nominowałam ją w moim konkursie ;)
Co mi się podoba w tej odżywce ? Przede wszystkim przepiękny delikatny zapach! Oprócz zapachu także działanie, a konkretnie odświeżenie koloru i sprawienie, że włosy są nieziemsko (czyli kosmicznie ;p) błyszczące i miękkie!

Skład tej odżywki również jest zachęcający. W odżywce znajdziemy: wyciąg z liści herbaty cejlońskiej, wyciąg z henny irańskiej oraz witaminę E.
Jeśli chodzi o konsystencję to jest ona trochę rzadka, ale przez to wydajna.  Odżywkę możemy stosować w dwojaki sposób, albo nałożyć i po kilku chwilach (producent zaleca 3 minuty) zmyć, albo nałożyć niewielką ilość i ją pozostawić na włosach. Próbowałam obu sposobów i muszę Wam powiedzieć (a raczej napisać), że oba przypadły mi do gustu. Obawiałam się, że pozostawiona odżywka spowoduje, że włosy będą ciężkie i szybciej będą się przetłuszczać jednak nic takiego nie miało miejsca. Włosy były sprężyste, świetnie się układały i nie puszyły się ;)
Dla mnie działanie tej odżywki jest rewelacyjne! Włosy są zdrowe, odżywione, zregenerowane po farbowaniu, mocne i dodatkowo mają śliczny kasztanowy połysk. Kolor zdecydowanie dłużej się utrzymuje na włosach dzięki czemu kolejne farbowanie można przeprowadzić później ;)
Kolejnym plusem jest cena za 200 ml zapłacimy ok 9 zł ;)

Teraz już wiecie dlaczego odżywka ekstraziołowa do włosów koloryzowanych (odcienie ciemne) "Herbata i Henna" została moim "kosmetykiem roku" ?

Ciekawa jestem jakie są wasze typy na "kosmetyk roku" w kategorii "pielęgnacja, stylizacja i koloryzacja włosów" ? Czy znacie ziołowe kosmetyki  (niekoniecznie do włosów) firmy Fitomed ?

Antybakteryjny tonik na bazie srebra Ag123 Invex Remedies


Jakiś czas temu nawiązałam współpracę z firmą Invex Remedies

Dzięki uprzejmości pani Ilony otrzymałam do przetestowania: 
-odmładzającą mgiełkę do twarzy Au100, 
-antybakteryjny tonik Ag123, 
-próbkę żelu regenerującego do ciała silor+B na bazie krzemu organicznego i boru, 
-próbki kremu na dzień i na noc z krzemem organicznym i borem.
Na razie przetestowałam tonik antybakteryjny , którym jestem zachwycona i to właśnie o nim będzie dzisiejsza notka.
Tonik w formie sprayu to rewelacyjne rozwiązanie!
Moje 50 ml wystarczyło na ponad 2 miesiące przy czym „psikałam” twarz tylko wtedy gdy  miałam na niej mnóstwo nieprzyjaciół.
Dlaczego właśnie wtedy używałam tego specyfiku ? A dlatego, że srebro jest naturalnym antybiotykiem (efektywnym, łagodnym i nietoksycznym) wykazującym działanie przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe i grzybobójcze.
Tonik rewelacyjnie leczy nasza skórę nie tylko z trądziku. Wspomaga leczenie chorób grzybiczych, bakteryjnych, łojotokowych. Skuteczność została potwierdzona testami In vivo.
 Dodatkowo tonik nie zawiera alkoholu oraz parabenów.
Jeśli chodzi o właściwości tego innowacyjnego antybakteryjnego toniku to według producenta: doskonale oczyszcza i chroni skórę, zamyka pory, zmniejsza wydzielanie serum, skutecznie likwiduje przyczyny trądziku jednocześnie nie utrudnia oddychania skóry, przyśpiesza likwidację krostek i zmian trądzikowych oraz zapobiega powstawaniu nowych wykwitów. Potwierdzam, że tonik przyspiesza gojenie krost i zapobiega ich  powstawaniu oraz zmniejsza wydzielanie sebum. Nie zauważyłam żeby moje pory zostały zamknięte, ale w sumie chyba żaden specyfik sobie z moimi rozszerzonymi porami nie poradzi ;/ 


Bardzo podoba mi się sposób aplikacji tego kosmetyku, mianowicie rozpylamy tonik na twarz i pozostawiamy do wyschnięcia. Możemy oczywiście nanieść go za pomocą wacika jednak wtedy tracimy dużo produktu. Pozostawione kropelki toniku tworzą ochronną błonkę, która działa leczniczo. Efekt  ściągnięcia jest krótkotrwały. Lubiłam zostawiać ten tonik na noc. Rano moja twarz była ukojona, pryszcze wysuszone, prawie niewidoczne. Jestem naprawdę pod wrażeniem działania tego dermokosmetyku. 

Mam w planach kupić pełnowymiarowe opakowanie, które w sklepie producenta
kosztuje 35 zł za 100 ml. Może to i dużo, ale uważam, że ten tonik wart jest tej ceny!

A jeszcze się pochwalę: zostałam ambasadorką ciastek Milka  ;)
Dzisiaj dotarła do mnie paczuszka od Streetcom Milka z nowymi ciastkami Milka
 Zawartość paczki ;)

Do popołudniowej kawy spróbowałam przepysznych kruchych ciasteczek oblanych czekoladą milka ChocoLilaStix

Coś pysznego! ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...