Wakacyjny niezbędnik: żele Discover by Oriflame i herbaty lipton

Tegoroczne wakacje niestety spędzę w domu. Powiem szczerze, że to pierwszy raz od ho ho ho czasu. Jedynym urozmaiceniem będą spacery z psem i jego szkolenie.
Jako, że kocham podróże postanowiłam, że zrobię sobie taki wakacje kosmetyczne we własnej łazience. Na razie odwiedziłam Meksyk, Skandynawię i Kenię ;p
A to wszystko dzięki żelom pod prysznic Discover by Oriflame. Nie wiem jak Wy, ale dla mnie każdy kraj pachnie inaczej, wyjątkowo. Dlatego np. Indie kojarzą mi się z zapachami intensywnym, słodkimi, ciężkimi i trochę duszącymi. Japonia z delikatnym herbacianym zapachem, Afryka zapach ziemi, wanilii, piasku. Jeśli chodzi o Europę to kraje północne kojarzę z zapachami bardzo świeżymi, orzeźwiającymi, a południowe pachną słońcem, owocami. Polska sama w sobie jak dla mnie zapachu nie ma. Na razie nie ma ;p
Wracając do żeli. Na razie w łazience królują 3:  Skandynawia, Kenia i Meksyk.
Żel pod prysznic Discover Scandinavia Fresh Seascape ma prześliczny niebieskawy kolor, zapach jest orzeźwiający, lekko morski, delikatny, świeży. W sumie jest on taki lodowy. Sama nie wiem dokładnie czym on pachnie. Żel ten doskonale się pieni, jest wydajny. Jeśli chodzi o właściwości pielęgnacyjne typu nawilżenie to nic takiego nie zaobserwowałam, ale  też skóry nie wysuszył i nie podrażnił. Zauważyłam, że skóra po kąpieli jest miękka i miła w dotyku. Jedynym minusem dla mnie jest to, że po kontakcie z wodą  z tym żelem moje oczy strasznie piekły.
Z mojej "kosmetycznej podróży" do Skandynawii jestem bardzo zadowolona i na pewno jeszcze nie raz się tam wybiorę ;p
Kolejnego dnia odwiedziłam meksyk gorący i radosny. Żel Discover Mexico Caribbean Breeze ma nutę kwiatowo-owocową. Zapach jest całkowitym przeciwieństwem Scandinavii ;)
Żel ten przypadł mi do gustu, bo bardzo lubię takie nuty. Naprawdę "meksykańska kąpiel" to sama przyjemność zwłaszcza w letni dni kiedy słońca jest trochę "jak na lekarstwo". Jeśli chodzi o działanie to cóż żel głównie ma ładnie pachnieć i myć ciałko. Ten spełnia powyższe warunki i dodatkowo zapach długo utrzymuje się na skórze. I jeszcze ten kolor ..... ;)
 Ostatni żel to Dicover kenya African Sunset. Ten żel pachnie tak jak Afryka. Wspominając wakacje na tym kontynencie wspominam także ten charakterystyczny drzewny lekko waniliowy zapach. Mimo, że zapach jest ładny to dla mnie jest zbyt duszący i zdecydowanie za słodki. W żelu tym podoba mi się szata graficzna. Wędrujące przez Sawannę słonie są urocze. Kolor również przypomina afrykański zachód słońca jednak sam zapach nie do końca spełnia moje "wymagania". Jeśli chodzi o właściwości to żel ten jak pozostałe dwa niczym szczególnym się nie wyróżnia.

Porównując te trzy żele to Meksyk i Skandynawia zostały moimi faworytami ;)

Pamiętam, że kiedyś miałam z serii Discover płyn do kąpieli Santorini Blue Paradise. Zapach był boski, tylko że nie wiem jak Wam go opisać. Na opakowaniu pisało: radosny, słoneczny ;) Zdecydowanie Santorini jest moim faworytem i to nie tylko ze względu na zapach, ale także wydajność, konsystencję i efekt po kąpieli. Skóra była miękka i gładka przez długi czas. Dodatkowo nie musiałam stosować balsamu po kąpieli ponieważ nawilżenie było odpowiednie.
Jeśli jesteście zainteresowane wspomnianymi kosmetykami to zapraszam na stronę Oriflame gdzie znajdziecie dokładny opis produktu oraz opinie o nim ;)

W skład mojego wakacyjnego - domowego niezbędnika wchodzą także herbaty. W tym roku są to 2 herbaty Lipton.
Nie lubię herbat owocowych, dlatego herbata czarna aromatyzowana jest dla mnie idealnym rozwiązaniem. Lipton Forest Fruit uwielbiam i nie wyobrażam sobie wieczoru bez niej. Zapach i smak tej herbaty kojarzy mi się z wakacjami w górach - naszych Beskidach gdzie spędzałam 2 miesiące razem z babcią i dziadkiem. Cherry Morello tea to nowość liptona. Spróbowałam i też się zakochałam. Wiśnie uwielbiam dlatego herbata ta również zagości w moim domu na dłuuugo. Aromat wiśni jest wyczuwalny, ale nie jest bardzo intensywny. Najważniejsze jest to, że nie ma kwaśnego posmaku ;) Herbaty piję w moim ulubionym puchatkowym kubku ;)
Lubicie herbaty ?
Jaka jest Wasza ulubiona ?
Gdzie spędzicie wakacje ?
 Pozdrawiam

15 komentarzy:

  1. Uwielbiam świeże zapachy żeli pod prysznic, są idealne do odświezenia się ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe , jaki mają zapach :)))))

    OdpowiedzUsuń
  3. najbardziej kusi mnie Kenya, to mój zapachowy typ :)

    co do vipery - można zakupić w sklepach internetowych, przez co wychodzi drożej doliczając przesyłkę :/

    OdpowiedzUsuń
  4. moj faworyt to rowniez skandynawia :) a co do herbat to rowniez glownie czarne aromatyzowane, przepadam za earl greay a takze za zielonymi pod kaazda postacia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawe żele, nigdy nie miałam tej firmy

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzadko kiedy zamawiam z Oriflame :)
    U mnie w okolicy raczej większa dostępność jest do kosmetyków z Avonu niż Oriflame :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super post :) Jako, że fascynuje mnie Meksyk, bardzo zainteresowałaś mnie tym żelem :)

    Jak to Polska nie pachnie? :) Bez, kwitnąca lipa, jabłka, truskawki latem, wiatr znad morza, powietrze po burzy, dojrzałe zboże, świeżo upieczony chleb... Ale ze mnie romantyczka ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. o prosze nie slyszalam o nich nawet !
    pozdrawiam i zapraszam do rozdania !
    http://ankowata.blogspot.com/2012/06/rozdanie-komsetyczne.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam herbatki Liptona ;) Ja chyba też wakacje spędzę w domu :(

    W wolnej chwili zapraszam do mnie na news ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. jak to w każdej firmie są dobre i złe produkty:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię kosmetyki ORIFLAME,ale ceny mnie troszeczkę zniechęcają:-/

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigny nie miałam żelu z tej firmy, może się n jakiś skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam nigdy żeli z tej firmy ale muszę się skusić ;)

    OdpowiedzUsuń

Kochani, zachęcam do pozostawiania swoich myśli ;) Dziękuję ! ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...