Jesień na paznokciach - PAESE nr 130

Dzisiaj ostatni dzień września, to niesamowite jak ten czas pędzi. Dopiero co drzewa były zielone, a już są żółte i czerwone. Jak to mówią biolodzy: "karoteny i kasantofile to barwy jesieni" ;)
Kalendarzowa jesień trwa tydzień, a mnie już paskudne przeziębienie dopadło! Piszę do Was z cieknącym noskiem i bolącym gardłem ;( Dlatego wybaczcie jeśli notka będzie chaotyczna ...
Wiecie, że kocham jesień ? Uwielbiam jesienne kolory!
Według analizy kolorystycznej jestem latem, ale od pewnego czasu "stylizuje się" na jesień.Przynajmniej tyle mogę ;)
Tej jesieni na moich paznokciach będzie królować jeden kolor, a mianowicie nr 130 lakieru do paznokci z PAESE, który otrzymałam na spotkaniu śląskich bloggerek.

W kolorze tego lakieru zakochałam się od pierwszego wejrzenia.
Kolor jest bardzo oryginalny trochę brązowy, trochę beżowy, trochę szary. Naprawdę świetny!
Trwałość lakieru również mnie zdumiewa. Na moich paznokciach wytrzymuje ponad tydzień! Jako bazę stosuję odżywke z Venity.
Pędzelek jest zgrabny, precyzyjnie nakłada się nim lakier. Konsystencja lakieru jest idealna: nie ciągnie się, a nie jest też wodnista. Krycie równie dobre.
Podsumowując: Przepiękny kolor, rewelacyjne krycie, bardzo trwały. Nic tylko polecać ;)
Naprawdę nie mam  żadnych zastrzeżeń co do tego lakieru.
Zobaczcie  jak prezentuje się na moich paznokciach

A tutaj paluszki mojej koleżanki, której zrobiłam zabieg odżywczo - pielęgnacyjny rąk, czyli peeling, masaż, maska i manicure biologiczny ;)
A teraz jeszcze taki mały bonus .... zobaczcie jak wygląda kaprysek w pracy ;)

Pozdrawiam Was serdecznie!

Diademowe rozczarowanie ....

Rozczarowałam się, oj rozczarowałam!
A miało być tak pięknie.....
Na zlocie śląskich bloggerek otrzymałam tak jak i inne bloggerki mnóstwo kosmetyków. Między innymi podkład długotrwale matujący firmy Diadem

Prezent ten mnie  bardzo, ale to bardzo ucieszył, bo jak wiecie jestem podkładomaniaczką i mimo, że miałam już kilka bardzo dobrych podkładów to cały czas szukam tego idealnego (w sumie nie tylko podkładu idealnego szukam, ale ciii ;p). Liczyłam, że podkład z Diademu właśnie taki będzie. Idealny.
Niestety, produkt ten mnie bardzoooo rozczarował.
Z tego co wiem to na blogach już pojawiło się mnóstwo recenzji tego podkładu więc ja postaram się nie rozpisywać. Lubię pisać konkretnie ;)
Na wstępie przybliżę Wam jednak co o produkcie napisał producent:

Jedwabisty podkład łatwo przylega do skóry i perfekcyjnie cieniuje. Doskonale rozprowadza się na twarzy nie dając efektu maski i nie pozostawiając smug. Idealnie się wchłania a zarazem świetnie kryje wszelkie niedoskonałości skóry. Częściowo nawilża skórę, dzięki czemu naturalnie wygląda na twarzy. Szczególną zaletą jest fakt, iż nie brudzi ubrań. Jego specjalna formuła zapewnia długotrwały efekt gładkiej cery przez wiele godzin. Zawiera witaminę E oraz roślinne i morskie ekstrakty mające właściwości ochronne i kojące. Testowany pod kontrolą dermatologiczną i przeznaczony do każdego rodzaju skóry. 

Inne zapewnienia to:
- szybka i łatwa aplikacja
- perfekcyjne krycie
- wyrównanie kolorytu skóry
- odporność na działanie potu i wody
-  naturalny wygląd bez efektu maski
- swobodne oddychanie skóry
- trwałość makijażu dzięki zawartości silikonów
- nawilżenie, gładkość i promienność skóry

Hmmm napisane to jest pięknie. Szkoda tylko, że rzeczywistość okazała się inna. Zupełnie inna.
Zacznijmy od tego, że odcień który dostałam (nr 7) jest dla mnie stanowczo za ciemny.
W ogóle dostępne odcienie podkładu są raczej ciemne. Zresztą same zobaczcie
Ciemne prawda ???
Ja mam 7, czyli ciepły beż, z tego co widzę jedynie jasna porcelana miałaby szansę wyglądać u mnie naturalnie. Podkład stosowałam przez 5 dni i ...
- owszem aplikacja podkładu dzięki pompce jest łatwa i szybka. Dodatkowo podkład jest wydajny, bo już jedna "porcja" podkładu wystarczy aby pokryć całą twarz,
- z tym perfekcyjnym kryciem to ja bym się nie zgodziła. Efekt matu owszem jest dobry. Moja mieszana w kierunku tłustej cera nie błyszczała się przez ponad 7 godzin więc efekt matu jest na duży plus. Z kryciem już gorzej. Delikatne zmiany może i zostały zatuszowane, ale większe niespodzianki już niekoniecznie ;(
- koloryt skóry jak przy prawie każdym podkładzie jest wyrównany,
- podkład strasznie brudzi! więc nie wydaje mi się żeby był wodoodporny skoro dotknięcie twarzy palcem powodowało stracie podkładu i  powstanie jaśniejszej plamy ;/
- może jakby podkład nie był taki ciemny to efekt byłby naturalny ? ;/
- czy moja skóra przez ten podkład oddychała ? nie mam zielonego pojęcia!
- zawartość silikonów nie jest dobra. Podkład mnie zapchał więc zdecydowanie ten składnik nie jest tutaj plusem. Stwierdzam również, że podkład nie jest trwały, a wręcz przeciwnie - bardzo łatwo ściera się!
- skóra była gładka, co do promienności i nawilżenia to nie zauważyłam.

Podsumowując:
Z podkładem długotrwale matującym Diadem się nie polubiłam. Poza ładnym wyglądem buteleczki oraz dość dobrym matowieniem skóry nic dobrego nie mogę napisać. Dodatkowo zapach podkładu mnie drażni jest słodki i taki duszący. I chociaż mija po kilku minutach to wąchanie  go przez ten czas nie należy do przyjemnych. Ostatecznie podkład otrzymała koleżanka, która jak na razie jest z  niego zadowolona, bo idealnie stapia się z jej cerą. Szczęściara! Szkoda, że ten podkład nie spowodował takiego samego efektu "wow" jak lakier do paznokci tej marki, o którym pisałam tutaj ;)

A teraz jeszcze jedna informacja KasiaS1980 wyróżniła  mnie i mój blog  śliczną nagrodą SO SWEET BLOG AWARD. Kochana serdecznie dziękuję ;*
Pewnie większość dziewczyn już została nominowana dlatego ja wyróżnię tylko jeden blog, który wiem, że na pewno jeszcze się tą nagrodą nie pochwalił, mianowicie ...... Lejdish ;) Kochana serdecznie Cię pozdrawiam! ;)

A teraz czas na sen. Dobranoc!


Venita odżywka do paznokci z akrylem - Efekt sztucznych paznokci

Jak już pewnie wiecie na spotkaniu śląskich bloggerek każda z nas otrzymała sporo produktów do przetestowania. Firma Venita obdarowała mnie
Dzisiaj przedstawię Wam odżywkę do paznokci z akrylem, która daje efekt sztucznych paznokci ;)
O produkcie producent pisze niewiele. W sumie tylko tyle, że odżywka ta tworzy warstwę ochronną i nadaje efekt sztucznych paznokci.
Ja byłam tej odżywki bardzo ciekawa, bo nie do końca rozumiałam co producent ma na myśli pisząc "efekt sztucznych paznokci". Teraz już wiem, że chodziło o długość utrzymania się odżywki i wzmocnienie paznokci.
Odżywka idealnie nadaje się jako baza oraz top coat.
 Lakier nałożony na odżywkę utrzymuje się idealnie przez 7 dni (!!!).
Sama odżywka jest bezbarwna i równie długo wytrzymuje na paznokciach.
Odżywka również wzmacnia i chroni  paznokcie. I to jak wzmacnia!
Jak dla mnie odżywka ta ma same plusy ;)

Odżywki do paznokci Venita  zostały docenione przez konsumentów i otrzymały tytuł  "SUPERPRODUKT 2008" ;)
W ofercie firma ma aż 14  odżywek:
- winylowa regeneracja (wzmacnia i regeneruje),
- wygładzająca (uzupełnia nierówności, odżywia i wzmacnia),
- z minerałami morskimi (nawilża i chroni przed przebarwieniami),
- regenerująca z wapniem i wit. E,
- z akrylem,
- bomba witaminowa (wit. A,E i C),
- do kruchych i łamliwych (natłuszcza i chroni przed wysuszeniem i łamaniem),
- 9w1 (pobudza wzrost płytki, uzupełnia niedobory keratyny),
- wzmacniająca z jedwabiem (zapobiega rozdwajaniu),
- TOP COAT szybkoschnący,
- TOP COAT diamentowy,
- BASE COAT,
- preparat przeciw obgryzaniu paznokci,
- preparat do usuwania skórek.

Macie już swoje typy ? ;>
Miłego weekendu!

Cleanic Intimate płatki róż

Produktów do higieny intymnej używam sporadycznie. Tak wiem, że to źle. Ale w tym wypadku lenistwo bierze górę. Zresztą z tego co wiem zdania na temat używania specjalnych produktów do higieny intymnej są podzielone. Na przykład francuscy ginekolodzy wręcz odradzają kobietą stosowanie czego kolowiek poza wodą do mycia okolic intymnych.
W łazience zawsze jakiś płyn do higieny intymnej  jest, ale ja korzystam z niego naprawdę rzadko. Kiedy dostałam od Pani Kasi z cleanic odświeżający żel do higieny intymnej Intimate z płatkami róż postanowiłam regularnie go używać i liczyłam, że poczuję różnicę.
O produkcie producent pisze, że :
PŁATKI RÓŻY = ODŚWIEŻENIE 
Nowy odświeżający płyn do higieny intymnej Cleanic z ekstraktem z płatków róży, zawiera specjalnie dobraną kompozycję zapachową, która pozostawia długotrwałe uczucie odświeżenia. Ekstrakt z płatków róży ma działanie kojące, a zawarta w płynie betaina nawilżające. Za utrzymanie właściwego, fizjologicznego pH sfery intymnej odpowiada kwas mlekowy. Dostępny wyłącznie w sieci Rossmann.

A co ja o nim mogę napisać ? W sumie to chyba niewiele.....
Nie zauważyłam nawilżenia, działania kojącego ani odświeżającego. Ta specjalna kompozycja zapachowa, o której wspomina producent jak dla mnie jest strasznie drażniąca. Zapach jest ostry, chemiczny, bardzo słodki. Zawsze myślałam, że żel do higieny intymnej powinien pachnieć delikatnie albo wcale. Przed otwarciem myślałam, że zapach tego żelu będzie przypominać zapach róż jednak  żel w ogóle nie ma nic wspólnego no może poza kolorem z różą.
Rozczarował mnie ten produkt i jak mam być szczera to nie widzę i nie czuję różnicy pomiędzy używaniem i nie używaniem preparatu do higieny intymnej.

Firma Cleanic ma kilka wersji żelu do higieny intymnej:
- proteiny = nawilżenie
- nagietek = ochrona
- rumianek = łagodność
 Ciekawe czy pozostałe żele też pachną tak intensywnie. Może kiedyś dane mi będzie spróbować innej wersji ( np. rumiankowej) i będzie to "odkrycie roku" ;)

Na spotkaniu śląskich bloggerek dostałam żel do higieny intymnej z Venus i jestem ciekawa czy ten produkt przekona mnie do stosowania tego typu kosmetyków....

Dziewczyny! Czy używacie kosmetyków do higieny intymnej ? Jeśli tak to jaki żel możecie mi polecić ?

A teraz wracam do czytania recenzji i opinii o urządzeniu wielofunkcyjnym marki Epson, bo moja drukarka skonała po 7 latach i muszę kupić coś dobrego i nie za drogiego do drukowania, skanowania i kserowania. Może macie jakieś propozycje dla mnie laika w tym temacie .... ?

Megakrzem - relacja po 2 miesiącach stosowania!

W czwartek skończyłam 2 miesięczną suplementację preparatem MEGAKRZEM, który miał poprawić wygląd moich włosów, zmniejszyć ich łamliwość oraz wypadanie, a także wzmocnić paznokcie.
 Kiedy w lipcu otrzymałam od pana Rafała Megakrzem byłam bardzo ciekawa działania tego preparatu. Moje włosy były sianowate, pozbawione blasku, matowe, łamiące się i nadmiernie wypadające. Paznokcie były w trochę lepszym stanie, ale łamały się i rozdwajały na potęgę.

Producent  -AvetPharma- zapewnia, że megakrzem to unikalny produkt, który:
1. Posiada najwyższą zawartość naturalnego krzemu
2. Posiada w swoim składzie 19 składników aktywnych
3. Zawiera miedź, która jest niezbędna do prawidłowej pigmentacji włosa
4. Zalecany jest przy nadmiernym wypadaniu i łamaniu włosów, dodatkowo regeneruje, wzmacnia i pielęgnuje je, a także redukuje łamliwość i kruchość paznokci.
Co mogę Wam powiedzieć po 2 miesiącach stosowania ? A no trochę mogę ;)

Co mi się podobało podczas stosowania megakrzemu:
- przyjmuje się tylko jedną pastylkę dziennie po posiłku,
- opakowanie wystarcza na 2 miesiące kuracji,
- cena jest bardzo znośna ;)
Jeśli chodzi o efekty to:
- paznokcie się wzmocniły, nie rozdwajają się,
- płytka paznokcia jest błyszcząca i wygląda zdrowo,
- włosy są lśniące, odżywione, wyglądają zdrowo,
- wypadanie się zredukowało, ale problem nadal jest. Niestety ;(

Co mi się nie podobało podczas kuracji:
- wielkość tabletki! Tabletki są duże i mimo, że z reguły nie mam problemu z połykaniem to tutaj miałam trudności ;/

- smak tabletki jest dziwny- mocny, ostry. Długo utrzymuje się nieprzyjemny posmak ;/
- podczas stosowania megkrzemu wystąpiły u mnie mdłości ;/ Mijały po około godzinie od połknięcia tabletki,
-  problem nadmiernego wypadania włosów nie został w 100% rozwiązany

Podsumowując:
2 miesięczna kuracja megakrzemem poprawiła stan moich paznokci, które teraz są mocne, błyszczące, nie łamią się i nie rozdwajają. Włosy są lśniące, zregenerowane, wypadanie zmniejszyło się, ale problem nadal pozostał. Ogólnie jestem zadowolona i uważam, że cena (ok 10 zł za 2 miesiące kuracji) także jest przystępna więc można na własnych włosach i paznokciach przekonać się o skuteczności działania preparatu.
Panu Rafałowi i firmie AVETPHARMA serdecznie dziękuję za możliwość przetestowania ich produktu jednocześnie informuję, iż fakt, że preparat otrzymałam za darmo nie wpływa na rzetelność i obiektywizm opinii.

A teraz czas na testowanie kolejnego suplementu tym razem redukującego cellulit ;) Mowa o ... CelluOFF

Za miesiąc spodziewajcie się kolejnej recenzji ;)
Miłego weekendu ;)


Diadem lakier do paznokci nr 81 - wiśniowy sad

Na spotkaniu śląskich bloggerek zasypano nas kosmetykami. Dostałam mnóstwo kosmetycznych prezentów. Jak mam być szczera to nie spodziewałam się takiej ilości wszystkiego! Sponsorom jeszcze raz serdecznie dziękuję!Wszystko co dostałam prezentuje się mniej więcej tak
Specjalnie na spotkanie przyjechała do nas pani reprezentująca firmę Diadem. Podejście tej firmy do nas - bloggerek jest godne pogratulowania.Każda z dziewczyn otrzymała kilka prezentów od firmy: długotrwały podkład matujący, satynowe cienie Apodus, rozświetlający róż do policzków i lakier do paznokci o przedłużonej trwałości.
Bardzo się cieszę z podkładu, który zacznę testować jak tylko wykończę 2 podkłady (matujący i korygujący) z Bell. Cieni i różu jeszcze nie używałam, bo okazji na razie nie było, ale lakier do paznokci już został sprawdzony i dzisiaj opowiem Wam o nim kilka słów.
 Po pierwsze kolor! Dostałam idealny dla siebie kolor. Piękny ciemnoczerwony. Według katalogu kolor ten to wiśniowy sad i chyba coś w tym jest, bo faktycznie kolor jest wiśniowy, a ja uwielbiam wiśnie ;)



Producent o lakierze pisze dużo, że trwały, hipoalergiczny, łatwo się rozprowadza, nie zostawia smug, szybko schnie i jest trwały.
Dużym plusem jest to, że lakier nie zawiera substancji szkodliwych takich jak toluen czy żywica formaldehydowa.

A teraz rozliczenie z obietnic producenta:
- czy jest trwały ? Jest! Lekko starte końcówki na jednym palcu(!!!) pojawiły się po 4 dniach.
- nasycony pigment ? Owszem lakier ma mocny pigment, jednak pierwsza warstwa lakieru nie do końca się mi podobała, dlatego ja muszę mieć 2 warstwy - wtedy lakier ma głęboki, intensywny kolor ;)
- hipoalergiczny ? chyba tak! nie wiem jak mam to sprawdzić ... lakier ten nie uczulił mnie.
- łatwość aplikacji ? Tak! Łatwo się maluje. A to wszystko zasługa smukłego pędzelka ;)
- nie pozostawia smug ? lakier nie smuży i za to ma ogromnego plusa ;)
- krótki czas schnięcia ? zdecydowanie tak!Pomalowałam wieczorem i w ciągu 5 minut paznokcie były suche. Dowodem na to był ranek bez odgnieceń od poduszki i kołdry ;)

Podsumowując: Lakier bardzo przypadł mi do gustu. Kolor mnie zachwycił, łatwość malowania, brak smug oraz trwałość tego lakieru sprawiły, że lakier zasługuje na ocenę celującą!

Firma w swojej ofercie ma wiele ciekawych produktów. Jeśli chodzi o lakiery do paznokci to sami zobaczcie ile kolorów jest do wyboru.

Nazwy lakierów do paznokcie firmy diadem są intrygujące i smaczne jednocześnie np. koktajl malinowy, owoc granatu czy mandarynka ;)
Strasznie podoba mi się kolor 226 (niezapominajka), 103 (nasycony błękit), 220 (kasztanowy), 086 (kawa mocca), i 046 (nugat z drobinkami).

Czy znacie kosmetyki do makijażu firmy Diadem ?
Który kolor lakieru przypadł Wam do gustu ? ;>

Pozdrawiam! ;)


Maska Peel off Clear Skin by Avon

Nigdy nie lubiłam maseczek typu Peel Off. Zawsze miałam problem z jej ściąganiem. Nigdy nie zeszła w całości, zawsze zostawały płaty maski, które trzeba był zdrapać ;/
Po moich przygodach unikałam maseczek peel off jak ognia.
Wszystko się jednak zmieniło gdy dostałam maseczkę Blemish Clearing Peel Off  z Avonu.
 Maseczka zawiera 2% kwas salicylowy. Producent zapewnia, że kosmetyk ten redukuje pryszcze.
 W sumie kwasy ogólnie są znane z  bardzo dobrego działanie na cerę z niedoskonałościami. Sama się bawiłam w kurację kwasami AHA jednak takie kuracje nie pomogły mi pozbyć się pryszczy na stałe.
Kwas salicylowy zaliczany jest do kwasów BHA i można go stosować przez cały czas ponieważ skóra się do niego nie przyzwyczaja tak jak do kwasów AHA. Drugim plusem BHA jest fakt, że kuracje można przeprowadzać w domu  ;)
Maseczkę możemy stosować codziennie na noc. Ja jednak stosuję ją tylko wtedy kiedy na mojej buzi pojawia się większa ilość niedoskonałości. Wtedy nakładam maskę codziennie przez okres ok tygodnia. Maskę nakładam na oczyszczoną twarz, na ok 20 minut. Zazwyczaj robię to podczas wieczornej kąpieli. Do tego czasu maska wysycha i bez problemu da się ją zdjąć.
Maska ma gęstą, lekko fioletową typowo żelową konsystencję.
Zapach maski nie należy do przyjemnych, ale przecież nie o zapach chodzi a o działanie. A działanie jest bardzo dobre. Stany zapalne są wysuszone, pryszcze zmniejszone, szybciej się goją.

Za produktami Avon nie przepadam, ale ta maseczka bardzo mi pomaga. Nie wiem ile kosztowała i czy jeszcze jest dostępna, ale jeśli macie problemy z trądzikiem to warto zastosować kurację z BHA ;)

A teraz małe pytanie z innej beczki. Czy któraś z szanownych koleżanek bloggerek używała nowej bazy do oczu z essence ?

Serdecznie Was pozdrawiam! ;)


Nasze śląskie spotkanie ;)

Jestem tak podekscytowana w sumie już wczorajszym spotkaniem, że spać nie mogę.

Dziewczyny! Tak miło było Was poznać osobiście, pożartować, pogadać na tematy kosmetyczne i nie tylko ;) Przy okazji wypić pyszną kawę mrożoną i kokoloko (czy jak to się tam nazywało).
Zdjęć nie mam dużo, bo Wy miałyście lepszy sprzęt więc polecę "na sępa" i będę Was zamęczać prośbami o nie. Tutaj dodaje tylko kilka żeby na razie co nie co było ;)
Ania upiekła dla nas babeczki przypominające ciasteczkowego potwora. Kochana, że też Ci się chciało piec 40(!!!) babeczek i robić oczy z czekolady! podziwiam i dziękuję.
Tak na marginesie wszystkie przez pewien czas miałyśmy niebieskie paluszki, usteczka, języczki i ząbki ;p

Dziewczyny nagadać się nie umiały.




A ile prezentów było ....


 To moje nabytki.
 Balsamów do ciała i peelingów to mam chyba na rok czasu ;)
W najbliższym czasie spodziewajcie się recenzji każdego produktu (nie wiem czy wyrobie się do końca 2013 roku);).

Kochane bloggerki serdecznie Wam dziekuję za dzisiaj. Mam nadzieję, że spotkamy się niebawem!
Chciałam również podziękować sponsorom, którzy przeszli samych siebie. Takiej ilości cudów kosmetycznych to ja się nie spodziewałam! W szczególności dziękuję markom
CLEANIC
VENITA
Farmona
Bielenda
Miraculum
Paese
Pharmacf (4 Pory roku)
Diadem

To co do zobaczenia ? ;>

Venita umili spotkanie Bloggerek śląskich

                                        Jeszcze tylko sobota i .... Nasze Spotkanie ;)
Dziewczyny się szykują, kreacje wymyślają, nad makijażami zastanawiają, paznokcie malują i na spotkanie umawiają ;) Jestem w stałym kontakcie z liczną grupą dziewczyn, które zjawią się pod dworcem PKP w Katowicach. To takie miłe; nie znamy się, ale jak gadamy czy piszemy to mam wrażenie, że jesteśmy dobrymi znajomymi ;)
Dzisiejsze popołudnie miałam  pracowite, ale taką pracę to ja lubię ;) Mianowicie kurier DHL dostarczył mi paczkę od Pani Agaty z Venity

Paczka była duża i ciężka, na szczęście Pan Kurier pomógł samotnej, bezradnej kobiecie wnieść pudło do domu. W dodatku zażartował czy to prezent od narzeczonego ;p

 Wszystkie produkty były starannie zapakowane


Był też przesympatyczny list od Pani Agaty z działu marketingu. List przeczytam na spotkaniu ;)
 Każda uczestniczka dostanie w zależności o trafienia albo ochronny krem do twarzy na zimę z  oliwą z oliwek i d-pantenolem,

albo krem do rąk z serii ARCTIC: regenerujący  z masłem karite

albo ochronny krem do rąk oliwa z oliwek
lub rozgrzewający krem do stóp z chilli
albo krem dezodorujący do stóp z olejkiem z drzewa herbacianego
Każda dziewczyna dostanie też szampon koloryzujący

 i odżywkę do paznokci


 Jest też saszetka odżywki do włosów z proteinami jedwabiu, brokat do zdobień  i chusteczki samoopalające.


Wszystko pięknie prezentuje się w firmowej reklamówce ;)

 Pani Agato! Naprawdę dziękujemy Venicie za prezenty!





























Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...