Maska Nano Pro zachwyciła cery dojrzałe ;) KONKURS

Pamiętacie jak w notce "recenzja maski nano pro" firmy 3-Helisa obiecałam Wam dodatkowe recenzje tej maski po zaaplikowaniu jej mojej mamie i cioci ?
Oto dzisiaj nadszedł ten dzień ;)
 Oprócz mnie maskę przetestowały jeszcze:
- moja mama lat 55
- ciocia Aldonka lat 50
- ciocia Ruta (mama cioci Aldonki) lat 73
i koleżanko-sąsiadka ;p Patrycja lat 30 ;)

A teraz po kolei przedstawię wam opinie o tej masce wydane przez niezależne i bardzo wymagające jury ;)
Moja mama: W sumie maskę miałam nałożoną 3 razy. Za pierwszy razem zaraz po nałożeniu czułam delikatne mrowienie i o dziwo! maska mnie zaczęła grzać. Poważnie. Niby z lodówki a grzeje. Dziwne! Uczucie mrowienia i grzania zniknęło po kilku chwilach. Pojawiło się natomiast delikatne swędzenie. Po ok 10 minutach maska zaczęła zasychać i poczułam wyraźne napięcie skóry. Dwie pierwsze aplikacje zostawiłam na noc. Trzecią zmyłam po 4 godzinach. Rano po nocy z maseczką na twarzy było dużo schodzących nitek z maski. Ze zmyciem maski nie było żadnego problemu. Po osuszeniu moja twarz była ewidentnie jaśniejsza i bardziej napięta. Zmarszczki na czole i wokół ust były wygładzone. Ogólnie skóra byłą miękka, delikatna i taka, taka ukojona, a  jednocześnie rozświetlona. Płatki miałam pod oczami ok 30 minut, co najlepsze ta "chwila" wystarczyła żeby cienie pod oczami się zmniejszyły i dodatkowo wydaje mi się, ze opuchlizna, która miałam również uległa redukcji.  Jestem pod dużym wrażeniem tego kosmetyku i ciesze się, że jeszcze tej maski zostało tak więc moja cera jeszcze kilka razy rozbłyśnie ;))
Ciocia Aldona: Jak ja uwielbiam wszelkiego rodzaju maski, maseczki ;) Ta maseczka była wyjątkowo zimna. Jako, że jestem zmarzluch pierwszym odruchem było "jacie, zmyjcie mi to". Na szczęście efekt chłodzenia mija po chwili. Zostałam uprzedzona, że będzie swędzieć tak więc nie zaskoczył mnie ten "etap". Ogólnie działanie maski mnie zaskoczyło, bo niekoniecznie wierzyłam w efekt rozjaśnienia i napięcia skóry. Ale po 2 godzinach maskę zmyłam i ... musiałam iść do drugiego lustra, bo nie wierzyłam, że w tym lustrze w łazience odbija się moja twarz. Moja twarz była o co najmniej 5 lat młodsza ;) Zmarszczki, które miałam przy nosie i oczach były naprawdę wygładzone i mniej widoczne. policzki i okolice wokół ust były jaśniejsze. W ogóle moja twarz była nie tylko młodsza, ale i piękniejsza ;) Nawet mój mąż zauważył różnicę, a skoro on zauważył, że coś zrobiłam z twarzą to wierzcie mi efekt musiał być ogromny ;)
Ciocia Ruta: Jako, że jestem już kobietą bardzo dojrzałą nie liczyłam na wiele. W sumie jakiś tam maseczek nie stosuję. Za moich czasów jak już to kładło się ogórki i tyle. Jednak dałam się namówić, bo co mi szkodzi, a dodatkowo godzinna drzemka to świetny pomysł. Zapach maski nie był, aż tak dokuczliwy jak mówiła Alicja. Gorsze rzeczy się wąchało! Dla mnie najgorsze było to swędzenie. Brrrrrrrrr! Ale jak obiecałam przetestować to musiałam wytrzymać. Szczęście, że to swędzenie długo nie trwało. Jak Alicja umyła mi twarz i podała lusterko to .... zobaczyłam bardzo ładnie rozświetloną - jaśniejszą cerę, zwłaszcza na policzkach i czole. Zmarszczki no cóż nadal były, ale na moje zmarszczki to już nic nie pomoże. mimo wszystko wydawało mi się, że te zmarszczki na brodzie i czole są jakby delikatnie mniejsze.
Skóra była bardzo miękka, napięta i gładka. Podobało mi się to leżenie i pięknienie ;)
Patrycja: Przed nałożeniem maski zrobiłam sobie peeling. Myślałam, że maska może mnie piec, bo cerę mam wrażliwą, ale nic takiego nie miało miejsca. Najpierw czułam miły chłodek, później lekkie swędzenie.Cera lekko się zaróżowiła. Gdy maska  zaschła czułam się trochę dziwnie, bo na twarzy miałam jakby warstwę gipsu. Po zdjęciu / zmyciu maski twarz była bardzo miła w dotyku, taka miękka, delikatna. Czułam, że cera jest nawilżona i napięta. Moje pierwsze zmarszczki - zwłaszcza te przy ustach były naprawdę mniejsze ;) Fajnie, że Alicja przetestowała tę maskę na mnie ;) Jestem bardzo zadowolona.
Zdjęcia nie ma, bo Patrycja uważa, że nie jest fotogeniczna ;(

Czy recenzje się Wam podobają ?
Dziewczyny zapraszam Was do bliższego zapoznania się z ofertą firmy 3-Helisa oraz polubienia ich na facebook'u

A teraz niespodzianka, o której Wam wspominałam.
Mianowicie Pani Edyta z 3-Helisa zaproponowała dla Was moje kochane 35% zniżki na innowacyjne kosmetyki 3-Helisa.
Co trzeba zrobić ? niewiele!
1.Polubić funpage na facebook'u
2. Obecność potwierdzić poprzez skomentowanie postów zamieszczanych na facebooku
3. Na adres biuro@3-helisa.pl wysłać zamówienie z dopiskiem "Jestem od Alicji"  oraz adresem i nr telefonu dla kuriera (opłata 25 zł lub 0zł jak zamówicie 5 produktów).

Mam nadzieję, że oferta specjalna się Wam spodoba ;)
pozdrawiam




Moje pierwsze denko ;)

Kochani!
Projekt denko zawsze mnie ciekawił na innych blogach. Przyznam, że samej nie chciało mi się pisać o moich zużyciach kosmetycznych. Jednak w tym miesiącu dość trochę kosmetyków zużyłam dlatego uwaga uwaga sama postanowiłam zabawić się w PROJEKT DENKO i tak oto powstała moja mała kolekcja październikowych zużyć ;)
Na pierwszy ogień pójdzie szampon wzmacniający Garnier ULTRA DOUX siła roślin, który zwiera ekstrakty z 5 roślin: zielonej herbaty, cytryny, eukaliptusa, pokrzywy i werbeny.
Szampon ten bardzo pomógł dojść moim włosom do siebie po spustoszeniu jakie narobił szampon Gliss Kur Ultimate. Szampon jest bezbarwny, lekko zielony. Zapach ma typowo ziołowy. Włosy po nim były wyraźnie mocniejsze, błyszczące, miękkie w dotyku, lekkie. Szampon  nie przetłuszczał włosów, ale trochę je puszył, Mimo wszystko z tym szamponem bardzo się polubiliśmy i myślę, ze kiedyś do niego wrócę ;)
Następnym moim zużyciem była odżywka w spray'u  Dove Nourishing Oil Care z linii Nutritive Solutiions
Niestety odżywka mimo dobrych recenzji i zapewnień producenta okazała się dla moich włosów jednym wielkim nieszczęściem. Zawartość olejów zdecydowanie nie służy moim włosom. Już wiem, że szał jakim było olejowanie nie jest dla mnie. Odżywka była kupiona właśnie po to żeby zobaczyć jak włosy zareagują na oleje.Niestety olej migdałowy, kokosowy i arganowy nie spodobały się moim włosom, które po nich były oklapnięte, ulizane, przetłuszczone i takie bez życia. Nie! Ta odżywka zdecydowanie nie jest dla moich włosów. Na pewno już nigdy jej nie kupię.
Jeśli chodzi o pielęgnację twarzy to zużyłam dwa produkty.  
 Maseczkę Peel Off z Avonu, o której pisałam tutaj i Tonik SORAYA Care&Control. Tonik kupiłam jeszcze w czasie wakacji na promocji w Rossmanie. Nie spodziewałam się rewelacji, bo do firmy Soraya nie mam zaufania, ale cena była bardzo sympatyczna więc się skusiłam. Szczerze Wam napiszę, że tonik był lepszy niż się spodziewałam. Bardzo ładnie koił podrażnienia, oczyszczał cerę. Na pewno w pewnym stopniu ograniczał powstawania wyprysków. Nie zauważyłam, żeby zwężał pory. Po tonizacji skóra była delikatna, bardzo miła w dotyku, "uspokojona". Naprawdę nie spodziewałam się, że ten tonik okaże się, aż tak dobry. Możliwe, że kiedyś do niego wrócę.
 Wiecie, ze uwielbiam żele pod prysznic?! W tym miesiącu, aż trzy 400 ml żele SORAYA family fresh wylądowały w koszu
Wszystkie trzy wersje mają bardzo fajne, delikatne  zapachy. Moim faworytem jest żel delikatność z płatkami róży ( to była moja 6 buteleczka). Żele bardzo dobrze się pienią, ładnie myją skórę, nie podrażniają jej. Po kąpieli skóra pięknie pachnie, jest miękka i otulona jakby balsamem. Te żele jak najbardziej polecam! Ja na pewno jeszcze nie raz kupię ten różowy żel ;)
 Pozostałe produkty, które wykończyłam to:

Pasta Colgate White One ACTIVE - jest to moja ulubiona pasta do zębów. Świetnie wybiela zęby, odświeża oddech i w ogóle jest na Tak ;) Kolejne tubki tej pasty mam kupione ;)

Dezodorant antyperspiracyjny 24h Activelle sensitive Oriflame dla mnie totalna porażka. Mojego ukochanego GARNIER MINERALS nic nie zastąpi. Ten "antyperspirant" chroni przed potem max. 5 godzin. Jego kremowy zapach strasznie mnie drażni. Na pewno więcej nie kupię! 

Cukrowy peeling do ciała Tutti Frutti Farmona.O tym peelingu mam jak najlepsze zdanie (same ochy i achy;)). Jego zapach jest oszałamiający, działanie bardzo dobre. Ta tłusta warstewka po kąpieli strasznie mi się podoba. Wiem na pewno, ze ten peeling na zawsze zastanie w mojej łazience ;) Będę go kupowac regularnie i nie zamienię na żaden inny peeling do ciała ;))

Kolejny cudowny produkt  to masło do twarzy i ciała melon i maslo awokado z 4 pory roku, który dostałam tak jak peeling Tutti Frutti na spotkaniu Śląskich bloggerek. Balsam ten został wykończony dzisiaj i już za nim tęsknię. konsystencja masła była bardzo dobra, kolor lekko zielony zawsze wywoływał uśmiech na mojej twarzy ;)Zapach i rewelacyjne właściwości odżywiające i nawilżające sprawiły, że zakochałam się w tym kosmetyku. Jak tylko zobaczę to od razu kupię ;)

Balsam do ust Nivea Vitamin Shake to moja ulubiona pomadka do ust. Nawilżenie i ochrona jaką daje jest na 5+ ;) Bardzo polubiłam też balsam organiczny do ust Pure Nature Oriflame czerwone jabłko i owies. Balsam z oriflame rewelacyjnei odżywiał usta i chronił je przed zimne i słońcem, dodatkowo nadawał delikatny czerwony połysk.

A na koniec  ulubieniec tego miesiąca  CLEANIC chusteczki do demakijażu z płynem micelarnym.
 Dziewczyny te chusteczki to mój nr 1 w demakijażu! Chusteczki świetnie radzą sobie z makijażem wodoodpornym, wystarczy na chwilę przyłożyć chustę do twarzy/oka i  makijaż sam schodzi. Coś kapitalnego. Chusta jest dość duża, zawiera dodatkowo alantoinę i D-pantenol. Łagodzi, nie podrażnia, cudownie zmywa. Czy można chcieć więcej ? Ja wiem, że te chusteczki muszą być w kosmetycznym kuferku, a na wyjazdach są obowiązkowe!! ;) Na pewno je jeszcze nie raz kupię! ;)

Ufff to się napisałam ;p
 I  jak podoba Wam się moje pierwsze denko ? Czy któryś z kosmetyków jest Wam znany ?
Teraz uciekam spać, bo za 4 godziny wstaje i jadę z Messim na szkolenie ;)
Miłego weekendu!

PS U mnie pada śnieg, a u Was ?

Tydzień paczuszkowy cz.2 + lakierowy bubel!

Ten tydzień naprawdę obfituje w przesyłki ;)
Wczoraj dostałam od firmy Annabelle Minerals 15 podkładów kryjących. Firma ma siedzibę w moim ukochanym Bielsku ;)
  Jeśli chodzi o kosmetyki mineralne Annabelle Minerals to są to jedne z pierwszych, które będę używać. W zeszłym roku kupiłam sobie podkład mineralny, który bardzo się polubił z moją cerą więc mam nadzieję, że i te sypkie się sprawdzą idealnie. Wybór ocieni jest ogromny. Wydaje mi się, że kosmetyki mineralne nie dość, że są korzystniejsze dla cery to jeszcze dodatkowo są bardziej wydajne.
Aplikacja nie jest jakoś bardzo trudna (tak mi się wydaje). Wystarczy   troszkę  "proszku" wysypać  do słoiczka i delikatnie zanurzyć w nim pędzel. Następnie otrzepać pędzel z nadmiaru pyłku i kolistymi ruchami nakładać preparat zaczynając od zewnętrznych partii twarzy. Efekt widoczny jest po kilku minutach kiedy kosmetyk połączy  się z naszą skórą. Producent pisze, że można też połączyć kosmetyk z hydrolatem lub wodą termalną i wtedy otrzyma się konsystencję kremową. Na pewno wypróbuje oba sposoby ;)
 Na stronie producenta macie dokładne zdjęcia każdego koloru. Niestety wczorajsza pogoda jak i mój nieprofesjonalny aparat nie pozwalają na zrobienie zdjęć takich, które oddałyby rzeczywisty kolor produktu.

A dzisiaj przyszła kolejna kosmetyczna niespodzianka tym razem od firmy OsmozaCare.
Firma oferuję szereg kosmetyków antybakteryjnych. Ambasadorką marki jest aktorka Paulina Holtz znana jako Agnieszka Lubicz z "Klanu". Może wstyd się przyznać, ale ja nadal oglądam "Klan". Mam sentyment do tego serialu, kojarzy mi się on z latami szkolnymi kiedy to zazwyczaj jadłam obiad, a w TV leciała ta telenowela ;) Ale wracając do produktów firmy OsmozaCare to są one stworzone przez specjalistów z zakresu higieny i zdrowia po to aby ułatwić życie przede wszystkim rodzicom. Jako, że jestem użytkownikiem soczewek kontaktowych produkty antybakteryjne są dla mnie obowiązkowe. Bardzo się cieszę, że istnieje firma, która stworzyła specjalną linię kosmetyków antybakteryjnych.
W mojej paczce znalazłam takie oto preparaty
Antybakteryjne chusteczki do rąk

Antybakteryjny krem do rąk

Antybakteryjna musująca pianka do rąk

Antybakteryjny żel do rąk
Patyczki CLIC&GO
2% eozyna na uszkodzenia skóry

korektor antybakteryjny

zwalczanie opryszczki


Bardzo mnie cieszy zwłaszcza ten korektor antybakteryjny oraz te patyczki na opryszczkę ponieważ w okresie jesienno - zimowym opryszczka to moja zmora.

A teraz taka szybka recenzja największych lakierowych bubli. Mowa o lakierach do paznokci Oriflame.
W swojej kolekcji mam 6 lakierów tej firmy. Jest to o 5 za dużo!
Pierwsze trzy kupiłam zaraz na początku mojej współpracy z Oriflame. Nie wiedziałam, że będę przeklinać dzień, w którym je zamówiłam. 
Kilka miesięcy później zamówiłam kolejny lakier.
 Kolor był przepiękny, ale wyobraźcie sobie, że dwa dni po pomalowaniu lakier ten zmył się podczas wykonywania masażu. Możecie sobie wyobrazić, że olejek do masaży zmył lakier ? Normalnie szok!
 Już wtedy obiecałam sobie, że nigdy nie kupie lakieru do paznokci oriflame.
Jednak w czasie wakacji dostałam zaćmienia umysłu i kupiłam żółty lakier o którym pisałam tutaj
Kolor był śliczny, ale  napigmentowanie i jakość była tragiczna. W sumie tylko raz pomalowałam tym lakierem paznokcie i coś mi się wydaje, że był to pierwszy i ostatni raz.
Niestety nawet ten nieszczęsny żółty lakier z Oriflame mnie nie nauczył, że nie warto wydawać chociażby 6zł na lakiery z Oriflame. Mój ostatni lakier kupiłam w tym tygodniu. Kolor jest bajeczny. Ciepły, ciemny brąz. Idealny na jesień
Wczoraj pomalowałam paznokcie i ..... i się załamałam. Lakier schnie ponad godzinę! A rano jak wstałam to znów miałam odciśnięte wzorki z poduszki i kołdry. A żeby tego było mało po 3 godzinach od pomalowania na większości paznokci końcówki już były starte, a z obu palców wskazujących lakier zszedł jak naklejka. Oto dowód
Jestem tak zła, ze nie macie pojęcia!
Próbowałam już wszystkiego z tymi lakierami, nie pomaga baza, nie pomaga utwardzacz, nie pomaga nic! Zaznaczam, że paznokcie zawsze są odtłuszczone przed malowaniem więc naprawdę już nie mam pojęcia co mogę zrobić żeby ten lakier był lepszy. W końcu jakości  nie zmienię ...
Kochane przestrzegam Was przed lakierami firmy Oriflame! Są to buble nad bublami!

PS kochana Lejdish obiecuję, że na tag jesienny odpowiem w weekend ;)

Tydzień paczuszkowy ;)

Zarówno koniec zeszłego tygodnia jak i początek tego tygodnia zaczęły się wspaniale. Dlaczego ?
A dlatego, że otrzymałam 2 paczuszki z kosmetykami ;) Kochamy takie dni prawda dziewczyny ? ;>
W piątek dostałam do przetestowania 3 naturalne produkty od sklepu internetowego CosmoSPA ;)
W paczce znalazły się:
- Rozświetlająco-Rozjaśniająca maska algowa Peel-Off
- Naturalna glinka biała
 - Hydrożelowa maska do twarzy z wyciągiem z lawendy
Szczegółowej recenzji zwłaszcza tej trochę "kosmicznej" maski spodziewajcie się w najbliższym czasie ;)
Sklep CosmoSPA ma konkurencyjne ceny. Duży wybór oferowanych produktów sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie. Zachęcam Was do polubienia profilu CosmoSpa na facebook'u dzięki temu będziecie na bieżąco informowani o nowościach i promocjach jakie oferuje sklep.

Dzisiaj przyszła do mnie kolejna paczuszka tym razem od Pani Moniki, która reprezentuje firmę TENEX i Farmec.
TENEX  jest jedynym importerem renomowanych kosmetyków holenderskich Hegron Cosmetics b.w. natomiast Farmec jest dystrybutorem kosmetyków naturalnych GEROVITAL
W paczce od Pani Moniki znalazłam 3 wybrane przeze mnie kosmetyki.
 
Do przetestowania po długich rozmyśleniach wybrałam:
- krem przeciw niedoskonałościom skóry z serii GEROVITAL plant 
- szampon do włosów zniszczonych i farbowanych Hegron red balans
- krem wybielający przebarwienia z serii GEROVITAL H3 EVOLUTION

 Krem przeciw niedoskonałościom skóry zacznę stosować od dzisiejszego wieczora i bardzo jestem ciekawa czy pomoże mojej zaatakowanej przez nieprzyjaciół cerze. A co do szamponu to pachnie on obłędnie brzoskwinią. Oczywiście już umyłam nim włosy i jak na razie jestem bardzo zadowolona. Włosy są miłe w dotyku, błyszczące i ładnie się układają. Nie traktujcie jednak tego jak recenzji, bo dokładna recenzja pojawi się za kilka tygodni ;)
Możecie śledzić poczynania firmy na facebook'u ;)

Jeśli chodzi o testy kosmtyków, a dokładnie toniku oczyszczającego z szałwii lekarskiej i żelu do mycia twarzy Mydlnica lekarska  firmy Fitomed ,o których pisałam w  tej notce to na razie jestem w trakcie ich testowania i jeszcze dokładnej opinii o tych naturalnych kosmetykach nie mam. Jedyne co mogę Wam napisać to, że zapach jest bardzo subtelny i przyjemny dla nosa. Z doświadczenia wiem, że nie wszystkie naturalne kosmetyki, zwłaszcza te z serii oczyszczającej ładnie pachną. Zazwyczaj zapachy są dość ostre i lekko drażniące. Jednak tonik jak i żel pachną bardzo ładnie ;)
A oto moja testowana para ;)

Kochane moje czy któraś z Was używała już kosmetyków Gerovital, Hegron lub Fitomed ?
Czy znany jest Wam sklep CosmoSPA ?

Serdecznie pozdrawiam ;)

Recenzja maski Nano Pro firmy 3-helisa ;)

Październik w pełni! Pogoda cudowna! Ja w końcu zdrowa (no może poza paskudnym kaszelkiem)! Kocham takie dni jak dzisiaj! Wyspałam się za wszystkie czasy, poczytałam książkę mojej ukochanej Pani  Szwaji, wypiłam cappucino, zjadłam tosta. A moja twarz promienieje! Ten cudowny blask zawdzięczam maseczce, a właściwie masce Nano Pro Mask

Wstępnie o produkcie pisałam tutaj .
Dziś przyszedł czas na szczerą opinię zestawu w skład którego wchodziła wspomniana powyżej maska Nano Pro, krem pod oczy Soft Comfort
  i płatki pod oczy Emergency Patch firmy 3-helisa ;)
Maska kolagenowa Nano Pro znajduje się w bardzo eleganckim słoiczku. Zaznaczam, że maska nie jest kremowa, a raczej żelowa. Kolor(żółtawozielony) w słoiku nie jest zachęcający, zresztą tak samo jak zapach(dziwny, nie do określenia), ale przecież nie o zapach i kolor chodzi, a o działanie, prawda ?
 Maskę tak jak i pozostałe kosmtyki należy przechowywać w lodówce. Nakłada się ją za pomocą dołączonej szpatułki na 20 minut lub na noc, na oczyszczoną i lekko zwilżoną twarz. Ja nałożyłam maskę na noc i  zmyłam dopiero następnego dnia. Maska jest bardzo wydajna - jedna "szpatułkowa" porcja wystarcza na całą twarz. Na początku czujemy intensywne chłodzenie, które po chwili mija. Na twarzy maska jest bezbarwna, a zapach na szczęście utrzymuje się krótko ;)
Maska dość szybko zastyga. U mnie po ok 10 minutach od nałożenia wystąpiło swędzenie, które minęło po kolejnych 20 minutach. Szczerze napiszę, że nie wiem czy to normalne. Jako, że swędzenie do miłych odczuć nie należało obawiałam się, że będę musiała maskę zmyć szybciej, ale przetrzymałam to i rano zachwyciłam się ;)
Rano maska odchodziła od skóry płatami tak więc zaraz po przebudzeniu umyłam twarz.
Skóra była jednolita, wydaj mi się, że nawet lekko jaśniejsza, przebarwienia były mniej widoczne. Cera była delikatna, jędrna i taka odświeżona. Cienie pod oczami dzięki płatkom i formule kremu Soft Comfort były prawie niewidoczne. Spojrzenie było świeże i naprawdę zachwycające. Dzisiaj zrezygnowałam z makijażu oczu, bo cienie rozświetlające są nie potrzebne ;)
Co do płatków pod oczy to ich kształt jest nieco inny od tych dostępnych w drogeriach. Zresztą same zobaczcie

Płatki nakłada się pod oczy na 20 minut i tyle czasu  wystarczyło, żeby skóra pod oczami stała się gładsza i bardziej świeża ;) Płatki poprawiają wnikanie składników aktywnych znajdujących się w kremie pod oczy.

Ja jestem pod ogromnym wrażeniem tych kosmetyków. Teraz produkty te zostaną przetestowane przez moją koleżankę, która mi żyć nie daje, bo ubzdurała sobie, że jej skóra jest już dojrzała i ma miliony zmarszczek, a także moją mamę i ciocię. Bardzo jestem ciekawa ich reakcji i oceny. Na pewno Wam napiszę co one myślą ;)

Firma 3-helisa ma wiele innowacyjnych kosmetyków np. z serii  DESIRABLE zaciekawił  mnie Głęboko oczyszczający i odmładzający peeling do twarzy, a także kuracja do włosów Amino Pro Mask i intensywna terapia do rąk Silk Comfort. Firma oferuje również kosmetyk dla mężczyzn, a jest to intensywnie nawilżający żel po goleniu Black Comfort

Jak widać połączenie nauki i natury daje spektakularne efekty ;)

Kochania zapraszam Was do śledzenia profilu firmy 3-Helisa na facebook'u gdzie dowiecie się wielu ciekawych rzeczy na tematy kosmetyczne i nie tylko. Możliwe, że razem z Panią Edytą z firmy 3-Helisa wymyślimy też dla Was pewną niespodziankę, ale o tym na razie ciiiiiiiiiiiiiiiii ;)

Recenzja CelluOFF i bazy pod cienie essence

Według mojego kalendarza recenzji dzisiaj powinna pojawić się recenzja suplementu diety, który zwalcza cellulit od wewnątrz, czyli tabletek CelluOFF, których producentem jest Avetpharma
Preparat przeznaczony jest dla kobiet walczących z cellulitem oraz osób, które przeprowadzają intensywną kurację odchudzającą. Głównym składnikiem preparatu jest ekstrakt z gorzkiej pomarańczy, który poprawia ukrwienie, a tym samym  odżywienie tkanek, a także uelastycznia naczynia krwionośne. Preparat zawiera także:
- otoczkowany olej z ogórecznika lekarskiego (ujędrnia i nawilża skórę),
- ekstrakt z liści pokrzywy i pędów bambusa (ułatwiają eliminacje toksyn),
- ekstrakt z  morszczynu pęcherzykowatego (przyspiesza spalanie tkanki tłuszczowej),
- witamina B1, B2, kwas pantotenowy, niacyna i biotyna

Moja kuracja trwała miesiąc, przyjmowałam 1 kapsułkę dziennie po posiłku i popijałam dużą ilością wody (tak zaleca producent). Kapsułki są dość duże. Ja nie miałam problemu z połykaniem, ale u osób bardziej "wrażliwych" mogą pojawić się trudności.
Jeśli chodzi o działanie to nie wierzyłam, że sama kapsułka zredukuje cellulit. Suplementacja owszem może pomóc, ale tylko przy odpowiedniej diecie i regularnych ćwiczeniach. Niestety mój tryb życia nie pozwala na regularne posiłki. Dieta hmmm też nie jest jakoś specjalnie zdrowa. Zamiast 5 małych posiłków jem 2 duże. Często też wychodzę bez śniadania. Kawę piję w dużych ilościach, a będą na zajęciach czy w pracy nie odmawiam sobie zjedzenia czegoś słodkiego. Co do wysiłku fizycznego to też szału nie ma: regularnie wychodzę z psem na spacer (czasami z nim pobiegam), a także 3 razy w tygodniu chodzę z  nim na szkolenie z obrony i zaawansowanego posłuszeństwa. Na tych zajęciach dużo się ruszam: biegamy przez przeszkody,aportujemy, atakujemy pozorantów i wykonujemy dużo innych ćwiczeń. Jednak nie są to takie intensywne ćwiczenia jak w siłowni czy fitness.
Po kuracji CelluOFFem nie zauważyłam redukcji cellulitu, ale  moja skóra na pewno stała się jędrniejsza i bardziej nawilżona. Wydaje mi się, że jakbym faktycznie przestrzegała lekkostrawnej, niskokalorycznej diety i zdecydowanie częściej odwiedzała Fitness kluby to efekt byłby zadawalający.
Tak więc dziewczyn i chłopaki, jeśli jesteście na diecie odchudzającej, uprawiacie ćwiczenia  to suplementacja CelluOFF jest dla Was. Jednak jeśli myślicie, że samo przyjmowanie tabletki wystarczy, aby pożegnać się z cellulitem to muszę Was rozczarować: sama suplementacja nic nie da!

Na koniec jeszcze kilka słów o bazie pod cienie COLOUR ARTs z essence.
Baza z essence jest moją drugą w życiu bazą (pierwszą była ta z KOBO). Kupiłam ją ze względu na cenę (7,99zł) i wygląd. Podoba mi się to, że przypomina błyszczyk dzięki czemu nie będzie zasychać.
Baza jest bardzo wydajna, jej aplikacja także nie sprawia problemu jednak co do trwałości makijażu oka to zdecydowanie ona go nie przedłuża. Niestety po ok 3 godzinach cienie tracą na intensywności, osypują się i gromadzą w załamaniu powieki. ta baza to wg mnie nie wypał i szkoda nawet tych 8 zł na nią. Chyba wrócę do mojego KOBO, bo wychwalana baza do cieni Hean, na którą choruję nie jest w mojej okolicy dostępna. Tej bazy z essency zdecydowanie nie polecam!

A może Wy kochane polecicie mi jakieś bazy ?? ;)


Balsam do ust Pat&Rub mnie rozczarował ;(

Czy znacie kosmetyki produkowane przez Kingę Rusin ?
Ja wiele o nich słyszałam, ale ze względów finansowych nie było mi dane ich poznać. Zawsze będąc w Sephorze macałam je i czytałam opisy. Tak bardzo chciałam spróbować chociaż jednego kosmetyku....
Na spotkaniu Śląskich Bloggerek moje "marzenie" się spełniło dzięki Angel ,  która  obdarowała nas po kosmetyku Pat&Rub.
Ja dostałam Pielęgnacyjny Grejpfrutowy Balsam do ust.

Balsam jest w 100% naturalny(skład faktycznie jest bardzo, ale to bardzo przyjazny).
 Producent pisze, ze balsam ten odżywia, nawilża, wygładza i chroni  usta przed słońcem. Idealnie nadaję się na spierzchnięte usta. Działa przeciwzapalnie i pobudza krążenie. Zapach ponoć miał poprawiać nastrój, w  sumie to same ochy i achy.
Moja opinia
Niestety mnie ten produkt bardzo, ale to bardzo rozczarował.
Po pierwsze zapach - wg mnie balsam bardziej pachnie pomarańczą niż grejpfrutem.
Po drugie balsam barwi usta i palce na pomarańczowo. Kiedy nakładam balsam na noc muszę jeszcze dodatkowo umyć ręce, bo jak tego nie zrobię to rano mój palec wygląda jakbym miała grzybicę ;/
Po trzecie działanie. Wg mnie żadne zapewnienie producenta nie zostało spełnione. Przynajmniej na moich ustach. Wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że usta są bardziej suche ;/
Po czwarte konsystencja - balsam jest twardy i trudno się go nakłada.

 Tak więc cieszę się, że nie zdecydowałam się na kupno tego balsamu. Jak na razie fascynacja kosmetykami Pat&Rub mi przeszła. Nie mówię, że na zawsze, ale na razie na pewno !

A teraz coś przyjemnego dla oka i twarzy;) Oto moje najnowsze ziołowe kosmetyki do testowania, które dostałam od firmy Fitomed
Pani Moniko dziękuję  ;)
Zapewnienia producenta są obiecujące.
 Mam nadzieję, że tonik i żel pomogą mi w walce z trądzikiem, któy ostatnio znowu mnie nęka ;(
 O kosmetykach więcej napiszę na początku przyszłego tygodnia.

W ten weekend mam w planach zafundować sobie maseczkę kolagenową firmy 3-helisa, o której pisałam tutaj ;)
O moich odczuciach i działaniu maseczki napisze Wam zaraz po pierwszym teście ;)

Dziewczyny czy znacie ziołowe kosmetyki Fitomed ?

Intensywna Kolagenowa Maska Przeciwzmarszczkowa Nano Pro Mask 3-helisa

Dzień zaczął się wyjątkowo źle. Wstałam niewyspana, z bolącym gardłem, kaszlem i w dodatku było zimno (1stp.C, czy pogoda oszalała ?)
Na szczęście zakończenie dnia było wyjątkowo przyjemne. Po powrocie czekała na mnie duża, biała skrzynka od firmy 3-helisa.
Dzisiaj przedstawię Wam tylko produkty, które dostałam do testowania oraz krótko opowiem o firmie. Na szczegółową recenzję przyjdzie czas ;)
Pragnę gorąco podziękować Pani Edycie, która szczegółowo opisała jak mam przechowywać te wyjątkowe kosmetyki (koniecznie w lodówce) oraz jak je aplikować( na zwilżona skórę za pomocą szpatułki).
3-helisa to dość młode laboratorium biotechnologiczne, które wprowadza na rynek kosmetyczne profesjonalne produkty oparte na  kolagenie aktywnym biologicznie. Wszystkie kosmetyki oparte są na licznych badaniach nie tylko dermatologiczne, ale także toksykologiczne .
Firma jest naprawdę godna uwagi ponieważ jako jedyni w Polsce produkują kosmetyki z kolagenem biologicznie aktywnym.
Firma oferuje 2 linie kosmetyczne:
1. Prof. Przybylski Kolagen AKTIV (kosmetyki zawierają kolagen aktywny biologicznie bez innych substancji czynnych).
2. linia DESIRABLE  - odkryj piękno natury-(kosmetyki, które oprócz kolagenu aktywnego biologicznie zawierają inne substancje aktywne wykazujące rewelacyjne działanie na skórę).

W mojej mini lodówce (kosmetyki były bardzo dobrze zabezpieczone) znalazłam  maskę do twarzy  
Nano Pro Mask.
 W skład zestawu oprócz kolagenowej maski Nan Pro, która  ma zmniejszać zmarszczki, rozjaśniać przebarwienia, oczyszczać skórą, ujędrniać ją

 wchodzi także żel kolagenowy do pielęgnacji skóry   wokół oczu
 oraz  magiczne płatki pod oczy


 Cały zestaw prezentuje się tak
Kosmetyki posiadają certyfikat autentyczności
 Oprócz kosmetyków dostałam także katalog produktów firmy, w którym oprócz opisu produktów znajdują się także informacje na temat procesu starzenia się skóry oraz efekt działania wszystkich substancji czynnych zawartych w kosmetykach z linii DESIRABLE.
Na pierwszej stronie katalogu znajduje się informacja od producenta:
" .... ze względu na delikatny i skomplikowany proces komponowania kosmetyków linii DESIRABLE tylko nieliczni będą mogli doświadczyć niezwykłych właściwości płynących z natury ... "
Cieszę się, że będę jedną z nielicznych ;)
Jednak testować będę dopiero pod koniec tygodnia, bo na razie to muszę pozbyć się tego paskudnego przeziębienia! ;(



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...