Antyperspirant Sparkle in Paris i Silk beauty luxury velvet by oriflame

Koniec stresów! Chwilowy koniec nauki! Egzaminy zdane! Pochwalę się, że moja najgorsza ocena to 5! ;) A wynikiem z chemii kosmetycznej zaskoczyłam samą siebie! W indeksie obok przedmiotu chemia kosmetyczna mam napisaną ocenę CELUJĄCĄ! ;) Uffffffffffff! Teraz nastał czas boskiej laby i słodkiego nic nie robienia. Nie wiem ile ten stan potrwa, bo na razie nowego planu nie ma więc chwilo trwaj!

Wróćmy jednak do tematów kosmetycznych. Tak przy okazji to mam do Was pytanie. Czy wg Was mój blog można zaliczyć do kategorii blogów kosmetycznych ? Dlaczego pytam ? A dlatego, że kilka tygodni temu dostałam maila od firmy X, która stwierdziła, że według nich mój blog nie jest blogiem kosmetycznym i dlatego nie nawiążą ze mną współpracy. Hmm! Ja byłam i jestem nadal święcie przekonana, że prowadzę bloga kosmetycznego, ale cóż kłócić się nie będę. Bardzo jestem ciekawa Waszego zdania.

Jest koniec miesiąca wiec na blogach szaleje tzw. "projekt denko". W tym miesiąca sama mam dość duże zużycie kosmetyków, ale czasu mi brakowało na zrobienie zdjęć. Tak więc notka denkowa pojawi się z opóźnieniem. Mimo wszystko chciałabym przedstawić Wam dwa "antyperspiranty" firmy ORIFLAME, które udało mi się w tym miesiącu wykończyć. Oto bohaterowie notki
Jak doskonale wiecie jestem i będę wierna antyperspirantowi GARNIER, o którym pisałam tutaj i tu.
Czasami jednak skuszę się na nowości zwłaszcza jeśli są w dość przystępnej cenie. Za antyperspirantami oriflame nie przepadam, ale byłam ciekawa zapachów i najpierw kupiłam SPARKLI IN PARIS, a potem cały zestaw SILK BEAUTY LUXURY VELVET.

SPARKLE IN PARIS to według producenta antyperspirant o eleganckim zapachu, zapewniający długotrwałą, skuteczną ochronę. Zachwyca kobiecą kompozycją wytwornych nut szampana, jagody i wetiweru. Będziesz czuła się pięknie i pewnie przez cały dzień! Bez alkoholu. 

Moja opinia: co do zapachu to się zgodzę jest on elegancki i kobiecy. Trochę słodkawy, ale da się wytrzymać tym bardziej, że nie jest ona duszący, a naprawdę bardzo delikatny. Jeśli chodzi o skuteczną i długotrwałą ochronę to absolutnie jestem na nie! Ten antyperspirant jest dobry podczas siedzenia w domu lub spokojnego (bardzo spokojnego) spaceru. W sytuacjach stresowych się nie sprawdza. W dodatku zostawia białe ślady pod pachami i powoduje sztywnienie materiału. Mam też zastrzeżenia co do opakowania, a dokładnie kulki, która nabiera dość dużą ilość produktu i później nieestetycznie on się osypuje lub spływa z butelki. Za 50 ml w cenie promocyjnej płaciłam 8,90. Na pewno kolejny raz go nie kupię.


SILK BEAUTY LUXURY VELVET to Skuteczny antyperspirant wzbogacony proteinami jedwabiu, ekstraktem z orchidei, alantoiną i wyciągiem z egzotycznego kwiatu szarłatu, słynącego z nawilżających i wygładzających właściwości. Nie zawiera alkoholu, zmniejsza powstawanie białych plam na ubraniach.

Moja opinia: ten antyperspirant o wiele bardziej przypadł mi do gustu. Zapach jest delikatny, ciekawy - taki oryginalny. Niestety również zostawia ślady na ubraniach, ale są one mniejsze niż te które zostawiał poprzednik. Nie zauważyłam jakiegokolwiek nawilżenia i wygładzenia skóry pod pachami. Ot średniej jakości antyperspirant o zacinającej się (przynajmniej w moim egzemplarzy) kulce. Zestaw Luxury Velvet, czyli balsam, żel pod prysznic i antyperspirant kosztował mnie 19,90 zł jego cena regularna to 13,00. Uważam, że nie jest on wart tej ceny. Ja już raczej się na niego nie skuszę.
Teraz uciekam spać, bo jutro czeka mnie spotkanie z panią Pauliną Holtz na warsztatach z cyklu "Świadoma mama" ;)

Dobranoc ;*

Płyn do kąpieli FITOMED z koncentratem ziołowym "Mydlnica lekarska" kwiat lipy.

Jak wiecie uwielbiam dodatki do kąpieli. Moim umilaczem kąpieli styczniowych stał się Płyn z koncentratem ziołowym "Mydlnica lekarska" kwiat lipy firmy Fitomed.
Firmę Fitomed bardzo lubię i cenię. Dlaczego ? A dlatego, że ma bardzo dobre kosmetyki, o przyjaznym składzie i w dodatku bardzo przystępnej cenie!
A teraz kilka słów o Płynie do kąpieli, który zawiera ekstrakt z kwiatu lipy, rumianek, prawoślaz i nagietek! Płyn ma zmiękczać wodę, działać odprężająco, a także nie wysuszać skóry.
O produkcie producent pisze:
MOJA OPINIA: Płyn jest trochę wodnisty dlatego trzeba uważać żeby nie wlać go do wanny za dużo. Kolor jest specyficzny - czarny, przypomina ziemię. Woda po dodaniu płynu robi się lekko brązowa. Piana owszem tworzy się, ale jest bardzo delikatna (zawdzięczamy to Mydlnicy lekarskiej). Zapach jest piękny! Delikatny. Ziołowy. Według mnie sam zapach działa odprężająco.
Co oprócz zapachu podoba mi się w tym płynie ? Po pierwsze skład! Po drugie działanie na skórę. Po kąpieli skóra jest ukojona, nawilżona i odżywiona. Nie ma mowy o jakimkolwiek ściągnięciu, wysuszeniu czy swędzeniu skóry. Wręcz przeciwnie skóra jest miła w dotyku, delikatna, gładka. W dodatku mam wrażenie jakby płyn  zostawiał na skórze delikatny ochronny film. Płyn polecany jest przez dermatologów osobom o skórze wrażliwej i nadmiernie przesuszonej. Cena również jest na duży plus - 300 ml kosztuje 11,50 zł. Produkt można kupić w sklepach zielarskich oraz tutaj
Uważam, ze każdy kto ceni naturalne kosmetyki oraz lubi ziołowe zapachy zachwyci się tym płynem tak jak ja! Relaks gwarantowany! Szczerze Wam go polecam!

Zapraszam do polubienia profilu firmy Fitomed na facebook'u

Znacie ? Lubicie ?

Vichy PURETE THERMALE Oczyszczająca pianka przywracająca blask skóry

Demakijaż nazywany jest przez dermatologów kopciuszkiem pielęgnacji, bo zazwyczaj nie doceniamy jego ogromnego znaczenia dla wyglądu naszej skóry. Mój demakijaż wygląda następująco: najpierw wstępnie oczyszczam skórę przy pomocy chusteczek do demakijażu z płynem micelarnym Cleanic ewentualnie używam płynu micelarnego ZiajaMed (który okazała się wyciskaczem łez) następnie myję twarz żelem antybakteryjnym lub oczyszczającym. Nie wiem dlaczego, ale nie wyobrażam sobie żeby nie umyć twarzy przy pomocy wody. Wiem, że niektóre typy skóry mają zakaz używania do mycia wody z kranu, ale ja jak nie umyję twarzy wodą to czuje się nadal brudna. Dziwne ?
Na spotkaniu blogerek w Opolu dowiedziałam się od dermokonsultanki z Vichy, że mój demakijaż jest zbyt drastyczny (dotyczy to głównie używania żeli silnie oczyszczających). Mój demakijaż powinien być bardzo delikatny ze względu na rozszerzone naczynka i jak się okazało bardzo wysuszoną cerę (nawilżenie wynosiło zaledwie 37%). Jako, że z mycia twarzy żelami nie zrezygnuję dermokonsultanka zaproponowała mi przerzucenie się na piankę PURETE THERMALE VICHY.
Pianka jest przeznaczona do cery wrażliwej. Za zadanie ma delikatnie oczyścić skórę nie zaburzając jej bariery lipidowej, a także przywrócić świeżość, blask i promienny wygląd. W swoim składzie pianka zawiera Captelae,  czyli ekstrakt z drzewa shea o działaniu usuwającym zanieczyszczenia i jednocześnie odżywiającym oraz wodę termalną Vichy bogatą w minerały, które łagodzą i wzmacniają skórę. Produkt  jest hipoalergiczny, nie zawiera mydła ani parabenów.

Skład (wg portalu wizaz.pl) wygląda następująco:
Aqua/Water, Dipropylene Glycol, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, PEG-200 Hydrogenated Glyceryl Palmate, Disodium Cocoamphodiacetate, PEG-30 Glyceryl Cocoate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Potassium Chloride, Sodium Chloride, Sodium Glycolate, Phenoxyethanol, Coco-Betaine, Disodium EDTA, Citric Acid, Butylene Glycol, Butyrospermum Parkii Seedcake Extract/Shea Butter Seedcake Extract, Parfum/Fragrance. 

Moja opinia: Polubiłam się z tą pianką. Ma przyjemny zapach, jest wydajna, bardzo dobrze oczyszcza skórę jednocześnie jej nie wysuszając. Po umyciu twarz jest ukojona, wygładzona, świeża. Czy jest pełna blasku ? Hmm raczej nie, ale wygląda na zdrową i właściwie pielęgnowaną. Pianka nie pozostawia  uczucia ściągnięcia (za to duży plus). Skład nie powala, cena (ok 60 zł) również nie jest zbyt atrakcyjna. Pianka jest moim pierwszym dermokosmetykiem Vichy. Mimo, że u mnie się sprawdza na pewno nie kupię jej ponownie. Moim zdaniem stosunek ceny do jakości, czyli składu nie jest odpowiedni.

Ciekawa jestem czy lubicie produkty Vichy ?
Udanej niedzieli! ;*

Tonik nawilżający GEROVITAL Plant

Nigdy nie wierzyłam, że tonik może nawilżać. Krem, maseczka, serum owszem, ale tonik ?
Do grudnia żyłam w przekonaniu, że tonik tylko odświeża i przywraca odpowiednie pH. Żeby nie było tonik jako kosmetyk nie jest mi obcy jednak zawsze wybierałam toniki oczyszczające (silnie oczyszczające, nawet alkoholowe - tak wiem nie powinnam!). Dzięki Pani Monice zmieniłam zdanie i teraz wiem, że tonik może nawilżać. Dzisiaj będzie o toniku nawilżającym z serii GEROVITAL Plant, który stał się moim odkryciem roku 2013 ;)
Rumuńskie kosmetyki Gerovital znam i bardzo sobie chwalę (zwłaszcza krem na niedoskonałości, o którym pisałam w tej notce). Jeśli chodzi o sam tonik to szczerze się Wam przyznam, że jego działanie naprawdę mnie zaskoczyło. Producent zapewnia, że tonik uzupełnia oczyszczanie, tonizuje i nawilża. Cera staje się rozświetlona i świeża, doskonale przygotowana do następnego etapu pielęgnacji. Organiczny wyciąg z szarotki ma działanie przeciwutleniające i kojące oraz chroni skórę przed codziennym stresem. Kompleks Herbatonic działa synergicznie z Aquaxylem dla osiągnięcia optymalnego poziomu nawilżenia, odżywienia i remineralizacji skóry.

Jak wiemy opisy producentów zawsze są piękne, a działanie kosmetyku już niekoniecznie jest takie jak zapewnia "twórca". Jednak ten tonik w 100% spełnia obietnice producenta!

Moja opinia: 
Pierwsze na co zwróciłam uwagę to zapach - świeży, delikatny, orzeźwiający, piękny! Tonik używam 2x dziennie (rano i wieczorem). Cera po przemyciu jest odświeżona, ukojona, rozświetlona, ewidentnie nawilżona i doskonale przygotowana do dalszej pielęgnacji. Ani razu nie zdarzyło się żebym czuła pieczenie, swędzenie czy ściągnięcie skóry. Wręcz przeciwnie twarz jest wygładzona, miękka i wygląda na zrelaksowaną ;) Tonik rewelacyjnie przygotowuję skórę pod makijaż! W toniku nie znajdziemy konserwantów ani parabenów. Skład jest bardzo przyjazny (niestety zdjęcie jest tak niewyraźne, że wam go nie przedstawię).

Jeśli nie znacie tego toniku, a szukacie dobrego nawilżacza to z czystym sumieniem polecam Wam Tonik nawilżający GEROVITAL Plant. Cena za 150 ml waha się od 15 do 20 zł.
Dostępność: sklepy Alma, Kaufland, drogerie Natura, sklepy internetowe.
Polecam Wam też profil firmy na facebooku gdzie znajduje się dużo interesujących wiadomości i konkursy ;)

Osmozacare pomaga w walce z wirusem grypy!

Sezon na grupę w pełni. Żadna z nas nie chce chorować. Staramy się dobrze odżywiać, wysypiać, odpowiednio ubierać. Co jeszcze możemy zrobić, aby zminimalizować ryzyko zachorowania ? Stosować produkty antybakteryjne! W walce z wirusem grypy pomogą produkty OSMOZACARE
O chusteczkach antybakteryjnych do rąk pisałam tutaj
A o rewelacyjnym kremie antybakteryjno-nawilżającym w tej notce

Dzisiaj przyszła kolej na pozostałe 2 preparaty antybakteryjne firmy OsmozaCare, a mianowicie antybakteryjną musującą piankę do rąk i antybakteryjny żel do rąk z naturalnym ekstraktem z grejpfruta
Oba produkty są bez spłukiwania i jak zapewnia producent eliminują 99,9% bakterii, zwalczają wirusy i działają grzybobójczo.

Antybakteryjna musująca pianka do rąk przepięknie pachnie i jest bardzo wydajna. Małe opakowanie zmieści się w każdej torebce, baaa nawet w kieszeni ;)
 Sposób aplikacji  jest bardzo przyjemny, słychać skwierczenia  w dodatku pianka świetnie masuję nasze dłonie. Same posłuchajcie jakie dźwięki wydaje pianka
video
Cudowne prawda? Pianka może być stosowana u dzieci powyżej 3 roku życia. Wierzcie mi, że jej aplikacja na dłonie dzieci wywołuje szał radości i śmiechu ;)
Jeśli chodzi o działanie to pianka ma za zadanie zwalczyć drobnoustroje i zapewnić wszechstronne oczyszczenie. Dodatkowo nasze dłonie są odświeżone, rozjaśnione i bardzo, ale to bardzo miękkie. Co najważniejsze ręce po użyciu nie są klejące. Formuła pianki jest na bazie D-panthenolu, który wzmacnia i odżywia paznokcie. Pianka pozwala zachować naturalne pH skóry. Nie zawiera parabenów, triklosanu ani soli aluminium. Jest przebadana dermatologicznie, bezpieczna dla alergików. Jak dla mnie pianka ta jest hitem i towarzyszy mi  codziennie. Traktuję nią ręce po spacerze, jak wracam z zakupów, jak wysiądę z autobusu. Zawsze po powrocie do domu.
Cena pianki to ok 25 zł za 50 ml. Dostępność: apteki - lista tutaj


Antybakteryjny żel do rąk tak samo jak pianka ma zwalczać bakterie, wirusy i grzyby.
    Żel jest przezroczysty, lekko lejący
prezentacja na dłoniach mojej mamy
Używa się go również bez wody. Niestety nie pachnie tak ładnie jak pianka, jego zapach przypomina środek do dezynfekcji jednak nie jest on aż tak ostry i drażniący. Osobiście mi on nie przeszkadza, ale zdecydowanie bardziej wolę zapachowe produkty ;) Żel bardzo dobrze się rozprowadza, szybko się wchłania, nie zostawia tłustego, lepkiego filmu. Po kilku sekundach od aplikacji dłonie są aksamitne i wygładzone. Ma się uczucie jakby dłonie ubrane były w jedwabne rękawiczki.
Cena ok  19 zł, dostępność TE apteki

Podsumowując oba preparaty przypadły mi do gustu przy czym musująca pianka antybakteryjna jest moim faworytem ;)

Znacie produkty Osmozacare ?
Zapraszam Was na facebookowy profil firmy

Pozdrawiam Was cieplutko. Nie dajcie się grypie!

Zestaw do stylizacji brwi Oriflame Beauty + ciastka Milka

Brwi zmieniają wyraz naszej twarzy. Idealne brwi powinny  być wyraźne i wyglądać naturalnie. Moda brwi była różna, na szczęście w dzisiejszych czasach brwi- niteczki albo mega czarne brwi u blondynki są już passe.
W stylizacji brwi bardzo pomaga mi Zestaw do brwi Oriflame Beauty.
Moje naturalne brwi są szczątkowe (przeklęta tarczyca) i bardzo jasne (jestem naturalną blondynką). Zawsze podobały mi się brwi ciemne o wyraźnym łuku. Niestety moje nigdy takie nie były. Jako, że obecnie moje włosy są kasztanowe  makijaż brwi jest koniecznością. Henna nie do końca się u mnie sprawdza ponieważ nie mam czego farbować, a jak wiecie henna na skórze trzyma się maksymalnie 3 dni.
Zestaw oriflame kupiłam pod wpływem impulsu i promocji. Stosuję go już od 5 miesięcy, a zużycie jest naprawdę niewielkie. Zestaw składa się z 2 cieni, wosku i 2 pędzli. Ja używam odcienia ciemnego, który rewelacyjnie i w bardzo naturalny sposób podkreśla brwi. Wosk pomaga w ujarzmieniu włosków. Dołączone do zestawu pędzelki są naprawdę świetne. Odpowiednio skrojone, o właściwej wielkości i grubości, bardzo dobrze się nimi macha ;)
Pędzelek z czarnym włosiem służy do nakładania cienia, a ten z białym do utrwalenia makijażu za pomocą wosku. Jak dla mnie ten zestaw jest bardzo poręczny, wydajny i nie wyobrażam sobie, że kiedyś mogłam bez niego żyć. Cena też jest do zniesienia - w promocji można go kupić za 17,90 (normalna cena to ok 30 zł). Sprawdzi się zarówno u blondynek jak i szatynek czy brunetek. Napigmentowanie cieni jest bardzo dobre i możemy zrobić zarówno delikatny rys brwi jak i je mocno podkreślić (wszystko zależy od humoru i okazji ;)) Naprawdę gorąco Wam polecam ten zestaw!

Bardzo jestem ciekawa jak Wy moje kochane podkreślacie brwi ?

A teraz czas na podsumowanie akcji "Ciasteczka Milka" Streetcom.
Do testowania (smacznego testowania ) dostałam takie oto ciasteczka
Wszystkie ciasteczka były pyszne, ale wg mnie najsmaczniejsze były ChocoLilaStix
Kruche ciasteczkowe patyczki oblane przepyszną czekoladą Milka to rarytas wśród ciastek. Te ciastka to idealna słodycz zarówno na babski wieczór jak i rodzinne świętowanie. Jak tylko zobaczę je gdzieś w sklepie to kupię chociaż cena mogłaby być niższa (ponoć kosztują ok 7 zł ;/)
Na drugim miejscu są XL cookies
Bardzo duże ciastka z kawałkami czekolady milka. Przypominają ciastka pieguski z tą różnicą, że są zdecydowanie większe. Jedno ciastko do kawy wystarcza żeby zaspokoić ochotę na coś słodkiego ;)
Trzecie miejsce należy do ChocoBiscuit
Kruchy herbatnik z alpejską  mleczną czekoladą powinien Wam smakować ;) Te ciastka to taka słodka klasyka ;)
Czwarte miejsce wg mnie zajmuje ChocoMoo
Ciasteczka mają kształt krowy milka. Ich smak jest bardzo maślany (jak dla mnie aż za bardzo), z jednej strony oblane czekoladą milka. Ciastka bardzo posmakowały dzieciom, ale dla mnie były zdecydowanie za słodkie.

Smakowałyście już ciastka milka ? Które wg Was są najlepsze ?
Trzymajcie się ciepło i nie chorujcie! 

Krem na dzień i na noc SILOR+B

Czy dopada Was czasem ludziowstręt i życiowstręt ?
Mnie dopadł zarówno "ludziowstręt" jak i "kosmetykowstręt". Wstręty były do tego stopnia zaawansowane, ze musiałam się ewakuować z  miasta. Wyjechałam w moje ukochane góry gdzie troszkę odpoczęłam. Kosmetykowstręt mi minął jednak ludziowstręt nadal trzyma. Z chęcią zostałabym dłużej w mojej górskie samotni, ale niestety obowiązki mi na to nie pozwalają ;(

Wyjazdy są dobre nie tylko po to żeby odpocząć od codzienności i się zresetować. Są dobre też pod względem kosmetycznym, bo wtedy możemy zużyć próbki kosmetyków ;) Co prawda jednorazowe użycie kremu, balsamu czy podkładu nie pozwala na napisanie rzetelnej recenzji jednak zawsze wyrabiamy sobie jakieś wstępne zdanie o kosmetyku i później albo się na niego decydujemy albo i nie.

W ramach współpracy z firmą Invex remedies dostałam kilka próbek kremu  na dzień i na noc z linii ORGANIC SILICA
5 próbek kremu na noc wystarczyło mi na ponad 2 tygodnie, a 5 próbek kremu na dzień starczyło na niecałe 2 tygodnie ;)

Linia kosmetyków ORGANIC SILICA to seria kosmetyków regeneracyjnych. W kremach znajduje się krzem organiczny oraz bor ( dotychczas bardzo rzadko wykorzystywany w kosmetologii). Krzem organiczny odżywia i regeneruje skórę przywracając jej jędrność i elastyczność. Kremy  SILOR
+ B
mają łagodzić wszelkie podrażnienia, działają wspomagająco przy leczeniu alergii, trądziku i łuszczycy. Dodatkowo wspomagają detoksykacje organizmu i stymulują odnowę skóry.  Podobno kosmetyki z serii ORGANIC SILICA (zwłaszcza regenerujący żel do ciała SILOR+B) wykorzystywane są do masażu i rehabilitacji.

Moja recenzja dotyczyć będzie dotyczyć kremu na dzień i na noc SILOR+B
Krem SILOR+B na dzień to wg producenta doskonały krem do codziennej pielęgnacji skóry twarzy, szyi i dekoltu. Przeznaczony jest do każdego typu skóry, zwłaszcza tej, która wymaga zdecydowanej poprawy kondycji i wyglądu. Regenerujący krem SILOR+B intensywnie regeneruje i odbudowuje skórę. Stymuluje procesy odnowy. Bardzo dobrze i długotrwale nawilża równocześnie chroniąc skórę przed utratą wilgoci nie dopuszcza do jej wysuszenia. Poprawia napięcie, jędrność i elastyczność. Krem zmiękcza skórę i czyni ją delikatną w dotyku. Wygładza i redukuje drobne zmarszczki, linie i bruzdy. Dzięki zawartości antyutleniaczy działa ochronnie i zwalcza wolne rodniki. Spowalnia procesy starzenia i działa przeciwzmarszczkowo. Jest bardzo łagodny dla skóry i działa kojąco. Doskonale pielęgnuje. Może być stosowany pod makijaż.
Skuteczność została potwierdzona testami in vivo.Testowany dermatologicznie.Nie zawiera parabenów.
Skład: Aqua, Vitis vinifera seed oil, Cyclopentasiloxane, Glycerin, Glyceryl stearate citrate, hydroxyethyl urea, Cetearyl alcohol, Glyceryl caprylate, Theobroma cacao (cocoa) seed butter, Sodium stearoyl lactylate, Parfum, Xanthan gum, Tocopherol, Ammonium lactate, Isoamyl laurate, Silanetriol, Citric acid, Boric acid, Sodium chlorite, PEG/PPG-18/18 dimethicone
Moja opinia: Krem jest koloru białego, niezbyt gęsty, bezwonny. Bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu. Bardzo dobrze sprawdza się pod makijaż. Jeśli chodzi o działanie to faktycznie skóra jest rewelacyjnie i długotrwale nawilżona oraz widocznie wygładzona. Dużym plusem jest to, że skóra się po nim nie błyszczy. Mimo wszystko nie zauważyłam działania kojącego.Jak na razie moja skóra nie wymaga jeszcze, aż takiej pielęgnacji przeciwzmarszczkowej i regeneracyjnej. Polecam ten krem tym, których skóra wymaga regeneracji i wzmocnienia.
Cena tego kremu to 69 zł (30 ml).

Krem SILOR+B na noc to krem, który również nadaje się do każdej cery. Doskonale nawilża i zapobiega utracie wody z naskórka. Optymalnie natłuszcza nie pozostawiając na skórze uczucia tłustości i lepkości. Poprawia napięcie. Wygładza i usuwa szorstkość. Czyni skórę miękką, delikatną i aksamitną. Poprawia jędrność i elastyczność. Wzmacnia i witalizuje skórę. Ponadto intensywnie regeneruje skórę i stymuluje procesy jej odnowy. Wygładza i niweluje istniejące zmarszczki, linie i bruzdy przez co zmniejsza ich widoczność. Regenerujący krem SILOR+B jest łagodny dla skóry i działa kojąco, łagodząc podrażnienia. Zapobiega starzeniu się skóry i powstawaniu zmarszczek. Poprawia ogólną kondycję i wygląd skóry. Doskonale pielęgnuje.
Skuteczność została potwierdzona testami in vivo.Testowany dermatologicznie. Nie zawiera parabenów.

 Skład : Aqua, glycerin,Vitis vinifera seed oil, Cyclopentasiloxane,  Glyceryl stearate citrate, hydroxyethyl urea, Cetearyl alcohol, Glyceryl caprylate, Theobroma cacao (cocoa) seed butter, Sodium stearoyl lactylate, Parfum, Xanthan gum, Tocopherol, Ammonium lactate, Isoamyl laurate, Silanetriol, Citric acid, Boric acid, Sodium chlorite, PEG/PPG-18/18 dimethicone
Moja opinia: Krem jest bardzoooo wydajny, biały, bez zapachu, dość tłusty. Po kilku chwilach wchłania się pozostawiając na skórze "regenerujący film", który na całe szczęście nie jest tłusty i lepki. Skóra jest lekko ściągnięta, wygładzona. Mam wrażenie, że mam na twarzy niewidoczną maseczkę. Skóra  jest delikatna w dotyku, dobrze nawilżona i taka bardziej zdrowa. Co ciekawe rano wszystkie nawet niewielkie krostki są zasuszone i możemy je usunąć. Skóra nie jest podrażniona - lekko ukojona (lekko!). Moim zdaniem raz na jakiś czas każdej cerze przydałaby się taka nocna regeneracja ;)
Cena kremu  to 69 zł za 30 ml.

Pozdrawiam Was serdecznie ;*

PILOMAX EXPRESS WAX - maska do włosów zniszczonych

Notki dotyczące pielęgnacji włosów pojawiają się u mnie rzadko. Powiem, że bardzo rzadko! Włosomaniaczką to ja nie jestem i raczej nie będę.Dlaczego ? A dlatego, że jeśli chodzi o pielęgnacje włosów to ja jestem leń.
Dla mnie najważniejszy jest szampon, a odżywka jeśli już to taka na szybko. Najlepsza wg mnie to ta w sprayu bez zmywania. Maski i odżywki, które trzyma się na włosach dłużej niż 3 minuty nie gościły w mojej łazience. Jednak od jakiegoś czasu regularnie odwiedzam koleżankę blogerkę karminowe usta, która o włosy swe dba jak mało kto. Zazdroszczę jej pięknych, lśniących włosów. I tak się złożyło, że i ja kaprysek zapragnęłam mieć takie włosy (taki mój kaprys ;p).
Z pomocą przyszła mi firma PILOMAX, która przysłała mi kilka swoich produktów do przetestowania.
Dzisiejsza recenzja będzie dotyczyć Maski do włosów zniszczonych EXPRESS WAX
Na razie czas mi nie pozwala na maski, które trzeba długo trzymać na włosach. Na szczęście ta maska działa ekspresowo. Możemy ją zmyć już po 3 minutach! ;)
Producent o masce pisze dużo dobrego
A jak się mają zapewnienia producenta do faktycznego działania przeczytacie poniżej.

Maskę stosuję od ok 4 tygodni. Przez pierwsze 2 tygodnie nakładałam ją 2 razy w tygodniu, obecnie raz  w tygodniu. Przed nałożeniem maski Express wax myję włosy szampon dla dzieci J&J. Po dokładnym zmyciu szamponu wmasowuję maskę i zostawiam ją na ok 5 minut (w tym czasie myję twarz i ząbki). Raz zostawiłam ją na 10 minut (bije sobie sama brawo), bo nałożyłam maseczkę do twarzy ;)
 Bardzo gęsta konsystencja powoduje, że maska nie spływa z włosów. Na początku trochę drażni mnie zapach, ale na szczęście nie jest on mocny i po kilku chwilach już go nie czuję ;)

Działanie maski: po zmyciu włosy są wygładzone, nie plątają się, nie puszą i nie elektryzują się. Rewelacyjnie się układają, nawet prostować ich za bardzo nie muszę. Włosy wyglądają na odżywione, nawilżone, są sprężyste i błyszczą jakbym je nabłyszczaczem potraktowała. Z obietnic producenta (regeneracja,nawilżenie, wzmocnienie, zapobieganie łamliwości i rozdwajaniu końcówek) maska się wywiązuje. Moje włosy na pewno się wzmocniły. Co prawda jeszcze wypadają, ale już nie tak jak kiedyś.

Maska nie zawiera SLS, SLES, parabenów. Skład wygląda tak:
 Cena wg sklepu on line to ok 24 zł

Jak na pierwszą moją maskę do włosów to ta przypadła mi do gustu i na razie tylko przy niej zostanę. Mimo, że mam jeszcze 2 inne, które kuszą to skupie się na skończeniu tej zaczętej, bo tamte trzeba trzymać na włosach ok 30 minut.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o produktach do włosów firmy PILOMAX to zapraszam na stronę producenta. Możecie również na bieżąco śledzić aktywność firmy poprzez Facebook'owy fun page.
Produkty Pilomax można kupić w aptekach lub w sklepie on-line ;)

Znacie kosmetyki do włosów PILOMAX ? ;>

Zima w końcu przybyła. Śnieg u mnie pada jak szalony, a ja się cieszę bo w czwartek ruszam na stok ;) Nie będzie mnie tu kilka dni ;)
Buziaki ;*



Quiz Cosmetics -kosmetyki dobre i tanie. Recenzja zbiorcza

Dzisiaj będzie recenzja zbiorcza kosmetyków, które dostałam od firmy Quiz Cosmetics.
W paczce od pani Małgorzaty znalazłam:
1. Lakier do paznokci Safari nr 329,
2. Kredkę do oczu Quiz Cosmetics nr 014 (zielona),
3. Błyszczyk Luxurious gloss nr 76,
4. Sztyft ochronny BIO borówka krwawnik.

                                
Lakier do paznokci Safari nr 329

Lakiery Safari  są bardzo popularne. Dlaczego? Bo są niedrogie i  bardzo dobre.  Lakier, który dostałam ma przepiękny czekoladowo-czerwony kolor. Niestety gdzieś zapodziały się zdjęcia i nie nogę Wam pokazać  jak prezentuje się na paznokciach. Musicie mi uwierzyć na słowo, że wygląda bardzo elegancko. Trwałość lakieru też jest bardzo dobra - wytrzymał tydzień! Lakier bardzo ładnie się rozprowadza, nie tworzy smug. Już jedna warstwa wystarczy, aby płytka dobrze wyglądała. Pędzelek jest długi, smukły - idealny. Lakiery Safari nie zawierają szkodliwego toluenu i  formaldehydu.
Dostępność i cena również są dużym plusem tego lakieru ;)

Kredka do oczu nr 014 trafiła do koleżanki (Patrycja pozdrawiam ;)) ponieważ mi w zielonym makijażu nie do końca jest dobrze, a po za tym jedną zieloną kredkę już mam. Koleżanka z kredki jest bardzo zadowolona ponieważ kolor jest delikatny dzięki czemu można zrobić nią zarówno subtelny jak i mocniejszy makijaż. Miękkość kredki pozwala na zrobienie precyzyjnej kreski. Na powiece utrzymuje się ok 8 godzin ;)

Błyszczyk Luxurious  gloss nr 76

Opakowanie jest proste, bardzo eleganckie, solidne.
 Błyszczyk zawiera w sobie złote drobinki, które delikatnie połyskują . Kolor nie do końca przypadł mi do gustu, ale na ustach nie prezentuje się źle.
Delikatny zapach umila aplikację.Dużym plusem tego błyszczyka jest to, że na szczęście nie klei się (nienawidzę jak błyszczyk skleja usta!).
Na ustach wytrzymuje ok 3 godzin (bez jedzenia i picia).

Pomadka ochronna BIO Borówka-krwawnik

Lubię sztyfty ochronne i ten zaliczam do jednych z ulubionych. Bardzo dobrze się nim smaruje, nie jest świeczkowaty (tak jak np. neutrogena, której szczerze nie lubię). Zabezpiecza usta, doskonale je odżywia i natłuszcza. Skład ma dość dobry. Bardzo długo się utrzymuje. Nadaje delikatny, bezbarwny połysk. Na zimowy spacer idealny. Zawsze mam go w kieszeni kurtki ;)

Tak! To by było na tyle. Firma Quiz cosmetics zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Fakt, że otrzymałam powyższe kosmetyki za darmo nie wpływa na moją opinię.

A teraz wracam do niedzielnego relaksu, który w skrócie wygląda  tak

Przesyłam śnieżne pozdrowienia! ;)












krem do rąk Gerovital H3 i Hegron = pielęgnacja doskonała

Okres przedświąteczny to czas porządków i kuchcenia. Nasze dłonie w tym czasie cierpią. Zwykły krem do rąk nie zawsze pomaga. Ja w  tym czasie staram się dbać o dłonie jeszcze bardziej. Raz w tygodniu funduję sobie zabieg odżywczy za pomocą parafiniarki, która była świetnym zakupem.
Oprócz tego w czasie przed i poświątecznym o moje dłonie dbały dwa kremy.
Pierwszym z nich był krem regenerujący (tłusty) Gerovital H3
Według producenta krem ten:
 Jak widać skład kremu jest taki sobie. Niestety zawiera parabeny. Ale mimo tego działanie jest bardzo dobre. Krem nakłada się na wilgotną skórę rąk. Konsystencja jest odpowiednia - dość gęsta.
 Mimo, że krem jest tłusty bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu. Ręce po zastosowaniu są aksamitne, bardzo delikatne, rozjaśnione, rewelacyjnie odżywione, natłuszczone i nawilżone. Bardzo podoba mi się zapach tego kosmetyku, trochę taki pudrowy. Zapach kojarzy mi się z kosmetykami do dzieci.
Zazwyczaj krem ten nakładam na noc. Rano dłonie są piękne: ukojone, nawilżone, estetyczne. W okresie zimowym ten krem jest niezastąpiony.

Drugim bestsellerem do pielęgnacji dłoni jest krem do rąk i paznokci Hegron
Krem dostałam na gwiazdkowym spotkaniu bloggerek. Od tego czasu krem ten towarzyszy mi codziennie ;) Moja mama też jest nim zachwycona więc coś mi się wydaje, że szybko mi się skończy ;(
Krem jest na bazie pantenolu. Zawiera koenzym Q10 i ma działanie przeciwstarzeniowe. Moje dłonie jeszcze stare nie są więc nie wiem czy faktycznie ma działanie odmładzające. Mama twierdzi, że owszem ma. Z mojej strony mogę Was zapewnić, że krem ten na pewno odżywia, nawilża i  zmiękcza skórę dłoni oraz świetnie działa na paznokcie - wzmacnia je, nawilża i wzmacnia skórę wokół paznokcia dzięki czemu nie tworzą się zadziorki. Krem nie jest tłusty, bardzo szybko się wchłania, ma kwiatowy zapach (wg mnie pachnie konwalią).

Kosmetyki  Hegron i Gerovital są trochę trudno dostępne. Ponoć są w Kauflandzie, almie i lokalnych drogeriach. Na szczęście od niedawna można je kupić w sklepie on-line na stronie TENEX ;)
 Według tego sklepu krem do rąk i paznokci Hegron kosztuje 11,49 zł (100ml) natomiast krem do rąk Gerovital H3 kosztuje ok 14 zł.

Jeśli chcecie wiedzieć więcej o kosmetykach Hegron i Gerovital zapraszam Was na stronę firmy TENEX oraz facebook'owy profil Gerovital'u.
Na facebook'u dowiecie się o innych produktach rumuńskiej firmy kosmetycznej. Ja mogę z czystym sumieniem polecić Wam krem przeciw niedoskonałościom oraz szampon do włosów farbowanych Hegron

Pozdrawiam Was serdecznie!

PS to jest mój 100 post ;))




Diademowy Nowy Rok ;)

Nowy rok zaczęłam iście po królewsku.
 Może nie z koroną, ale z Diademem ;)
A wszystko za sprawą pudru brązującego Verano  nr 3 (opalony), który dostałam na Opolskim spotkaniu bloggerek.
Jak mam być szczera nie planowałam notki o tym pudrze w okresie zimowy, ale naczytałam się o tyle dobrego o nim na innych blogach, że postanowiłam sama na własnej skórze go sprawdzić. W ten sposób odkryłam bardzo dobry, uniwersalny kosmetyk, który zagości w mojej kosmetyczce na długo!
Obawiałam się trochę tego kosmetyku ponieważ na pierwszy rzut oka zawiera dużą ilość brokatowych drobinek.
W pudełku wygląda to ładnie, ale na mojej twarzy już na pewno nie wyglądałoby to estetycznie.

Według producenta
Diadem puder brązujący podkreśla kości policzkowe, skroń i kości żuchwy, budując na twarzy światłocień. Produkt przyciemnia koloryt cery, odżywia twarz i ukrywa zmęczenie. Doskonale sprawdza się przy wykonywaniu ponadczasowego makijażu "nude". Lekka i jedwabista konsystencja pudru łączy się ze skórą dając efekt absolutnie naturalnej opalenizny.
BRONZER VERANO jest kosmetykiem uniwersalnym. Można go używać w każdym wieku, bez względu na kolor cery, na twarz oraz na całe ciało. Pomoże pogłębić albo odświeżyć opaleniznę. Jest świetną alternatywą dla osób, które nie lubią lub nie mogą się opalać, a chcą sprawić, aby skóra wyglądała jak skąpana słońcem. Niewielkie opalizujące drobinki tworzą promienną, ciepłą poświatę.
Jedno muśnięcie pędzla - Twoja skóra nabierze wigoru. Kolejne - pojawi się pogłębiająca opalenizna.

Zgadzam się z tym, że puder nadaje efekt delikatnej opalenizny! Świetnie podkreśla kości policzkowe i wysmukla twarz. Drobinek na skórze nie widać dzięki czemu moja twarz nie wygląda karnawałowo w pracy ;) Puder nakładam pędzlem i naprawdę wystarczy jedno muśnięcie! Jeśli nabierzemy kosmetyku za dużo to musimy uważać, bo możemy sobie zaszkodzić.
Co najbardziej podoba mi się w tym kosmetyku ? A to, że jest uniwersalny! Stosuję go i jako bronzer i jako cień do powiek. Jako cień spisuje się świetnie. Zrobiłam nim już 3 różne makijaże i każdy mi się podobał. Można go nałożyć tylko w załamaniu powieki, dzięki czumu nasze spojrzenie staje się "głębokie". Miałam go już na całej powiece z lekkim beżowym rozjaśnieniem pośrodku, a także dodałam go jako "wykończenie" zewnętrznego kącika oka w makijażu beżowo - brązowym. Naprawdę efekt był spektakularny!
 Puder kosztuje ok 30 zł ( do kupienia tutaj ). Jest dość duży wybór kolorów (aż 6!!).

Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o kosmetykach diadem zapraszam Was na facebook'owy profil Diadem Cosmetics.

 Z mojej strony mogę Wam polecić ten puder brązujący oraz lakiery do paznokci. O jednym z  ulubionych lakierów Diadem pisałam tutaj

Pozdrawiam Was po królewsku (czyli macham rączką ;p)

 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...