szampon borowinowy i 7 ziół BingoSPA

Bohaterem dzisiejszej notki jest szampon borowinowy i 7 ziół firmy BingoSPA
Niestety nie polubiliśmy się z tym panem ;( Szampon został przetestowany przez mamę, ciocię, przyjaciółkę i koleżankę. Dlatego też będą, aż  cztery opinie jednego szamponu ;)

Najpierw jednak przybliżę Wam "wizję" i zapewnienia producenta:
Szampon borowinowy BingoSpa zawiera starannie dobrana kompozycja siedmiu naturalnych ekstraktów ziołowych: z rozmarynu, szałwii, nasturcji, łopianu, cytryny, sosn, rukwii, które wzmacniają cebulki włosowe, działają tonizująco. Szampon BingoSpa pomaga włosom odzyskać sprężystość, elastyczność i puszystość oraz powoduje, że mniej się przetłuszczają. Włosy są optymalnie nawilżone i odżywione na całej długości. Odzyskują witalność i sprężystość, są pełne blasku, miękkie i delikatne w dotyku.
 Doskonały rezultat:
  • włosy oczyszczone i lekkie od nasady po końce, 
  • włosy pełne blasku i naturalnej świeżości,
  • włosy mocne i puszyste
Skład wygląda tak

 Moja opinia: Rzadko czepiam się opakowań, ale tutaj muszę ! Butelka prosta, skromna graficznie niby OK (uczono mnie, że im skromniejsze opakowanie tym bogatsze wnętrze), ale otwór przez który wydostaje się szampon jest ogromny!Nie jest to dobry pomysł! Butelka ma odkręcaną nakrętkę, która przy myciu włosów niestety nie jest poręczna. Mając mokre ręce bardzo trudno "dostać się" do szamponu ;/
 Kolor ładny, kojarzy mi się z żurawiną (nie wiem dlaczego, ale tak mam ;p). Szampon jest dość gęsty przez co wydajny. Zapach ? Zdecydowanie jestem na NIE! Co prawda lubię nuty ziołowe, naturalne, ale po zapachu szampon niestety z ziołami mi się nie kojarzy. Całe szczęście, że  dość szybko się ulatnia! Produkt dobrze się pieni i łatwo zmywa.
A teraz najważniejsze czy szampon spełnia obietnicę producenta ??? I tak i nie!
Moje włosy po tym szamponie wyglądały jakby piorun w siano strzelił. Były suche, szorstkie, puszące się, sterczące na wszystkie strony świata, trudno je było rozczesać, a jeszcze trudniej ułożyć. Bez odżywki ani rusz! Przyznam, że po dwóch podejściach miałam go serdecznie dość, ale stwierdziłam, że nie poddam się.
Po tygodniu stwierdziłam, że moje włosy się wzmocniły i nie wypadają już w takich ilościach. Były również miękkie i błyszczące, ale żeby nie było tak pięknie po 7 dniach stosowania tego szamponu pojawił się również łupież ;/ Obecnie szamponem myję włosy raz, góra dwa razy w tygodni tylko po to żeby je wzmocnić. Reszta szamponu została rozlana do małych buteleczek i powędrowała do 4 kobiet o różnych włosach i przeróżnych oczekiwaniach. Oto opinie (wypowiedzi są przedstawione w oryginalnej wersji, bez moich wtrąceń ;):

Mama: szampon średni. Moje krótkie włosy były po nim dość sztywne. Po wysuszeniu ładnie się błyszczały, były miękkie. Niestety pod koniec dnia włosy wyglądały jakbym ich od co najmniej tygodnia nie myła. Normalnie włosy myję co 2-3 dni przy tym szamponie musiałam je myć codziennie, bo tak mi je przetłuszczał ;/

Ciocia: bardzo fajny szampon o delikatnym zapachu. Robi dużo piany nawet w małej ilości. Włosy są świetne! Ładnie się układają, są puszyste i takie lekkie ;) Muszę się za nim rozejrzeć ;)

Przyjaciółka P: pierwszy raz mam szampon borowinowy! Kolor szamponu jest cudowny (chcę mieć taki lakier do paznokci!!) zapach już do przyjemnych nie należy. Po umyciu miałam problem z  moimi długimi włosami. Nie mogłam ich rozczesać!!! Z pomocą przyszła odżywka. Ogólnie włosy były błyszczące i  zapewne miały zwiększoną objętość. Niestety po 3 dniach stosowania zauważyłam, że na skórze głowy pojawiły się strupy, które strasznie swędziały ;/ Odstawiłam szampon i po kilku dniach strupki zeszły. Kolejna kąpiel szamponem BingoSPA i nowe strupki ;/ Tak więc ten szampon nie jest dla mnie, ale fajnie, że mogłam go poznać. Zastanawiam się nad innym szamponem tej firmy! ;)

Znajoma M: BingoSPA ? nie znam firmy! Szampon ma fajny kolor, ale zapachem mnie nie oczarował. Co mogę o nim napisać ? hm myje włosy (normalnie, szału nie ma), ale po myciu włosy są szorstkie i trudne w ujarzmieniu ;/ Po trudach stylizacji mogę stwierdzić, że się błyszczą, jest ich więcej (tzn. są puszyste) i chyba mniej ich wypada. Jednak po opisie producenta spodziewałam się lepszej pielęgnacji! Na składach się nie znam, ale zawartość ziół w tym szamponie sprawia, że podczas mycia mam wrażenie, że daje moim włosom coś dobrego- naturalnego. Nie wiem może to złudne, ale tak mi się wydaje! Dziękuję za odlewke ;p


Jak same widzicie ile osób tyle opinii. Co jednym nie służy innym jak najbardziej podchodzi. Cena szamponu jest dość przystępna - 300 ml kosztuje ok 10 zł tak więc można zaryzykować i na własnych włosach przekonać się czy szampon jest godny uwagi. Szampon można kupić  m.in w Auchanie oraz  tutaj
Zapraszam Was na facebook'owy profil BingoSPA

Ciekawa jestem jak Wasze włosy zareagowałyby na ten szampon ? ;>


Ulga po ciężkim dniu - żel Venal Gorvita


Firma Gorvita nie należy do popularnych. Zapytałam o produkty tej firmy w 3 różnych aptekach i w każdej nasłuchałam się mnóstwa pozytywnych opinii. Farmaceuci szczerze polecają ich produkty. Skuszona tymi poleceniami z  jeszcze większą ochotą zabrałam się za testowanie żelu na zmęczone nogi Venal  .
Gdy po ciężkim dniu mam wrażenie, że moje nogi ważą tonę jedyną ulgę przynosi mi właśnie ten żel
 Żel  stosuję od dwóch tygodni i uważam, że jest on fenomenalny!
 Zastosowań tego produkty jest wiele. Producent o żelu pisze tak:
Działanie żelu jest związane z naturalnymi właściwościami ekstraktów: nostrzyka, kasztanowca, miłorzębu japońskiego, arniki górskiej, ruty, mentolu oraz leczniczej wody mineralnej: wodorowęglanowo-chlorkowo- sodowej, bromkowo – jodkowo- borowej, stosowanych od lat m.in. w medycynie ludowej. Składniki te zawierają flawonoidy, katechiny, witaminę C, mikro i makroelementy takie jak: krzem, miedź, mangan, selen, glin, potas, wapń, żelazo. Wykazują działanie uszczelniające na ścianki naczyń włosowatych, zmniejszając ich kruchość. Żel stosowany systematycznie poprawia mikrokrążenie, obkurcza rozszerzone naczynia, łagodzi opuchnięcia i siniaki. Likwiduje dyskomfort przemęczenia i ciężkości nóg, a zawarta w składzie naturalna alantoina oraz panthenol jednocześnie nawilża, odżywia i uelastycznia naskórek. Polecany do pielęgnacji cery z problemami naczyniowymi.
Moja opinia: Po dwóch tygodniach stosowania żelu Venal zauważyłam nie tylko ulgę, którą ten żel przynosi zmęczonym nogom ale także wyraźne obkurczenie rozszerzonych naczynek. Żel świetnie chłodzi w związku z czym jest rewelacyjnym rozwiązaniem podczas lata! Jako, że mam tendencję do siniaków  moje nogi bardzo często zdobią zielono-niebiesko-brązowe plamy. Ten żel świetnie sobie z nimi radzi - sprawia, że siniaki szybciej znikają. Oprócz tego żel ten również pielęgnuje moje nogi. Skóra stała się bardziej elastyczna i odżywiona. Wszelkie zaczerwienienia, otarcia, zranienia szybciej się zagoiły. 
Dla mnie ten żel to odkrycie roku. 
W dodatku skład również jest bardzo sympatyczny:
Aqua, Propylene Glycol, Castanea Sativa Extract, Arnica Montana Extract, Ginkgo Biloba Extract, Ruta Graveolens Extract, Melilotus Officinalis Extract,Glycerin,Carbomer, Triethanolamine, Paraffinum Liquidum, Etylexyl Stearate, Caprylic/Capric Triglyceride, Polyglyceryl- 3 - Methylglucose Distearate, Allantoin, Panthenol, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, DMDM Hydantoin, Menthol.

Ja jestem jak najbardziej na TAK i szczerze Wam ten żel polecam!!!

Dzisiaj otrzymałam przesyłkę od bardzo sympatycznego pana Marka ze sklepu skworcu.pl
Co znalazłam w pudełku ? Mnóstwo smacznych produktów, które umilą mi ranki, popołudnia i wieczory ;)
Czyli dokładnie mówiąc otrzymałam herbaty i kawy ;)
W paczce znalazłam:
kawę bananową
kawę krem Brulee
kawę "Paryż nocą"
herbaty: Gejsza , żurawinowa czarna i skrzyp polny

Sklep oferuje ogromna ilość kaw, herbat i przypraw. Już mam listę co sobie zamówię ;)
Na pierwszy ogień poszła kawa krem brulle, która okazała się delikatną kawą o śmietankowym posmaku. Kawa idealna do śniadania ;)
Bardzo jestem ciekawa czy Wy kochane jesteście kawoszkami czy herbatomaniaczkami ? ;>
Przyjemnego tygodnia Wam życzę ;*


Playboy "play it lovely" = bubel!

W grudniu  na mikołaja otrzymałam ładny zestaw - dezodorant + mgiełka do ciała Playboy Play It Lovely. Był to mój pierwszy kontakt z tymi kosmetykami. Krótko cieszyłam się z prezentu. Teraz po ponad 2 miesiącach stosowania mogę głośno zawołać BUBEL!!! A nawet BUBEL nad bublami.
Tak rozczarowana już dawno nie byłam.
Jeśli chodzi o zapach to jest on OK - słodki, elegancki, idealny na okres zimowy!
I na tym plusy się kończą.
Zarówno zapach mgiełki jak i dezodorantu utrzymuje się góra 15 minut! Poważnie! Nawet jak popsikałam ubrania to zapach szybko się ulotnił. Dla mnie te produkty nie zasługują nawet na ocenę niedostateczną!
Nie polecam mgiełki nikomu, a  już zwłaszcza na lato!
Jeśli chodzi o dezodorant to strasznie pyli, na ubraniach tworzy plamy.
Producent zapewnia 24 godzinne odświeżenie. Niestety ja mam inne zdanie. Raz spróbowałam go użyć na ciało (pod pachy), ale nawet w spokojny, bezstresowy dzień nie poradził sobie i odświeżenia nie było! Jednym słowem Masakra!

Podsumowując: Zapach ładny, ale trwałość bardzo bardzo bardzo słaba. 
NIE polecam nikomu!

Byłam dzisiaj na zakupach tzw. spożywczych, ale do koszyka trafiło kilka kosmetyków.
 Między innymi antyperspiranty Garnier, które uwielbiam w zawrotnej cenie 4,99 zł.
Grzechem byłoby nie brać! ;)
Drugim też promocyjnym kosmetykiem jest moja ulubiona pasta Colgate max white one, która kosztowała 6,69 zł ;) Skusiłam się na princesse i mam nadzieje, że wygram przynajmniej jeden błyszczyk (moja koleżanka wygrała już 3!!!). Na hali była tez degustacja czekolady na gorąco MOKATE z pomarańczą, która była przepyszna!
Najbardziej jednak cieszę się z świeczki, która kosztowała 8,69 zł. Zapach drzewa sandałowego już wypełnił mieszkanie. Teraz żałuję, że nie wzięłam innych zapachów.

Tak więc mój sobotni wieczór zapowiada się następująco: do picia czekolada na gorąco z pomarańczą przegryzana princessą, w powietrzy woń drzewa sandałowego, a na ekranie kolejne odcinki "Drogi do Avonlea" - mój serial z dzieciństwa ;)

Dzisiejszy Światowy Dzień walki z depresją godnie uczczę ;p

Miłego weekendu! ;*

Czas relaksu ... pytanie o dietę

Jak wiecie jestem gazetomaniaczką!
Kocham zwłaszcza miesięczniki!
Co miesiąc zaczytuję się w Świecie kobiety, Olivii, Dobrych radach i Claudii.
Gdyby kazano mi wybrać tylko jeden miesięcznik zdecydowanie byłaby to Claudia!
Najnowszy numer kupiony wczoraj  jest już prawie przeczytany ;)
Za co Lubię Claudię ?
W sumie za wszystko! Ciekawe reportaże, wywiady, felietony pani Pawlikowskiej,artykuły z dziedziny urody, które są na dość dobrym poziomie zwłaszcza dla kobiet, które nie są ekspertkami w tej dziedzinie. To wszystko znajdę w tym miesięczniku ;)
Bardzo lubię dział SAVOIR VIVRE, gdzie pani Torbica przybliża nam zapomniane zasady dobrego i eleganckiego zachowania.
W najnowszym numerze pokazano jakie trendy będą w modzie tej wiosny
Od 7 miesięcy śledziłam również metamorfozę czytelniczek Claudii. Byłam zachwycona efektami końcowymi!Sama marzę o takiej zmianie. Miałam już nawet przygotowane zgłoszenie, ale boję się tego co pomyślą o mnie ludzie, którzy mnie znają ....
Według mnie największą metamorfozę przeszła pani Małgosia, która stała się dla mnie inspiracją i motywacją do zmiany wizerunku. Moje zgłoszenie czeka na kolejną edycję metamorfoz ! ;)
Jednak najbardziej w ostatnim numerze Claudii zainteresował mnie artykuł na temat nowej diety 50/50
Ponoć dieta ta robi furorę za Oceanem. Zasady są proste - odchudzamy się co drugi dzień!
Efekty ponoć są rewelacyjne. W ciągu 2 miesięcy można schudnąć nawet 16 kg. Oprócz tego, że chudniemy poprawiamy również swoje samopoczucie i jesteśmy pełne energii.
Strasznie mnie ta dieta ciekawi i chcę jej spróbować. W  końcu wiosna idzie więc trzeba się pokazać ;p Jednak dlaczego o niej pisze.
A dlatego, że jestem ciekawa Waszego zdania.
Co sądzicie o tej diecie ?
Może są tutaj dietetyczki, które się wypowiedzą jako ekspertki w dziedzinie odżywiania ?


Żeby nie było moja gazetowa kolekcja nie ogranicza się tylko do prasy kobiecej, która mimo wszystko najbardziej mnie relaksuje
Czytam również bardzo bardzo ciekawy magazyn Moda na zdrowie
oraz prasę specjalistyczną z zakresu kosmetologii, medycyny estetycznej i kosmetyki
Beauty Forum, Medycyna estetyczna i anti-aging oraz Salon i elegancja to skarbnica wiedzy dla kosmetologa i kosmetyczki. Dzięki tym miesięcznikom dowiadujemy się o najnowszych odkryciach z kosmetologii, a także o nowych zabiegach i kosmetykach, które oferują firmy kosmetyczne i farmaceutyczne ;)

Tak więc jak widzicie co miesiąc wydaje krocie na gazety. Dobrze, że są stoiska z tanimi gazetami gdzie numery z poprzednich miesięcy można kupić nawet o 90% taniej ;)

A czy Wy kochane macie swoje ulubione gazety ? ;>
Buziaki!





Zinalfat - krem kojąco - regenerujący do zadań specjalnych

Zinalfat to krem specjalistyczny, który został dokładnie przebadany pod kątem dermatologicznym. Jest to nowość na rynku. Krem jest hypoalregiczny, pozbawiony barwników, konserwantów i kompozycji zapachowej.
Zinalfat przeznaczony jest do skóry podrażnionej ponieważ posiada unikalny skład i właściwości.
Jeśli chodzi o skład wygląda on następująco
Znajdziemy tutaj substancje stymulujące regenerację naskórka: 
- sukralfat (1%) czyli  sól glinowa siarczanu sacharozy, która wykazuje właściwości gojące i jest wykorzystywana w leczeniu choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy.
- alantoina,
- siarczan miedzi (0,2%),
- siarczan cynku (0,1%),
- tlenek cynku (4%),
Dodatkowo alantoina i sukralfat łagodzą podrażnienia, a siarczan cynku, tlenek cynku i siarczan miedzi wykazują działanie antybakteryjne.
Krem ZINALFAT przeznaczony jest  do łagodzenia podrażnień po zabiegach kosmetycznych takich jak: mikrodermabrazja, peelingi, depilacja, zabiegi laserowe, a także po zabiegach chirurgicznych i z zakresu medycyny estetycznej. Zalecany jest również w miejscowych stanach zapalnych (odparzeniach), otarciach naskórka, zajadach. Może być stosowany do pielęgnacji skóry wrażliwej, alergicznej, przesuszonej, a także podrażnionej chlorowaną wodą czy detergentami. Może być również stosowany u dzieci i niemowląt powyżej 6 miesiąca życia.
Krem zinalfat jest niezbędny w salonie kosmetyczny. Przyda się także  w domu!

Osobiście krem ten używam na zmiany trądzikowy i zauważyłam szybsze gojenie zmian. Krem stosuję tylko na pryszcze. Moja skóra po depilacji woskiem również jest bardzo podrażniona i wtedy jedynym ratunkiem dla niej jest właśnie ten krem.
Zazwyczaj krem stosuję na noc na oczyszczoną skórę. Jednak przy dużym podrażnieniu krem ten można stosować 2 razy dziennie na oczyszczoną i osuszoną skórę. Krem jest lekko niebieski, dość gęsty jednak łatwo się go rozsmarowuje. Jest bardzo wydajny!
Krem można kupić w aptekach oraz tutaj .
50 ml kosztuje 43 zł
Ważne jest, że krem należy zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia.
Jestem bardzo ciekawa czy słyszałyście już o tym kremie ?

A teraz coś co poprawiło mi dzisiejszy humor  -  kosmetyki YVES ROCHER ;)
Zapachy zniewalają! ;)
Pozdrawiam!



Podkład kryjący o przedłużonej trwałości PAESE

Nowoczesny makijaż jest prosty i naturalny - chodzi o to, żeby pierwszym elementem, który się  zauważa była sama twarz, a nie makijaż. Kosmetyki są po to, aby podkreślić cechy, którymi obdarzyła nas natura, a nie po to, by je zmieniać.
Podkład jest cudownym produktem, który wyrównuje powierzchnie skóry i tuszuje jej mankamenty. Moim zdaniem podkład jest podstawą makijażu. W dzisiejszej notce opowiem Wam o podkładzie, który dostałam na spotkaniu Śląskich blogerek kosmetycznych. Mowa o podkładzie kryjącym Long Cover Fluid firmy PAESE.
Podkład ten "chodził za mną" już od ponad roku. Miała go moja koleżanka i była nim zachwycona, a ja byłam zdumiona gdy zobaczyłam kiedyś jej twarz bez podkładu. Nie wierzyłam, że jakikolwiek podkład mógł tak dobrze, bez efektu maski ukryć liczne niedoskonałości  jakie miała koleżanka E. Zapragnęłam go mieć, ale z dostaniem produktów Paese jest trochę ciężko.
Jeszcze opis producenta  wbił się do mojej podświadomości: Kremowa i bardzo komfortowa konsystencja podkładu doskonale ujednolica kolor skóry i ukrywa wszelkie niedoskonałości cery, czyniąc ją świeżą i promienną przez cały dzień, bez konieczności poprawek. Podkład jest odporny na pot i wodę, a dzięki zawartości lotnych olejków nie zatyka porów. Nie pozostawia śladów na ubraniach. Nie ściąga i nie wysusza skory, jest bardzo trwały, wspaniale się rozprowadza, nie podkreśla porów. Zawiera filtr przeciwsłoneczny SPF 6. Składniki aktywne: masło karite, kompleks witamin A, C, E i B5.

Tak więc gdy na spotkani otrzymałam ten podkład byłam dosłownie w 7 niebie ;)
Po 5 miesiącach (niecodziennego stosowania) przyszedł czas na zrecenzowanie tego kosmetyku.

Moja recenzja: Buteleczka podkładu jest szklana, solidna i dość ciężka. Podkład nabiera się łopatką.
 Szczerze przyznam, że pierwszy raz mam do czynienia z czymś takim. O wiele bardziej preferuje pompkę, która wydaje mi się łatwiejsza w obsłudze i bardziej higieniczna. Ale idzie się przyzwyczaić. Kolor podkładu  - jasny beż jest idealny dla mnie, ma wręcz taki sam odcień jak moja cera. W porównaniu do innych podkładów jakie obecnie goszczą w mojej kosmetyczce podkład Paese prezentuje się tak
Konsystencja jest dość gęsta, łatwo się go rozprowadza, dość szybko się wchłania i co najważniejsze nie tworzy efektu maski. Na twarzy wygląda naturalnie. Krycie jest mocne, idealne w dni kiedy na mojej skórze panoszą się krosty! Podkład sprawia, że cera jest nieskazitelna. Niestety efekt ten ulatnia się po ok 7 godzinach. Tak jak zapewnia producent podkład  nie brudzi ubrań, jest odporny na wodę. Niestety strasznie się po tym podkładzie świecę. Dopóki nie poznałam przepisu na domowy puder KLIK  żaden puder sobie nie radził z zmatowieniem makijażu. Na szczęście teraz dzięki połączeniu skrobi z cynamonem moja skóra jest matowa przez cały dzień! ;)
Dużym minusem tego podkładu jest jego zapach! Dla mnie jest on nie do zniesienia. Naprawdę! Po nałożeniu podkładu mam wrażenie, że wysmarowałam się magi w kostce. Najgorsze, że zapach dość długo utrzymuje się na skórze przez co nie czuję się komfortowo ;/
Potwierdzam, że podkład nie zatyka porów, ale niestety podkreśla te bardziej rozszerzone ;/

Podsumowując: moje marzenie o posiadaniu tego podkładu spełniło się. Jestem z niego zadowolona, ale mimo wszystko ma swoje wady. Jest wydajny, dobrze kryje, odcień jest idealny dla mnie. Minusem jest zapach produktu, dość niski filtr SPF oraz to, że strasznie się po tym podkładzie świecę ;/
Cena tego podkładu to ok 30 zł

Ciekawa jestem czy miałyście jakikolwiek podkład Paese?
Jakie są wasze ulubione podkłady ?
Życzę Wam przyjemnego, pełnego słońca tygodnia!
Dobranoc albo dzień dobry ;)

Kąpiel z dużą pianą - jedwabiste mleczko pod prysznic BingoSPA

Byłam wczoraj w Krakowie. Na studiach narzekałam na to miasto jednak teraz mogę powiedzieć, że to jedno z moich ukochanych miejsc w Polsce. Do domu wróciłam zadowolona, szczęśliwa, ale też zmęczona i to nie spacerami po Grodzie Kraka, ale towarzystwem! W Krakowie byłam razem z dziećmi w sumie 50 sztuk - teraz dziękuję mojej mamusi za to, że nie pozwoliła mi zostać nauczycielem! Nie nadaję się do tego!!!
Po powrocie do domu jedynym marzeniem była ciepła, pachnąca kąpiel z dużą ilością piany!Towarzyszem wczorajszej kąpieli tak jak prawie każdej  w tym tygodniu było Jedwabiste mleczko pod prysznic BingoSPA
Mleczko to dostałam w ramach współpracy z firmą BingoSPA. W sumie same je sobie wybrałam. Do wyboru skłonił mnie opis producenta: Jedwab BingoSpa pomaga  zachować wilgoć na powierzchni skóry wywołując efekt przyjemnego i długotrwałego uczucia świeżości oraz gładkość - skóra staje się przyjemna w dotyku i nadjedwabiście gładka i urokliwie pachną. Aminokwasy wchodzące w skład jedwabiu wnikają do wnętrza wierzchniej warstwy skóry, zwiększając i utrwalając, efekt głębokiego nawilżenia ( głęboki efekt kondycjonujący).Polipeptydy - również będące składnikiem jedwabiu BingoSpa - posiadają silne właściwości błonotwórcze, tworzą cienki film ochronny na powierzchni skóry hamując utratę wody transepidermalnej. Aktywne składniki mleczka pod prysznic BingoSpa to również algi  - Fucus, Nori, Wakame i Laminaria zawierające wiele kluczowych składników niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania komórek skóry: aminokwasy, cukry i sole mineralne a szczególnie jod, stymulują ogólny metabolizm i powodują wzrost wymiany osmotycznej przyczyniając się do zmniejszeniu objawów cellulitu.
Skład prezentuje się tak
 Po ponad tygodniu używania przyszedł czas na rozliczenie producenta z obietnic!
Pragnę zaznaczyć, że mleczka używałam zarówno pod prysznic jak i jako płyn do kąpieli. Zdecydowanie bardziej podobała mi się druga opcja. Mleczko po wlaniu do wanny zmienia wodę w emulsje. Woda staje się gęstsza i biała. Tworzy się również ogromna piana, która umila kąpiel. Konsystencja jest odpowiednia nie za gęsta, nie za wodnista. Kolor mleczka również przypadł mi do gustu - delikatny róż. A ja lubię różowy kolor ;) Jeśli chodzi o zapach to jest on przyjemny - delikatny, lekko słodkawy, w sumie produkty z jedwabiem mają charakterystyczny zapach. Tak zapach jest na plus! Jednak teraz najważniejsze - właściwości pielęgnacyjne. I tutaj już tak różowo nie ma. Owszem skóra jest wygładzona, delikatna, ale niekoniecznie nawilżona (tak jak pisze producent). Szczerze przyznam, że nie wierzę w to, że produkt bądź co bądź do mycia może nawilżać. Moim zdaniem nawilżenie to zadanie balsamu do ciała, ale zdarzają się kosmetyki po których użycie balsamu nie jest konieczne. Tutaj jednak nawet moja mało problematyczna, normalna skóra domagała się nawilżenia! Producent zapewnia, że skóra po prysznicu jeszcze długo pięknie pachnie. Ja chyba mam katar, bo niestety moja skóra tym mleczkiem pachniała tylko podczas kąpieli ;/ A to zapewnienie o zmniejszaniu objawów cellulitu to już w ogóle bajka. Wydajność jest plusem tego produktu, po ponad tygodniu używania (i to nie tylko przeze mnie) zużycie wynosi niecałą połowę.
Podsumowując: Jedwabiste mleczko pod prysznic BingoSPA jest przeciętniakiem. Plusem jest zapach, pojemność (300 ml), cena (ok 10 zł),wydajność, "pianotwórczość" oraz wygładzenie skóry. Co do nawilżenia to hmm niekoniecznie jest tak jak zapewniał producent. Mimo wszystko cieszę się, że to mleczko mam i mogę fundować sobie kąpiele z ogromna pianą ;)
Kosmetyk dostępny jest tutaj . Obecnie w promocji za 8,50 zł ;)

Kochacie kąpiele z pianą ? ;>

Paloma hand SPA - cukrowy peeling do rąk

Dłonie są wizytówką kobiety - zgadzam się z tym w 100%.
Dbam o swoje dłonie i lubię je rozpieszczać. Pielęgnacja dłoni to nie tylko codzienne kremowanie rąk, ale także regularne peelingi. Moim ulubionym peelingiem do rąk już od dłuższego czasu jest peeling cukrowy PALOMA HAND SPA
Co mówi producent: Naturalne kryształki cukru zawarte w peelingu szybko i delikatnie złuszczają martwy naskórek doskonale wygładzając i zmiękczając skórę dłoni, jednocześnie pobudzając ją do odnowy. Olejek makadamia, posiadający wyjątkowe właściwości regeneracyjne, intensywnie nawilża i odżywia skórę. Bogaty w witaminy oraz składniki mineralne olejek migdałowy odbudowuje warstwę lipidową naskórka dłoni. Witaminy A i E łagodzą podrażnienia oraz znakomicie regenerują skórę, która odzyskuje aksamitną gładkość. Relaksujący zapach produktu sprzyja komfortowi podczas stosowaniu.

Moja opinia
Peeling ma śliczny, różowy kolor i przepiękny zapach.
 Żałuję, że nie ma sposobu aby Wam dać powąchać ten kosmetyk. Zapach jest boski dzięki czemu zabieg jest bardzo przyjemny, w dodatku nawet po zmyciu peelingu zapach nadal utrzymuje się na skórze. Jeśli chodzi o działanie to nie mam żadnych zastrzeżeń. Bardzo lubię peelingi cukrowe za to, że świetnie złuszczają, ale nie robią krzywdy. Peeling zawsze nakładam na zwilżone dłonie i wykonuję masaż -głównie skupiam się na ruchach głaskania i rozcierania. Najpierw czuję dość dobre ścieranie naskórka, jednak po chwili cukier zaczyna się rozpuszczać i dłonie otula tłustawa olejowa warstwa wtedy to wykonuję rozcieranie i ugniatanie każdego paluszka. Po ok 5 minutach zmywam peeling ciepłą wodą i zachwycam się aksamitnymi dłońmi. Uczucie po peelingu jest rewelacyjne, dłonie są miękkie, nawilżone, odżywione, uspokojona i chudsze ;) Poważnie! Po peelingu z paluszków spadają pierścionki! ;)
Cena jest bardzo sympatyczna (o ile cena może być sympatyczna) -125 ml kosztuje ok 7 zł, a ja kupiłam ten peeling w promocji za 4,99 zł ! ;)
Jeśli szukacie dobrego peelingu do rąk o zniewalającym zapachu i w rozsądnej cenie ten peeling jest dla Was!!!

Jestem ciekawa czy peelingi do rąk często u was goszczą ? ;> A jeśli tak, to jakie są wasze typy ? ;)

A teraz trochę z innej beczki. Ostatnio na blogu Etiennette pojawił się "przepis" na rewelacyjny puder matujący. Postanowiłam, że zrobię i sprawdzę czy połączenie mąki ziemniaczanej z odrobiną cynamonu sprawdzi się na mojej skórze. Z jednej łyżki skrobi i niewielkiej ilości cynamonu (z cynamonem trzeba uważać, bo lubi uczulać) otrzymałam dość dużo pudru
Puder stosuję już 2 dzień, omiatam nim twarz (dosłownie omiatam!) przy pomocy pędzla wachlarza i cieszę się matową skórą przez cały dzień! I teraz pytanie do Was, czy znacie taki domowy puder ? Co o nim myślicie ?

Pozdrawiam ;*

Tonizujący płyn oczarowy o zapachu kwiatu pomarańczy Fitomed

Jakby  dzisiaj ktoś zapytał mnie o ulubioną polską firmę kosmetyczną bez wahania odpowiedziałabym FITOMED !!! Cenię kosmetyki marki Fitomed za to, że są bardzo dobrej jakości, naturalne, nietestowane na zwierzętach, o prostych składach i w dodatku w rewelacyjnej cenie. O kosmetykach Fitomed mówię wszędzie. Ostatnio nawet zrobiłam małą prezentację na zajęciach ponieważ firma nie jest dobrze znana. Pani, która uczyła mnie chemii kosmetycznej nie znała tych kosmetyków i była pod wrażeniem nie tylko składów, ale także ceny! Wiem, że polecając kosmetyki Fitomed nikogo nie okłamuję. A polecam je każdemu!
Dzisiaj przedstawię Wam moje najnowsze "fitomedowe" odkrycie, a jest nim
Tonizujący płyn oczarowy o zapachu kwiatu pomarańczy przeznaczony do cery tłustej i mieszanej
Producent o tonizującym płynie oczarowym pisze zachęcająco:
Moja opinia: W płynie zakochałam się po tygodniu stosowania! Teraz nie wyobrażam sobie dnia bez spryskania twarzy tym płynem. Tak jak pisze producent woda ta jest rewelacyjnym kosmetykiem odświeżającym! Zapach neroli jest dość charakterystyczny -  mocny, ale bardzo odświeżający tak więc rano jeszcze przed kubkiem z kawą mam orzeźwienie ;) Płyn stosuję na oczyszczoną twarz i zostawiam do wchłonięcia. Bardzo mi się podoba to, że płyn ma formę sprayu dzięki czemu bardzo łatwo się go aplikuje ;) Ważnej jest, że płyn bardzo szybko się wchłania i nie zostawia tłustego filmu. Rewelacyjnie przygotowuje skórę pod makijaż. Cera jest rozjaśniona, ukojona, zaczerwienienia są zredukowane, pory stają się mniej widoczne. Nie zauważyłam żadnego ściągnięcia, a wręcz przeciwnie skóra jest wygładzona, uspokojona, miękka i przyjemna w dotyku. Kosmetyk tak jak większość produktów Fitomed ma bardzo prosty, przyjazny skład. Uważam, że w okresie letnim płyn jest kosmetykiem niezbędnym do pielęgnacji cery tłustej i mieszanej. Bardzo lubię spryskać nim twarz w ciągu dnia tak więc latem zapewni mi on skuteczne odświeżenie ;)
Cena również jest zachęcająca - 200ml kosztuje 11,50 zł.
Jest to moje pierwsze, ale zapewne nie ostatnie opakowanie tego płynu!

Produkt można kupić tutaj oraz w niektórych sklepach zielarskich.

Zachęcam Was do polubienia facebook'owego funpaga
Lubicie odświeżające płyny do twarzy ? ;)

Fish pedicure

Byłam dzisiaj na rybach, znaczy się rybkach, a dokładnie na Fish pedicure ;)
Dziewczyny coś kapitalnego!
Korzystając z "propozycji" citeam zakupiłam 30 minutowy zabieg - Fish SPA w salonie  
DIAMOND NAILS w Katowicach na ul. Ułańskiej 7. 
Do wyboru był manicure lub pedicure. Ja zdecydowałam, że nakarmię rybki moim martwym naskórkiem znajdującym się na stopach ;) Podczas rezerwacji terminu dowiedziałam się, że nie mogę mieć pomalowanych paznokci (chyba, że mam pedicure hybrydowy), a także 24 godziny przed  zabiegiem nie powinnam smarować stóp kremem, bo rybkom to szkodzi!
Przed zabiegiem moje stopy zostały opłukane ciepłą wodą i poddane diagnozie.
Przeciwwskazaniami do fish pedicure są: choroby BWG (bakteryjne, wirusowe i grzybice), uszkodzenia skóry, wypryski, ostre stany zapalne stóp. Po otrzymaniu zgody na zabieg wygodnie usadowiłam się na pufach i włożyłam nogi do akwarium. Rybki  z gatunku Garra Rufa od razu zabrały się do "roboty" - głodne były maleństwa! ;) Woda w akwarium ma przyjemną temperaturę (ok 30 stp. C).
Najpierw dałam pojeść nowym rybkom z Indonezji (jeszcze bardzo malutkie)
 Następnie przełożyłam nogi do akwarium z rybkami pochodzącymi z Turcji (rybki większe, lepiej wykarmione ;))
Rybki spisały się na medal!!! Ich skubanie odczuwane jest jako delikatne łaskotanie. Zaznaczam, że rybki te nie posiadają zębów, a zrogowaciały naskórek zjadają poprzez ssanie i ścieranie co powoduje bardzo miłe odczucia ;) Zabieg jest całkowicie bezbolesny, a dodatkowo pobudza on krążenie krwi w całym ciele!
30 minut w towarzystwie rybek i przesympatycznej pani Eweliny, która jest właścicielką salonu zleciały jak z bicza strzelił! Stopy po zabiegu są gładziutkie, miękkie i rozjaśnione. Czułam się lżej - jakby co najmniej 3 kg zrzuciłam! ;)
Zabieg pedicure SPA polecany jest nie tylko osobom, które chcą poddać się naturalnemu peelingowi, ale także osobom cierpiącym na łuszczycę (pamiętać należy żeby co najmniej 24 h przed zabiegiem nie smarować stóp-nóg maściami z sterydami) . Woda w akwarium jest jonizowana  oraz czyszczona przez specjalny filtr tak więc bez obaw możemy się poddać zabiegowi. Jakiś czas temu pojawiły się liczne informacje, że przez fish manicure lub pedicure możemy się zarazić  np. HIV. Jest to niemożliwe dlatego, że rybki nie przerywają ciągłości tkanek i nie mają kontaktu z naszą krwią, a osoby u których występują otarcia, zadrapania lub rany nie są dopuszczane do zabiegu. Więc same widzicie, że nie ma się czego bać!!!
 Ja serdecznie polecam zabieg Fish pedicure w salonie 
DIAMOND NAILS  w Katowicach na ul. Ułańskiej 7 (os. 1000-lecia górne)  tel. kontaktowy 791-281-976. 

Przemiła atmosfera,  świetna lokalizacja (dobry dojazd zarówno z Katowic, jak i Chorzowa, Świętochłowic, Rudy Śląskiej, Bytomia, Siemianowic Śląskich), przystępne ceny i cudowny relaks w jednym miejscu! Ja na pewno tam wrócę ;)
Dacie się skusić  ? ;)




Niedzielne refleksje o kosmetykach i nie tylko

Dzisiejsza notka nie będzie czysto kosmetyczna chociaż będzie na temat kosmetyków.
Brzmi zawile? Już tłumaczę o co chodzi.
Czy znacie portal tablica.pl ?
Regularnie odwiedzam to miejsce, jednak dopiero niedawno odkryłam, że za pośrednictwem tego portalu można kupić, wymienić lub dostać za darmo KOSMETYKI! Tak więc od dwóch miesięcy prawie codziennie zaglądam na tablica.pl (zakładka moda, kategoria kosmetyki i perfumy) i śledzę ogłoszenia swojego regionu. To co tam znalazłam powoduje, że włos się na głowie jeży. Przynajmniej mi się jeży!
Znalazłam tam mnóstwo ofert sprzedaży kosmetyków avon i oriflame. Cen kosmetyków z avonu nie znam za to ceny z oriflame są mi dość dobrze znane (jestem konsultantką od 2 lat). Zauważyłam, że 80% ogłoszeń sprzedaży kosmetyków oriflame jest zawyżona. Dla przykładu jedna pani chciała sprzedać paletkę 2 cieni CHERRY GARDEN za 16,90 zł.
 Co w tym dziwnego ? A cena! Ta paletka bardzo często pojawia się w katalogu w wyprzedaży i najdrożej można ja było kupić za 6,90 zł!
Inna pani sprzedawała również "nowe" kosmetyki oriflame w cenach dość przystępnych z tą różnicą, że kosmetyki były widocznie używane (żel do mycia twarzy za 7 zł zawierał 1/3 kosmetyku!). Spotkałam się również z ofertą sprzedaży próbek z gazet. 20 zł za 20 próbek kremów ( głównie kremy ziaja 30+ i 50+). Jeden Pan oferował malutki krem nivea za 2 zł (więc faktycznie o 0,50 zł taniej niż w sklepie), ale wysyłka kosztowała 5 zł, czyli za malutka nivea zapłaciłabym 7zł, a w sklepie miałabym ją za 2,50 zł. Czy tylko mi się wydaje, że to nielogiczne ? Inna użytkowniczka oferowała tampony niewiadomej firmy za stary telewizor lub komputer! ;/ Mogłam również "przygarnąć" używaną golarkę, bo Pani jak szczerze przyznała kupiła sobie nową. Hitem jednak okazały się dwa inne mrożące krew w żyłach ogłoszenia:
1. Okazja - lakiery do paznokci za 1 zł (!!!) Napisałam do ogłoszeniodawcy pytanie: jakiej firmy to lakier, do kiedy mają datę ważności i czy mogę dostać wyraźne zdjęcie, bo te zamieszczone w ogłoszeniu było tragicznej jakości. Dostałam odpowiedź, że po co mi wiedzieć jaka to firma - najważniejsze, że kosztują tylko 1 zł+ koszty przesyłki, a data ważności ? Chyba głupia jestem! przecież każdy wie, że lakiery do paznokci nie mają daty ważności (wow! ja myślałam, a nawet jestem pewna, że mają). Zdjęcia również się nie doczekałam ;/
A teraz ogłoszenie, które spowodowało, że zaczęłam się zastanawiać czy ludzie są normalni. Mianowicie pewna "laska" (to jej nick) z mojej miejscowości (o zgrozo! kto mieszka "za ścianą") oferowała pilniki po 1 zł!!! Myślę sobie, że pewnie likwiduje sklep czy co i wyzbywa się towaru. Przyglądam się zdjęciu i coś mi nie pasuje. Mimo dość kiepskiego zdjęcia wydaje mi się, że pilniki są używane - mają charakterystyczne wytarcia. Piszę więc do "laski" z pytaniem czy moje podejrzenia są prawdziwe. Co się okazuje ? Są! Tak! Laska chce sprzedać UŻYWANE pilniki do paznokci!!! Pytam dlaczego i czy wg niej to właściwe sprzedawać używane pilniki. Kobieta nie widzi w  tym nic złego, a sprzedaje je dlatego, że kupiła nowe i pomyślała, że zarobi na starych (używanych) i jeszcze komuś pomoże !!!  Ręce opadły !!!

Powiedzcie mi teraz szczerze czy tylko mi wydaje się, że z  tymi  "ogłoszeniami" jest coś nie tak ?

A teraz coś miłego. W piątek odebrałam w końcu paczuszkę od BingoSPA
Do testów wybrałam :
1. Jedwabisty żel pod prysznic
2. szampon borowinowy i 7 ziół
3. Peeling błotny do twarzy z kwasami owocowymi

Czy któraś z Was miała ww kosmetyki firmy BingoSPA ?
Spokojnej niedzieli!
Do jutra ;*

Kostka myjąca Dove

Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić kosmetyk, który od prawie 10 lat regularnie gości w mojej kosmetyczce. Kosmetykiem tym jest kostka myjąca DOVE!
Teraz pewnie większość z Was się znacząco uśmiecha......
Tak. Ja kaprysek napisze dzisiaj o mydle! I chociaż wiem, że mydło niszczy barierę lipidową naskórka, zmienia pH skóry i wywołuje szereg innych niekorzystnych zmian to  dzisiejszą notkę poświecę kostce myjącej Dove. 
Dlaczego ? A dlatego, że mydło Dove to nie zwykłe mydło!
Wg producenta kostka myjąca Dove działa oczyszczająco, ale w przeciwieństwie do zwykłego mydła nie wysusza skóry, a nawet poprawia jej stan. Swoje nawilżające działanie zawdzięcza starannie dobranym składnikom myjącym i ¼ kremu nawilżającego. Obecny w produkcie, bardzo łagodny związek DEFI jest odpowiedzialny za zachowanie naturalnej bariery skóry i nie narusza jej warstwy rogowej, jak inne kosmetyki. Dzięki temu, po umyciu nie mamy nieprzyjemnego uczucia „ściągnięcia”, a nawet podrażnienia czy swędzenia. Zdaniem specjalistów kostka Dove poprawia także koloryt i całościowy wygląd skóry.
- Badania laboratoryjne potwierdziły, że kostka myjąca Dove nie tylko myje, ale również skutecznie nawilża skórę. Może być stosowana do codziennej pielęgnacji nawet skóry wrażliwej.
I jak się z  tym w 100% zgadzam!
Dzięki kostce myjącej Dove moja skóra jest czysta, nawilżona, ukojona, elastyczna i wygląda promiennie (zaznaczam, że mydłem Dove nie myję twarzy!). Stosuję balsamy do ciała, ale nie dlatego, że muszę, tylko dlatego, że chcę! jak mam być szczera to balsamy do ciała używam dopiero od niedawna. Wcześniej podstawą było mydło Dove i na tym kończyła się moja pielęgnacja ciała! Spotkałam się już z kilkoma osobami, którym mydło Dove zostało polecone przez dermatologa do pielęgnacji bardzo suchej, popękanej skóry nie tylko ciała, ale i twarzy.
 Cenię kostkę myjącą Dove za to, że pielęgnuje skórę oraz za to, że pięknie pachnie!
Lubię wszystkie warianty zapachowe, ale najbardziej lubię 3 wersje:
1. Wersja oryginalna - beauty cream bar
Kremowy zapach, delikatna piana umila mi kąpiel
2. Wersja go fresh - fresh touch
Świeży zapach ogórka przypomina mi czas studiów, kiedy to mieszkałam na krakowskich Azorach. Bardzo lubię "raczyć" się tą wersją podczas lata!
3. Moja najnowsza ulubiona wersja to wariant z masłem SHEA i wanilią- purely pampering shea butter
To mydło zachwyca mnie podczas każdej kąpieli! Zapach jest boski!
 Wczoraj kupiłam nową wersję - Pure & Sensitive. 
Bardzo jestem ciekawa jak się sprawdzi ;)

Podsumowując: Moja skóra bardzo polubiła się z kostką myjącą Dove. Co najważniejsze kostka ta nie tylko myje i pielęgnuje skórę, ale także świetnie sprawdza się podczas golenia! Ja nie używam żadnych pianek, żeli tylko to mydło! Mydło Dove jest uniwersalne ;)
Jestem pewna, że nasza "przyjaźń" potrwa kolejne lata! ;)
 Należy tutaj wspomnieć, że kostka Dove nie ma pH zasadowego  dlatego polecana jest również do mycia skóry wrażliwej. Od niedawna mydło Dove polecane jest przez Polskie Towarzystwo Dermatologiczne. Przedstawiciel firmy Unilever zapewnia," że kostka myjąca Dove posiada kompleks łagodnych składników myjących oraz naturalnych dla skóry lipidów, które podczas mycia wnikają i uzupełniają ubytki w skórze. Kremowa kostka Dove polecana jest dla osób w każdym wieku, do każdego typu skóry - nawet przy skórze problematycznej: atopowej, trądzikowej, naczynkowej".

Uprzedzając liczne pytania i sugestie - nie współpracuję z marką Dove!!!

A czy Wy kochani lubicie tak jak ja kostkę Dove ?
A może wstyd się Wam do tego przyznać ? ;>

Miłego weekendu ;*

Przegląd tygodnia. GorVita - zdrowie prosto z gór

Dzisiejszy dzień mogę zaliczyć do szaleńczo udanych!
Przed południem spotkałam się z szanownymi koleżankami blogerkami. Była kawka, babeczki i bardzo sympatyczna atmosfera! Czas w Towarzystwie dziewczyn szybko zleciał. Bardzo lubię takie spotkanie gdzie nie liczą się statystyki, ilość obserwatorów ani częstość publikowania postów. Ot tak spotykają się dziewczyny, które łączy wspólna pasja - kosmetyczna pasja ;)
Spotkanie zaowocowało kilkoma nowymi lakierami ;)
Po powrocie do domu czekały na mnie dwie niespodzianki.
Pierwsza to produkty firmy GORVITA
 GorVita to firma, która oferuje zarówno preparaty do stosowania zewnętrznego jak i suplementy diety. Wszystkie produkty zawierają składniki pochodzenia naturalnego, większość jest na bazie wody leczniczej. Co najważniejsze produkty nie są testowane na zwierzętach!
 Do testów otrzymałam:
1. Żel Venal na zmęczone nogi
2. Suplement diety SPIDY (przyda się podczas czerwcowych egzaminów ;))
3. Maść arnikową
4. Maść dla sportowców

Druga niespodzianka to wygrana od  PassiFlorali. Moja wygrana to czarne mydło marokańskie
Strasznie mnie to mydło ciekawi i dzisiaj wieczorem się nim wymaseczkuję ;)

W zeszłym tygodniu na warsztatach Świadoma mama wygrałam zestaw aktywnych emolientów na bazie oleju konopnego firmy CutisHelp mimi

 Dziewczyny czy znacie produkty Gorvita i CutisHelp mimi ?

Życzę Wam przyjemnego wieczoru i pysznych pączusiów (krepelków ;p)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...