Moja śnieżna Wielkanoc

Przez śnieżyce zasuwając,
przebija się silny zając.
Za nim jajo dzielnie pędzi,
choć zimówki, ktoś mu zwędził.
Pewnie wina to baranka, bo od rana jest na sankach.
Gdzieś widziano Mikołaja ...
To są WIELKANOCNE JAJA! ;)
 
 Trochę wiosny zimą ;/
 Mazurek wg przepisu mojego autorstwa nie chwaląc się pyszny mi wyszedł
 Od kilku lat pisanki nie maluję, a oklejam świąteczne jajeczka
 Ponoć Wielkanoc to wiosenne święta ...
 Z tej babki jestem wyjątkowo dumna
 Na oknie kolorowo
 To co po mazurku ? ;>

Wielkanoc 2013

Kochani!
Dopiero co składałam Wam życzenia bożonarodzeniowe, a już czas na życzenia wielkanocne!
Czy Wam też czas tak szybko płynie ?
U mnie za szybko!
W tym roku do Świąt podeszłam na luzie, choroba trochę mi pokrzyżowała plany, ale kolka ciast upiekłam, mieszkanie posprzątałam i teraz w ten sobotni wieczór chciałabym Wam złożyć życzenia z okazji Wielkanocy.

Niech to będą zdrowe, spokojne Święta spędzone w gronie najbliższych w radosnej atmosferze.
Niech pogoda będzie wiosenna.
Niech spełnią się Wasze marzenia!


Pamiętajcie żeby dzisiaj zmienić godzinę! ;)
Pozdrawiam Was serdecznie ;*

Marcowe denko i ulubieńcy

Dzisiaj tak na szybko w przerwie pomiędzy pieczeniem szarlotki a sernika ;)
Marzec się kończy więc pora na .... PROJEKT DENKO ! Nie wiem dlaczego, ale pokazywanie Wam zużytych kosmetyków strasznie mnie motywuje do dalszego wykańczania, a nie kupowania lub zaczynania kolejnych ;) Tak mi się spodobało denkowanie, że mam zamiar co miesiąc się Wam chwalić co wykończyłam ;)
Marcowe denko tak jak lutowe też jest spore
1. Mydło w płynie Linde mleko i miód - bardzo lubię biedronkowe mydło dlatego, że jest tanie i na długo starcza.  Teraz kupię inny wariant zapachowy ;)
2. Żel pod prysznic Silk beauty Luxury Velvet edition Oriflame - świąteczna edycja żelu oriflame o ładnym delikatnym zapachu.
3. Jedwabiste mleczko do kąpieli BingoSPA - recenzja Tutaj
4. Żel pod prysznic Love is in the air Oriflame - zapach ładny, ale bez rewelacji. Czy ja wiem, czy tak pachnie miłość ... ?
5. Antybakteryjna pianka OsmozaCare - bardzo ją lubiłam i jak tylko gdzieś ją zobaczę to kupię ;) Recenzja tutaj
6. Antyperspirant Adidas Cotton touch - pierwszy raz miałam kontakt z antyperspirantem Adidas. Polubiłam go za piękny delikatny zapach i dość dobrą ochronę. Używałam go od grudnia na zmianę z moimi ulubionymi garnierami. Na pewno się skuszę na kolejne opakowanie ;)
7. Garnier mineral SENSITIVE - bardzo delikatny, świeży zapach. Pełna ochrona przez cały dzień, żadnych podrażnień. Jestem na tak! To już moja co najmniej 4 butelka i na pewno nie ostatnia. Więcej o antyperspirantach Garnier pisałam TUTAJ
8. Garnier Mineral Invisible 48 h - recenzja TU
9. Tonik nawilżający Gerovital Plant - więcej pisałam o nim TU . Wróci do mnie w okresie wakacyjnym
10. Szampon do włosów farbowanych DOVE - pisałam o nim niedawno TUTAJ
11. Pianka oczyszczająca Vichy - skończyłam, zdania nie zmieniłam. Więcej o piance Vichy TUTAJ
12. Kolejne opakowanie moich ulubionych chusteczek do demakijażu z płynem micelarnym Cleanic. Moja miłość <3 ;)


Ulubieńcami tego miesiąca zostały:
1. Czarne mydło Hammam, które pięknie oczyszcza skórę, delikatnie ją wybiela i jednocześnie odżywia.
2. Mgiełka Marion zapewniająca termoochronę - włosy po niej lśnią i pięknie pachną ;)
3. Spray prostujący do włosów Marion - dyscyplinuje włosy,odżywia je i zapewnia całodzienny efekt prostych włosów bez puszenia.

A jak tam Wasze zużycia kochane?!
Wracam do pichcenia ;)
Trzymajcie się ;*



Szampon do włosów farbowanych Dove Color Repair

Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić szampon, który jest moim ulubieńcem od 3 miesięcy.
Jak wiecie moje włosy są strasznie wybredne i trudno je zadowolić. Cały czas szukam szamponu idealnego i coś mi się wydaje, że chyba znalazłam. Jednym z szamponów, które pokochały moje włosy jest szampon do włosów ciemnych Fitomed, o którym pisałam TUTAJ A drugim jest ... ? A zdziwicie się! Mowa o szamponie Dove, a dokładnie Dove Color Repair
Dziewczyny, które czytają moje bloga pewnie są zdziwione ponieważ szampon Dove został skreślony z mojej listy jakieś 3 lata temu po tym jak spowodował wysyp łupieżu i ogólnie osłabił kondycję moich włosów. Posiadaczką tego szamponu stałam się przypadkowo. Mianowicie przed Świętami Bożego Narodzenia w moim osiedlowym Tesco trwała promocja i zestaw kosmetyków Dove (szampon, odżywka i żel pod prysznic) można było kupić za 13 zł. Okazja jakich mało!
Postanowiłam, że dam szansę szamponowi a jak mi nie podejdzie to oddam go w dobre ręce.
Producent tak pięknie zachwalał ten szampon, że od razu postanowiłam go wypróbować i się nie zawiodłam. Szampon Dove Color Repair został stworzony z myślą o włosach farbowanych. Farbowane włosy tracą kolor głównie dlatego, że są zniszczone. Zaawansowana regenerująca technologia Dove zawiera Micro Moisture Serum oraz Fibre Actives. Micro Moisture Serum pomaga regenerować powierzchnię włosów, żeby pomóc zatrzymać w nich kolor. Fibre Actives posiada zaś właściwości wnikania w głąb włosów i regenerowania ich od środka. Zapewnia Twoim włosom intensywny długotrwały kolor. 

Skład prezentuje się tak:
 Moja opinia: Szampon Dove ma dość gęstą konsystencję i jest kolory białego - nie perłowy! Rewelacyjnie się pieni, wystarczy niewielka ilość żeby umyć włosy średniej długości. Zapach jest piękny - jak to Dove ;)delikatny, ale długo utrzymuje się na włosach. Po umyciu włosy nie plączą się, nie są sztywne. Układają się fantastycznie! Włosy są sprężyste, miękkie, błyszczące. Odżywienie i nawilżenie idzie w parze. Jednym słowem piękne, zdrowe, lśniące włosy. Co do właściwości zatrzymujących kolor to owszem farba jakby dłużej się trzymała, ale na pewno nie do 10 tygodni tak jak zapewnia producent. Szampon jest bardzo wydajny stosuję go od 25 grudnia z małymi  przerwami na testy szamponu BingoSPA. Do tego szamponu na pewno wrócę, a kto wie może skuszę się na inny ? ;>
Cena regularna tego szamponu to ok 8-10 zł. Uważam, że warto go sprawdzić. Ja szczerze Wam go polecam! ;)

Lubicie szampony Dove ?

Jako, że choroba nadal mnie nie opuszcza idę z nią walczyć za pomocą zupy tajskiej, która od kilku miesięcy jest moją ulubioną zupą ;)

Mój ulubiony podkład - Everlasting by Oriflame

Jak wiecie jestem podkładomaniaczką i w mojej kosmetyczce nigdy nie ma jednego podkładu. Zazwyczaj mam 4-5, z czego regularnie używam 2-3. Jednak odkąd kilka miesięcy temu zamieszkał u mnie podkład EVERLASTING z Oriflame mogę z ręką na sercu powiedzieć, że to on jest number one.
 Oriflame jako firma kosmetyczna nie należy do najlepszych (z naturalnymi kosmetykami to oni nie wiele mają wspólnego, a składy w 80% są tragiczne). Jednak w ich ofercie można znaleźć perełki. Mam kilka kosmetyków, które lubię i polecam. Ale mam też całą listę bubli, o których napiszę wkrótce.
Podkłady oriflame należą jednak do moich ulubieńców. O podkładzie  Beauty Matte control i Studio Artistic z Oriflame pisałam w TEJ notce.

Dzisiaj napiszę o kolejnym ulubionym podkładzie - Everlasting Oriflame.
Producent zapewnia: Wysokiej jakości podkład z opatentowaną technologią Skincare przynoszącą wymierne korzyści Twojej skórze. Klinicznie udowodniona odporność na ścieranie się i spływanie, gwarantuje trwały, nieskazitelny makijaż przez długi czas. Lekka, silikonowa baza zapewnia aksamitnie gładkie wykończenie makijażu i zwiększa uczucie komfortu skóry. Pozwala uzyskać efekt od średnio do mocno kryjącego.

Moja opinia: Zacznę od tego, że bardzo podoba mi się plastikowa buteleczka z pompką. Dzięki temu opakowanie jest lekkie i higieniczne. Mój kolor to fair nude, który jest dla mnie idealny! Rewelacyjnie stapia się z moją chłodną tonacją, a jednocześnie nie sprawia, że skóra staje się różowa!
Tutaj możecie zobaczyć kolorystykę moich podkładów
Jak widzicie podkład Oriflame jest najjaśniejszy ;) Mimo to w ofercie jest jeszcze jaśniejszy kolor - porcelain. Także każda biała twarz coś dla siebie znajdzie ;)
Podkład ma dość płynną konsystencję przez co bardzo dobrze się rozprowadza i szybko wchłania. Krycie również jest przyzwoite i tak jak pisze producent możemy je "dawkować". Moja problematyczna skóra po zastosowaniu tego podkładu wygląda nieskazitelnie przez 8 godzin. Zazwyczaj stosuję jedną warstwę, ale gdy mam dużo niedoskonałości nakładam na te miejsca drugą warstwę. Według mnie najlepiej nakłada się go palcami, ale pędzel do podkładu też sobie radzi. Co najważniejsze podkład ten nie warzy się, nie zapycha, dobrze matuje skórę i współgra z większością kremów - nawet z  półtłustą Bielendą kasztan się "dogadał" (co nie udało się żadnemu innemu podkładowi). Uważam, że to mój najlepszy podkład jaki dotąd miałam.
Cena normalna tego podkładu to 45 zł, ale bardzo często jest on w promocji za ok 30 zł
Inne opinie o tym podkładzie możecie przeczytać TUTAJ

Jestem ciekawa waszego zdania na temat podkładów Oriflame ;)

Serdecznie Was pozdrawiam
Chory kaprysek ;(

Maść dla sportowców GORVITA idealna nie tylko dla sportowców ;)

W końcu niedziela! Niedziela to czas odpoczynku. Dzisiejsze popołudnie spędzę na nic nie robieniu i co najważniejsze nie będę miała z tego powodu wyrzutów sumienia.
Ostatni tydzień był intensywny. Oprócz ćwiczeń z psem, na których dostaliśmy niezły wycisk zrobiłam także małe przemeblowanie. Niestety nie obyło się bez kontuzji ;/ Moje plecy dały mi we znaki, ręce były ponaciągane jak u gibona, a zakwasy na nogach utrudniały każdy krok ;/

Z pomocą przyszła Maść dla sportowców  firmy GORVITA
Maść jest na bazie wody leczniczej i zawiera ponad 20 aktywnych substancji między innymi ekstrakty i olejki z mięty, nostrzyka lekarskiego, żywokostu, arniki, kasztanowca, boswelli, kory wierzby, jałowca, ginko biloba, aloesu, lawendy, nagietka, szałwii, olejek mentolowy, pichtowy i tymiankowy. Składniki te łagodzą uczucie dyskomfortu spowodowanego  przemęczeniem fizycznym i przeciążeniem. Maść przywraca energię i witalizuje. Dodatkowo alantoina i prowitamina B5 regeneruje naskórek, nawilża i odżywia.
Maść dość dobrze się rozprowadza i szybko wchłania.

Moja opinia: Dla mnie ta maść jest wybawieniem zwłaszcza po intensywnym treningu z  moim psem. Messi jest dużym i dość silnym psem dlatego po "lekcjach" obrony mam wrażenie, że moje mięśnie kończyny górnej są naciągnięte do granic możliwości. Po środowym remonciku plecy również dokuczały. Dlatego wieczorem po wygrzaniu się w gorącej kąpieli nasmarowałam prawie całe ciało maścią dla sportowców Gorvita. Maść ma lekko żelową konsystencje i jest koloru zielonego. Zapach jest dość intensywny - wyraźnie czuć mentol i miętę. Tak jak zapewnia producent maść szybko się wchłania i nie zostawia tłustej warstwy, nie brudzi też ubrań. Na początku czuć lekkie zimno, ale po chwili w miejscach "kontuzjowanych" zaczyna robić się ciepło. To uczucie jest bardzo miłe i ułatwiło mi zasypianie. Rano obudziłam się wypoczęta i mniej obolała. Co prawda plecy jeszcze trochę bolały, ale byłam w stanie zejść z łóżka i ubrać skarpety. Wcześniej chodziłam wyprostowana jak struna, bo każda próba pochylenia się wywoływała ostry ból. Następnego wieczoru powtórzyłam "rytuał" przy użyciu maści GORVITA i rano już prawie nic nie bolało. Dodatkowo skóra całego ciała była niesamowicie miękka, napięta i nawilżona.
Czy polecam ten produkt ? Jak najbardziej! Uważam, że nawet u osób, które nie są sportowcami taka maść się na pewno przyda ;)

Znacie produkty Gorvita ?
Polecam Wam także żel na zmęczony nogi tej firmy, o którym pisałam  TUTAJ


Moje drugie okulary firmoo ;)

Gdy na początku marca napisał do mnie Antonio z FIRMOO i zaproponował kolejną parę okularów bardzo się zdziwiłam. Odpisałam, czy aby na pewno dobrze zrozumiałam. Okazało się, że Firmoo proponuje bloggerom kolejne okulary do testów.
Okulary otrzymałam w ciągu tygodnia! Czasami krajowe przesyłki "idą" dłużej.
Tym razem wybrałam model bardziej elegancki, a dokładnie TEN
 Okulary Firmoo zawsze dostajemy z etui twardym i miękkim, szmatką i akcesoriami do przykręcania okularów.
Moja opinia o okularach firmoo nic się nie zmieniła. Uważam, że okulary te są bardzo dobrej jakości, wytrzymałe, dobrze się noszą i jednocześnie są w bardzo przystępnej cenie. Moje szkła są cienkie mimo, że mam wadę -3,5. Najnowsze okulary w porównaniu z poprzednimi są trochę cięższe i mają większe szkła.
Jeśli sami chcecie się przekonać, czy okulary Firmoo faktycznie są tak wspaniałe jak piszę możecie zamówić wybrany model płacąc tylko koszty przesyłki ( jest to ok 18$ czyli jakieś 60 zł). Firmoo dla każdego nowego klienta ma promocję Free glasses. Wystarczy kliknąć tutaj, wybrać okulary wyświetlone na stronie i postępować wg informacji producenta.
Moim zdaniem warto! Polecam Wam okulary Firmoo! ;)

A teraz pokażę Wam jak moje najnowsze cudeńko prezentuje się na mojej twarzyczce ;p

 I jak się Wam podobam ?
Miłego weekendu ;*

Eco Cosmetics - żel do mycia twarzy z zieloną herbatą i liściem winorośli

Ostatnio modne jest wszystko co naturalne, ekologiczne, organiczne. Kiedyś nie było kosmetyków ekologicznych czy organicznych. Dzisiaj jest ich całe mnóstwo! Szczerze się przyznam, że nie zwracałam jakiejś szczególnej uwagi na kosmetyki ekologiczne. Kiedyś czytałam "obietnice producentów" i szczerze wierzyłam temu co napisane. Dzisiaj wybierając kosmetyki zwracam uwagę na skład. Staram się eliminować parabeny, konserwanty, pochodne ropy naftowej. Tak więc kiedy Pani Grażyna ze sklepu Natural beauty zaproponowała przetestowanie kosmetyku ekologicznego od razu się zgodziłam.

W zeszłym tygodniu w mojej rączki wpadł żel do mycia twarzy Eco Cosmetics
Eco cosmetics to naturalne kosmetyki pielęgnacyjne stworzone po to by zapewnić komfort i piękno naszej skórze. Kosmetyki te :
* posiadają certyfikat ekologiczny ECOCERT
* nie są testowane na zwierzętach
* w 100% składają się z składników pochodzenia naturalnego
* bez GMO
* bez pochodnych ropy naftowej, silikonów i parafin
* bez syntetycznych środków zapachowych, barwiących i konserwujących
* kosmetyki wegańskie (są wpisane na listę Vegan Society)
* nie zawierają PEG, SLS i parabenów
* posiadają certyfikat neutralizowania emisji CO2

Otrzymany żel do mycia twarzy z zieloną herbatą i liściem winorośli przeznaczony jest do wszystkich rodzajów skóry zwłaszcza do cery tłustej. Jego zadanie to: Głębokie i dokładne oczyszczenie skóry. Skóra staje się czysta, miękka i jędrna. Liść winorośli wspomaga nawilżenie skóry, a zielona herbata i liść oliwny mają właściwości zwalczające bakterie i wirusy.

Mam nadzieję, że produkt ten spełni swoje zadanie. Na razie wiem, że żel jest bardzo wydajny. Wystarczy dosłownie kropelka na umycie całej twarzy! Tak więc za miesiąc może ciut więcej spodziewajcie się szczegółowej recenzji.

W sklepie Natural Beauty znajdziecie wiele produktów ekologicznych, naturalnych, które przeznaczone są dla świadomych konsumentów oraz ludzi dbających o środowisko naturalne. Oferta bogata jest w kosmetyki zaufanych producentów!

Aby każda z Was mogła przekonać się  co do "rewelacyjności" naturalnych kosmetyków Pani Grażyna zaproponowała dla moich czytelniczek 5% rabat.

Wystarczy zarejestrować się w sklepie natural beauty, dokonać zakupu (trudny wybór)  i wpisać hasło: AlicjaBlog !

Jesteście zainteresowane ? ;> W sklepie oprócz kosmetyków znajdziecie także: ekologiczne środki czystości, herbaty, witaminy i suplementy. Wszystko to w przystępnych cenach i w  100% naturalne.
Myślę, że warto skorzystać z propozycji Pani Grażyny, a wy co myślicie ? ;>

Naturalna glinka biała CosmoSPA

Argilloterapia to ostatnio  "temat na topie". Osobiście glinki wielbię od dawna, ale dotychczas kupowałam gotowe maseczki z glinkami (najczęściej  z glinką zieloną) głównie  firmy Ziaja, które tak na marginesie są świetne zwłaszcza dla leniuszków. Gdy dostałam od firmy CosmoSpa  czystą białą glinkę bardzo się ucieszyłam, ale jednocześnie wiedziałam, że muszę się trochę wysilić zanim nałożę białą pastę na twarz.
 Długo, bo ok 4 miesiące czekałam na właściwy moment. Co prawda zrobienie maski glinkowej nie jest trudne, ale jakoś ciężko mi było się do tego zabrać. W końcu nadszedł niedzielny wieczór. Postanowiłam zrobić sobie domowe SPA i przy okazji nałożyć glinkę na twarz.

Do przygotowania glinkowej papki potrzeba niewiele, wystarczy:
* porcelanowa miseczka,
* pędzel lub szpatułka
* woda mineralna ( ja wybrałam ustroniankę z jodem)
* i oczywiście sproszkowany kaolin, czyli glinka biała
Gotową papkę nałożyłam na twarz (omijając okolice oczu ), szyję i dekolt i pozostawiłam na ok 20 minut, aż do lekkiego zeschnięcia.
Po ok 10 minutach maska gdzieniegdzie zaczęła zasychać (głównie czoło i nos)
Maseczkę zmyłam po ok 25 minutach. Ze zmyciem nie było problemu. pomogły mi  małe gąbeczki do twarzy Oriflame. Moja cera po takim zabiegu była wybielona, ukojona, zregenerowana, zmatowiona i gładziutka jak pupcia niemowlęcia ;)

Dlaczego lubię  glinki ? A dlatego, że zawierają mnóstwo drogocennych minerałów m.in krzem, magnez, cynk.  Maska glinkowa doskonale oczyszcza skórę i ułatwia jej detoksykację. Glinka biała przeznaczona jest do pielęgnacji cery suchej, normalnej, wrażliwej. Działa  zabliźniająco i kojąco, poprawia także mikrokrążenie. Glinkę białą CosmoSPA można stosować nie tylko jako maseczkę do twarzy, ale także jako maskę do włosów (wtedy 2-3 łyżeczki mieszamy z woda mineralną i nakładamy na włosy, na ok 10-15 minut. Następnie spłukujemy i myjemy szamponem). Kaolin możemy też stosować do kąpieli oczyszczających (pół szklanki glinki, można dodać olejki eteryczne, kąpiel powinna trwać 20 minut. Ważne by dobrze spłukać ciało po takiej kąpieli. Efekt to zrewitalizowana, oczyszczona, miękka i odnowiona skóra ;))

Jak jeszcze umiliłam sobie moje domowe SPA ? Nie mogło zabraknąć herbaty! Od kilku tygodni moją ulubioną jest herbata  GEJSZA , którą dostałam od pana Marka ze sklepu SKWORCU. Jest to mieszanka  zielonej chińskiej Senchy, japońskiej Banchy i Kukichy. Znajdziemy tam również pędy bambusa, cytryniec chiński, imbir, ziarno sezamowe i kwiat róży.
Herbata przepięknie pachnie, a smakuje wyśmienicie. Po zaparzeniu ma lekko słomkowy kolor
W smaku nie jest cierpka, kwaśna czy gorzka, Gejsza jest delikatna, lekko słodkawa i smakuje przepysznie. Nawet moja mama, która nie lubi herbat zielonych tę pije ze smakiem. Jeśli lubicie herbaty zielone to szczerze Wam polecam tę mieszankę. Zapraszam Was do sklepu SKWORCU gdzie na pewno znajdziecie coś dla siebie ;)

Taki relaks w domowy zaciszy, z wykorzystaniem własnej wanny, delektując się pyszną herbatą muszę sobie fundować częściej ;)

Miłego tygodnia ;*

Hydra Vegetal żel-krem intensywnei nawilżający od Yves Rocher

Dzisiaj będzie o małym kosmetycznym cudzie, który dostałam od Yves Rocher jako gratis kilka tygodni temu.
Niby to próbka - 15 ml, ale ta ilość wystarczyła mi na 3 tygodnie codziennego stosowania! ;) Jestem pod wrażeniem tego kremu dlatego też postanowiłam tej "próbce" poświecić osobną notkę.

Informacja od producenta:
* intensywne nawilżenie przez 24 godziny
* skóra jest bardziej elastyczna
* skóra pełna blasku
* idealny do skóry normalnej i mieszanej
* składniki aktywne: sok z Klonu z Kanady i niebieska agawa z Meksyku  zatrzymują wodę w skórze,   a woda z hamamelisu bio wykazuje działanie łagodzące

Skład:
aqua/water/eau; glycerin; isononyl isononanoate; dimethicone; zea mays (corn) starch; ethylhexyl stearate; methylpropanediol; ethylhexyl cocoate, stearyl alkohol, cetyl alkohol; betaine; hamamelis virginiana (with hazel) water; grycerylstearate; butylene glycol; sesamum indicum (sesame)seed oil; sorbitan stearate; mangiferin; PEG-100 stearate; accer saccharum (sugar maple) extract; parfum/fragrance; agave tequilana leaf extract; methylparaben; ammonium acryloylddimethyltaurate/vpcopolymer; phenoxyethanol; ethylparaben; tocopheryl acetate; allantoin; xanthan gum; propylparaben; tetrasodium edta; lactic acid; potassium sorbate

Moja opinia:
Ten krem mnie zachwycił. Konsystencja jest bardzo lekka, wchłania się w mig. Zapach również jest na duży plus - delikatny, świeży. Krem jest idealny zarówno pod makijaż jak i świetnie sprawdza się jako krem na noc. Oprócz tego krem jest niesamowicie wydajny. 15 ml używałam przez ponad 3 tygodnie przy czym przez pierwsze 3 dni używałam tego kremu zarówno na dzień jak i na noc, a także pod oczy później tylko na dzień i pod oczy. Producent niby nie zaleca stosować go pod oczy, ale u mnie w tej roli sprawdził się znakomicie. Żadnego pieczenie, podrażnienia, łzawienia. Skóra się wygładziła i ewidentnie stała się piękniejsza. Efekty były widoczne już po 2 dniach. Skóra stała się bardziej jędrna, elastyczna, wygładzona i świetnie nawilżona. Wszystkie suche skórki poznikały. Pozbyłam się również uczucia ściągnięcia. Krem działał jak kompres zwłaszcza po kuracji 50% kwasem migdałowym o pH 1,5. Czy jestem zadowolona ? Ja jestem zachwycona i już wiem, że ten krem trafi do mojej letniej kosmetyczki.
Co najważniejsze krem ten nie spowodował wysypu nieprzyjaciół, a rewelacyjnie koił podrażnienia.
 Ten krem mogę uznać za najlepszy w kategorii nawilżenie, lepszego nie miałam!!!!
 Oprócz tego dość dobry skład (niestety parabeny są), brak składników pochodzenia zwierzęcego. Yves Rocher dba o środowisko dlatego opakowanie jest  z kartonu z kontrolowanych upraw leśnych, nadaje się do recyklingu, nadruk tuszem roślinnym. Nie zawiera ulotki, nie pakowane w celofan.
Sposób pozyskiwania soków roślinnych odbywa się z poszanowaniem dla środowiska.
Yves Rocher znam od ponad 13 lat, ale był taki czas, że się z tą firmą nie lubiłam. Teraz na nowo się zakochuję ;)

Moim skromnym zdaniem ten krem zasługuje na ocenę CELUJĄCĄ ;)

PS Moje brwi z dnia na dzień wyglądają coraz ładniej ;) Nic się nie łuszczy, nic już nie boli, brak opuchlizny. Jestem zadowolona ;)

Życzę Wam kochane wspaniałego, słonecznego weekendu ;*

Makijaż permanentny metodą piórkową

Marzenia czasami się spełniają. Jedno z moich marzeń spełniło się dzisiaj!
Mianowicie dzisiaj o godz. 10:00 na moich brwiach został wykonany makijaż permanentny metodą piórkową. Moje naturalne brwi są cienkie, jasne, asymetryczne i na skutek choroby tarczycy powoli zanikają ;/ Codziennie musiałam je "rysować" co mimo wszystko jest męczące. Gdy przeczytałam ogłoszenie Broadway Beauty o poszukiwaniu modelki na szkolenie z tej metody od razu się zgłosiłam.
Przyznam, że byłam podekscytowana i nie bałam się. Przeczytałam dużo artykułów na temat tej metody i wszędzie było napisane, że metoda ta jest prawie, że bezbolesna. Teraz mogę napisać, że to nieprawda. Trochę się nacierpiałam, ale dla efektu końcowego było warto.
Zabieg trwał ok 1,5 h, ale moja skóra powoli chłonęła barwnik. Zazwyczaj zabieg ten trwa krócej.
Metoda pozwala na zupełną rekonstrukcję i uzupełnienie włosów brwi przy czym gwarantuje naturalny wygląd. Zabieg jest bezpieczny ponieważ wykonany jest za pomocą sterylnych, jednorazowych piórek składających się z płaskich nożyków.
Pokażę Wam zdjęcia przed i po przy czym teraz moje brwi wyglądają trochę dziwnie, ale to wszystko jest świeże i powoli będzie się wypłukiwać. Po ok 2 tygodniach moje brwi powinny wyglądać już dobrze. Korektę wykonuje się po ok 3 tygodniach od zabiegu ale nie później niż 3 miesiące.
Same zobaczcie i oceńcie.

Moje brwi PRZED

I po zabiegu:


Są wyraźniejsze, prawda ? Zobaczymy jak będę wyglądać za 2 tygodnie. Na razie skóra piecze i jeszcze lekko krwawi. Teraz przez 2 dni okolice brwi mogę myć tylko wodą.

 I teraz jeszcze pokażę Wam najnowsze współprace, o których więcej napiszę za kilka dni.
1. Zadbam o zdrowe włosy, skórę i paznokcie przy pomocy suplementu VITAMEX
2. Twarz myć będę za pomocą organicznego żelu do mycia twarzy z zieloną herbatą i liściem winorośli Eco Cosmetics, które dostałam od Natural beauty
3. Od Firmoo otrzymałam kolejne okulary ;)
4. Biedronkowe i apteczne zakupy
6. Prezent na dzień kobiet zamiast tulipana ;p
7. Promocja w naturze ;)




Tak więc mam co testować i  o czym pisać ;)

Trzymajcie się! ;*





Wielkie kremowanie ISANA sheabutter & kakao

 Dziewczyny! Dziękuję Wam za liczne komentarze pod ostatnią notką. Cieszę się, że cenicie i same piszecie szczera recenzje. Jeszcze raz obiecuję, że na moim blogu będą tylko takie tzn. SZCZERE opinie ;)
A teraz zapraszam na typową - szczerą recenzję ;)
 ************
Kilka tygodni temu mój tata kupił mi limitowany zestaw Isana Sheabutter & Kakao w skład którego wchodził ogromny (500ml) balsam do ciała i krem do rąk.
Na brak balsamów i kremów do rąk nie narzekam, ale jak powąchałam oba kosmetyki to się zakochałam i od razu zaczęłam używać. Krem do rąk jest fantastyczny! Rewelacyjnie nawilża i odżywia, a przy tym pachnie bajecznie. Krem dość szybko się wchłania i nie zostawia tłustego, lepkiego filmu, a dłonie po nim są sprężyste, wygładzone, delikatne.
 Balsam do ciała to moja perełka i ulubieniec ostatnich tygodni. Na początku używałam go tylko jako balsamu do ciała i byłam bardzo, ale to bardzo zadowolona. Kilka dni temu na jednym blogu przeczytałam, że krem ten rewelacyjnie sprawdza się do kremowania włosów. Przyznam się, że wcześniejsze akcje olejowania i  laminowania w ogóle mnie nie kręciły. Z kremowaniem było inaczej. Ta metoda mnie ciekawiła, ale z powodu ogromnego lenistwa jej nie stosowałam. Po przeczytaniu relacji z kremowania włosów isanowskim balsamem postanowiłam spróbować i dziś mogę Wam powiedzieć, że się uzależniłam.
To co ten krem zrobił z moimi włosami to bajka. Jeszcze żadna odżywka nie sprawiła takich cudów. Konsystencja kremu jest odpowiednia zarówno do kremowania ciała jak i włosów. Niby gęsta, ale jednocześnie musowata.
Krem nałożyłam na noc. Rano włosy były trochę tłuste, ale po umyciu szamponem borowinowym z BingoSpa, o którym pisałam  tutaj włosy były przepiękne - wygładzone, sprężyste, sypkie, błyszczące i co najważniejsze rewelacyjnie odżywione! Lubię jak włosy są elastyczne i unoszą się przy ruchach głowy. Takie właśnie były po kremowaniu. Jeszcze nigdy nie byłam tak zachwycona i zadowolona z moich kudełków.
Skład balsamu jest przyjazny (zdjęcie trochę niewyraźne, ale dzisiejsze światło jest tragiczne)

Podsumowując: Balsam Isana z masłem Shea i kakao to rarytas dla naszej skóry i włosów. Zapach jest urzekający, działanie rewelacyjne, a cena sympatyczna. Czy można chcieć więcej ?

Lubicie kosmetyki Isana ?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...