Majowe denko ;)

Kończy się kolejny miesiąc. Mówi mi o tym nie tylko kalendarz, ale także wysyp notek denkowych ;) I ja pokażę Wam swoje zużycia, bo jak wiecie od kilku miesięcy intensywnie realizuję projekt denko. W tym miesiącu zużywanie kosmetyków nie szło mi za dobrze. Co prawda ilość wypaćkanych kosmetyków nie jest zła, ale mogło być lepiej.
Moje denko wygląda tak:
Jak widzicie jest dość dużo pustych buteleczek. Jest też kilka kosmetyków kolorowych ;)
A teraz zapraszam na dokładną prezentację moich zużyć ;)
Zacznijmy od kosmetyków kolorowych
1. Lakiery do paznokci SENSIQUE i WIBO
2. Odżywka do paznokci AVON - maskara!
3. korektor Camuflage Pierre Rene - recenzja
4. Tusz do rzęs Liselotte Watkins by Oriflame - więcej TU
5. Podkład EVER LASTING  (żałuję, że już mi się skończył)- recenzja

Pielęgnacja twarzy, pożegnałam:
6. Żel do mycia twarzy ECO COSMETISC - najlepszy żel jaki miałam (szczerze polecam). Recenzja TUTAJ
7. Tonizujący płyn do twarzy FITOMED (rewelacja!) - RECENZJA
8. Mleczko oczyszczające 2w1 Oriflame - bubel!

Pielęgnacja ciała:
9. Balsam do ciała ISANA z masłem kakaowym i masłem Shea (mój ulubieniec. Polecam!) - RECENZJA
10. krem do rąk Gerovital H3 - wspomniałam o nim  TU
11. świetlik żel do powiek - używała go moja mama i była nim zachwycona. Cudownie koił i zmniejszał opuchliznę ;)
12. Balsam do skóry suchej - 24h nawilżenia z J&J - Bubel jakich mało. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że się skończył ;)

Umilacze kąpieli:
13. Żel do kąpieli NIVEA z lilią wodną - mój ulubieniec kwietnia ;) Wspominałam o nim TU
14. Żel pod prysznic FITOMED - rewelacja. RECENZJA
14. Antybakteryjny żel pod prysznic BALNEA od BARWA - średniak o przepięknym zapachu ;) Jak go dostałam na spotkaniu w Opolu to nie wiem dlaczego, ale wydawało mi się, ze jest on do mycia twarzy. Dopiero Miłka uświadomiła mnie, że tak nie jest ;p
15. Żel pod prysznic FLORAL z Oriflame - nie dziękuję już więcej nie kupię
16. Balea .... ummmmm ;) Kocham ;)

Antyperspiranty:
17. Garnier - ulubieniec ;)
18. Lady Speed Stick - miłe zaskoczenie. Bardzo dobra ochrona i prześliczny zapach ;)Skuszę się na więcej ;)

Saszetki:

19. Odżywka Palette Salon Colors - bardzo fajna odżywka, szkoda, że jest tylko w farbach do włosów.
20. Maseczka Efektima Peel-Off RENEW - RECENZJA
21. Ziaja próbki kremów - jestem na NIE!

Włosy i zęby:
22. Szampon do włosów ciemnych YVES ROCHER - dość dobry szampon, który nadaje kasztanowe refleksy. Włosy są po nim błyszczące, zdrowe i świetnie się układają. Pewnie jeszcze kiedyś się na niego skuszę ;)
23. Płyn do płukania jamy ustnej Colgate MAX WHITE ONE - raczej już go nie kupię. Jak dla mnie za ostry ;/

I jak się Wam podoba moje denko ? ;p

Konkurs - przypomnienie!

Kochani za 24 godziny i 5 minut skończy się organizowany przeze mnie KONKURS


Kto się jeszcze nie zgłosił niech się spieszy.
Przypominam, że musi się zgłosić min. 10 osób, aby konkurs się odbył.
Zapraszam! ;)

Bandi AHA krem multiwitaminowy SPF 18

Firma Bandi znana jest z kosmetyków profesjonalnych. Bardzo często gabinety i salony kosmetyczne pracują na ich produktach. Firma ta ma bardzo dobre kosmetyki z kwasami. O kremie z kwasem migdałowym i PHA pisałam tutaj.
Gdy napisała do mnie Pani Ania i zaproponowała wybór kosmetyku do testów naprawdę się ucieszyłam. Po  długim zastanowieniu wybór padł na AHA krem multiwitaminowy SPF 18
 Krem otrzymałam w przeciągu 3 dni wraz z dużąąaą ilością próbek. Dzisiaj po prawie dwumiesięcznych testach przyszedł czas na recenzję ;)
Zapewnienia producenta:
Skład:
Moja recenzja:
Krem ten wybrałam ponieważ zainteresował mnie opis producenta: "krem idealny dla skóry po zabiegach z kwasami..." kolejne "nie zatyka porów i szybko się wchłania" i jeszcze obecność filtrów. To wszystko sprawiło, że to właśnie krem multiwitaminowy Bandi wydał mi się najlepszy dla mnie i mojej kapryśnej problematycznej cery po zabiegach z kwasami.
Krem znajduje się w bardzo poręcznym opakowaniu z pompką. Uważam, że pompka w kremie to najlepsze rozwiązanie! Wtedy mamy pewność, że nie nanosimy flory bakteryjne do kremu ;)
Krem jest biały, gęsty i treściwy. Ma delikatny, bardzo przyjemny zapach. Tak jak zapewnia producent dość szybko się wchłania, ale ... pozostawia lepki i tłusty film. Po wchłonięciu świecimy się jak nie powiem co komu. Normalnie bombeczka na choince. Co najgorsze krem ten nie współpracuje z podkładami. Powoduje on, że podkład nie trzyma się i spływa (dosłownie spływa !) z twarzy ;/  Jako, że moja cera nie wygląda zbyt dobrze, wyjście bez podkładu nie wchodzi w grę. Jedyne co mogłam zrobić to nałożyć na ten krem podkład mineralny sypki. Wtedy moja twarz przynajmniej w 40% miała ujednolicony kolor. Jeśli chodzi o działanie to niestety krem mnie zapchał. Spowodował wysyp niedoskonałości (może to przez obecność w składzie masła Shea?).  A regeneracja była znikoma. Strasznie żałuję, że  krem ten nie sprawdził się u mnie. Byłam pewna, że zdziała on cuda i zregeneruje moją skórę po zabiegach z kwasami. Żałuję, że nie zdecydowałam się na krem matujący (ten albo ten).

Krem możecie kupić TUTAJ - do 11 czerwca na hasło poradnikbezradnik otrzymacie 10% rabatu.
Cena tego kremu to 61 zł za 50 ml

Ciekawa jestem czy znane i lubiane przez Was są kosmetyki firmy Bandi ?

Największy bubel wśród lakierów do paznokci - MeMeMe nr 78

Dwa tygodnie temu otrzymałam od sklepu kosmetykomania 3 produkty MeMeMe do testów.
Dostałam:
-  róż, którego nie używam, bo przy mojej naczynkowej cerze jest on zbyteczny,
- lakier Ambitious nr 78 w nudziakowej tonacji
- beżową pomadkę Gaia, która nijak pasuje do mnie. Na szczęście znalazła nową blogową właścicielkę. Zapraszam na recenzję Kasi tzn. Neny ;)

Z tych trzech kosmetyków najbardziej zaciekawił mnie lakier i to właśnie o tym bublu będzie dzisiaj mowa.
Jestem cierpliwa i spokojna. Ba! niespotykanie spokojny człowiek to Ja! Kosmetyki bardzo rzadko wywołują u mnie atak wścieklizny, ale to do czego doprowadził mnie ten lakier można nazwać furią (!)
Moja opinia:
Lakier jest masakryczny! Ma ogromny, długi i gruby pędzel, którym za nic w świecie nie nałożymy cienkiej warstwy lakieru. Jeszcze nigdy tak źle wyprofilowanego pędzla w lakierze do paznokci nie widziałam. Konsystencja lakieru jest wodnista przez co rozlewa się na całe czubki palców ;/
Lakier smuży niemiłosiernie.
Jeśli chodzi o sam kolor to jest on całkiem przyjemny: delikatny i bardzo elegancki.

Połysk jest średni, ale zadowalający. Plusem (chyba jedynym) jest szybkość schnięcia. Lakier zasycha ekspresowo.
Ciekawa byłam ile ten lakier utrzyma się na moich paznokciach. Jakże byłam zdziwiona gdy po 2 dniach lakier popękał, a 3 dnia wyglądał tak jakbym go nosiła już od co najmniej 2 tygodni ;/  wczoraj wieczorem zmyłam go ( miałam go od piątku). Ze zmyciem nie było większych problemów. Lakier szybko i bezproblemowo zszedł z paznokci.

Podsumowując: Lakier MeMeMe Ambitious nr 78 to dość drogi (kosztuje ok 25 zł) i kiepskiej jakości lakier do paznokci! Ma ogromny pędzel, którym nie da się ładnie pomalować paznokci. Krycie jest dość dobre. Do plusów należy także szybkość schnięcia. Kolor elegancki, nie rzucający się w oczy. Trwałość kiepska (u mnie 3 dni). Nie ma problemów ze zmywaniem.

Jednym słowem NIE POLECAM!

Rozkosze w wannie czyli mój romans z rozmarynem i lawendą od Green Pharmacy

Lubię rozpieszczać swoje ciałko podczas kąpieli.
Ulubieńcem tego miesiąca jest żel pod prysznic Rozmaryn i Lawenda od GREEN PHARMACY

Producent kusi opisem produktu
"Pachnące bogactwo naturalnych ziół ..." to zdanie, które spowodowało, że pokochałam ten żel jeszcze przed pierwszą kąpielą z nim. A jak powąchałam to przepadłam na dobre ;p

Skład ( zdjęcie jest kiepskiej jakości, ale idzie przeczytać skład)

Moja opinia:
Żel otrzymałam na spotkaniu blogerek w Gliwicach i powiem Wam, że wcześniej tego produktu nie znałam. W tym żelu spodobało mi się wszystko. Począwszy od szaty graficznej, która kojarzy mi się z flakonami stojącymi u wiejskiego zielarza poprzez zapach, a skończywszy na właściwościach  relaksacyjnych i pielęgnacyjnych. Tak ten żel wykazuje właściwości pielęgnacyjne! ;)
Zapach jest fantastyczny. Połączenie lawendy i rozmarynu sprawia, że czujemy się jak w Prowansji. Zapach (czujemy zwłaszcza lawendowe nuty) wycisza, uspokaja i pozwala się odprężyć. Żel dobrze się pieni, a wlany pod strumień wody tworzy niesamowitą ilość piany ;)
Piana + zapach daje poczucie całkowitego relaksu.
Żel rozmaryn i lawenda Green Pharmacy bardzo dobrze oczyszcza ciało, nie podrażnia, nie wysusza skóry, a także nie powoduje jej ściągnięcia. Po kąpieli skóra jest oczyszczona, miękka, przepięknie pachnąca i ... ujędrniona ;) Jak dla mnie ten żel zasługuje na ocenę bardzo dobrą z plusem. W dodatku cena również jest bardzo przystępna - 500 ml kosztuje niecałe 10 zł.
Żel ten trafił na listę moich ulubionych kosmetyków do kąpieli i na pewno jeszcze nie raz nie dwa zagości w mojej łazience. Jednak najpierw przetestuję inne wersje zapachowe, kusi mnie zwłaszcza Lotos i jaśmin. Jakby ktoś chciał mi zrobić prezent to już wiecie co mi kupić ;p  a urodziny mam już za miesiąc ;p

Czyż ta szata graficzna nie jest piękna ?

Znacie żele pod prysznic Green Pharmacy ?
Lubicie ziołowe kąpiele ?

Życzę Wam wspaniałego, słonecznego tygodnia ;*

Cień do powiek Vipera Pocket 848 (granat z drobinkami)

To będzie pamiętliwy wpis!
Po pierwsze mój blog ma już 200 obserwatorów, a po drugie dzisiaj będzie o cieniu do powiek i mało tego będą zdjęcia co ja z tym cieniem robiłam (!!!!).
Proszę o wyrozumiałość, bo daleko mi do mistrzyni makijażu. Moje oko malowane jest prosto i na pewno zobaczycie tu wiele niedociągnięć. Mimo, że "makijaż" pozostawia wiele do życzenia chciałam Wam pokazać jak ten niepozorny granatowy cień z drobinkami Vipera pocket 848 prezentuje się na powiekach.
Cień ten otrzymałam na spotkaniu blogerek w Gliwicach. Gdy zobaczyłam kolor byłam pewna, że u mnie on nie zagrzeje miejsca. Jednak po powrocie do domu przyjrzałam mu się bliżej, pomacałam i stwierdziłam, że spróbuję coś nim zmalować. Zmalowałam i kolor pokochałam ;) Dlaczego ? A dlatego, że na oko kolor ten jest o wiele jaśniejszy i moim zdaniem ładniejszy ;)

Sam cień jest metaliczny, ma w sobie drobinki -  niebieskie, granatowe i  wydaje mi się, że są też fioletowe. W opakowaniu kolor jest granatowy jednak na powiece jest o wiele jaśniejszy. Podczas aplikacji pędzlem nie osypuje się. Na bazie KOBO utrzymał się ponad 8 godzin, nie zebrał się w załamaniu powieki. Czytałam, że bardzo ładnie wygląda nakładany na mokro ja jednak wolę go na sucho, bo nie lubię siebie w intensywnych kolorach. A teraz najważniejsze - efekt na mych oczętach (ale mam stresa )
Tadam .....
Podsumowując:
Z cieniem tym się polubiłam i dość często go używam.  Jestem zadowolona z konsystencji, trwałości i napigmentowania. Mimo, że sceptycznie podchodziłam do koloru teraz nie żałuję, że go mam. Co prawda cieni mam naprawdę sporo, ale jak będę miała okazję kupić inny kolor cieni Vipera to kupię, bo  stosunek ceny (ok 7 zł) do jakości jest jak najbardziej kuszący ;)

W komentarzach bądźcie proszę delikatne .... ;p
Miłego weekendu Wam życzę ;*

Dzisiejsze spotkanie w Katowicach ;)

Dzisiaj mimo dużego zachmurzenia spotkało się pięć słoneczek ;)
Mowa oczywiście o:
i nie chwaląc się mnie ;p

O 13:00 w Coffeeheaven spotkałyśmy się na kawie. Każda z nas zamówiła wiśniową nowość (szczerze polecam!). Pani baristka każdej z nas ozdobiła kawę innym motywem. Kasia miała biedronkę, Alicja ślimaczka, ja myszkę miki a Ania ten oto kwiatek
Oprócz pysznej kawy jak zawsze były rozmowy na tematy wszelakie. O cyckach i dietach też było ;p
Zobaczcie jak dziewczynki się bawiły (zdjęcia są z telefonu więc jakościowo szału nie ma) ;)
 Kasia i Alicja
 Ania
 Kasia i Alicja
 Alicja
 Ania i Kasia
 Kasia
 Alicja i Oluśka
Kasia i Alicja

Ja jestem na innych zdjęciach ;p
Była też wymiana kosmetyków oraz odbiór zamówionych ;)
 Moje łupy ;p 
Zamówione żele Balea

 Nasz stół wyróżniał się ;p 
Czas szybko minął, ale wpadłyśmy także do Rossmanna gdzie kupiłam coś z kolorówki i coś z pielęgnacji
W sumie do domu przytaszczyłam tyle
Takie spotkania w realu są rewelacyjne i cieszę się, że coraz częściej dochodzą do skutku. Dziewczyny jeszcze raz Wam dziękuję za spotkanie i .... do szybkiego następnego ;*

Odżywki do paznokci Hean i lakier od Oleski ;)

Mam ostatnio fazę na maski, maseczki i odżywki.
Pisałam już o maseczce Efektima było też o masce do włosów Henna Wax więc dzisiaj będzie o odżywce do paznokci. A dokładniej o dwóch , które mogę nazwać ulubionymi odżywkami do paznokci ;)
Mowa o odżywkach Hean: KERATIN repair i SILKY sensation

Odżywkę KERATIN stosuję jako bazę. Jest ona przezroczysta i bardzo dobrze zabezpiecza paznokieć przed przebarwieniami. Dodatkowo wzmacnia paznokcie i zapobiega ich rozdwajaniu. W odżywce znajdziemy keratynę (budulec paznokcia) oraz kompleks utwardzający. Stosuję ją już dwa miesiące i zauważyłam znaczną poprawę stanu paznokci. Uważam, że jako baza równie dobrze się sprawdza. Lakiery wytrzymują na niej 5-9 dni ;)
Odżywka SILKY również otrzymuje ocenę bardzo dobrą. Jednak ona nie nadaje się jako baza ponieważ lakier szybciej pęka. Stosuję ją solo i wtedy paznokcie wyglądają naturalnie, mają lekko mleczny kolor. Czasami wygląda jakbym miała french manicure ;)
Niestety nie mam zdjęcia paznokci pomalowanych tą jedwabną odżywką, ale chyba każda z nas wiem jak jedwab prezentuje się na paznokciu ;) Jeśli chodzi o działanie tej odżywki to również wzmacnia i utwardza paznokcie. Dodatkowo odżywia paznokcie ponieważ zawiera proteiny pszenicy ;)

Podsumowując: Obie odżywki mają poręczne, smukłe i dość wąskie pędzelki. Wzmacniają i odżywiają paznokcie. Odżywkę keratynową można  stosować jako bazę (świetnie współgra z lakierami do paznokci) natomiast SILKY sprawia, że paznokcie nie tylko są mocne i odżywione, ale także wyglądają naturalnie ;)
Cena to ok 7 zł

A skoro już jesteśmy w temacie paznokciowym to napiszę jeszcze kilka słów na temat jednego z blogerskich lakierów do paznokci od Wibo.
Marzył mi się lakier od Oleski, ale nie miałam okazji go kupić. Z pomocą przyszła Ania, która podarowała mi ten lakier. Aniu merci ;*

Czytałam mnóstwo recenzji tego lakieru i wiele dziewczyn miało co do niego zastrzeżenia. U mnie się dość dobrze prezentował i nie mam do niego żadnych uwag. Przepiękny, delikatny kolor prezentuje się na paznokciach elegancko. Pędzel również na plus, konsystencja lakieru trochę wodnista, ale da się przeżyć. Nie tworzy smug, szybko schnie, długo utrzymuje się na paznokciu. Na odżywce Hean Keratin wytrzymał 8 dni ( po 5 dniach końcówki były lekko starte). Ze zmywaniem również nie było problemu ;)
Według mnie to dobry lakier w korzystnej cenie (ok 6 zł) ;)
A tak prezentuje się na moich paznokciach:


Miałyście blogerskie lakiery ? Który Wam się najbardziej podobał ?
Jestem też ciekawa jakie wg Was są najlepsze odżywki do paznokci.

A teraz uciekam, bo za chwilę razem z Messim jedziemy do psiej szkoły ;p

Pilomax maska regenerująca do włosów zniszczonych HENNA WAX

Nigdy nie byłam zadowolona z moich włosów. Zawsze coś było z nimi nie tak.
Moje włosy są kapryśne i trudno im dogodzić.
Staram się dbać o nie jak najlepiej, ale nie jestem włosomaniaczką. Dlaczego ? Po prostu nie mam czasu na olejowanie, laminowanie, wcieranie odżywek, masek, sporządzania przedziwnych papek. Jedyne co przypadło do gustu moim włosom, a i mnie nie sprawia problemu to kremowanie włosów. Nałożenie kremu na noc i zmycie go rano to szybka i prosta metoda na piękne włosy.
Jednak czasami gdy mam czas i ochotę lubię zafundować moim kudełkom zabieg regeneracyjny.
Bardzo mi w tym pomaga maska  regenerująca do włosów zniszczonych Pilomax Henna Wax.
Maska przeznaczona jest do włosów osłabionych, zniszczonych np. farbowaniem oraz prostowaniem ( a ja robię to regularnie).

Opis producenta: 

Regenerująca maska do włosów zniszczonych i skóry głowy.
WAX Henna zalecana jest szczególnie w przypadkach:
- zniszczenia włosów przez trwałą, utlenianie, farbowanie;
- kruchości włosów wrodzonej i spowodowanej różnymi chorobami;
- przedwczesnego wypadania włosów;
- podczas i po skończonej chemioterapii;
- gdy potrzebne jest wzmocnienie włosów.
WAX Henna przyspiesza regenerację łodygi włosa i cebulki. Skuteczność maski wynika z dużej zawartości certyfikowanego ekstraktu z henny (Lawsonia Inermis) oraz wysokiej jakości substancji pomocniczych. Maska tworzy na łodydze włosa okluzję nieciągłą, dzięki czemu włosy nie są narażone na utratę wody. Przy systematycznym stosowaniu (co 5 dni) już po miesiącu widoczny jest efekt regeneracji i zwiększonego porostu włosów.
Przywraca gęstość i grubość włosów sprzed zabiegów fryzjerskich lub ciąży. Skuteczność działania potwierdzają również pacjentki po przebytej chemioterapii.
Maska jest przeznaczona do wszystkich kolorów włosów, nie zmienia koloru włosów.



Skład i sposób użycia:

Moja Opinia:
Nie mam czasu na częste nakładanie tego rodzaju produktu na włosy (chodzi o maski do włosów). Producent zaleca trzymanie maski na włosach przez ok 15-30 minut. Dla mnie jest to wieczność. Zdecydowanie bardziej preferuję odżywki błyskawiczne, zwłaszcza te w spray. Wiem jednak, że nie można porównać działania odżywki trzymanej na włosach przez 3 minuty z tą, którą ma się przez 30 minut. Jenak są takie dni jak np. dzisiaj kiedy to mam ochotę zadbać o włosy i wtedy funduję im 30 minut z maską  Pilomax Henna Wax ;)
Maska jest dość gęsta (przypomina treściwy krem), ma lekko różowy kolor i przyjemny zapach ;)
Maskę nakładam na świeżo umyte włosy i zabezpieczam je czepkiem na który nakładam ręcznik ;) przez 5 minut podgrzewam turban suszarką.  Po upływie 30 minut (dzisiaj było to 40 minut bo w między czasie jadłam śniadanko ;)) spłukuję maskę ciepłą wodą, a gdy na włosach nie ma już śladu po masce traktuje je chłodnym prysznicem. Podczas trzymania maski nie doświadczyłam ani razy jakiegokolwiek pieczenia, drażnienia czy swędzenia. Po zmyciu i wysuszeniu włosy są błyszczące, sypkie, miękkie i ... wyprostowane! ;) Tak po użyciu tej maski nie muszę stosować prostownicy ;) Włosy w ogóle  szybciej schną i  lepiej się układają. Co prawda skład maseczki do najprzyjemniejszych nie należy - znajdziemy tutaj paraben i SLS, ale mimo to jestem zadowolona z działania tej maski. Moje włosy chyba też ją polubiły, bo bardzo dobrze się po niej układają. Dużym plusem jest również to, że maska ta nie powoduje pojawienia się łupieżu.

Podsumowując: Z działania maski jestem zadowolona. Włosy świetnie się układają, są miękkie i błyszczące. Maska nie przetłuszcza moich kłaczków, a także nie powoduje łupieżu. Lubię jej zapach szkoda tylko, że po zmyciu maski nie jest już tak wyczuwalny. 
Moja ocena to 4+/6 ;)
Cena ok 20 zł (240 ml)

Zachęcam Was do polubienia profilu firmy na fb gdzie nie tylko dowiecie się o najnowszych  produktach firmy, ale także przeczytacie różnego rodzaju ciekawostki na tematy włosowe  ;)

Buziaki ;*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...