W czerwcu czas pożegnać ...

Nie mogę uwierzyć, że dzisiaj jest ostatni dzień czerwca! Ten miesiąc minął mi wyjątkowo szybko. Pamiętam jak pisałam o majowych zużyciach. Dziś pokażę Wam co udało mi się wykończyć w czerwcu. Nadal intensywnie realizuję projekt denko więc i w tym miesiącu cała reklamówka była zapełniona pustymi buteleczkami po kosmetykach ;)
 A teraz po kolei. Jeśli chodzi o kąpielowych umilaczy to pożegnałam się z:
 1. Płyn do kąpieli Discover Santorini z Oriflame - recenzja - uwielbiam zapach oraz to, że barwi wodę na przepiękny turkusowy kolor ;) Pewnie jeszcze u mnie zagości
2. Żel pod prysznic Be Fresh J&J - jestem na nie!
3. Żel pod prysznic Lawenda i rozmaryn Green Pharmacy - recenzja - mój ulubieniec! Dzięki Kasi kolejna buteleczka stoi na wannie ;)
4. Żel pod prysznic Isana kwiat maku - przepiękny zapach, dobre działanie. Lubię Żele Isany i kupuje je w miarę regularnie ;)
5. Tołpa mydło lawendowe - jest Ok, ale raczej ponownie się nie skuszę
6. Mydło do rąk Radox wersja z tymiankiem i olejem z drzewa herbacianego -  dobre mydełko i pięknym świeżym zapachu. Idealne do łazienki i kuchni, bo pozostawia ręce czyste i pięknie pachnące ;)

Teraz czas na maseczki:
7. Maseczka Pure Skin z Oriflame - recenzja
8. Maseczka CLARYFING Efektima - recenzja wkrótce
9. Maseczka nawilżająca z efektem mezoterapii - producent przesadził z tym efektem mezoterapii, ale ogólnie maseczka dość dobra. Nawilżała przyzwoicie ;)
 10. Antyperspirant Lady Speed Stick Light Perfume - mój majowy i czerwcowy ulubieniec! Skutecznie chroni przed nieprzyjemnym zapachem, zapewnia świeżość i przepięknie pachnie. Kupię na pewno!
11. Żel do higieny intymnej aloesowy z Venus - nic specjalnego.
12. Szampon alverde z amarantem - bardzo dobry szampon, który polubiły moje kapryśne włosy ;)
13. Płatki kosmetyczne:  ulubione biedronkowe - Carea aloesowa (przestrzegam Was przed wersją filetową, któa jest okropna) oraz CLEANIC Silk Effect - recenzja

Zużyłam też kilka próbek ;)
 Pielęgnacja twarzy:
 14. Krem łagodzący Ziajka 10% D-panthenolu  - krem podrażnił skórę Kamilki więc ja go zużyłam do kremowa włosów - krem bez rewelacji.
15. Krem do cery trądzikowej z krzemem - dobrze wysuszał paskudztwa, ale po kilku tygodniach zaczął mnie podrażniać
16. Hydrolat lawendowy z e-naturalne - nie przypadł mi do gustu zdecydowanie bardziej wolę hydrolaty Fitomed
17.  Tonik antybakteryjny ZiajaMed - recenzja - coś mi się wydaje, że ten tonik już nie działa tak dobrze jak kiedyś ;/
18. woda termalna Vichy - bardzo ją lubiłam, ale cena sprawia, że nie kupię jej ponownie
19. Płyn do demakijażu Oriflame - mimo, że jest to płyn dwufazowy lubiłam się z nim. Nie podrażniał oczu, świetnie zmywał makijaż. Jak kiedyś będzie w dużej promocji to go kupię ponownie ;)
20 Krem Alverde do cery zanieczyszczonej, który otrzymałam od Strawberry Mery  - dobrze działał na moją skłonną do trądziku cerę, ale musiałam go stosować z przerwami ponieważ wysuszał skórę
21. Serum intensywnie nawilżające AQUA THERAPY Miraculum - recenzja
22. Tusz do rzęs Wonder Lash mascara - recenzja - mój ulubiony tusz do rzęs, który kupuje regularnie już od kilku lat ;)

Pielęgnacja ciała:
23. DRENAFAST żel - recenzja - nadal się lubimy ;) Kolejne opakowanie jest zużywane ;)
24. Lacrimal krople do oczu
25. balsam do rąk P&R - recenzja
26. Płyn do soczewek All Clean Soft - mój ulubiony ;)

Wakacjujecie już ? ;>

Żel do mycia twarzy Biały Jeleń z oczarem wirginijskim

Kosmetyki marki Biały Jeleń wracają do łask! Przez długi czas byłam sceptycznie nastawiona do tych kosmetyków, ale żel pod prysznic (recenzja) sprawił, że postanowiłam dać szansę innym kosmetykom z wizerunkiem jelonka ;)
Pod koniec maja w maleńkim sklepie dostrzegłam hipolargiczny żel do mycia twarzy BIAŁY JELEŃ PREMIUM z oczarem wirginijskim.
 Żel przeznaczony jest do cery tłustej ze skłonnością do trądziku więc pomyślałam, że jest on idealny dla mnie. Do tego cena - 6 zł sprawiła, że zagościł on w mojej łazience ;)
Zapewnienia producenta:
 Skład:
Moja opinia:
Żel wpadł mi w oko dzięki przepięknemu kolorowi! Sam żel nie ma niestety żelowej konsystencji, jest bardzo wodnisty przez co często wylewa się go za dużo i spływa z rąk podczas nakładania go na twarz. Żel przyjemnie, świeżo pachnie, słabo się pieni. Nie należy do produktów wydajnych. Po miesiącu stosowania go prawie 2 razy dziennie została mi 1/3 produktu.
Co do działania to mam mieszane uczucia. Przez pierwsze dni byłam z niego bardzo zadowolona, ale teraz niestety widzę, że tak naprawdę żel ten nie spełnia swojego zadania. Co prawda nie wysusza on mojej skóry, sprawia, że po umyciu jest ona świeża, matowa i przyjemna w dotyku, ale... No właśnie jest wiele ale. Po pierwsze żelem nie zmyjemy makijażu - jeszcze krem tonujący to się da zmyć, ale cięższy podkład zostanie na skórze i zetrze go dopiero tonik ;/
Jeśli chodzi o działanie przeciwtrądzikowe to u mnie ten żel nic w tym kierunku nie zrobił. Nie zauważyłam zmniejszenia skłonności do wykwitów ;/ Niestety moja skóra przechodzi od kilku tygodni nalot niedoskonałości (winne są temu upały zeszłego tygodnia, stres, a także zaburzenia hormonalne) i niestety ten żel mi nie pomaga z nimi walczyć.
Tak więc myślałam, że znalazłam super produkt, ale okazało się, że jest to średniak w na szczęście nie dużej cenie. Może u osób z cerą tłustą bez tendencji do trądziku żel ten się sprawdzi, ale osobom borykającym się z trądzikiem nie polecam tego produktu!
Możecie polecić jakiś żel do cery z trądzikiem ?

U Kapryska nowości kilka

Osoby, które śledzą  kapryskowego bloga na fb wiedzą, że ostatnio listonosz  odwiedza mnie prawie codziennie. Dzisiaj chcę Wam pokazać, co dostałam w ostatnim czasie do testów i recenzji czego możecie się spodziewać w najbliższej przyszłości ;)

W ramach współpracy z DAFI otrzymałam dzbanek do filtrowania wody ASTRA
Notka producenta:
Filtr dzbankowy ASTRA Unimax o pojemności całkowitej 3,0 l. (pojemności wody przefiltrowanej ok.1,5 l.) z cyfrowym wskaźnikiem wymiany wkładu jest doskonałym sposobem otrzymywania czystej wody, pozbawionej chloru, metali ciężkich (np. ołów , miedź) i in. szkodliwych substancji. Wystarczy nalać wodę z kranu do dzbanka i odczekać kilka minut, aż woda się przefiltruje.
Ten wkład przeznaczony jest dla osób, które chętnie gotują oraz posiadają rodzinę, przez co częściej sięgają po wodę. Z myślą o nich stworzyliśmy wkład skutecznie filtrujący 150-200l wody.

Dzięki filtrowi dzbankowemu DAFI woda dostarczana do Twojego gospodarstwa domowego będzie doskonale nadawać się nie tylko do gorących i zimnych napojów (herbat, kompotów) , ale również do przygotowania posiłków dla całej rodziny (szczególnie mlek i kasz dla małych dzieci) kostek lodu, itp.

Stosując system filtrowania wody DAFI zapobiegasz tworzeniu się kamienia kotłowego w urządzeniach AGD takich jak czajnik czy żelazko.
Produkt można kupić TUTAJ w cenie ok. 80 zł

Nawiązałam również współpracę ze sklepem internetowym Cosmetica.pl i otrzymałam zestaw startowy GUAM
Kosmetyki te zapewniają skuteczną terapię antycellulitową i wyszczuplającą, a także odżywiają i nawilżają ciało. Jestem bardzo ciekawa tych kosmetyków, ale na razie muszą poczekać ponieważ moja łazienka jest w remoncie i nie mogę w pełni korzystać z dobrodziejstwa tego pomieszczenia ;/

Kolejna współpraca jest związana z drogerią internetową e-zebra od której otrzymałam kilka kosmetyków kolorowych ;)
-  kryjący korektor miss sporty - KLIK
-  cień manhattan nr 78X mat petrol - KLIK
- błyszczyk miss sporty Honey
- paletkę cieni ASTOR
Zachęcam Was do zapoznania się z asortymentem drogerii internetowej  e-Zebra ponieważ ceny są tam fantastyczne - można powiedzieć, że idzie tam kupić dobry kosmetyk za grosik ;)

A dzisiaj przyszła ostatnia przesyłka z Bombay Bazzar
- proszek do zębów Dabour RED - pierwszy raz będę myć zęby czymś innym niż pasta ;p
- szampon Khadi neem
To mój pierwszy raz z kosmetykami ajurwerdyjskimi. A czy Wy macie z nimi jakieś doświadczenie ?

I jeszcze na koniec - od dwóch tygodni oczyszczam organizm za pomocą Double Detox ;)


Jak widzicie będzie o czym pisać w najbliższym czasie ;) Już nie mogę się doczekać życzliwych komentarzy i prywatnych maili od osób, które uwielbiają psuć humor innym ;/

Buziaki ;*

Żel ALOE VERA Alter Medica - prostoznatury.pl

Kosmetyki z aloesem są cenione za uniwersalność. Nadają się do każdej cery nawet wrażliwej choć aloes lubi uczulić. Moim kosmetykiem nr 1 wśród kosmetyków aloesowych jest żel  ALOE VERA Alter Medica, który będzie głównym bohaterem dzisiejszej notki.
 Notka producenta:
Działanie:
- pielęgnuje, odżywia, nawilża i wygładza
- łagodzi stany zapalne skóry (wysypki, zaczerwieniania)
- niweluje podrażnienia m.in. na skutek golenia, depilacji
- przywraca naturalny proces odnowy naskórka
- przyjemnie chłodzi oraz niweluje uczucie pieczenia i świądu po ukąszeniach owadów
- łagodzi skutki działania detergentów oraz czynników atmosferycznych
- wspomaga regenerację tkanki skórnej (drobne uszkodzenia skóry, otarcia)
- doskonały po opalaniu, łagodzi skutki oparzeń słonecznych i termicznych

Skład:
Moja recenzja:
Pamiętam jak jeszcze kilka lat temu  co sobotę robiłam sobie okłady aloesowe na dłonie i dekolt. Moja skóra lubi aloesowe kosmetyki, a ten żel wręcz pokochała. Żel jest bezbarwny, bezzapachowy.

Jego dużym plusem jest szybkość wchłaniania - produkt wchłania się błyskawicznie zostawiając skórę  wygładzoną, ukojoną, miękką i gładką. Żel Aloe Vera jest produktem uniwersalnym. Sprawdza się zarówno jako preparat kojący na podrażnioną  np. słońcem skórę, łagodzi ukąszenia owadów, przynosi ulgę opuchniętym i zmęczonym nogom jak i rewelacyjnie pielęgnuje włosy. Ja stosowałam go na wszystko! Po depilacji woskiem uspokoił skórę i zapobiegł podrażnieniom. Był również pomocą po nocach z komarami, które na moim ciele zafundowały sobie niezłą ucztę. Sprawdził się jako żel po opalaniu (nieplanowanym). I najważniejsze - jak żaden inny kosmetyk nie przyniósł tyle ulgi moim nogom podczas upałów w zeszłym tygodniu. Moja bratowa, która jest w ciąży i cierpi z powodu opuchlizny nóg również sobie chwali ten żel. Sprawdziłam również działanie tego żelu na włosy i jestem pod wrażeniem. Włosy, które mają tendencję do nadmiernego puszenia się i są sianowate z natury stały się zdyscyplinowane! Poprawił się również stopień ich nawilżenia. Teraz moje włosy są zregenerowane i wyglądają ładnie ;)
Żel można kupić w sklepie prostoznatury.pl obecnie jest w promocji za 10 zł (cena regularna to 19 zł)

Jestem ciekawa czy lubicie się z aloesem ? ;>

Fitomed - krem nr 7 z OA i KM ;)

Witajcie kochani!
Pisze do Was zmęczony Kaprysek. Mój mały potworek daje mi w kość dlatego tak mało mnie tutaj.
Korzystając z tego, że moja mała panna K. poszła dzisiaj wcześniej spać napiszę Wam o moim pierwszym kremie firmy FITOMED.
Pamiętacie recenzje peelingo-maseczki z kwasem mlekowym ( recenzja TUTAJ) ?
 Krem nr 7 jest  uzupełnieniem tego cuda!
 Notka producenta:
„Mój krem” nr 7 działa naturalnie przeciwzmarszczkowo dzięki obecności oleju arganowego. Włączenie 0,5 % kwasu mlekowego w skład kremu wzmacnia efekt wygładzenia naskórka,  wyrównuje jego koloryt i rozjaśnia. Po dłuższym stosowaniu kremu można zaobserwować zwiększenie sprężystości skóry. Zarys owalu twarzy staje się bardziej regularny. Oczy wydają się bardziej błyszczące na tle jasnego, zaróżowionego naskórka.  

Skład:
 aqua, argania spinosa oil, theobroma cacao glycerin, hydroxyethyl acrylate, sodium hyaluronate, lactic acid, sodium acryloyldimethyl taurate copolymer, D-panthenol, trilaureth-4-phosphate caprylic/capric triglyceride, peg-7 glyceryl cocoate, phenoxyethanol, ethylhexylglycerine.

Moja opinia:
Kremy Fitomed kusiły mnie od dawna. Jednak nie było kremu (a może numerku ;p) dla mojej kapryśnej i problematycznej skóry. Na szczęście w marcu firma wprowadziła dwie nowości w tym krem do cery mieszanej ;) Moja skóra bardzo lubi się z kwasem mlekowym tak więc z przyjemnością przetestowałam ten krem.
Krem jest dość gęsty oraz niesamowicie wydajny. Wystarczy niewielka ilość na całą twarz, szyję i dekolt. Należy uważać na okolicę oczu ponieważ miźnięcie tej okolicy sprawi, że łzy będą wam ciec po koszuli ;p
Krem dość szybko się wchłania, ale pozostawia tłusty film. Jednak jako krem nocny warstwa ta wcale nie przeszkadza. Zapach nie należy do przyjemnych, bo krem pachnie maślanką (wg producenta krem pachnie świeżymi orzechami arganowymi). Na szczęście woń ta szybko się ulatnia.
Po ponad miesięcznej kuracji kremem nr 7 Fitomed zauważyłam, że cera stała się jaśniejsza i bardziej promienna. Dodatkowo wygładziły się drobne zmarszczki na czole. Krem ma działanie przeciwzmarszczkowe, a ja jako kobieta już prawie 30-letnia muszę już patrzeć na te działanie kosmetyku ;p Kwas mlekowy wykazuje działanie nawilżające co widać. Skóra jest nawilżona, zniknął problem suchych skórek i łuszczenia się okolic nosa.
Krem ten stosuje również moja mama i powiem Wam, że jest z niego bardzo zadowolona. Jej skóra stałą się bardziej sprężysta, a zmarszczki w okolicach ust i na czole wyraźnie się zmniejszyły. Tak więc jak widzicie ( a raczej czytacie) krem ten idealnie nadaje się zarówno do cery mieszanej jak i dojrzałej. Producent pisze, że krem można stosować zarówno na dzień jak i na  noc, ale ja radzę Wam stosować go na noc. Podczas "kuracji" tym specyfikiem pamiętajcie również o kremach z filtrami na dzień!
Krem możecie zamówić TUTAJ, jego cena to 35 zł ( 50 ml, które starcza na przynajmniej 3 miesiące!)

Podsumowując: Krem jest świetnym uzupełnieniem kuracji z użyciem kwasu. Świetnie wygładza, nawilża i rozjaśnia skórę. Nadaje się do cery mieszanej, dojrzałej i  zmęczonej ;)

PS W niedzielę byłam na spotkaniu z babeczkami - blogerkami. Było mega super truper. Oto krótka relacja ;)
 Moja babeczka cytrynowa, która wcale nie smakowała tak pysznie jak wyglądała. Kasztankowa już była zdecydowanie lepsza ;p
 Kamyczek i Kasias1980
 Ania i Asia
 Firma LOTON podarowała nam kosmetyki do pielęgnacji naszych kosmyków (Kasia się cieszy ;p)
 Oluśka i Alicja
 Nena (panna w zielonej sukience i mega seksownych szpileczkach) oraz Kamila - Kamyczek i Kasia
 Była również cichutka Ola - Myś Pyś
 Dziewczęta (Kasia, Alicja, Kasia, Oluśka)
 i Kasia, Alicja, Kasia i ja - Alicja ;p
Tyle odnośnie spotkania. Z dziewczynami spotkam się za dni kilka więc spodziewajta się kolejnej relacji ;)

Buziaki ;*

Tisane SUNTIME ;)

Dziewczyny żyjecie ?
Jak dajecie sobie rade z tym piekłem na dworze?
Ja się rozpływam i najchętniej nie wychodziłabym spod letniego prysznica!
Niestety nie ma tak dobrze ;(

Gdy słońce świeci jak oszalałe chronimy naszą skórę przeróżnymi kremami z filtrami (tak na marginesie Vichy robi furorę). A jak zabezpieczamy usta ? Chronimy je przed słońce ? Powinnyśmy!
Z pomocą przychodzi Herba studio, które wypuściło na runek siostrę ukochanej przez nas Tisane mianowicie Tisane SUNTIME
O produkcie producent pisze:

Skład:


Moja recenzja:
Za klasyczną Tisane przepadam - uważam, że  jest to najlepszy balsam do ust jaki jest na naszym rynku. Dlatego jak otrzymałam maila z propozycją poznania nowości Herba studio z przyjemnością się zgodziłam, a także poczułam się wyróżniona. Dokładnie tydzień po otrzymaniu propozycji testowania Tisane SUNTIME przesyłka była już u mnie. Otrzymałam również próbki klasycznej Tisane co było bardzo miłe ;)
Jaka jest Tisane SUNTIME ? Zaraz się dowiecie ;)
Pomadka jest  w formie sztyftu co ułatwia korzystanie zwłaszcza na plaży lub w mieście. Opakowanie jest solidne, wizualnie skromne co mi się podoba. Pomadka zawiera dość wysoki filtr - SPF30, w składzie nie znajdziemy parabenów.  Pomadka ma dość twardą konsystencje, ale pod wpływem ciepła ust łatwo się ją rozprowadza. Nie znaczy to, że pomadka się topi podczas upałów, co to to nie ;p Niestety pomadka ta troszkę bieli usta przez co wyglądają one na strasznie blade i odznaczają się na opalonej buzi.
Pomadka jest żółta i ma dziwny zapach wg producenta jest to owocowy, ale mnie ona bardziej pachnie cukierkami. Mimo wszystko podoba mi się ta woń. Smak zresztą też ;p

A teraz najważniejsze działanie!
Tisane SUNTIME spełnia wszystkie zapewnienia producenta! Bardzo dobrze chroni usta przed działaniem słońca. Nakładam ją też na uszy i czubek nosa (wiem, że to dziwne, ale te miejsca bardzo często ulegają poparzeniu) i mam pewność, że nie wrócę z zaczerwienieniem ;) Nawilżenie, regeneracja i odżywienie również jest na wysokim poziomie. Pożegnałam suche skórki i ciągłe pękanie ust. Dzięki tej pomadce ominęła mnie też  letnia opryszczka, która zawsze wyskakiwała po pierwszej dawce mocnego słońca.

Podsumowując: Pomadka ochronna Tisane SUNTIME to mój letni niezbędnik. Mam ją zawsze przy sobie i wiem, że nie tylko chronię usta, ale także je pielęgnuję! Serdecznie Wam polecam ten produkt!

Pomadkę można kupić TUTAJ albo  w aptece. Cena to ok 12 zł

Czujecie się zainteresowane ? ;)

Nivea stress protect antyperspirant spray

Ostatnie dni były koszmarne. Nie dość, że żar lał się z nieba to jeszcze miałam egzaminy, na których trza się było pokazać w stroju galowym. Pogodo Ty zmoro! Dałaś mi popalić, oj dałaś! Z egzaminami wcale nie było lepiej ;/ Stres był i to ogromny. W takich chwilach człowiek chce się czuć świeżo i pachnąco. Zazwyczaj w takie trudne dni ufałam antyperspirantowi Garnier mineral, który zapewnia mi 100% ochronę. Jednak teraz dałam szansę nowemu antyperspirantowi Nivea - STRESS PROTECT
Zapewnienie producenta:
Codziennie doświadczasz wielu stresowych chwil. Teraz możesz przeciwstawić  się im skutecznie dzięki NIVEA STRESS PROTECT. Nowa formuła STRESS PROTECT połączona z kompleksem cynku zapewnia delikatną pielęgnację i ochronę każdego dnia, nawet w sytuacjach stresujących.

DZIAŁANIE

• skuteczna ochrona przed poceniem nawet w sytuacjach stresujących – zawiera formułę StressProtect i kompleks cynku
• 48h ochrona antyperspirantu i delikatna pielęgnacja NIVEA®• przebadany dermatologicznie
• nie zawiera alkoholu i barwników

Skład:
  • Butane, Isobutane, Propane, AluminumChlorohydrate, Cyclomethicone, Isopropyl Palmitate, Aluminum Sesquichlorohydrate, Zinc Citrate, Persea Gratissima Oil, Octyldodecanol, Disteardimonium Hectorite, Dimethicone, Propylene Carbonate, Dimethiconol, Benzyl Alcohol, Linalool, Geraniol, Limonene, Parfum.

Moja opinia:
Będzie krótko! Ten antyperspirant spełnia swoją rolę ! Polubiłam się z nim ;) Skutecznie chroni przed potem, delikatnie pachnie. Swoim zapachem nie drażni, nie podrażnia skóry choć producent przestrzega przed stosowaniem tego antyperspirantu na podrażnioną np. goleniem skórę. Jeśli chodzi o ślady to zostawia delikatnie żółte plamy na białych rzeczach i bieli ciemne stroje. Mimo to nie ma źle, w końcu producent nie zapewnia ochrony przed barwieniem ubrań. Jedynym zastrzeżeniem jest to, że spray ten strasznie pyli i dusi podczas aplikacji, ale poza tym  nie mam się czego doczepić ;p Antyperspirant szybko wysycha, ale gdy użyjemy do za dużo kruszy się pod pachami.
Podsumowując: nowość od nivea przypadła mi do gustu, najważniejsze, że zapewnia ochronę przed poceniem. Pewnie kiedyś jeszcze do niego wrócę, ale i tak Garnier mineral będzie moim number one ;)
Cena to ok 10 zł (w promocji 8 zł)

Kochani w najbliższym  czasie będzie mnie tu mniej ponieważ mimo, że egzaminy się skończyły to... pewna mała osóbka zabierze mi większość godzin za dnia i nocy ;)

Trzymajcie się ;*

Pomadka voile brillance Yves Rocher w arbuzowym kolorze

Gdy pogoda jest taka jak dziś, czyli słonecznie, upalnie mój makijaż jest zredukowany. Oczy traktuję tylko tuszem (bo i tak ich nie widać zza okularów przeciwsłonecznych). W makijażu letnim stawiam na usta. Tak tak lato = soczyste, kolorowe usta ;)
W tym roku mój wybór padł na połyskująca pomadkę Voile brillance Couleurs nature w kolorze arbuza!

Informacja producenta:
Półprzezroczyste, połyskujące kolory.
Z nawilżającym olejem arganowym bio.
Balsamiczna konsystencja, apetyczne, półprzezroczyste kolory zapewniają wspaniały połysk i trwale nawilżone usta.

Składniki pochodzenia roślinnego:
Olej arganowy bio, olej sezamowy bio, olej z limnanthesa, wosk candelilla, witamina E. 
Pochodzące z Maroka ziarna arganowe zawierają olej bogaty w kwasy tłuszczowe omega 3, uznane za swoje właściwości odżywcze i nawilżające.

Testowane pod kontrolą dermatologiczną.

Nasze pomadki nie zawierają karminu z koszenili - czerwonego pigmentu pochodzenia zwierzęcego. 




Moja opinia

Nie przepadam za szminkami, zdecydowanie bardziej wolę błyszczki. Dlaczego więc kupiłam pomadkę ? Dlatego, że spodobał mi się kolor, który jest typowo wakacyjny ;)
Pomadka znajduje się w solidnym opakowaniu, które nie pękło mimo, że na ziemi wylądowało już kilka razy. Konsystencja szminki jest wg odpowiednia - nie twarda, ale też nie rozlewa się w upalne dni. Znajdziemy tutaj kompleks substancji pielęgnujący dzięki czemu usta nie dość, że pięknie się mienią to jeszcze są nawilżone i odżywione.Kolor jest dość delikatny dzięki czemu intensywność możemy sobie dawkować. Pomadka zawiera niewielką ilość połyskujących drobinek, ale ja lubię iskrzące produkty do ust ;p Jedno maźnięcie lekko podkreśla usta. Natomiast dwa ruchy i nasze usta kuszą pięknym kolorkiem.
Jeśli chodzi o trwałość to tutaj rewelacji nie ma - bez jedzenia i picia pomadka utrzymuje się na ustach ok 2 godziny. Plusem jest, że pomadka się nie zbiera w kącikach ust i ściera się równomiernie.
Na ustach prezentuje się tak:
A tutaj ja z arbuzowymi ustami (proszę nie patrzeć na włosy ponieważ upał sprawił, ze moje włosy mają naturalne fale ;/)
Tak to by było tyle. Z pomadki jestem zadowolona i pewnie całe wakacje będę prezentować się arbuzowo ;) Pomadkę kupiłam w promocji za ok 15 zł (cena regularna to 24 zł)

A  jak wygląda Wasz letni/wakacyjny makijaż ? ;>
Buziaki!

Maseczka błotna Redual+ od BingoSPA

Tak jak obiecałam w tym miesiącu tematem przewodnim są maski i maseczki ;)
Dzisiaj przybliżę Wam kolejną maseczkę BingoSPA,  która wg mnie jest najlepszą maseczką tej firmy ;)
Mowa o błotnej maseczce do twarzy i ciała 100% naturalne błoto z Morza Martwego Redual +
Zapewnienia producenta:

Redual+ maseczka błotna do twarzy i ciała BingoSpa to preparat na bazie Czarnego Błota z Morza Martwego o silnym działaniu odżywczym na skórę. Jest nadzwyczaj skuteczne w walce z problemem przetłuszczającej się skóry, niezastąpione w pielęgnacji cery tłustej i mieszanej oraz nieocenione w zwalczaniu trądziku i wykwitów skórnych wywołanych łojem zatykającym pory skóry. Redual+ maseczka błotna BingoSpa ma dobroczynny wpływ na pory skóry – odtyka je, ściąga, dezynfekuje, pielęgnuje, oczyszcza, co może owocować zmniejszeniem wydzielania się łoju i zmniejszeniem ryzyka pojawienia się zmian trądzikowych.

Tłusta, z rozszerzonymi porami cera, mająca skłonność do zanieczyszczeń i wągrów, dzięki błotnej maseczce BingoSpa jest wygładzona i oczyszczona.



Skład:
100% błota z Morza Martwego, czyli:

Skład chemiczny Czarnego Błota 

SUBSTANCJE MINERALNE - łącznie ok. 60%
Kalcyt25-30%
Dolomit20-25%
Halit15-25%
Kwarc10-15%
oraz: aragonit, montmorylonit, kaolin i mika
WYSOKO ZMINERALIZOWANA WODA ok. 40%
K A T I O N Y (e/l):
sód30
potas10
magnez35,2
wapń17,2
stront0,3
 



Moja Opinia:
Błoto jak błoto pięknie nie wygląda i cudnie nie pachnie.
 Ale tutaj nie wygląd i nie zapach się liczy, a działanie. A działanie jest fantastyczne!
Producent zaleca nakładanie maski 2 razy w tygodniu początkowo na 2-3 minuty (omijamy okolice oczu),a później należy wydłużać czas do nawet 12 minut. Kuracja ma trwać 5-6 tygodni. Ja stosuję ją raz w tygodniu (zazwyczaj w sobotę) i nakładam na max 5 minut (więcej moja skóra nie wytrzyma). Pieczenie, zaczerwienienie skóry to reakcja normalna jednak nie jest to miłe i  niestety po 5 minutach muszę ją zmyć letnią wodą. Nie polecam zmywać błota ciepłą wodą, bo odczucie pieczenia jest nie do wytrzymania ;/ Po zmyciu maski skóra jest zaczerwieniona, ale nie podrażniona. Warto jednak trochę pocierpieć ponieważ efekt jest rewelacyjny  - skóra idealnie czysta, pory ściągnięte, matowa przez długi czas i co najważniejsze poprawia się stan skóry - niespodzianki wyskakują rzadziej, a te które są szybciej znikają ;) Ta maska to obowiązkowa pozycja w łazience osób walczących z trądzikiem!

A teraz się nie wystraszcie .....
Kaprysek w błocie ta dam ;)

Ja jestem bardzo zadowolona z działania maski i z tego co widzę moja skóra również chwali sobie kurację błotną ;)

Maskę można kupić TUTAJ za ok 25 zł (150g) ;)

Virtual FASHION mania nr 72

Mam ostatnio faze na niebieskie pazurki ;)
W ostatnim tygodniu królował u mnie lakier Virtual FASHION mania nr 72
Kolor jest przepiękny - typowe letnie niebo. Mimo, że kiedyś  nie przepadałam za ekstrawaganckimi kolorami na pazurkach (a niebieski uważam za taki) w te wakacje pewnie często będzie on u mnie gościł. W ogóle to przyznam Wam się, że szczerze polubiłam lakiery Virtual. Lubię ich intensywne, błyszczące kolory, konsystencje, która nie jest ani za gęsta, ani zbyt wodnista, pędzelki również mają świetne długie, płaskie - jak dla mnie idealne! Lakier nr 72 tak jak pozostałe lakiery z serii Fashion mania szybko schnie i długo utrzymuje się na pazurkach ( u mnie 7 dni ;)) Pierwsze starcia końcówek zauważyłam po uwaga 4 dniach! Rewelacja! Zmycie lakieru  należy do bezproblemowych - wystarczyły 2 (!!!) waciki i 3 minuty ;)
Uważam, że lakiery Virtual to jedne z lepszych i trwalszych na rynku. Nie wiem jaka jest ich cena drogeryjna (pewnie coś ok 7 zł). Ja kupiłam je w biedronce  za 1,99 zł ;))

Miewacie niebieskie pazurki ? ;)
Udanego weekendu dziewczynki! ;*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...