Zepter Tonik nawilżający Swisso Logical

Bohaterem ostatniego dnia września jest tonik nawilżający firmy Zepter
Toniki lubię, ale rzadko wybieram nawilżające. Według mnie od nawilżania są kremy i maseczki. Tonik, który testowałam dzięki uprzejmości firmy Zepter przeznaczony jest do cery wrażliwej i suchej.
Opakowanie jest proste i bez udziwnień. 125 ml produktu znajduje się w wygodnej, solidnej butelce.
Producent zachwala produkt pisząc:
Z kosmetykiem tym się nie polubiłam. Co prawda mnie nie uczulił, ani nie spowodował żadnej "twarzowej tragedii" jednak nie podobało mi się to, że pozostawiał na mojej skórze lepki film. Jeśli chodzi o działanie to nie było ono spektakularne, w sumie nic poza odświeżeniem nie zauważyłam. Tonik ma przyjemny, świeży zapach co mnie zdziwiło ponieważ zazwyczaj kosmetyki do cery wrażliwej są bezzapachowe.
Seria SWISSO LOGICAL zawiera dwa toniki; do cery suchej i wrażliwej oraz tłustej i normalnej. Druga wersja zawiera w swoim składzie alkohol. Niestety nie posiadam już dokładnego składu tego toniku ;/

Jako, że u mnie tonik ten się nie sprawdził oddałam go mamie. Wg niej tonik ten  to pachnąca woda. Nie podrażnił, nie zostawiał tłustego filmu, ale też nie nawilżył, nie rozjaśnił. Tonik jak woda oprócz zmycia pozostałości mleczka nie zrobił nic ;/

Cena tego kosmetyku wg mnie jest stanowczo za wysoka.  125 ml toniku kosztuje 87 zł.
Jeśli zainteresował Was ten produkt możecie go kupić z 30% rabatem, czyli za niecałe 61 zł. Aby kupić kosmetyki Zepter w niższych cenach wystarczy wstąpić do klubu Zepter i wypełnić TEN formularz.

Pozdrawiam Was gorąco w ten mroźny wieczór....


 Serdecznie dziękuję firmie Zepter za zaufanie oraz możliwość przetestowania wspomnianego produktu. Moja opinia jest subiektywna!

Gorvita pomaga zwalczyć jesienne infekcje

Jesień nie wiem dlaczego wielu osobom kojarzy się głównie z infekcjami. Owszem pogoda jest wtedy kapryśna (tak jak ja ;p), bo w ciągu dnia temperatury są dość przyjemne, za to wieczory i ranki chłodne wręcz mroźne, do tego częste ulewy oraz wiatr. Jesienna pogoda to idealny czas na grypę, anginę, zapalenie zatok itp. Dla mnie jesień to czas długich spacerów i częstych wypadów w góry. Dlatego też staram się zwalczyć pierwsze choćby najmniejsze objawy przeziębienia.
Gdy czuję, że coś mnie rozkłada z domowej apteczki wyciągam 3 preparaty firmy Gorvita, które skutecznie zwalczą kaszel, katar i ogólne osłabienie organizmu.
Numerem jeden w walce z przeziębieniem i grypą jest Pneumovit żel
Produkt ten już nie raz ratował mnie gdy przemarzłam. Jak wiecie razem z moim psem Messim chodzimy na szkolenie. Zajęcia odbywają się 3 razy w tygodniu bez względu na pogodę, nie ważne czy zimno, czy upał, czy deszcz pada, wiatr wieje - my ćwiczymy !W deszczowych ulewach i śnieżycach śnieżnych ;p 
Gdy wracam do domu zwłaszcza po szkoleniu w niepogodę biorę ciepłą kąpiel, a następnie wmasowuję w klatkę piersiową, plecy, czoło żel PNEUMOVIT.
Preparat polecany jest w  takich stanach jak:
Ja używam go do wcierania. Smaruje nim  plecy (zwłaszcza gdy mocno mnie przewieje), czasami czoło (gdy zatoki dokuczają). Pomaga też w czasie kataru ponieważ ułatwia oddychanie (wtedy odrobinę żelu nakładam za uszami, tym samym zapewniam sobie spokojniejszy sen ;)) Pneumovit ma bardzo lekką konsystencję, przyjemny, nie za ostry zapach. Po nałożeniu na skórę szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu. Najpierw czujemy delikatne chłodzenie,a  po chwili rozgrzanie.
Skład prezentuje się następująco:
Dla mnie ten preparat  najskuteczniej radzi sobie z pierwszymi objawami grypy czy przeziębienia, a gdy dopadnie mnie ostrzejsza infekcja pomaga w szybszym zwalczeniu choroby. Produkt może być stosowany przez całą rodzinę dlatego też powinien znaleźć się w każdej domowej apteczce ;)
Cena to ok 9 zł.

Nie chwaląc się należę do osób, którym bardzo często dokuczają zatoki ;/ Gęsty katar oraz ból okolic czoła i nosa czasami jest nie do zniesienia. Przez jakiś czas ulgę przynosił ibuprom zatoki, jednak teraz mam spokój na zaledwie godzinę. Skuteczniejszy jest spray do nosa PNEUMOVIT Zatoki
Nigdy nie lubiłam produktów w postaci spraya do nosa, bo aplikacja do przyjemnych nie należy. Tutaj jednak w ogóle nie czuję dyskomfortu. Dawka jest niewielka i można powiedzieć, że w ogóle  nie czuje się, że coś zostało psiknięte do nosa. Jedyne co czujemy to ulga, która pojawia się już po kilku minutach. Katar na kilka godzin przestaje być problemem, a i ból zatok zarówno czołowych jak i przynosowych już tak nie dokucza. 
Skład i wskazania :
 Plusem jest, że produkt nie drażni, a przynosi natychmiastową ulgę. Uwaga!  produktu nie mogą stosować osoby chorujące na nadczynność tarczycy oraz osoby z nadwrażliwością na jod. Cena to niecałe 14 zł

Gdy dopada mnie potworny ból zatok na noc stosuję zarówno PNEUMOVIT w żelu jak i PNEUMOVIT zatoki dzięki temu mam spokojną noc ;)

Problemy z uszami mam rzadko, ale gdy na dworze mocno wieje profilaktycznie zakraplam uszy preparatem Aurix
Preparat ten zawiera naturalne olejki (lawendowy, goździkowy, geraniowy) dzięki czemu nie tylko wspomaga leczenie stanów zapalnych, ale także ułatwia usuwanie wydzieliny z ucha poprzez jej zmiękczenie.
 Produkt zawiera zakraplacz dzięki czemu aplikacja jest łatwa. Moja mama, kilka dni temu skarżyła się zatkane ucho i preparat ten pomógł jej w ciągu paru godzin ;)

Zaprezentowane trio stanowi skuteczną broń przeciw infekcjom, które czyhają na mnie przez cały rok ;) Produkty można kupić w aptekach (TUTAJ znajdziecie spis aptek, które w swej ofercie mają produkty Gorvita) w przystępnych cenach ;)

Czy któryś z preparatów jest Wam znany ?
Ciekawa jestem jak Wy kochane radzicie sobie z jesiennymi infekcjami ?








Piątkowy misz-masz zakupowo-współpracowy ;)

Piątek weekendu początek ;)
Czy jest ktoś kto nie lubi tego dnia ? ;>

Mam nadzieję, że pogoda szykuje na weekend niespodziankę w postaci słoneczka i braku opadów! Mój weekend jak większość upłynie mi na treningu z Messim ;) A, że mamy zawody to piękna pogoda jak najbardziej się przyda ;)

Wiem, że wiele osób nie lubi postów zakupowych, ale kilka rzeczy w ostatnim czasie mnie skusiło. Może któraś z Was coś z tych moich nowości miała i napisze mi, czy dobrze postąpiłam kusząc się na zakup kosmetyku w promocyjnej cenie ;)

Jeśli chodzi o zakupy kosmetyczne to odwiedziłam  drogerię Rossman gdzie dojrzałam mineralny dezodorant o zapachu granatu CRYSTAL essence. Zapach jest delikatny, ale przyjemny. Na razie mam mieszane uczucia co do tego zakupu (cena 6 zł). Kupiłam również żel pod prysznic z olejkiem pomarańczowym ISANA - już wiem, że trafi na listę ulubieńców ;)
 W Biedronce trwa wyprzedaż kosmetyków. Kupiłam kilka produktów Bell. Kto czyta mojego  bloga wie, że nie pałam miłością do tej firmy jednak niskie ceny w Biedronce sprawiły, że przetestowałam kilkanaście ich produktów i w co niektórych szczerze się zakochała. Korektor w płynie PERFECT COVER kosztował 4 zł. Jest to już moje drugie opakowanie. Wspominałam o nim TUTAJ KLIK. Obecnie jest to mój ulubiony korektor ;) W bardzo korzystnych cenach kupiłam również odżywkę do rzęs Bell Beauty LASH (cena 7,99zł), która redukuje wypadanie rzęs, a także przyczyniła się do porostu brwi. Tak! Tak! odżywkę stosuję już 3 tygodnie i w końcu moje brwi  mają nie tylko początek, ale też koniec w odpowiednim miejscu ;) Skusiłam się też na dwa Bell LIP TINT - czerwony  i różowy (cena 3zł). Czerwony gości prawie codziennie na moich ustach, a różowy wygląda bardzo naturalnie. Mimo, że co niektóre z Was pisały, że są one kiepskie, ja je bardzo polubiłam ;)
Wczoraj w biedronce kupiłam duet do włosów farbowanych Timotei z różą z Jerycha (cena 12,99 zł). Co prawda produkty Timotei nigdy nie należały do moich ulubieńców, ale że dawno ich nie miałam dałam im szansę. Może moim kapryśnym włosom się odmieniło i się polubią z tym duetem ? ;)
Odwiedziłam też Intermarche gdzie w promocji były kosmetyki z serii Siarkowa Moc BARWY. Skusiłam się na tonik (8,99 zł) i krem matujący (13,99 zł). Dopiero w domu odkryłam, że tonik ma w składzie alkohol ;/  Nie wiem jak to się stało, że  nie zauważyłam tego  w sklepie ;( 
Krem był na mojej "liście kosmetycznych życzeń" już od kwietnia kiedy to miałam próbki tego kremu i byłam nim oczarowana ;) Mam nadzieję, że nic się w tej kwestii nie zmieni ;)
Jako, że jesień i zima to czas delektowania się nowymi smakami herbat zamówiłam kilka nowości u SKWORCU. Oprócz herbat zamówiłam całą masę ciekawych przypraw i teraz moja mama może się spełniać w kuchni ;) O herbatach tak jak o niektórych egzotycznych przyprawach na pewno Wam opowiem w najbliższym czasie. Sklep SKWORCU serdecznie Wam polecam ponieważ wybór kaw, herbat i przypraw jest przeogromny. A co najważniejsze wszystko to w bardzo przystępnych cenach! ;)
Przyszło również moje zamówienie z oriflame. Co prawda miałam prawie  półroczną przerwę w składaniu zamówień, ale chciałam poznać kilka nowości tak więc skusiłam się na szampon, pastę do zębów, i dwie  odżywki,  w tym jedna na noc ;)
Mój tata wie, że kocham antyperspiranty Garniera dlatego też otrzymałam jeden z moich ulubionych wariantów zapachowych - Invisi COOL ;)

W ostatni czasie przyszło też do mnie kilka produktów do testów ;)


BIO SERUM SKIN ARCHI-TEC , które w swoim składzie ma 1% kwas traneksamowy oraz kwas hialuronowy firmy dermo pHarma
Przesyłka FITOMED zawierała kwas mlekowy 30% i płyn do kąpieli kwiat arniki, o którym już Wam pisałam. Kto nie czytał zapraszam TUTAJ KLIK ;)
Zostałam również posiadaczką magicznych rękawic do demakijażu GLOV. Recenzja tych innowacyjnych "szmatek" pojawi się w przyszłym tygodniu, być może uda mi się nawet nagrać krótki filmik ;)

Ostatnią nowością w moich kosmetycznych zbiorach jest peeling orzechowo-cukrowy z olejkiem arganowym Spa Vintage Body Oil
Jest to prawdopodobnie jedyny peeling zawieszony w oleju, który daje natychmiastowe wygładzenie skóry.

Seria SPA VINTAGE BODY OIL powstała we Francji, w miejscowości Grasse, słynącej na cały świat jako światowe centrum przemysłu naturalnych aromatów. Wytwarza się tam kosmetyki od XVIII wieku. W Grasse po dziś dzień działają najsłynniejsze i najstarsze fabryki. Kosmetyki powstały według tradycyjnych receptur z naturalnych składników, olejów: arganowego, migdałowego, makadamia oraz masła shea, przywożonych z najodleglejszych zakątków świata. Połączone z naturalnymi aromatami i ekologicznymi wyciągami z roślin tworzą wyjątkową i delikatną kompozycję do kompleksowej pielęgnacji ciała. Olejki do ciała nawilżają i regenerują skórę. Zostawiają niewidoczny film, który chroni ją przed wysuszeniem. Łagodzą podrażnienia spowodowane czynnikami atmosferycznymi: słońcem, zanieczyszczeniami, słoną wodą. Peelingi zawieszone w olejach delikatnie wygładzają i nawilżają skórę, nie podrażniając jej. Skóra po ich użyciu staje się aksamitna w dotyku. Dwufazowy peeling, najlepszy pod prysznic, delikatnie wygładza i natłuszcza skórę. Wprost idealny preparat pielęgnacyjny na dłonie i stopy. Wygładza i natłuszcza skórki wokół paznokci, zostawia idealnie gładką skórę na łokciach i kolanach. Masła do ciała nawilżają wysuszoną i podrażnioną skórę, a dzięki zawartości olejków chronią przed wysuszaniem. Olejki do kąpieli i żele pod prysznic z największą delikatnością oczyszczają skórę, a oleje zawarte w składzie wygładzają i nawilżają. Praktyczne opakowanie do zabrania w podróż, z zawartością olejków, idealne do regeneracji skóry latem.

Czy któryś z zaprezentowanych kosmetyków jest Wam znany ? ;>

życzę Wam przyjemnego, słonecznego i niesamowicie udanego weekendu ;)



Ambi Pur CAR Aqua

Lubię otaczać się pięknymi zapachami nie tylko w domu. Zawsze w torebce mam pachnącą saszetkę, w terminarzu znajduje się perfumowana chusteczka, a w samochodzie przyjemny zapach zapewnia mi Ambi Pur CAR o zapachu aqua.
 Urządzenie jest małe, zgrabne i nadaje się do każdego samochodu. Zaletą tego urządzenia jest podziałka intensywności zapachu. Ja posiadam zapach aqua, który jest świeży, intensywny, ale jednocześnie lekki. Umila podróż, neutralizuje zapachy, ale nie dusi, nie drażni, nie wywołuje bólu głowy.
Bardzo lubię moment otwierania samochodu. Dlaczego ? Bo wita mnie przepiękna woń, którą czują też inni i z zaciekawieniem zaglądają do auta ;)
 Producent zapewnia, że urządzenia neutralizuje nieprzyjemne zapachy oraz zapewnia świeżość przez 60 dni. Ja użytkuję to urządzenie od 3 tygodni i zużycie jest niewielkie (cały czas mam ustawioną minimalną intensywność zapachu). 
Zarówno z zapachu jak i urządzenia jestem bardzo zadowolona, moja mama także. Mimo, że wkład nie należy to najtańszych ( z tego co się orientuje kosztuje w granicach 15-20 zł. Jeśli się mylę poprawcie mnie) skuszę się na inną wersję zapachową. Będzie nią najprawdopodobniej Absolute arctic ice (w końcu zima idzie) albo Absolute amazon rain (zaintrygował mnie zapach) ;)

 Ciekawa jestem jakie zapachy królują w waszych pojazdach ;)

........ Darmowe produkty do testów otrzymałam od Ambi Pur......

Mascara w7 Magic eyes

Każda z nas marzy o magicznych rzęsach, prawda ?
Czasami dobrze podkreślone rzęsy wystarczą za cały makijaż. 
W paczce, którą otrzymałam od dystrybutora kosmetyków WiT znalazłam między innymi tusz do rzęs Magic eyes marki w7
Jest to mój pierwszy tusz tej firmy. 
Opakowanie tuszu jest lekko beczułkowate, poręczne i solidne. 
Po otwarciu moim oczom ukazała się przedziwna szczoteczka. Przyznam, że pierwszy raz w życiu się z taką spotkałam. Szczoteczka przypomina spiralkę ;)

Szczerze przyznam, że musiałam się nauczyć nią malować. Na pewno taki kształt nie zadowoli dziewczyn, które malują rzęsy kilkakrotnie. W przypadku tej szczotki należy rzęsy pomalować raz od nasady, aż po same końce. Należy również uważać podczas malowania ponieważ szczotka ma bardzo ostre i sztywne włoski przez co można sobie zrobić krzywdę. 
Tak więc nie polecam tej mascary osobom, które zaczynają malować rzęsy,a  także dziewczynom, które nakładają kilka warstw tuszu za pomocą krótki pociągnięć.
Rzęsy pociągnięte raz wyglądają bardzo naturalnie. Tusz ten idealnie nadaje się do makijażu codziennego. Kolejna warstwa tuszu często powoduje sklejenie rzęs dlatego też ja ograniczam się tylko do jednego machnięcia ;)
Na moich rzęsach tusz ten prezentuje się tak:
 Jak widzicie rzęsy są ładnie rozdzielone, delikatnie pogrubione i lekko podkręcone ;) Dla mnie efekt jest bardzo naturalny, ale podoba mi się taki wygląd moich rzęs.
Tusz mimo, że nie jest wodoodporny wytrzymuje bardzo długo, nawet po 10 godzinach nie odbija się i nie tworzy efektu pandy. Ważne jest również to, że nie podrażnił moich wrażliwych oczu, a jako użytkownik soczewek kontaktowych jest to dla mnie bardzo ważne. 
Zmywanie nie należy do czasochłonnych. Zarówno płyn micelarny jak i rękawica GLOV świetnie sobie z nim radzą.

Podsumowując: Tusz Magic eyes firmy w7 to dobry tusz do stosowania na co dzień. Podkreśla rzęsy, delikatnie je pogrubia i pokręca. Daje bardzo naturalny look ;)

Tusz można kupić w małych drogeriach, a także na allegro. Cena jest korzystna ok  10-13 zł za 15 ml produktu.

Miałyście już kontakt z kosmetykami w7 ?

Serdecznie pozdrawiam ;)

Być albo nie być slim ? 2Be Silm!

Telewizje oglądam rzadko, ale jak raz na jakiś czas zdarza mi się chwilka przed TV to jestem bombardowana reklamami. Nie wiem dlaczego, ale najczęściej są to (oprócz podpasek i kredytów) reklamy suplementów, które bez wyrzeczeń mają nas odchudzić. Taaa jasne!
Nigdy nie wierzyłam, że branie tabletek odchudzi, ale co jakiś czas fundowałam sobie "tabletkowe diety odchudzające". W lipcu zaserwowałam sobie detox organizmu przy pomocy kapsułek pewnej firmy i o dziwo byłam bardzo zadowolona z oczyszczenia. 
Dlatego gdy w ramach współpracy mogłam wybrać sobie produkty firmy COLOFARM S.A. zdecydowałam się na produkt specjalistyczny, który miał wspomóc odchudzanie. 
Mój wybór padł na 2Be SLIM
Co mnie przekonało, skusiło ?
A to, że produkt ma dopasować się do naturalnej aktywności organizmu. Pomoc w odchudzaniu miała być zarówno w ciągu dnia jak i nocy. 

Mam 4 problemy, które utrudniają mi odchudzanie:
1. Nie potrafię rano jeść tzn. pierwszy posiłek jem ok 12 ponieważ wcześniej mój organizm nie jest głody, a dodatkowo na widok jedzenia mnie mdli ;/
2. Nadrabiam wszystko wieczorem. Bardzo często dopada mnie nocne obżarstwo i wtedy mogłabym jeść, jeść, jeść, aż pęknę ;/
3. Mam bardzo słabą silną wolę przez co nie potrafię sobie odmówić makaronów, słodyczy i świeżych bułeczek ... ;(
4. Zaparcia to mój ogromny problem od lat ;/ 


Wydawało mi się, że preparat 2Be SLIM będzie odpowiedni dla mnie ponieważ:

W dzień składniki różowej tabletki wspierają procesy trawienne i zmniejszają wchłanianie tłuszczów wspomagając uzyskanie prawidłowej wagi ciała.
Za to w nocy składniki niebieskiej tabletki zmniejszają apetyt (o tak!), przyspieszają metabolizm i stabilizują poziom glukozy we krwi.

Opis producenta:
Czy preparat 2Be SLIM spełnił swoje zadanie ? czy sprostał moim oczekiwaniom ? O tym dowiecie się czytając dalszą część notki ;)

Zacznijmy od tego, że preparat brałam regularnie wg zaleceń producenta, czyli rano w trakcie śniadania (do którego trochę się zmuszałam) przyjmowałam tabletkę różową, natomiast wieczorem podczas kolacji (tutaj już nie musiałam się zmuszać ;p) łykałam tabletkę niebieską.
Tabletki mimo, że do małych nie należą nie sprawiają problemu z połykaniem. Sprawnie dają się "łyknąć" i nie pozostawiają żadnego nieprzyjemnego posmaku.
Jeśli chodzi o skład tabletek to jest on imponujący i wg wszelkich badań powinien przynieść efekt, zwłaszcza gdy się ograniczy słodycze, słodkie napoje i zacznie uprawiać sport.
W tabletkach znajdziemy szereg substancji aktywnych pochodzących z naturalnych wyciągów roślinnych:
Wyciąg z zielonej herbaty sprzyja osiągnięciu prawidłowej wagi prowadząc do zmniejszenia ilości tkanki tłuszczowej. Wspiera odpowiedni poziom glukozy i cholesterolu we krwi. Działa energetyzująco i witalizująco. Posiada właściwości antyoksydacyjne.
Wyciąg  z morszczynu zwiększa uczucie sytości i wpływa na kontrolę wagi. Wspomaga zdrowie układu trawiennego poprawiając komfort trawienny i tempo metabolizmu energii.
Wyciąg z imbiru pomaga zachować prawidłową wagę. Wspiera zdrowie układu pokarmowego. Wspomaga utrzymanie odpowiedniego poziomu glukozy we krwi. 
Wyciąg z guarany wspiera procesy trawienne i metabolizm lipidów. Zmniejsza uczucie głodu i zmęczenia. Pomaga utrzymać witalność fizyczną i psychiczną. 
Witamina B6 odpowiada za metabolizm białek i glikogenu. Wspiera prawidłowe pozyskiwanie energii w procesach metabolicznych i może się przyczynić do zmniejszenia uczucia zmęczenia. Przyczynia się do regulacji aktywności hormonalnej.
L-karnityna odgrywa kluczową rolę w procesach energetycznych.
Wyciąg z kawy zawiera 47,5 mg kofeiny.

Wyciąg z opuncji figowej wspiera odchudzanie i kontrolę wagi, zmniejsza apetyt. Wspomaga właściwy poziom glukozy we krwi. 
Wyciąg z gorzkiej pomarańczy ułatwia kontrolę prawidłowej wagi. Wspierając metabolizm lipidów i węglowodanów.
Wyciąg z karczocha wspomaga układ trawienny i wątrobę oraz prawidłowy poziom cholesterolu we krwi. Przyczynia się do kontroli wagi. 
Wyciąg ze skrzypu  wspiera prawidłową wagę i funkcjonowanie wątroby. Wykazuje działanie witalizujące.
Wyciąg z cynamonu działa witalizująco: zmniejsza zmęczenie psychiczne i fizyczne. Wspomaga zdrowie układu pokarmowego, pobudza procesy trawienne.
Wyciąg z pokrzywy wspomaga utrzymanie prawidłowej wagi oraz sprzyja ożywieniu ciała. 
Spirulina pomaga zmniejszyć uczucie głodu i wspomaga utrzymanie prawidłowego stężenia glukozy we krwi. Odpowiada za zmniejszenie zmęczenia, działa energetyzująco. 
Chrom odpowiada za prawidłowy metabolizm makroskładników i utrzymanie odpowiedniego poziomu glukozy we krwi.
Jest na bogato prawda ? 
Niestety u mnie ten skład się nie sprawdził. Nie zauważyłam żadnych pozytywnych efektów, no może poza tym, że miałam ciut mniejszy apetyt na słodycze. Najgorsze były wieczory ponieważ do godziny od połknięcia tabletki dopadały mnie mdłości (plusem tego było, że nie miałam napadów głodu), które w niektóre wieczory  były nie do zniesienia ;/ Za to rano, wczas rano, bo ok 4 budził mnie głód, ale to jaki! Głód taki, że spać nie mogłam i nawet zjedzenia serka danio, który ponoć jest metodą na głoda nie pomagał  ;/
Kolejnym negatywnym odczuciem podczas kuracji było to, że zaparcia się nasiliły przez co czułam się jeszcze ciężej niż normalnie. 
Podsumowując: niestety żadne z zapewnień producenta się u mnie nie sprawdziło. Preparat mimo interesującego składu  nie przyczynił się do spadku wagi pomimo, że ograniczyłam słodycze i więcej się ruszałam. W dodatku wywołał  mdłości, które utrudniały wieczorne funkcjonowanie. Ja preparatu nie polecam, ale czytałam na kafeterii, że wiele osób jest zadowolonych z działania tego suplementu. Jako, że tabletki nie należą do bardzo drogich ( w aptekach DOZ są dostępne za ok 18 zł ) każda z nas może na własnym przykładzie przekonać się do skuteczności tego specyfiku.
A ja nadal poszukuję idealnego środka, który wspomoże moją walkę z nadprogramowymi kilogramami ;)

Konkurs Fitomed wygrywają ....

Kochani!
Pogoda nas nie rozpieszcza, ale mam nadzieję, że trzem osobom, które wygrały na moim blogu konkurs FITOMED choć na chwilkę poprawi się humor ;)
Osoby te odpowiedziały prawidłowo na pytanie konkursowe. 
Odpowiedzią prawidłową była Warszawa.
A teraz najważniejsze... uwaga uwaga zwycięzcami są:

1. FRAMBUESA ponieważ jako pierwsza przysłała prawidłową odpowiedź
2. SOEMI87, bo jest stałą czytelniczką bloga
3. BLUEGIRL Ewa, która również jest stałą czytelniczką mojego bloga.

Gratuluję i proszę o przysłanie do mnie (mail: kaprysek246@gmail.com) Waszych danych do wysyłki. Zostaną one przekazane firmie FITOMED, która wyśle kosmetyk do każdej z Was.

 Dziękuję  wszystkim za udział w konkursie. Zapewniam, że w niedługim czasie pojawi się kolejny ;)
Życzę Wam miłego dnia ;)


BOMB COSMETICS musująca kula do kąpieli budyń i rabarbar

Na wakacyjnym spotkaniu blogerek w Częstochowie ( relacja) każda z blogerek otrzymałam pięknie pachnący prezent od aromatella.pl
 W paczuszce znajdowały się 3 pachnące produkty. Jednym z nich była musująca kula do kąpieli BOMB COSMETICS o zapachu budyniu z rabarbarem.
 Jest to moja pierwsza kula do kąpieli tej firmy. Produkt ten kusi zarówno wyglądem jak i zapachem! Kula jest duża i wiem, że jeśli jeszcze kiedyś będę miała z nią lub jej siostrami do czynienia podzielą ją przynajmniej na 2 części.

 Produkty  angielskiej firmy Bomb Cosmetics są wytwarzane ręcznie i zawierają naturalne składniki, czyste olejki eteryczne. Moja różowo- biała kula wygląda jak małe dzieło sztuki. Zawiera eko-perełki do kąpieli, prawdziwe płatki kwiatu neroli oraz czyste olejki z rozmarynu i cynamonu.
Zapach jest relaksujący, intensywny, ale nie duszący. Producent ciekawie opisuje zapach
Owocowa eksplozja żurawin i świeżego rabarbaru poprowadzi Cię ku brzoskwinieowemu sercu aromatu, skąpanemu w śmietanie. Zamknięcie zapachu osładzają delikatnie słodki karmel i wanilia. 
Dla mnie zapach podobny jest do tego jaki ma galaretka w proszku ;) 
Kąpiel z dodatkiem tej kuli uprzyjemnia czas spędzony w wannie, zapach odświeża i relaksuje, a kolor wodny dodatkowo uatrakcyjnia kąpiel ponieważ woda staje się malinowa;) Jedynie te płatki kwiatu neroli mnie nie zachwyciły. Nie lubię jak mi śmieci w  wannie pływają ;/ 
Kula ta jedynie umila kąpiel. Dodatkowo zmiękcza wodę. Szkoda, że  nie wykazuje żadnych właściwości pielęgnacyjnych. Po wyjściu z wanny (mimo spłukania czystą wodą) moja skóra była ściągnięta i sucha. Rzadko kiedy moja skóra domaga się nawilżenia, ale po użyciu tej kuli musiałam użyć balsamu. Trochę mi było szkoda, bo skóra pachniała tym budyniowo rabarbarowym deserem.
Tak więc następnym razem do kąpieli dodam mniejszą porcję produktu i na pewno wybiorę taką kulę, która nie ma w sobie żadnych "śmieci". 

Jeśli lubicie tego rodzaju umilacze kąpieli polecam wypróbować "desery" do kąpieli dostępne w sklepie aromatella.pl. Znajdziecie je TUTAJ , cena musującej kuli do kąpieli to 12 zł .

Lubicie takie dodatki do kąpieli ? ;>

Dzień w kolorze śliwkowym - PAESE nr 131

Znacie piosenkę Janusza Radka "Dzień w kolorze śliwkowym" ? 
Dla mnie ta piosenka od kilku lat jest symbolem jesieni. Pamiętam jak jeździłam do Krakowa w okresie jesiennym to prawie całą drogę pociągiem  jej słuchałam. Nie znudziła mi się ;)
Co jeszcze kojarzy mi się z tą piosenką ??
A pewien lakier do paznokci, który trafił do mnie na jednym z listopadowych spotkań blogerek ;)
Lakierem tym jest PAESE nr 131 w kolorze głębokiego fioletu
 W swojej lakierowej kolekcji mam tylko 3 lakiery tej firmy, ale w przyszłości na pewno kupię jeszcze kilka. Lakiery PEASE to lakiery świetnej jakości w dość przystępnej cenie. 
Mogę z czystym sumieniem napisać, że lakiery PAESE to jedna z dwóch firm, które polecam, i na których się nie zawiodłam.
Lakier nr 131 to bardzo ciemna śliwka, niektórzy myślą, że to czerń. Owszem lakier jest bardzo ciemny, ale nie jest czarny
Lakier oprócz przepięknego koloru ma świetną plastyczną konsystencję, która ułatwia malowanie i zapobiega powstawaniu smug i prześwitów. Pędzelek jest wąski i długi - idealnie wyprofilowany przez co zapewnia perfekcyjne nakładanie produktu. Lakier należy do szybkoschnących i taki też jest. Już po 5 minutach możemy wrócić do normalnego trybu życia ;)
Krycie jest rewelacyjne! Już jedna warstwa zapewnia piękny kolor. Paznokcie pokryte jedną warstwą mają kolor typowej śliwki węgierki, a gdy nałożymy 2 warstwy nasze paznokcie raz wydają się czarne,a  w słońcu mają piękny ciemnofioletowy odcień. Dla mnie kolor bomba! ;)
Za co jeszcze lubię lakiery Paese ? Za to, że nie matowieją i przez cały czas noszenia pięknie błyszczą! Bardzo często koleżanki pytają czy to przypadkiem nie hybryda. I coś w tym jest, bo nawet po 7 dniach lakier wygląda jak świeżo nałożony.
Trwałość również jest na duży plus. U mnie lakier ten wytrzymuje nawet do 10 dni! Serio! Starte końcówki pojawiają się dopiero po ok 5-6 dniach. Czyż nie cudownie ? ;)

Dla mnie lakiery Paese to odkrycie zeszłego roku! W ofercie jest sporo ciekawych odcieni, które kuszą niemiłosiernie, a że znalazłam małą drogerię, w której są one dostępne to ..... się domyślcie co będzie ;p

Cena tych lakierów waha się między 10, a 12 zł  (za 9 ml) czasami w promocji są dostępne nawet za 7 zł! ;)

Tej jesieni tak jak zresztą rok temu na moich paznokciach będą królować 2 lakiery PAESE  głęboki fiolet ( nr 131) jak i nr 130 < recenzja>, którego kolor jest trudny do opisania ;)


A jaki kolor będzie królować na Waszych paznokciach tej jesieni ? ;> 


Płyn do kąpieli Kwiat arniki Fitomed

Czy lubicie relaks w wannie ?
Czy ziołowe zapachy to wasze klimaty ?

Płyn ten od kilku tygodni umila mi wieczorne kąpiele. Pomaga się zrelaksować, wyciszyć i jednocześnie delikatnie pielęgnuje moją skórę. Firma FITOMED ma w swej ofercie 2 płyny do kąpieli. Miałam okazję przetestować oba i nie mogę stwierdzić, który jest lepszy ponieważ oba są rewelacyjne.
O pierwszym płynie z kwiatem lipy pisałam TUTAJ <klik>.
 Płyn do kąpieli z kwiatem arniki wygląda bardzo podobnie, ale różni je skład i zapach. Ten płyn pachnie lasem przy czym zapach jest bardzo delikatny i naturalny. Naprawdę ma się uczucie jakby się było w lesie na spacerze ;)

O produkcie producent pisze
Skład jest przyjemny ;)
Aqua, Saponaria Officinalis Root Extract, Arnica Montana Flower Extract, Bryonia Alba Root Extract, Artemizia Abrotanum Extract, Ruscus Aculeatus Root Extract, Modus Nigra Leaf Extract, Hedera Helix Extract, Coco Glucoside, Cocamide DEA, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Glycerin, Fragrance, Xantam gum, Citric Acid, Parfum, Phenoxyethanol(and) Ethylhexylglycerin, CI.19140, 42080, 16255  


Moja opinia:
Płyn jest wodnisty, ma ciemnozieloną, lekko brunatną  barwę przez co barwi wodę na  taki ziemisty kolor. Po wlaniu pod strumień wody daje lekką pianę, która dość szybko się traci. Zapach jest obłędny! Jeśli lubicie ziołowo- leśne nuty to płyn ten jest dla Wa! ;) Ja kocham takie zapachy więc uwielbiam kąpiele z dodatkiem tego płynu. Poza boskim zapachem, który wspaniale relaksuje kosmetyk ten zmiękcza skórę, odświeża, nie wysusza jej, a dodatkowo poprawia jej ukrwienie ;) U mnie ten płyn sprawdza się rewelacyjnie, najbardziej jednak lubię stosować go po szkoleniu z psem ;) Wtedy moje ciało i dusza w całości odpoczywa i się regeneruje ;) Szczerze polecam Wam ten kosmetyk ;)

Jeśli zainteresował Was ten produkt to możecie go kupić TUTAJ jego cena to 12 zł za 300 ml.

------------------
Produkt  otrzymałam w ramach współpracy z firmą FITOMED oprócz płynu do testów wybrałam jeszcze kwas mlekowy 30% . W końcu jesień to najlepszy czas na kwasowe kuracje ;)
------------------

Jeśli jesteście ciekawi kosmetyków FITOMED zapraszam Was do wzięcia udziału w KONKURSIE ;) Do wygrania jest kosmetyk tej firmy. Spieszcie się, bo zgłoszenia można wysłać do 23 września ! ;)

Miłego weekendu ;)

Ambi Pur 3volution aqua

Na początku września chwaliłam się Wam tym, że zaproponowano mi współpracę z Ambi Pur.

Po otrzymaniu przesyłki w moim pokoju od razu zapachniało morską świeżością. A wszystko to dzięki elektrycznemu urządzeniu Ambi Pur 3evolution
Urządzenie może nie należy do bardzo małych, ale jest smukłe, solidne i łatwe w obsłudze.

 Zapach, który otrzymałam to harmonijne połączenie 3 morskich zapachów: wody, oceanu i wiatru. Inspirowany jest orzeźwiającą bryzą, wzburzonymi falami i ciepłym piaskiem. Zapach idealnie oddaje morskie klimaty ;)
Montaż jest banalnie prosty: 3 buteleczki, które są połączone plastikową klamrą wkładamy do urządzenia i całość podłączamy do prądu.
Co 45 minut czujemy nowy zapach. Jest to świetne rozwiązanie ponieważ nasz nos nie przyzwyczaja się do jednego zapachu i dzięki temu miły zapach cały czas jest wyczuwalny ;)Urządzenie posiada czerwoną lampkę, która wskazuje, który zapach aktualnie się unosi. Natężenie zapachu możemy dawkować dzięki 3 poziomowej regulacji zapachu. Ja cały czas ustawione mam minimalne uwalnianie zapachu, ale mimo to na noc wyłączam urządzenie z prądu, bo zapach zwłaszcza w zamkniętym pomieszczeniu jest dość mocno wyczuwalny. Nie żeby zapach mi się nie podobał. Wg mnie zapach jest piękny, świeży, morski, ale nie chemiczny! Przy otwartych drzwiach zapach ten roznosi się po całym mieszkaniu ;)
Producent zapewnia, że zapachem możemy cieszyć się przez 90 dni mając urządzenie ustawione na poziomie 1 i używając je przez 12 godzin. Jestem pewna, że gdyby była jeszcze jedna - słabsza możliwość dozowania zapachu wtedy intensywność byłaby idealna, a i jeszcze dłużej cieszylibyśmy się piękną zapachową kompozycją ;)

 Jeśli chodzi o koszta to wkłady kosztują ok 20/22 zł do wyboru mamy jeszcze zapachy arctic, fresh New Day, heavenly flowers, Japan rituals, Moonlight Vanilia. 
Jako, że bardzo podobał mi się zapach tatami skuszę się jeszcze na wkład Japan rituals, kusi mnie też moonlight Vanilia ;)

 Mam teraz zapach morza w domu i mimo, że wakacje się skończyły to ja czuję się jakbym mieszkała blisko morza ;)
Urządzenie Ambi Pur 3volution polecam wszystkim, którzy  lubią otaczać się pięknym zapachem ;)


Lubicie takie zapachowe urządzenia ? ;)

........ Darmowe produkty do testów otrzymałam od Ambi Pur......


Przypominam o KONKURSIE! ;)

Podkład mineralny Amilie CARDAMOM

Na spotkaniu u Angel otrzymałam 2 produkty mineralne (podkład i róż) nie znanej mi wcześniej firmy Amilie.
Róż do policzków GOLDEN PEACH oddałam Kasi ponieważ ja róży nie używam. Kasia produktem jest zachwycona i jej recenzję możecie przeczytać TUTAJ

 Ja natomiast opowiem Wam o podkładzie o przepięknej nazwie CARDAMOM

Podkład wg producenta zapewnia idealne krycie wszelkich niedoskonałości cery, z budowanym stopniem krycia (każda kolejna warstwa nadaje większe krycie). Podkład o gładkiej, jedwabistej konsystencji z delikatnym, promiennym wykończeniem (subtelne glow). Odpowiedni dla wszystkich rodzajów cery.

Kolor CARDAMOM to naturalny odcień przeznaczony dla jasnej i średniej karnacji. Dla mnie odcień mimo, że dobierany losowo okazał się strzałem w 10! ;)

Podkład można nałożyć w dwojaki sposób: na sucho albo na mokro. Ja próbowałam obydwu sposobów i zdecydowanie bardziej wolę nakładać ten podkład na mokro ;)
Jak to robię ?
Pędzel mini kabuki z ecotools spryskuję hydrolatem, następnie nabieram odrobinę podkładu i kolistymi ruchamiwcieram go w twarzy. A gdy moja twarz wygląda bardzooo źle nakładam ten podkład (metodą na mokro) na krem tonujący ZIAJA Nuno - Efekt jest rewelacyjny!
 Podkład mineralny nałożony na mokro świetnie kryje już przy jednej warstwie. Należy pamiętać, że kosmetyki mineralne do makijażu potrzebują  chwili by połączyć się ze skórą. Dlatego też po nałożeniu i roztarciu produktu radzę chwilkę odczekać. Jeśli nasza skóra wymaga dodatkowego krycia nakładamy kolejną warstwę podkładu. 
Ja przy mojej trądzikowej cerze z licznymi niedoskonałościami stosowałam 2 warstwy na sucho lub 1 na mokro. Podkład stosowałam podczas sierpniowych upałów i byłam bardzo zadowolona z efektu - skóra była ujednolicona, niedoskonałości zatuszowane, matowy efekt utrzymywał się przez cały dzień przy czym nie był to tępy mat, a wszystko wyglądało bardzooooooooo naturalnie! ;)
Przyznam szczerze, że pokochałam minerałki i od kilkunastu tygodni jestem im wierna. Nie dość, że pięknie kryją to jeszcze wyglądają naturalnie i nie zapychają. Są też długotrwałe (podczas demakijażu dopiero podkład ten schodzi) i niesamowicie wydajne.

Teraz pokażę Wam mix zdjęć z różnych dni. Na niektórych zauważycie, że widać rozszerzone pory, bo mimo, że krycie jest bardzo dobre podkład ten podkreśla bardzo rozszerzone pory. Obecnie dzięki regularnemu stosowaniu hydrolatu oczarowego Fitomed moje pory wyraźnie się zredukowały przez co podkład jeszcze ładniej prezentuje się na mojej niedoskonałej twarzy ;p
Podsumowując: Podkład mineralny Amilie Mineral to moje kosmetyczno-makijażowe odkrycie! Przepięknie stapia się ze skórą, kryje niedoskonałości, zapewnia długotrwały efekt matowienia skóry i nie zapycha. Będę mu wierna jeszcze długie miesiące ;)

Mineralne kosmetyki do makijażu możecie kupić TU . Ja szczerze polecam! ;)

Macie doświadczenia z mineralną kolorówką ?


Przypominam o konkursie! Do wygrania kosmetyk Fitomed! Więcej informacji znajdziecie TUTAJ


Konkurs FITOMED!

Kochani jak wiecie jestem fanką kosmetyków FITOMED .
Dzisiaj chciałabym Was (czytelników mojego bloga) zaprosić do wzięcia udziału w konkursie, który organizuję wraz z firmą Fitomed.
Zasady są banalnie proste:
Posłuchajcie najnowszej piosenki Uliash "Nie pozwól"
i odpowiedzcie na pytanie konkursowe
Widok jakiego miasta ukazuje się ok. 1:40 sek. w teledysku „Nie pozwól”?

odpowiedzi przyślijcie na mój mail kaprysek246@gmail.com do 23 września 2013.

 Spośród poprawnych odpowiedzi wyłonię 3 (!!!) zwycięzców, z których każdy otrzyma nagrodę w postaci kosmetyku Fitomed o wartości 27 zł! ;)

Jesteście zainteresowani ? Pamiętajcie, że odpowiedź należy przysłać na podany mail, a nie wpisywać go w komentarzu.

Życzę POWODZENIA! ;)

Mrs. Potter's odżywka do włosów farbowanych

O włosy swe dbam, ale bez przesady. Odżywki, maski  używam lubię też kremować włosy ale nie mogę siebie nazwać włosomaniaczką. Ba! daleko mi do nich!
 Jeśli chodzi o odżywki to najbardziej lubię te w spray, których nie trzeba spłukiwać. Co prawda mam odżywki "kremowe", które lubię jak np. odżywka ekstraziołowa Fitomed albo regeneracyjna do włosów ciemnych PILOMAX , ale rzadko kupuję tego typu produkty w drogeriach.
Gdy w sierpniu zrobiłam porządki w moich kosmetycznych zbiorach odkryłam odżywkę, którą otrzymałam od Angel na spotkaniu przedświątecznym w Częstochowie (grudzień 2012). 
Jako, że byłam świeżo po farbowaniu postanowiłam chronić kolor przy pomocy odżywki bez spłukiwania z ekstraktem z ginkgo biloba i keratyną Mrs. Potter's. 
Jest to mój pierwszy kosmetyk od pani Potter's, ale na pewno nie ostatni.

Na początek obietnice producenta
Skład ( wg wizaz.pl)
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Behentrimonium Chloride, Isopropyl Myristate, Dimethicone Copolyol, Ginko Biloba Extract, Benzophenone-3, Parfum, Isopropyl Alcohol, Propylene Glycol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Linalool, Benzyl Salicylate, alpha-isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal.

Moja Opinia:
Produkt przypadł do gustu moim kapryśnym włosom ;)
Odżywkę nakładam co 2-3 dni na świeżo umyte włosy. Co prawda jest to odżywka bez spłukiwania, ale najczęściej po ok 5 minutach zmywam ją.  Odżywka ma dość gęstą, ale jednocześnie lekką konsystencję. Co najważniejsze nie jest perłowa. Ma piękny, świeży zapach, który dość długo utrzymuje się na włosach. Odżywka jest bardzo wydajna! Na moje półdługie włosy wystarczy ilość wielkości malinki. Zdarzyło mi się kilka razy nałożyć ją i pozostawić na włosach - wtedy wystarczy odrobinka. 
Odżywka pięknie wygładza włosy, zapobiega ich puszeniu. Włosy są lśniące, pięknie się układają, są miękkie i sypkie (uwielbiam to!). Dodatkowo odżywka ta sprawia, że włosy "żyją", co to znaczy ? Lubie gdy moja czupryna jest sprężysta i elastyczna (wtedy mam wrażenie, że każdy pojedynczy włosy żyje;p) ;)
Jeśli chodzi o ochronę koloru to odżywka ta ładnie go podkreśla i ogranicza wypłukiwanie. Plusem również jest, że nie obciąża włosów i nie powoduje wysypu łupieżu.
Stosuję ją od miesiąca i  muszę przyznać, że się polubiłyśmy. 

W przyszłości mam zamiar przetestować szampony od Mrs. Potter i jeśli są to odżywki w sprayu ;)
Możecie mi polecić jakiś kosmetyk Pani Potter's ? ;)

Nawilżający Lotion do ciała Zepter

W sklepach półki uginają się od balsamów do ciała. Ja przez niecały miesiąc używałam nawilżającego lotionu do ciała ZEPTER 
Czy się polubiliśmy, czy nie dowiecie się za chwilkę ;)

Na początek notka producenta
Na opakowaniu znajdziemy kilka informacji
A na stronie internetowej producenta przeczytamy

Ta kremowa i natychmiast wchłaniająca się formuła pomaga przywrócić skórze jej delikatną i jedwabistą strukturę. Wzbogacony wyciągiem z szarotki i witaminą E chroni skórę przed wolnymi rodnikami i pomaga jej odzyskać naturalną sprężystość. Olejek z jojoby pozostawia ją doskonale nawilżoną i gładką.

Skład:
Moja opinia:

Lotion znajduje się w miękkiej tubce zamykanej na klips. Opakowanie jest skromne, miłe dla oka. Nie ma żadnego problemu z wydobyciem produktu. Gdy balsam się skończył rozcięłam opakowanie, ale okazało się, że wykorzystałam 99,9% produktu ;)
Balsam ma bardzo lekką konsystencję mimo to nie jest wodnisty. Piękny, świeży zapach, który dość długo utrzymuje się na skórze to jeden z plusów tego produktu. Drugim jest to, że lotion wchłania się błyskawicznie i nie zostawia  żadnej tłustej warstwy ;) Ten produkt idealnie sprawdziłby się podczas lipcowych upałów. Żałuję, że wtedy nie zaczęłam go stosować.
Jeśli chodzi o  skład to nie jest on rewelacyjny. Cała seria SWISS NATURE opiera się na wyciągu  z szarotki alpejskiej, która wykazuje właściwości antyseptyczne, a dodatkowo bogata jest w przeciwutleniacze, które zwalczają wolne rodniki. Firma Zepter  to pierwsza firma wykorzystująca wyciąg z szarotki alpejskiej w kosmetykach. 
Głównym zadaniem tego produktu było nawilżenie. Moim zdaniem było ono optymalne. Moja skóra nie jest wymagająca dlatego balsam się u mnie sprawdził, ale jestem pewna, że osoby posiadające skórę suchą  nie będą zadowolone z właściwości nawilżających tego kosmetyku. Moja skóra po użyciu lotionu była elastyczna, gładka, nawilżona, delikatnie zmiękczona i pięknie pachnąca, ale jak na balsam za prawie 70 zł spodziewałam się większego efektu WOW.
Minusem jest wydajność i cena. 150 ml lotionu zużyłam w 3 tygodnie. Cena wg mnie jest nieadekwatna do jakości i wydajności - 70 zł ( 48,30 zł dla promotorów).
 Jeśli chcecie kupować kosmetyki Zepter po okazyjnych cenach, wystarczy zostać członkiem klubu zepter  i wypełnić TEN formularz.

Ja raczej tego produktu nie kupię, bo po prostu nie stać mnie na niego.... ;(


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...