Tydzień peelingowy odc.4- BingoSPA mocny peeling błotny do twarzy z kwasami

Tydzień peelingowy powoli się kończy ....
 W tym czasie opowiedziałam Wam o peelingu peelingu przeciwłupieżowym <recenzja KLIK>, peelingu do dłoni < KLIK> i peelingu do ciała <KLIK>.

Dziś przedstawię peeling do twarzy firmy BingoSPA
 Jest to mocny peeling błotny do twarzy z kwasem glikolowym, 
mlekowym i kwasami owocowymi. 

Po otrzymaniu dopadło mnie zjawisko deja vu! Dlaczego ? 
A dlatego, że ja już ten peeling miałam!
W pierwszej edycji wybrałam sobie do testów peeling błotny z kwasami owocowymi < recenzja KLIK>
Myślę sobie o co chodzi ? wybrałam po raz drugi ten sam produkt ? Niemożliwe! Przecież wiem co testowałam, a co nie. Wchodzę na stronę producenta patrzę i faktycznie są dostępne oba produkty, różni je cena i ... ziarnistość w sumie nie tyle ziarnistość ile procent drobinek ! 
Ten pierwszy(z kwasami owocowymi) ma 2% mielonych pestek z oliwek, natomiast ten "nowszy"(z kwasem glikolowym, mlekowym i kwasami owocowymi) zawiera 5% mielonych pestek owoców. Oba zawierają 10% błotna  z morza martwego. Reszta w sumie jest identyczna ;/
Producent pisze:
 Konsystencja, zapach, wygląd jest identyczny !
Działanie w sumie również.
 Mogłabym z czystym sumieniem wkleić poprzednią recenzję, czyli:
Peeling jest ostry - dla mnie za ostry. Poza wygładzeniem nie zauważyłam nic! Żadnego nawilżenia, zmniejszenia przebarwień, poprawy elastyczności ;/

Jestem rozczarowana i szczerze przyznam zniechęcona do dalszego używania tego peelingu. 

Jeśli Was zainteresował ten produkt to możecie go kupić TUTAJ za 18 zł.

Ja wiem, że jest to mój ostatni peeling do twarzy tej firmy ....

PS 
Kochani jutro ważny dzień dla mnie i Messiego. Koło południa mamy egzamin.... Trzymajcie kciuki!
pozdrawiamy Messi i Ja ;)
EDIT: 30.11.2013 godz. 17:17
Kochani egzamin zdany! Posłuszeństwo: doskonały, a obrona bardzo dobry ;) dziękujemy ;*


Tydzień peelingowy odc.3 - peeling cukrowo-orzechowy Spa Vintage Body Oil

 Peelingi do ciała nie są moimi ulubionymi kosmetykami. 
Zawsze jakiś w łazience się znajdzie, ale z regularnością używania ich jest u mnie kiepsko. 
Od prawie 2 miesięcy na wannie stoi peeling cukrowo-orzechowy z olejkiem arganowym  
Jestem z siebie dumna, bo naprawdę rzadko się zdarza żebym w tak krótkim czasie zużyła 200ml opakowanie peelingu do ciała. Ten peeling to nowość na rynku. Opakowanie przykuwa wzrok ponieważ ma w sobie to "coś".

Zapewnienia producenta też są kuszące:

Peeling do ciała SPA VINTAGE BODY z olejem arganowym zawiera wyjątkową kompozycję kwasów tłuszczowych, które mają właściwości stymulujące wewnątrzkomórkowy proces dotleniania, przywracające ochronę hydrolipidową oraz gwarantują dostateczne nawilżenie skóry. Olej wykazuje właściwości regenerujące oraz łagodzące podrażnienia. Witamina E spowalnia proces starzenia się skóry. Olej migdałowy odżywia, wygładza, uelastycznia skórę. Ekstrakt z limonki zmiękcza i wygładza skórę, nadając jej miękkość i sprężystość. Ma działanie odświeżające, energetyzujące. Kryształki cukru oraz drobne kawałki z łupin orzecha ścierają wierzchnią warstwę naskórka, głównie obumarłe komórki, co powoduje pobudzenie skóry do szybszego wzrostu i odnowy oraz wzmacnia elastyczność warstw głębszych. Peeling mechaniczny pobudza mikrokrążenie skórne i dotlenia skórę. Wyrównuje się koloryt. Skóra staje się elastyczna i gładka. Aromaterapeutyczny zapach odpręża, relaksuje i sprawia, że zabieg staje się niezwykłym rytuałem dla ciała i zmysłów.
Poczuj się jak w SPA!

To właśnie opakowanie i zachęta producenta sprawiły, że peeling ten od razu trafił na wannę, a nie na półkę z zapasami kosmetycznymi ;)

MOJA OPINIA:
Peeling cukrowo-orzechowy z olejkiem arganowym mieści się w solidnym opakowaniu, które dobrze zabezpiecza produkt przed wydostaniem się na zewnątrz
Jeśli chodzi o skład to znajdziemy tutaj: olej arganowy, olej migdałowy, witaminę E, ekstrakt z limonki, drobinki orzecha i kryształki cukru. Niestety na drugim miejscu jest parafina, ale akurat w produktach do ciała ten składnik (który nie cieszy się ostatnio dobrą opinią) mi nie przeszkadza.
Zapach tego peelingu jest specyficzny. Przyznam, że spodziewałam się zupełnie innej woni. 
Wg producenta zapach jest energetyzujący, dla mnie zapach jest lekko duszący i raczej nie poprawia mi humoru, nie dodaje energii, nie odpręża. Nie sprawia też, że czuję się jak w SPA ;/
Co do działania to jestem zadowolona. Peeling jest dwuwarstwowy więc przed użyciem musimy zmieszać mieszankę parafiny i olei z drobinkami cukru i orzecha.
 Po wymieszaniu uzyskujemy dość gęstą papkę, która mimo wszystko dobrze rozprowadza się na zwilżonej skórze. Peeling dobrze zdziera naskórek, ale na szczęście nie jest bardzo ostry (jak już wiecie nie jestem fanką mocnych zdzieraków). 
Po zmyciu na skórze zostaje lekko tłusty film, który mi osobiście nie przeszkadza, ale wiem, że grono dziewczyn nie lubi uczucia jak to nazywają "oblepienia". 
Skóra jest wygładzona, miękka, natłuszczona, elastyczna, w pewnym sensie odżywiona. Wszystkie suche czy popękane miejsca poznikały. 
Jeśli miałabym ocenić ten produkt dostałby on ocenę dobry+. Dlaczego nie bdb ? a dlatego, że zapach nie do końca mi odpowiada. 
Mimo to uważam, że warto go wypróbować zwłaszcza zimą, latem będzie zbyt ciężki.
Cena waha się od 14-20 zł. Z tego co wiem to kosmetyki Spa Vintage są dostępne w HEBE ;)

Jeśli interesują Was produkty Spa Vintage Body Oil to zapraszam na FB ;) gdzie bardzo często organizowane są konkursy, a także publikowane przeróżne ciekawostki ;)



Tydzień peelingowy odc. 2 - Eveline peeling do rąk 8w1

Tydzień peelingowy na moim blogu trwa.... ;)

Wczoraj miała być recenzja peelingu do dłoni Eveline, ale niestety byłam tak zmęczona, że jedyne o czym myślałam to łóżku.
Tak więc dzisiaj zapraszam Was na notkę, w której główną rolę odgrywa nawilżający peeling do rąk Eveline Młode dłonie z ekstraktem z wanilii 8w1
Nie należę do fanów kosmetyków Eveline, ale muszę przyznać, że ten produkt to się firmie udał ;)

Kilka słów od producenta:

Skład o dziwo zaskoczył mnie (pozytywnie), bo jest przyjemny :
Lubię peelingi do rąk i zawsze po zmyciu lakieru urządzam moim dłoniom małe SPA. 
Ten  peelingi idealnie do takiego domowego SPA pasuje. Jego przepiękny zapach (delikatnej, czystej wanilii) uprzyjemnia czas peelingowania i masowania. Zaznaczam, że zapach nie jest chemiczny, nie dusi, a wspaniale relaksuje ;) Konsystencja peelingu jest kremowa, a drobinki delikatnie peelingują skórę ( jako, że nie lubię ostrych zdzieraków dla mnie wielkość drobinek peelingujących jest odpowiednia)
Kosmetyk nakładam na zwilżone dłonie i delikatnie rozprowadzam ruchami głaskania w kierunku do serca, następnie ruchami okrężnymi robię delikatny masaż. Czas trwania masażu wynosi zazwyczaj ok 3 minut - wierzcie mi są to bardzo przyjemne 3 minuty. 
Po zabiegu dłonie są niesamowicie gładkie, rozjaśnione, sprężyste i  pewnym stopniu odżywione i nawilżone. Co prawda dla mnie peeling nie musi nawilżać i odżywiać (bo w końcu to nie jego zadanie), ale waniliowy peeling Eveline faktycznie to robi! 
Tak jestem zaskoczona ;) Na pewno ten efekt nie jest jakiś spektakularny, ale jest!

Cena nie jest wygórowana - za 75 ml zapłacimy ok 9 zł ( w promocji bywa i za 6 zł) 
Czy polecam ? Tak! i przyznam, że ten produkt sprawił, że przychylniej spoglądam na kosmetyki Eveline ;)

Fundujecie swoim dłoniom peeling ? ;>

Tydzień peelingowy odc. 1 - Re.Idra scrub przeciwłupieżowy

Uwaga! uwaga! 
48 tydzień roku 2013 (czyli ten tydzień ) na blogu Poradnik Bezradnik będzie
 tygodniem peelingowym!  
Co to oznacza ? A to, że w tym tygodniu na moim blogu pojawią się tylko notki dotyczące różnego rodzaju peelingów ....
Podoba Wam się ten pomysł ? ;> 

Serię recenzji peelingów otworzy Re.Idra scrub przeciwłupieżowy
Używacie peelingów do włosów ? 
Ja nie i gdyby nie Margotka nawet bym nie wiedziała, że coś takiego jak scrub przeciwłupieżowy istnieje.
Mało tego, to dzięki Margotce było mi dane na własnej skórze ( i włosach) poznać ten produkt.
Z poprzedniej notki  (KLIK) wiecie, że tegoroczna jesień  nie rozpieszczała moich włosów, które nie dość, że wypadały jak głupie to jeszcze ciągle musiałam walczyć z łupieżem. 
To, że łupieżowi powiedziałam stanowcze bye bye zawdzięczam właśnie temu scrubowi ;)
Produkt jest mało znany, a producent - Jalyd jeszcze mniej.
Niestety opakowanie jest mało fotogeniczne przez co nie udało mi się zrobić wyraźnych zdjęć.

Producent zapewnia, że:
Produkt jest niezastąpiony w walce z łupieżem i przy usuwaniu martwego naskórka, które powoduje gromadzenie zanieczyszczeń i nadmierne wydzielanie tłuszczu, który narusza i niszczy hydrolipidową warstwę skórną. Re.Idra scrub jest doskonały przy prewencji i eliminacji swędzenia skóry głowy (mentol). Reguluje on również florę mikrobiologiczną i epidermalne grzyby dzięki zastosowaniu nasyconych roślinnych olejków eterycznych (cynamon, drzewo herbaciane, cedr) i piroktonu olaminy. Kwasy glikolowy, cytrynowy, i mlekowy pomagają usuwać martwe komórki i przywracają naturalne pH włosom i skórze głowy.

Peeling pachnie intensywnie, dość ostro, ale po zapachu ma się wrażenie, że kosmetyk jest leczniczy. Wszak kupuje się go w aptece za bagatela 42 zł (Gosiu podziwiam, ja bym tyle nie dała za 250 ml czegoś co myje włosy).  Konsystencja jest gęsta, ba nawet bardzooo gęsta przez co trudno się go wydobywa z butelki.
Skład preparatu jest długi ( jeśli chcecie  dowiedzieć się więcej zapraszam na recenzję Margotki KLIK). Znajdziemy tutaj m.in kwiat lipy, wyciąg z borówki czarnej, miętę, olejek z drzewa herbacianego, kwasy AHA i szereg innych dobrych i niestety złych składników.

Jeśli chodzi o działanie to scrub Re.Idra rewelacyjnie oczyszcza zarówno skórę głowy jak i włosy. Po umyciu mam wrażenie, że skóra jest czysta jak nigdy wcześniej! Dla mnie nie jest to bardziej szampon niż peeling. A to dlatego, że nie wyczuwam tych małych ziarenek peelingujących choć zawartość kwasów może wskazywać, że mamy tutaj do czynienia ze złuszczaniem nie mechanicznym a chemicznym. 
Scrub/szampon świetnie oczyszcza i definitywnie zwalcza łupież! Tak tak! To dzięki niemu moje włosy są  czyste, świeże i bez łupieżu. Do tego bardzo dobrze się pieni i przynosi natychmiastową ulgę i orzeźwienie. Nałożony na zwilżone włosy daje uczucie lekkiego chłodu co przyznam bardzo mi się podoba (nawet o 6 rano ;p).

Podsumowując: z działania scrubu przeciwłupieżowego Re.Idra  jestem bardzo zadowolona ponieważ dzięki niemu pozbyłam się łupieżu, a moje włosy są rewelacyjnie oczyszczone. 
Produkt nie wysuszył ani włosów, ani skóry głowy za to sprawił, że włosy mniej się przetłuszczają i są sypkie (to chyba z tej czystości). 
Jeśli tylko możecie sobie pozwolić na jego zakup szczerze polecam ;)
Gosiu serdecznie dziękuję ;*

Jestem bardzo ciekawa czy Wy peelingujecie skórę głowy ?  ....







Lakier termiczny nr 3 Alle paznokcie

Lakier termiczny to moje tegoroczne odkrycie!
Tak wiem jestem zacofana ...
W swojej lakierowej kolekcji co prawda posiadam tylko 3 lakier, które zmieniają kolor pod wpływem temperatury ale mogę powiedzieć, że lakiery termiczne pokochałam od pierwszego użycia.
 Moim faworytem jest  lakier termiczny nr 3 od Alle paznokcie
Lakier ten otrzymałam w lipcu na jednym ze spotkań blogerek. 
Był to lakier, który nosiłam cały sierpień, wrzesień i listopad. Zdecydowanie lepiej nosić go jesienią i zimą gdy temperatura się zmienia ponieważ wtedy pięknie widać efekt cieniowania paznokcia. Latem gdy zarówno dni jak i noce są ciepłe nie widać za bardzo różnicy kolorów. 
Żeby uzyskać efekt termiczny musiałam zamoczyć dłonie w rzece, ale latem nawet temp. wody była wysoka i efekt był mało widoczny.
Mój lakier zmienia kolor z różowego (gdy jest ciepło) na fioletowy (gdy temperatura spada).
Zarówno róż jak i fiolet są pięknymi odcieniami dlatego też gdy nie ma wahań temperatury lakier również pięknie się prezentuje ;)

Jeśli chodzi o sam lakier to uważam, że jest on bardzo dobrej jakości. Konsystencja jest odpowiednia, nie ciągnie się, ale też nie jest rzadki. Pędzelek jest mały, ale dobrze wyprofilowany przez co łatwo i sprawnie się nim maluje. Na moich paznokciach są tylko 2 warstwy (choć producent zaleca 3 cienkie) ponieważ jedna daje słabsze krycie i zmiana koloru  nie jest tak wyraźna. 
Lakier bardzo szybko schnie (brawo!) i utrzymuje się wyjątkowo długo. Na moich paznokciach utrzymał się nawet 10 dni przy czym jedynie końcówki były lekko starte.
Zmycie nie należy do trudnych, mimo długiego noszenia nie odbarwił płytki. 
Cena lakieru to 5,50 zł za (5ml)! 
Ten lakier to dla mnie ideał, a efekt na paznokciu sprawia, że nie mogę się napatrzeć
Podoba się Wam efekt jaki daje lakier termiczny ? ;>



Kuracja BIOXSINE

Tej jesieni moje włosy oszalały! 
Nie dość, że niemiłosiernie wypadały to jeszcze "męczył" je łupież ;/
Na szczęście w moich zapasach były 2 produkty marki BIOXSINE, które otrzymałam na wakacyjnym spotkaniu blogerek w Częstochowie
Kuracja Bioxsine  nadal trwa, ale dziś mijają 2 miesiące odkąd używam obu produktów. Jakie są efekty ? Dowiecie się za chwilkę ;)

BIOXSINE szampon to ziołowa kompozycja przeznaczona do włosów słabych, które dodatkowo walczą z łupieżem
Producent pisze:
 Działanie i skład:
Moja opinia:
Szampon przypadł do gustu moim kapryśnym włosom. Buteleczka jest solidna i poręczna. Produkt jest dość gęsty w kolorze bursztynu, ma specyficzny ziołowy zapach.
Szampon jest bardzo wydajny, już niewielka ilość wystarczy żeby umyć włosy do ramion. Dobrze się pieni. Jeśli chodzi o działanie to szampon ten  rewelacyjnie oczyszczał włosy, na pewno w jakiś sposób wzmacnia je, bo już po kilki użyciach w umywalce było mniej kudełków. Po umyciu włosy były sztywne , ale się nie plątały. Łatwo się układały, pięknie błyszczały i były pełne życia. Fryzura przez długi czas była świeża ;) Niestety łupieżu całkowicie się nie pozbyłam, ale szampon ten go zredukował. Ogólnie z działania szamponu jestem zadowolona i obecnie stosuję go 1-2 razy  w tygodniu żeby podtrzymać efekt mocnych włosów ;)

Aby efekt kuracji  był lepszy stosowałam również Ampułki Bioxsine przeciw wypadaniu włosów
Szczerze przyznam, że nie lubię się bawić w takie rzeczy, ale byłam bardzo ciekawa co daje taka ampułkowa kuracja. Trzeba przyznać, że producent pomyślał o wszystkim. W dużym kartonowym opakowaniu oprócz ampułek znalazły się 2 "cosie", które ułatwiały aplikację
To mniejsze "coś" służyło do oderwania szklanego dzióbka natomiast "lejek" ułatwiał rozprowadzanie ampułki na skórze głowy.

Producent zapewniał, że ziołowy BIOCOMPLEX B11:
 Według producenta ampułkę należało stosować co drugi dzień, niestety u mnie taka częstotliwość spowodowała duże przesuszenie zarówno włosów jak i skóry głowy. Zmuszona byłam stosować to serum co 3-4 dni, ale po 3 tygodniach musiałam przerwać kurację ponieważ włosy przypominały siano.  Okazało się, że nie mogę stosować równocześnie szamponu i ampułek Bioxisne. Gdy zmieniłam szampon i wróciłam do ampułek problem przesuszonych włosów zniknął.  Jeśli chodzi o działanie to ampułki są skuteczniejsze w walce z wypadaniem włosów. Po ampułkach włosy nie tylko się wzmocniły, ale zaczęły szybciej rosnąć ;)

Podsumowując: zarówno szampon jak i ampułki BIOXSINE spełniają swoje zadanie: szampon świetnie oczyszcza i poprawia kondycję włosów, a ampułki  widocznie wzmacniają włosy i  je odżywiają. Niestety ja nie mogłam stosować obu produktów jednocześnie ponieważ taka dawka bardzo wysuszyła moje włosy. Jeśli chodzi o działanie przeciwłupieżowe szamponu to niestetynie sprawdził się, jedynie zmniejszył ilość łupieżu. 
Obecnie szampon Bioxsine stosuję 1x  w tygodniu , a ampułki co 3-4 dni. 
Produkty Biosxine dostępne są w aptekach
Nie należą do tanich. Cena za 300 ml szamponu wynosi ok  40 zł, a za 24 ampułki każda po 6ml zapłacimy od 115-200 zł

Muszę zaznaczyć, że podczas kuracji (przez miesiąc) stosowałam suplement diety na trądzik Acnecol <recenzja>, który na pewno też w jakiś sposób wpłynął na wzmocnienie włosów.

  Czy Was też dopada jesienne wypadanie włosów ?



JOKO mineralny puder sypki z szafirem J20

JOKO to firma, do której mam szczególny sentyment. 
Dlaczego ? Ponieważ mój pierwszy w życiu tusz był właśnie firmy Joko. Mało tego przez 2 lata do "makijażu" używałam tylko i wyłącznie tego tuszu. Obecnie kosmetyki tej firmy rzadko goszczą w mojej kosmetyczce, a to dlatego, że na rynku jest tyle innych cudowności ;) 
Puder mineralny z szafirem otrzymałam od mojej blogowej koleżanki Kasi ;*
Nie wiem dlaczego Kasia go nie chciała, ale ciesze się, że to właśnie ja go otrzymałam ;)
Puder jest idealny do cery tłustej, skłonnej do trądziku!
Producent pisze, że:
Według mnie puder ten w 100% spełnia obietnicę producenta, no może poza nawilżeniem. 
Formuła jest bardzo lekka wręcz pyłowa przez co puder jest niezauważalny na twarzy. Mój kolor to J20, który jest dość jasny (najjaśniejszy) i wpada w róż dlatego też nie każdemu będzie pasować.
Puder nie bieli skóry, a bardzo dobrze ją matuje. Rewelacyjnie utrwala makijaż i utrzymuje się cały dzień ;) Sprawdza się nawet w upały!
Kosmetyk ten świetnie wygładza skórę, nie podkreśla zmarszczek ani rozszerzonych porów skóry. Mimo lekkości stopień krycia jest bardzo dobry.

Opakowanie jest eleganckie, solidne, dość duże, ale praktyczne.
Co najbardziej mi się podoba w  tym pudrze ? a to, że sprawia, że skóra jest rozpromieniona, świeża i jednocześnie matowa! Dodatkowo czuję, że skóra oddycha, a większość pudrów tego efektu mi nie daje. Puder na pewno nie zapycha i nigdy nie zdarzyło mi się, żeby mnie podrażnił lub wywołał jakikolwiek dyskomfort.
Jeśli chodzi o nakładanie to ja przy pomocy pędzla omiatam nim twarz. 
Produkt jest niesamowicie wydajny - używam go od maja i nadal opakowanie jest pełne ;p 
Za 11g pudru zapłacimy ok 22-30 zł. 

Tak więc mineralny puder Joko z szafirem to świetny puder dla osób z cerą trądzikową ponieważ zapewnia ładne krycie, a jest lekki i nie daje efektu maski. Oprócz tego nie zapycha, a pozwala skórze oddychać.
Uważam, że wart jest polecenia ;)
Kasiu jeszcze raz dziękuję ;*

Czy kosmetyki JOKO często u Was goszczą ? ;>

WIBO zestaw korektorów 4in1 ;)

Gdybym miała wybrać  tylko  1 kosmetyk do makijażu to byłby to  .... korektor!
A dokładnie paletka profesjonalnych korektorów do zadań specjalnych od WIBO
 Paletka ta trafiła w moje łapki dzięki Oluśce, która kupiła mi ją w rossmanie w kwietniu kiedy to cała kolorówka była przeceniona o 40% ;) 
Z produktu jestem więcej niż zadowolona! Zarówno kolorystyka, jak i poziom krycia, a także wydajność są rewelacyjne.
W zestawie mamy do wybory 4 kolory
Konsystencja korektorów jest lekka, kremowa, krycie rewelacyjne! Już żadne niedoskonałości nie zepsują mi humoru. W końcu moja twarz jest idealna! ;)
Najczęściej korzystam z kolory zielonego, który tuszuje wszelkie zaczerwienienia oraz z jasnego beżu, który kamufluje niedoskonałości. Różowy używam czasami na górną powiekę, dzięki temu okolica uczy wygląda świeżo ;) Kilka razy nałożyłam go również pod oczy i tutaj mnie zaskoczył, bo pięknie się wtopił w skórę i ewidentnie ją rozjaśnił przy czym efekt był naturalny ;)
Najrzadziej korzystam z ciemnego beżu, bo konturowanie twarzy wolę zostawić bronzerowi.
Podsumowując: paletka korektorów WIBO to moje tegoroczne odkrycie! Konsystencja jest idealna, krycie wspaniałe, a wydajność rewelacyjna. W dodatku korektor utrzymuje się na twarzy cały dzień, nie podkreśla zmarszczek, ani też rozszerzonych porów. 
Cena paletki również jest kusząca - 14g kosztuje ok 13 zł,a  w promocji jakieś 8 zł

Naprawdę szczerze polecam  !




Leargin HS - żel na zmęczone nogi

Moje nogi bardzo często są obrzęknięte, a uczucie "ciężkich nóg" to dla mnie codzienność. 
Najgorzej jest po szkoleniu z Messim kiedy mam wrażenie, że moje nogi ważą tonę. Zresztą to samo uczucie towarzyszy mi po intensywnym dniu lub kilku godzinach w szpilkach ;/ Dziś po bardzo udanych zakupach moje nogi znów  proszą o pomoc.
Maści i żele na zmęczone nogi zawsze stoją w łazience. 
Obecnie używam żelu LEARGIN HS firmy SUDOPHARMA
Leargin to żel poprawiający kondycję zmęczonych nóg, który w swoim składzie zawiera heparynę. Ale ten żel różni się od innych ponieważ nie tylko przynosi ulgę zmęczonym, twardym i obolałym nogom, ale także pielęgnuje skórę dzięki zawartości argininy. Arginina to aminokowas, który odgrywa bardzo ważną rolę w procesie regeneracji i odżywianiu skóry.
Żel jest bezbarwny, bardzo gęsty o delikatnym mentolowym zapachu. Po nałożeniu na skórę odczuwamy delikatne chłodzenie. Żel bardzo szybko się wchłania i natychmiast przynosi ulgę zmęczonym nogom.
Oprócz tego, że nogi stają się lżejsze, nie są już tak twarde to skóra staje się niesamowicie wygładzona i delikatna w dotyku. Podczas stosowania żelu Leargin zauważyłam, że skóra na nogach stała się bardziej elastyczna, a także bardziej nawilżona.

Producent zapewnia, że żel LEARGIN:
Uważam, że produkt ten w 100% spełnia zapewnienia producenta. Żałuję tylko, że żel ma tak małą pojemność - 45 g starcza na 2-3 tygodnie stosowania.
Cena tego preparatu to ok 13 zł.

A czy Wasze nogi  też czasami się buntują ? ;>

Palmer's oczyszczający żel do mycia twarzy

Kosmetyki Palmer's kusiły mnie od dawna. 
Kusiły to odpowiednie słowo...  bo już nie kuszą. 
Co prawda miałam do czynienia tylko z 2 kosmetykami tej firmy - peelingiem do twarzy <recenzja KLIK> i żelem do mycia twarzy, o którym dzisiaj napiszę, ale jakoś nie mam ochoty poznać inne produkty. 
Oczyszczający żel do mycia twarzy Palmer's Daily Cleansting Gel
używam od miesiąca i  ... miłości z tego nie będzie ...
Produkt wybrałam sobie sama  ( w ramach wakacyjnego spotkania blogerek u Angel <relacja klik>) zachęcona przez przedstawicielkę firmy oraz  notkę producenta:
Żel znajduje się w butelce z pompką (super!). Szata graficzna jest typowo palmerowska, czyli nie nachalna, przejrzysta, utrzymana w kolorystyce brzoskwiniowej. 
Sam żel jest bardzo bardzo gęsty, przezroczysty i bezzapachowy. Przez to że żel jest tak gęsty użycie pompki to spory wysiłek. Naprawdę można sobie palce połamać podczas próby wydobycia żelu (no chyba, że ja mam jakąś felerną pompkę).
Na opakowaniu znajdziemy więcej informacji odnośnie żelu
Według producenta żel przeznaczony jest do każdego rodzaju skóry nawet wrażliwej co według mnie jest kiepskim żartem. Żel jest silnie oczyszczający! Przyczynił się on do wysuszenia mojej cery, a mam cerę tłustą, którą naprawdę trudno przesuszyć ;/ 
Składem żel ten nie powala:
Uważam, że nie nadaje się on do każdego rodzaju skóry, a do suchej, naczynkowej i wrażliwej jest wręcz zakazany!
Tak więc żel do mycia twarzy palmer's dobrze oczyszcza skórę, ale używany codziennie przesusza ją. Po umyciu skóra jest ściągnięta (nie napięta!) i tak jak pisze producent sucha! Dosłownie sucha ;/ 
Nie radzę stosować tego żelu do mycia okolic oczu ponieważ po pierwsze przesuszycie skórę, a po drugie zapłaczecie się na śmierć ;/ 

Cena tego żelu jest dość wysoka (ok 20-30 zł) i moim zdaniem nie adekwatna do jakości. Ja już na pewno tego żelu nie kupię, a i polecać go nie będę.

Kilka dni temu Margotka również recenzowała ten żel i miała odmienne zdanie co do niego. Tak więc co jednemu szkodzi innego zadowoli ;)

Ciekawa jestem czy któraś z Was miała kontakt z tym żelem  ? :>


TAG: 40 pytań kosmetycznych


Witajcie ;)
Na blogach krąży nowy TAG - 40 pytań kosmetycznych. Zaprosiła mnie do niego KasiaS 
 za co serdecznie dziękuję ;)




 1. Ile razy dziennie myjesz swoją twarz?
Dwa razy dziennie – rano i wieczorem ;)

2. Jaki masz typ cery?
Moja cera jest mieszana w kierunku tłustej skłonna do trądziku ;/

3. Co jest obecnie Twoim ulubionym produktem do mycia twarzy?
Obecnie myję twarz żelem Palmer's, który na pewno moim ulubieńcem nie zostanie. Mam 2 ulubione żele do mycia twarzy: EcoCosmetics i Sylveco rumiankowy

4. Czy używasz peelingów do twarzy?
 Używam ;) Preferuję delikatne peelingi enzymatyczne np. Ziaja gommage albo peeling kawitacyjny ;) w okresie zimowy złuszczam się za pomocą kwasów ;)

5. Jaka to marka?
np. ziaja

6. Jakiego kremu do twarzy używasz?
obecnie Barwa siarkowa moc - moim zdaniem najlepszy krem matujący dostępny w drogerii.

7. Czy masz piegi?
Mam ;/

8. Używasz kremu pod oczy?
Używam ( obecnie Sylveco) ale idealnego kremu pod oczy jeszcze nie znalazłam ;/

9. Miałaś kiedyś problem z trądzikiem?
Niestety nadal mam problem z trądzikiem ;/

10. Używałaś kiedyś tabletek przeciw trądzikowych?
Używałam tylko suplementów diety do cery trądzikowej np. Acnecol , Belissa Cera (zdziałała cuda)

11. Jakiego podkładu używasz?
Mam kilka otwartych jednak najczęściej używam SORAYA podkład kryjący HD

12. Co z korektorem?
Korektor musi być! Moimi faworytami są: paletka korektorów WIBO (recenzja wkrótce), kamuflaż z Pierre Rene

13. W jakiej tonacji jest Twoja skóra twarzy?
Chłodna (różowa jak świnka ;/)

14. Co sądzisz o sztucznych rzęsach?
Hmmm lubię, ale bez przesady.

15. Czy wiesz, że maskary powinno się zmieniać co 3 m-ce?
Oczywiście ;)

16. Jakiej maskary teraz używasz?
w7 Magic eyes

17. Sephora czy MAC?
ani to, ani to

18. Masz kartę pro do MAC?
nie i nie chcę mieć

19. Jakich narzędzi używasz do aplikowania makijażu?
podkład nakładam palcami, cienie i puder pędzlami ;)

20. Używasz bazy pod cienie?
tak - KOBO to wg mnie najlepsza baza pod cienie

21. Używasz bazy pod makijaż?
raczej nie, chyba że moja twarz jest w bardzo kiepskim stanie wtedy ratuje mnie zielona baza MARIZA

22. Ulubiony kolor cienia do powiek?
  Lubię delikatne kolory: beże, brązy, róże

23. Kredka do oczu, czy eyeliner w płynie?
nie używam takich kosmetyków

24. Jak często dźgnęłaś się w oko kredką ?
nigdy ;)

25. Co sądzisz o pigmentach/sypkich cieniach?
Nie przepadam ....

26. Używasz kosmetyków mineralnych?
tak!  podkład mineralny Amilie "Cardamon" podbił moje serce ;)

27. Ulubiona szminka?
Za szminkami nie przepadam, ale polubiłam się z Voile Brillance Yves Rocher

28. Ulubiony błyszczyk?
Mam ich kilka. Lubię  np. wersję z jabłkiem i owsem Oriflame, a także błyszczyk z efektem 3D od Miss sporty

29. Ulubiony róż?
Nie używam róży

30. Kupujesz kosmetyki na E-bay/Allegro?
Nie

31. Lubisz kosmetyki z drogerii?
Lubię, ale coraz częściej kupuję kosmetyki w aptekach lub sklepach zielarskich ;)

32. Czy kupujesz swoje kosmetyki od ulicznych sprzedawców lub na bazarach?
W życiu!

33. Czy chciałabyś chodzić na lekcje wizażu?
Już chodziłam ;)

34. Czy zdarza Ci się niezdarnie nakładać makijaż?
Nie, bo jeśli nie mam czasu nie robię pełnego makijażu ;)

35. Zbrodnia w makijażu, której nie możesz przeżyć?
Zbyt ciemny podkład, nie podkreślone lub źle podkreślone brwi, zbyt duża ilość "tapety", posklejane rzęsy. Brrrrr!

36. Lubisz kolorowe makijaże?
Ciężkie pytanie .... lubię, ale tylko na specjalne okazje

37. Która gwiazda wg Ciebie ma zawsze świetny makijaż?
Lubię delikatne makijaże więc jeśli "gwiazda" w takim jest to mi się podoba. Nie znam żadnych gwiazd więc nie będę pisać nazwiskami ...

38. Jeśli miałabyś wyjść z domu używając tylko jednego produktu, co by to było?
Korektor! ;)

39. Czy wychodzisz z domu, bez makijażu?
Nie! Moja cera jest bardzo kapryśna i bez makijażu wygląda naprawdę źle. Dlatego zawsze wstaje przynajmniej godzinę wcześniej  żeby mieć czas na umycie włosów i zrobienie delikatnego makijażu (podkład, korektor, tusz do rzęs i podkreślone brwi).

40. Czy sądzisz, że wyglądasz dobrze bez makijażu?
Nie ....

Zachęcam Wszystkich do wzięcia udziału w tej zabawie ;)

Acnecol - suplement na trądzik

Zdania na temat suplementów diety są podzielone. 
Są tacy, którzy uważają, że takie preparaty to pic na wodę, są też  tacy, którzy nie wyobrażają sobie życia bez suplemntacji. 
Ja przyznam się, że wierzę w "cudowne" preparaty i co jakiś czas łykam preparaty poprawiające stan mojej skóry. 
Jak wiecie (albo i nie) należę do osób, które zmagają się z trądzikiem. Moja walka trwa już kilkanaście lat. Trzy lata temu odkryłam suplement diety Belissa cera <recenzja KLIK>, który naprawdę zdziałał cuda. 
Belissie nadal jestem wierna, ale co jakiś czas lubię przetestować coś nowego zwłaszcza, że cena Belissy cera w ostatnim czasie bardzo poszybowała w górę.

Przez ostatni miesiąc przyjmowałam suplement diety Acnecol plus firmy Colfarm S.A
Producent zapewnia, że:

Skład wygląda następująco:
Zielona herbata, mniszek lekarski i cynk wspierają ochronę komórek przed uszkodzeniem oksydacyjnym. Wyciąg z zielonej herbaty wspomaga ochronę komórek przed szkodliwym działaniem promieni UV.

Zielona herbata działa energetyzująco, wspomaga również przemianę materii ułatwiając kontrolę masy ciała; przyczynia się do dobrego samopoczucia psychicznego i fizycznego.

Wyciąg z bratka (fiołka trójbarwnego) przyczynia się do utrzymania zdrowej i pięknej skóry.

Cynk pomaga zachować zdrową skórę, włosy i paznokcie.

Witamina B6 i niacyna przyczyniają się do prawidłowego metabolizmu energetycznego oraz wspomagają zmniejszenie zmęczenia. 
 Po miesiącu kuracji mogę stwierdzić, że preparat nie jest zły, ale do belissy cera mu daleko. Podczas suplementacji stan mojej cery nie poprawił się, ale też nie pogorszył. Co jakiś czas wyskakiwały większe niespodzianki. Wzmocniły się za to  włosy! 
Zazwyczaj preparaty na trądzik w swym składzie mają związki, które oczyszczają organizm. 
W moim przypadku oczyszczenie organizmu objawia się brakiem zaparć. W przypadku belissy cera tak było niestety Acnecol tak nie zadziałał ;(
Tabletki są średniej wielkości, nie sprawiają problemu w połykaniu. 

Nie zauważyłam też żadnych działań ubocznych jak np. mdłości. Bardzo często mi się zdarza, że po preparatach z cynkiem mnie mdli. Tutaj nic takiego nie miało miejsca.

Podsumowując: Suplement diety Acnecol plus w moim przypadku nie zdziałał za wiele. Stan cery się nie poprawił, ale też nie pogorszył, wzmocniły się za to włosy, które wypadały na potęgę. Tabletki są średniej wielkości i łatwo się je połyka. Cena nie jest wygórowana (ok 15 zł). Ja więcej tego preparatu nie kupię, bo wolę kupić sprawdzoną belissa cera, która w moim przypadku zdziałał cuda.

Czy znacie ten preparat ?

Jeśli tak jak ja borykacie się z trądzikiem to zajrzyjcie na stronę Droga do Siebie gdzie znajdziecie sporo artykułów o tematyce trądzikowej i nie tylko ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...