Manufaktura apteczna - olej arganowy 100%

Olej arganowy to cudo! Kosmetyczne cudo!
O cudownych właściwościach słyszał chyba każdy. Jeśli nie to przypominam
Od kwietnia funduję mojej skórze arganową kurację.
Kosmetykiem nr 1 będzie olej arganowy z Manufaktura Apteczna
Zazwyczaj olej ten polecany jest skórze dojrzałej oraz suchej. 
Jednak świetnie sprawdza się również w leczeniu trądziku i nie tylko. 
Olej arganowy można wykorzystać do:
Liczę, że kuracja tym olejem nie tylko poprawi stan mojej cery, ale również całego ciała, włosów i paznokci.
 
 Czy tak będzie ? zobaczymy. 
Za kilka tygodni pojawi się sprawozdanie ;)
 
Tymczasem zachęcam Was do odwiedzenia strony producenta  oraz profilu na FB

Czy olej arganowy sprawdza się u Was ?
Do czego i jak go stosujecie ? ;>


Naturalne mydło z woskiem pszczelim

Mydło to mydło.
Czy można napisać o mydle coś nowego ? ciekawego ? 
Chyba nie....
Czy mydło może inspirować ?
Chyba nie....
Czy warto poświecić mu osobną notkę ?
Hmmm można, ale  po co.

Mydło ma myć !
Tak ma myć!
Dobrze jak nie wysusza, ale głównie ma myć i koniec tematu.
......
Dlatego dziś będzie krótko i na temat.
Bohaterem notki będzie mydło ( widzę Wasze zaskoczone miny, Wojtku zamknij buzię ;))
Lubię mydła w kostce i co jakiś czas dzielę się z Wami moimi ulubieńcami w tej dziedzinie np.
tu, tu albo tu
Mydło tak jak napisałam ma myć, czyli oczyszczać skórę. 
Dobrze jak jej przy okazji nie wysusza, ale wiadomo mydło jest zasadą więc wysuszać może.
Mydło, o którym dziś mowa  ma :
Skład typowo mydlany
Kostka ma miodowy kolor i kształt prostokąta. 
Pojemność raczej standardowa - 100g. 
Dobrze się pieni, łatwo zmywa, nie tworzy osadu na wannie.
Działanie takie jak powinno być, czyli bardzo dobrze oczyszcza skórę nie podrażnia i nie wysusza (przynajmniej mojej skóry nie podrażniło i nie wysuszyło).  
Czy zmiękcza, uelastycznia skórę ? 
Nie zauważyłam. 
Niby dobre mydło, ale jest w nim coś co sprawia, że więcej się na ten produkt nie skuszę.
Po pierwsze zapach! 
Dla mnie okropny, wywołujący mdłości.
Po drugie rozwarstwienie kostki 
tzn. zaraz przy pierwszym użyciu mydło przełamało się na pół ukazując 3 warstwy (żałuję, że nie mam zdjęcia), które niestety kruszą się co nie zachęca do używania.  
I po trzecie obecność drobinek, które drażnią, wręcz ranią moją delikatną skórę.

Miało być krótko i na temat więc jest.

Tej wersji zapachowej nie polecam!

Przypominam i wiosennym rozdaniu

De Provance Planeta organica

Moje włosy są kapryśne i marudne.
Mam naprawdę problem żeby dopasować im dobry szampon. Zazwyczaj jest tak, że co kilka dni muszę zmieniać szampon. Dlatego też zawsze mam otwarte przynajmniej 3 szampony.
Jednym z nich jest regenerujący szampon prowansalski Planeta Organica
 Jest to mój pierwszy szampon z tejże firmy.

Szampon nie zawiera SLS i parabenów.

Skład jest miły i dla oka, i dla skóry głowy:
Aqua with infusions of Organic Vitis Vinifera Seed Oil, Lavandula Angustifolia Flower Oil (lawenda), Organic Mentha Piperita Leaf Extract , Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract (rozmaryn), Origanum Vulgare Leaf Extract (oregano), Malva Sylvestris Leaf Extract (malwa), Origanum Majorana Leaf Extract (majeranek); Magnesium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Decyl Glucoside, Glycol Distearate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Sodium Chloride, Parfum, Citric Acid.

Opakowanie ma  bardzo elegancką szatę graficzną i pompkę, która ułatwia dozowanie produktu.
Szampon ma zielony, lekko perlisty kolor, a jego konsystencja nie należy do zbyt gęstych

Zapach piękny! ziołowy, delikatny
 
Producenta obiecuje, że składniki aktywne zapewnią:
Olej z pestek winogron (Organic Vitis Vinifera Seed Oil) - zawierają witaminy  A, B, C, E i PP, proteiny, naturalny chlorofil, a także kwasy tłuszczowe- wszystko to sprzyja rekonstrukcji struktury  włosa,  nasyceniu go ważnymi makro i mikroelementami, a także dodaniu włosom blasku i jedwabistego połysku. 
6 prowansalskich ziół (lawenda,rozmaryn, oregano, malwa, majeranek, mięta)  - zawierają  olejki eteryczne, organiczne kwasy, enzymy, witaminy i mineralne substancje, które odnawiają i wzmacniają strukturę uszkodzonych włosów. 
Mięta (Organic Mentha Piperita Leaf Extract)  – bogata w witaminy C i P, karoten i sole mineralne, przeciwdziała wypadaniu włosów i przyspiesza ich wzrost. 


Jeśli miałabym rozliczyć producenta z jego zapewnień to powiedziałabym, że 80% obietnic faktycznie zostało spełnionych. Mimo, że szampon delikatnie się pieni i nie zawiera SLS to włosy są oczyszczone pełne blasku i jedwabiście miękkie. Faktycznie szampon regeneruje i odżywia włosy jednak nie zauważyłam żeby przeciwdziałał wypadaniu czy przyspieszał ich wzrost. Mimo, że szampon jest perlisty nie spowodował u mnie łupieżu (cud!) ani nie podrażniał skóry głowy. Włosy po umyciu są lekko splątane jednak można zrezygnować z odżywki - wtedy nasze kłaczki są bardziej puszyste.

Z Prowansalskiej serii mam również do kompletu odżywkę
 Tak samo jak szampon szata graficzna przykuwa wzrok wszak fiolet głównie kojarzy się z Prowansją, prawda ?  Pompka ułatwia używanie!
Odżywka pachnie delikatnie. Szkoda, że nie utrzymuje się na włosach. 
Chciałabym żeby cały dzień ten zapach był ze mną.
Konsystencja odżywki jest gęsta przez co produkt jest wydajny i  nie spływa przez te kilka minut z włosów.
Skład prezentuje się następująco:

Aqua with infusions of Organic Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract (rozmaryn), Organic Origanum Majorana Leaf Extract (majeranek), Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract (mięta), Ocimum Basilicum (Basil) Leaf Extract (bazylia), Thymus Vulgaris (Thyme) Extract (tymianek), Origanum Vulgare Leaf Extract (oregano); Cetearyl Alcohol, Glycerin, Behentrimonium Chloride, Cetrymonium Chloride, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Cetrimonium Bromide, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Benzoic Acid, Citric Acid, Parfum.

Odżywka bardzo wygładza włosy, dla mnie aż za bardzo. 
Nie lubię ulizanych, przyklapniętych fryzur przez co stosuję ją rzadko i to zazwyczaj gdy zostaje w domu.
Zauważyłam też, że niestety odżywka przyspiesza przetłuszczanie moich włosów. 

Tak więc szampon jak najbardziej polecam, co do odżywki to u mnie się nie do końca sprawdziła choć bardzo dobrze regeneruje i nawilża włosy to skraca ich świeżość ;/ 


Zarówno szampon jak i odżywkę można kupić w internecie lub stacjonarnie np. w Katowicach,  zielonej Mydlarni ;) ich cena waha się w granicy 20 zł

Znacie kosmetyki Planeta Organica ?
Macie swoich faworytów ? ;>

Przypominam o moim wiosennym rozdaniu
Czekam na Twoje zgłoszenie ;)

Wiosenne rozdanie u Kapryska

Dzień dobry ;)
Z okazji wiosny zapraszam Was na 

Wiosenne rozdanie


Od dzisiaj tj. 24 marzec od godziny 14:04 do 14 kwietnia do godziny 14:44
możecie zgłaszać swoją kandydaturę wysyłając zgłoszenie o treści
 
nazwa obserwatora ........................
imię oraz pierwsza i ostatnia litera nazwiska obserwatora na FB .........................
miejscowość .............................
Jeśli udostępnicie informację o rozdaniu (co nie jest konieczne, ale miłe) wspomnijcie o tym w mailu lub w komentarzu pod notką ;)
 
na kaprysek246@gmail.com

Jak widzicie wystarczy być obserwatorem bloga  poradnik bezradnik oraz polubić  tenże blog na FB.

Wydaje mi się, że wymagania nie są skomplikowane.

W konkursie udział mogą wziąć osoby pełnoletnie zamieszkujące terytorium Polski!

Do wygrania 6 nowych, pełnowymiarowych kosmetyków:
1. Morelowy krem matujący So Pretty ! Soraya
2. Podkład kryjący Make up HD Soraya
3. Antybakteryjny żel z peelingiem 2w1 Soraya
4. Błyszczyk oriflame Very Me oh My Gloss
5. Błyszczyk Eveline Lovers nr 611
6. Antyperspirant Activelle Pure care Oriflame

Zainteresowani ? ;> 

Mam nadzieję, że tak!

Czekam na Wasze zgłoszenia ;)

KOBO Drop of wine


Zima to czas gdy na moich ustach rzadko gości mocniejszy kolor.
Za to wiosną i latem mój makijaż ogranicza się do wytuszowania rzęs i pomalowania ust.
Hitem tej wiosny będzie kremowa pomadka 
Kobo z serii Fashion colour nr 114 w kolorze  wina (drop of wine)
Jest to kremowa pomadka, która nie tylko nadaje piękny kolor, ale także dzięki substancjom pielęgnującym odżywia, nawilża i chroni usta. Pomadka zawiera filtry ochronne UV.

Pigmentacja jest naprawdę rewelacyjna! 
Nr 114 to piękna ciemna czerwień, która  na ustach prezentuje się tak:
Pomadka wytrzymuje na ustach do 3 godzin (bez jedzenia i picia). Nie podkreśla suchych skórek, nie zbiera się w załamaniach, nie skleja ust i przez cały czas kolor jest intensywny. 
Jednak pomadka bardzo lubi osadzać się poza ustami i na palcach ;p  
Naprawdę należy pamiętać żeby nie dotykać pomalowanych ust! Ja sobie raz zrobiłam takie kuku i potem na ręce miałam pełno czerwonych smug ;/
Nie polecam tej pomadki w dni gdy na zewnątrz szaleje wiatr, bo możecie wyglądać jak po biczowaniu twarzy ;/ 

Ale poza tym jest to naprawdę świetny kosmetyk kolorowy w bardzo przyjemnej cenie (ok 16 zł)

Jestem ciekawa co tej wiosny będą nosić Wasze usta ? ;>

Dirty Dancing od Skworcu

Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty! ;)
Mimo, że lubię zimę dzisiejsza pogoda poprawiła mi humor.
Co prawda obudziłam się z katarem i bólem głowy, ale piękne słonko i budząca się przyroda sprawiły, że dzień miałam boski!
Do tego wszystkiego nieplanowane, bardzo udane zakupy i .... czy można chcieć więcej od życia ? ;>
Wiem można, ale dzisiaj więcej nie potrzebuję.
No może jeszcze filiżanka aromatycznej herbaty. Zielonej herbaty!
Tak się składa, że musiałam pożegnać się z kawą 
(nie tyle pożegnać ile bardzo ograniczyć, co dla mnie oznacza to samo) 
dlatego też Dirty Dancing od SKWORCU
 skutecznie uprzyjemnia mi ranki, popołudnia i wieczory ;)
Jest to mieszanka zielonej herbaty sencha. 
Wyjątkowego smaku nadają tej mieszance owoce: czarna jagoda, żurawina, truskawki. oprócz tego herbata zawiera kwiaty i pączki róży, tajemniczy afrodyzjak Muira Puama oraz kwiaty stokrotki i bławatka.
Herbatę Dirty Dancing zaparzam w moim nowym dzbanuszku z biedronki 
( kupiłam go za 4 zł !)
Mieszankę zalewam przegotowaną wodą o temp. ok 80 stp. C. Parzenie trwa do 3 minut. Napar ma delikatny, słomkowy kolor i przepiękny, lekko owocowy zapach.
Smak jest wyborny! 
Dla mnie herbata pachnie wiosną, kwiatami, truskawkami!
 Coś pysznego!
Herbata jest delikatna, ale bardzo aromatyczna, pozbawiona goryczy. 
Najważniejsze to to, że nie ma kwaśnego posmaku. 
Herbata rano delikatnie pobudza, poprawia humor i optymistycznie nastraja na cały dzień, za to wieczorem relaksuje i uprzyjemnia wieczorne seanse filmowe ;)

Jednym słowem mieszanka idealna na wiosnę ;)

Nie będę już pisać o cudownych właściwościach zielonej herbaty ponieważ nie raz, nie dwa o tym wspominałam. Jeśli jednak jesteście ciekawi dlaczego zielona herbata jest taka zdrowa i dlaczego warto ją pić zajrzyjcie tutaj klik! ;)

Gorąco polecam i zachęcam do odwiedzenia sklepu SKWORCU - oszalejecie jak zobaczycie ile tam herbat, kaw i przypraw ;)

 




Olej z lecytyną i ceramidami Fitomed

Oleje w kosmetyce są coraz bardziej doceniane.
Jako posiadaczka cery tłustej skłonnej do trądziku przez długi czas byłam przeciwniczką "oleistych" kosmetyków. Jednak od kilku miesięcy jestem miłośniczką naturalnych olei i mieszanek olejowych.
Ostatnio nr 1 w pielęgnacji mojej i moich klientek jest 
Jest to mieszanka oleju winogronowego, oleju z orzeszków macadamia, koncentratu lecytyn i ceramidów.
Sklad INCI: Vitis vinifera seed oil, wheat germ oil, lecithin, ceramide 6.

Według producenta produkt ten zalecany jest do cery suchej, dojrzałej i szorstkiej. Zadaniem  jest zregenerowanie, wzmocnienie, wygładzenie skóry oraz łagodzenie objawów przesuszenia oraz dermatoz skóry.
Ten naturalny kosmetyk można stosować solo jak i dodawać go do gotowych kosmetyków lub wykorzystać w trakcie tworzenia własnych, autorskich kosmetyków. Jest to naprawdę uniwersalny kosmetyk, który sprawdzi się w pielęgnacji cery, ciała, włosów i paznokci!
Ja wykorzystuję go głównie jako preparat poślizgowy w masażu twarzy. 
Rewelacyjnie się do tego sprawdza. Stosuję go zarówno na cerach suchych, dojrzałych jak i mieszanych, tłustych. 
Produkt nie zapycha! A bardzo dobrze regeneruje, odżywia i wzmacnia skórę!
Regularnie stosowany poprawia stan skóry, usuwa wszelkie przesuszenia. 
Skóra staje się elastyczna, jędrna,  promienna i odżywiona.
Można dodawać go do balsamów do ciała. 
Dzięki temu uzyskamy kosmetyk bogatszy w substancje regenerujące. 
Sprawdzi się też w pielęgnacji włosów. Warto  dodać kilka kropli oleju na włosy przed farbowaniem wtedy koloryzacja jest bezpieczniejsza, kolor głębszy, a włosy niesamowicie lśniące.
Jeśli wasze paznokcie i skórki są w opłakanym stanie to również pomoże wcieranie lub moczenie paznokci lub całych dłoni w tej mieszance.

Jak widzicie zastosowanie tego produktu jest ogromne. 
Wydajność sprawia, że będziecie się nim cieszyć długiii czas. 
Za cenę 19 zł naprawdę warto się skusić ;)

Czujecie się skuszone ? ;>

Kosmetyczne rozczarowania marca

W marcu kilka kosmetyków mnie rozczarowało. 
Przedstawię Wam dzisiaj taką nieszczęsną piątkę.

1. Odnawiające mleczko regenerujące dermo body nova TOŁPA
Spodziewałam się rewelacyjnego balsamu, a okazało się że to przeciętniak. Używam go ponad miesiąc i jak na razie żadne zapewnienie producenta nie zostało spełnione. Produkt jest wydajny, dość szybko się wchłania, ale jakoś szczególnie nie nawilża, nie regeneruje. Po prostu przeciętny balsam w bardzo wygórowanej cenie ( ok 45 zł, a promocji 34 zł).
Skład wygląda następująco:
2. Płyn do kąpieli Luksja Pink Sparkle 
o zapachu różowego szampana
Przyznam, że kupiłam go pod wpływem recenzji na blogach i promocji w rossmanie. Za litr zapłaciłam ok 7 zł. Niestety nie przypadł mi do gustu zapach, który w kontakcie z wodą jest prawie niewyczuwalny. Nie lubię i na pewno nie kupię ponownie.

3. Maseczka przeciw starzeniu się skóry Dary oceanu ZEPTER
Ta jednorazowa maseczka kosztuje uwaga! 51 zł (promotorzy mogą ją kupić za ok 36 zł).
Lubię maseczki w takiej formie, ale ta niekoniecznie przypadł mi do gustu.
Cera po zdjęciu chusteczki była delikatnie rozjaśniona, uspokojona, ale nie było jakiegokolwiek efektu wow. Nie polecam ;/ 

4. Pomadka ochronna MYTHOS o zapachu truskawki
 Mimo, że skład tej pomadki jest przyjemny to moim ustom ona ani nie pomogła, ani nie zaszkodziła. Działanie pielęgnacyjne było znikome. Uważam, że za 10 zł można  kupić o wiele lepszy kosmetyk do ust.

I  ostatnie rozczarowanie to nie tyle produkt ile polityka firmy.
W ostatnim czasie bardzo głośno było o podróbkach perfum, które sprzedawane były w niskich cenach w pewnej perfumerii.
Przyznam, że dla mnie nie liczny się nazwa perfum, ale zapach i jego trwałość. Rzadko kupuję oryginalne perfumy z prostej przyczyny -  nie stać mnie na nie. Można kupić piękny zapach w korzystnej cenie. Są firmy, które sprzedają perfumy o zapachach zbliżonych do markowych. Nie wiedzę w tym nic złego. Ale sprzedawanie podróbek pod oficjalną nazwą jest po prostu nieetyczne.
Na własnej skórze i na własnym nosie miałam okazję poznać "działanie" takiej podróbki
Zapach był nawet przyjemny. Coś tam z oryginału, może i miał ale trwałością nie grzeszył. Ot taki chwilowy i krótkotrwały poprawiacz nastroju. Tyle w temacie podróbek perfum. 
Jeśli zamierzacie w komentarzach pisać  jak to nie ładnie "promować" podróbki to informuję Was, że niczego takiego nie promuję i nie pochwalam. Także możecie sobie darować obraźliwe komentarze ;)

Jestem ciekawa czy znacie któryś z tych produktów. Może u Was okazał się hitem ? ;>
 

Hialuronowy zastrzyk od Soraya

Zmarszczki jeszcze nie spędzają mi snu z powiek, ale wiadomo jak zbliża się człowiek do 30 (magicznej, cudownej, wspaniałej ;)) to juz czas pomyśleć antyzmarszczkowo.
Pomyślałam i zafundowałam sobie kurację wygładzającą, która jednocześnie poprawiła stan nawilżenia mojej skóry.
Przez ponad miesiąc pod krem na noc i czasami na dzień stosowałam 
Serum przeciwzmarszczkowe SORAYA Hialuronowy mikrozastrzyk
Zapewnienia producenta prezentują się następująco:
30 ml tubka znajduje się w kartoniku, który przykuwa wzrok. Samo opakowanie jest klasyczne z cienką końcówką
Serum jest bezbarwne, wodniste i bezzapachowe.
Skład:
Działanie jest naprawdę dobre. Po nałożeniu na skórę bardzo szybko się wchłania, ale lekko oblepia twarz. Na szczęście efekt lepkości po kilku chwilach mija. Skóra od razu staje się wygładzona, delikatna, napięta, ale nie ściągnięta. To serum idealnie nadaje się pod makijaż, jednak może podkreślać rozszerzone pory ;/
Aplikowałam kilka kropel na czoło, okolice oczu i linie żuchwy. Skóra stała się lepiej nawilżona, bardziej elastyczna i jędrna. Co do wygładzenia zmarszczek to są one lekko wygładzone, ale przyznam, że jako posiadaczka skóry grubej i tłustej nie mam jeszcze problemu z widocznymi "załamaniami".  Produkt jest niesamowicie wydajny i pewnie jeszcze kilka tygodni będę go mogła używać (zawsze pod krem). 
Cena to ok 16-22 zł (za 30 ml) jednak stosunek ceny do wydajności jest bardzo na plus.
 
Czy polecam ?  polecam! ;)


TianDe tonik odświeżający z wit. C

Tak, Tak jestem na blogowym urlopie, ale postanowiłam dzisiaj napisać obiecaną recenzję toniku odświeżającego TianDe z witaminą C
Seria "Witamina C" TianDe przeznaczona jest do pielęgnacji skóry w każdym wieku. Jej główne zadanie to poprawa kondycji skóry, jej odświeżenie, rozjaśnienie, poprawa nawilżenia oraz ograniczenie wydzielania sebum.
 
Tonik znajduje się w prostej białej buteleczce z żółtą nakrętką. 
Butelka znajduje się w kartonowym pudełku na którym znajdziemy 
opis produktu:
i skład:
Tonik ma lekko żelową konsystencję, delikatny  cytrusowy zapach. Używam go tylko rano i z efektu byłam zadowolona od pierwsze użycia. Mimo, że skład jest taki sobie moja cera odżyła. Pierwszy raz mi się zdarzyło, że twarz wyglądała lepiej bez podkładu niż z podkładem. Poważnie!
Po przetarciu skóra staje się lekko rozświetlona (ale nie tłusta), rozjaśniona, napięta, miękka i gładka. Nawet po nieprzespanej nocy cera wygląda świeżo i promiennie. 
Jest to jeden z lepszych toników jaki miałam. W dodatku wydajność rekompensuje dość wysoką cenę. Za 100 g toniku trzeba zapłacić 36 zł (konsultanci oczywiście mają taniej).
 
Z tej serii można  kupić oprócz toniku krem do konturu oczu, delikatny krem nawilżający (myślę nad nim), krem regenerujący oraz mleczko oczyszczające.

Tonik sprawdził się wspaniale i mogę Wam go szczerze polecić ;)

Znacie kosmetyki TianDe ? ;>

Mythos żel pod prysznic z peelingiem

Kosmetyki Mythos to produkty z drzewa oliwnego. 
Ciekawiły mnie te produkty, ale przyznam, że cena niekoniecznie zachęcała do zakupu. Na sierpniowym spotkaniu u Angel gościła firma Flax, która obdarowała uczestniczki wakacyjnego spotkania dwoma produktami.
Oliwkowy żel pod prysznic z peelingiem dość długo czekał na otwarcie
Opakowanie jest delikatne, proste,  kojarzy mi się z Grecją ;)
Na opakowaniu nie znajdziemy zachęcającego opisu producenta. 
Tylko kilka prostych słów:
Na stronie internetowej zbyt wiele informacji też nie ma. 
Jedynie producent wspomina, że produkt jest wolny od parabenów, silikonów, GMO, BHT i barwników syntetycznych. 
Składem żel niestety nie powala. 
Firma Flax chwali się naturalnością, której niestety w tym żelu nie widać
Właściwości peelingujące tego żelu też są znikome. 
Żel ma dość wodnistą konsystencję i specyficzny zapach. Nie wiem czym on pachnie. 
Zapach nie jest zły, ale trudno mi go zidentyfikować.
Drobinki peelingujące, czyli pestki oliwki odznaczają się jednak są bardzo, bardzo delikatne
Producent twierdzi, że: Regularnie stosowany skutecznie zwalcza cellulit
Jakoś trudno mi w to uwierzyć.
Poza tym, że  za bardzo nie peelinguje, jedynie delikatnie masuje skórę żel ten dobrze oczyszcza 
(w końcu SLES na drugim miejscu). 
Nie zauważyłam, żeby żel nawilżał, regenerował 
czy chronił przed podrażnieniami (niby jak miałby to robić ? )
 Ale też nie przesusza skóry.
Jeśli chodzi o pienienie to jest ono średnie, bez rewelacji.
Dla mnie to taki średniaczek, w dość wysokiej cenie. 
Obecnie w promocji za 19 zł, a jego normalna cena to 29 zł. Jakiś kosmos ;/ 
Tak więc: miałam, spróbowałam, ale na pewno nie kupię kolejnej butelki.
A Wy znacie kosmetyki Mythos ? Macie swoich faworytów ?
PS. Chyba będę musiała wziąć blogowy 2 tygodniowy urlop ponieważ dopada mnie "blogowstręt" ;(
Życzę Wam kochane wspaniałego jutra!
Nich Dzień Kobiet będzie codziennie ;)

Fitomed koncentrat na naczynka z liposomami

Ale jestem zmęczona!W dodatku humor mnie opuścił i nie powiedział kiedy wróci ;(
Wiecie co mi się marzy ? Wyjazd na weekend do SPA! 
Marzę o tym żeby się położyć i  chociaż raz chciałabym żeby ktoś zajął się mną i moją twarzą!
......
Ale dobra koniec marzeń! Choć nikt nie zabroni mi marzyć ;p
Zapraszam Was dzisiaj na notkę o bardzo ciekawym kosmetyku, który jest w ofercie mojej ulubionej firmy FITOMED ;)
Wydawałoby się, że jest to taka mętna woda o specyficznym zapachu. Faktycznie konsystencja jest płynna, a zapach troszkę dziwny, ale nie twierdzę, że brzydki. Jednak działanie jest naprawdę zjawiskowe i z czystym sumieniem mogę Wam ten kosmetyk polecić.

Skład jest banalnie prosty:
aqua, herb extracts: aesculus hippocastanum, hamamelis virginiana, arnica montana; glycerin, lecithin, D-panthenol, trilaureth-4-phosphate, sorbitol, lactic acid, diazolidynyl urea, ascorbic acid, rutin, Phenethyl Alcohol, Caprylyl Glycol.

Producent zaleca dodawanie tego koncentratu do kremów, balsamów  albo można dzięki niemu stworzyć swój własny kosmetyk.
Ja używam tego koncentratu do robienia maseczek glinkowy lub jako dodatek do masek kremowych. Uwielbiam łączyć ten koncentrat z glinką czerwoną lub zieloną. Skóra po takiej maseczce jest uspokojona, rozjaśniona, a naczynka wyciszone. Stosuję go też solo pod krem - zwłaszcza nocny.
Koncentrat ma za zadanie łagodzić zmiany naczynkowe, ale świetnie radzi sobie z podrażnieniami, łagodzi objawy trądziku oraz bardzo dobrze nawilża skórę. Zauważyłam także, że produkt ten rozjaśnia przebarwienia potrądzikowe

Stosuję go zarówno u siebie jak i u moich klientek. Wydajność tego produktu jest niesamowita!
 Jeśli Wasza skóra jest podrażniona lub macie problem z naczynkami warto poznać bliżej ten kosmetyk. Tylko uwaga nie polecam mieszać go z kremem (w sensie dodać go na pojemniczka i wymieszać) ponieważ wtedy możecie po pierwsze za bardzo rozcieńczyć krem, a po drugie szybciej on się zepsuje. O wiele lepiej stosować go pod krem, albo ewentualnie dodawać kilka kropli koncentratu do wieczornej lub rannej porcji kremu.

Produkt możecie kupić w sklepie Fitomed - za 150ml zapłacicie 19 zł.
Uważam, że za taką cenę naprawdę warto spróbować ;)

Denko luty 2014

Początek marca to czas na podsumowanie lutego ;)

Tak więc dziś zapraszam Was na notkę denkową ;p

W lutym pożegnałam się z:
 To wszystko mieściło się w 2 torbach. Jak mam być szczera liczyłam na więcej pustych butelek ;(
Ale nic dobre i to ;)

1. Farba do włosów GARNIER Nutrisse ultra color nr 5.25 o  nazwie Jasny opalizujący kasztan
Największą zaletą tej farby jest piękny zapach. Włosy są odżywione, lekkie, błyszczące. Jest to dobra farba, do której co jakiś czas wracam
2. Pasta do zębów blend-a-med 3D white -  bez rewelacji. Nie kupię ponownie
3. Krem Pharmaceris z 5% kwasem migdałowym. Jako uzupełnienie kuracji kwasami jest nawet ok, ale solo nie robi nic. Mimo wszystko nie kupię ponownie
4. Fitomed woda różana - RECENZJA - na pewno wrócę do tego produktu
5. Perfum Avon Pur Blanca elegance - zapach ładny, ale nietrwały ;( raczej nie kupię 
6. Antyperspirant naturalny Crystal o zapachu granatu - RECENZJA - nie kupię ponownie
7. Antyperspirant FA natural z jaśminem - zapach ładny choć intensywny, co do ochrony to nie sprawdził się zbyt dobrze. Nie kupię więcej
8. Antyperspirant adidas Mineral protect - byłam z niego bardzo zadowolona i być może kupię ponownie
9. Antyperspirant w kulce Rexona ultra dry - nie przepadam za kulkami. Zdecydowanie wolę spray. Zapach ciekawy, elegancki, ochrona dobra, ale nie bardzo dobra. Nie kupię ponownie
10. Kuracja parafinowa do rąk Avon - jestem na nie
11. Balsam do ciała Apis bogactwo miodu - RECENZJA - jestem na nie!
12. Krem do twarzy problematycznej EPONA - RECENZJA -  rozczarował mnie ten krem i nawet nie wiecie jak się ciesze, że się skończył. Na pewno nie kupię ponownie
13. Krem Beta-skin - klik- dla mnie bubel ;/
14. Krem do stóp Paloma FootSPA - całkiem przyjemmny krem o lekkiej konsystencji. Może nie działał pielęgnacyjnych cudów, ale świetnie odświeżał stopy ;)
15. Tonik oczyszczający Fitomed - RECENZJA - to już moja 3 butelka i pewnie nie ostatnia ;)
16. Płyn do kąpieli imbir i olejek pomarańczowy Original Source - RECENZJA - bardzo lubię i jeszcze mam 3 buteleczki w zapasie ;)
17. Żel pod prysznic Soraya Sunny Peach - RECENZJA - zapach nawet przyjemny, ale nie kupię ponownie
18. Żel pod prysznic Joanna Sensual proteiny mleczne - bardzo przyjemny żel w dodatku w korzystnej cenie. Skuszę się na inne wersje zapachowe ;)
19. Olej do włosów Marion z olejkiem arganowym - RECENZJA - moje włosy bardzo się z nim polubiły i kupię go ponownie ;)
20. Żel pod prysznic ze składnikami balsamu do ciała Luksja care pro Enrich z olejem sezamowym -  był to dodatek do gazety i razem z gazetą kosztował 2,50 ;) Nie jest to zły kosmetyk, ale w regularnej cenie, czyli za 8 zł na pewno go nie kupię.
21. Maseczka detoksykująca Bielenda Professional -  bardzo lubię te maseczki i często do nich wracam.
22. Saszetka balsamu do ciała MIXA - skład jest okropny! Na pewno nie kupię pełowymiarowego produktu!
23. Paletka cieni Lemax - lubiłam ją, bo delikatnie opalizowała powiekę. Niestety data ważności już się skończyła.

Tak więc w lutym wykończyłam 22 kosmetyki i tylko 1 saszetkę ;(
Ale i tak jestem z siebie dumna ;)

całusy ;*


Ulubieńcy Kapryska - luty 2014

Jest mnie tutaj mniej ... 
wiem ...  
biję się w pierś, ale niestety tak teraz będzie.

Dzisiaj zapraszam na ulubieńców minionego miesiąca
Na moim blogu rzadko pojawiają się notki tego typu, ale czas to zmienić ;)
 
Tak więc zapraszam na przegląd moich  kosmetyków (i nie tylko kosmetyków) naj naj naj ;)
 
Miejsce nr 1 należy do  Bielendy i ich olejku relaksującego z lawendą i eukaliptusem
Należę do fanów długich kąpieli i ten olejek umila mi czas spędzony w łazience. 
Fantastycznie się pieni, przepięknie koi zmysły po ciężkim dniu. 
Dodatkowo nie wysusza skóry!
 Kolejna buteleczka czeka w zapasie. Kupiłam go jak i 7 innych w biedronce za uwaga!...
 5,49 zł gdy jego cena w Rossmanie to ponad 13 zł, a w Naturze prawie 17 zł ;) 
Jeśli lubicie lawendowe nuty jak najbardziej polecam ten "model" ;)

Miejsce nr 2 to tonik TianDe z witaminą C
 Jest to bardzo dobry tonik o lekko żelowej konsystencji i bardzo delikatnym zapachu. Świetnie odświeża i rozjaśnia cerę. Idealny na wiosnę ponieważ sprawia, że cera jest promienna od rana do wieczora. Bardziej szczegółowa recenzja pojawi się za kilka dni ;)

Miejsce nr 3 to glinka czerwona FITOMED
Gdy okazało się, że glinka zielona <recenzja KLIK> stała się zbyt mocna ta glinka zajęła jej miejsce i zostanie ze mną na dłuuugo!
  Po tej maseczce skóra jest ukojona, wyciszona, do tego oczyszczona, matowa  i taka odświeżona. Jestem z niej bardzo zadowolona i z przyjemnością nakładam ją na twarz raz, a czasami nawet dwa razy w tygodniu ;)
 
Miejsce nr 4 - krem do rąk Farmona banan i kokos
 Ten krem mogłabym zjeść ponieważ zapach jest boski! Przepiękny, tropikalny!
 Miodzio ;)
Ale ten krem nie tylko pięknie pachnie, ale też doskonale pielęgnuje dłonie - nawilża, odżywia, wygładza, zmiękcza. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu. 
Jednym słowem świetny krem ;)

I na koniec 5 ulubieniec, który z kosmetykami nie ma nic wspólnego, ale też jest na K.
Miejsce nr 5 to książka "Alibi na szczęście" Anny Ficner - Ogonowskiej
Świetna książka, którą warto przeczytać ;)
 
 
Jestem ciekawa czy znacie, któryś z moich ulubieńców. Pochwalcie się swoimi  ;)
 
Życzę Wam wspaniałego miesiąca! ;)
Trzymajcie się! ;*


 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...