ŚDCz - średnie denko czerwca

Witam Was w ostatni dzień czerwca.
Wakacje przywitały nas deszczem. Wiecie dlaczego ? 
Niebo płacze, bo Kaprysek na razie wakacji niema ;p

Jako, że czerwiec dzisiaj oficjalnie się kończy zapraszam Was na Denko 
Średnie denko czerwca ;)
Jeśli nie widzicie wyraźnie zdjęcia lub w Waszym odczuciu jest ono zbyt małe warto użyć myszki i kliknąć w obrazek. Wtedy czarodziejskim sposobem zdjęcie się powiększy ;)

Jeśli jesteście ciekawi co trafiło do denkowej torby to zapraszam ! ;)

1. Sól do kąpieli z Morza Martwego White Flower's < recenzja KLIK > mam w planach kupić kolejne opakowanie!
2. Mydło Alterra z ekstraktem z drzewa sandałowego - lubię  i  kupuję regularnie ;)
3. Fastulg - rozluźniająco-rozgrzewający żel pomagał w czasie treningów  z Messim. Kolejne opakowanie jest w użyciu ;)
4. Antybakteryjne mydło w płynie ISANA MED - można nim umyć twarz, ciało. Ja stosuję je do mycia rąk przed założeniem i ściągnięciem soczewek. Zostanę z nim dłużej ;)
5. Krem pod oczy Oriflame Aqua-Rhythm <recenzja KLIK> , który używałam jako krem do twarzy. Jeśli jeszcze kiedyś będzie w  promocji na pewno kupię ;)
6. Szampon do włosów farbowanych babci Agafii <recenzja KLIK> fajny, delikatny, pięknie pachnący kosmetyk, który musiałam używać na zmianę z bardziej oczyszczającym szamponem. 
Nie wiem czy jeszcze do niego wrócę.
7. Krem karotenowy nr 9 Fitomed <recenzja> skuszę się na kolejny słoiczek.
8. Bloker Ziaja <recenzja> - na razie nie kupię go ponownie mimo, że z działania byłam zadowolona.
9. Olejek pod prysznic Melon i gruszka ISANA - ta wersja zapachowa już na pewno nie zagości w mojej łazience.
10. Siarczkowy żel do ciała Sulphur <klik> dobry kosmetyk zwłaszcza do skóry z problemami dermatologicznymi!
11. Żel pod prysznic z efektem balsamu do ciała Fa pomegranate - nie zachwycił mnie i nie polecam!
12. Żel pod prysznic Mitia oliwa z oliwek i mleko palmowe - świetny żel w bardzo korzystnej cenie!
13. Soraya BodyDiet24 balsam wyszczuplająco-ujędrniający <recenzja KLIK
14. Suplement diety - kolagen morski Alter Medica<recenzja KLIK>
15. Himalaya krem kojąco-osłaniający <recenzja KLIK> moja obowiązkowa pozycja w łazience! Mam zapas i polecam go wszystkim! Jeśli Himalaya zauważyła wzrost sprzedaży tego kremu to jest to moja zasługa ;p
16. Farba do włosów Palette nr R2 - ciemny mahoń. Mimo złej opinii lubię farby tej firmy!
17. Dezodorant perfumowany NIKE up or down - przepiękny, świeży zapach niestety bardzo nietrwały ;/ 
18. Naturalne mydło dla dzieci DELFINEK z mydlarni powrót do natury - jestem na nie!
19. Maseczka błotna Efektima Age - Protect - całkiem przyjemna jednak bez szału. Zdecydowanie bardziej wolę błoto z White Flower's
20. Maseczka pielęgnująca do cery suchej White flower's  - bardzo przyjemna choć wersja do cery problematycznej <recenzja> bardziej przypadła mi do gustu.
21. Korektor mini-me 001 light Miss sporty - recenzja
22. Pomadka ochronna Nivea Fruity Shine cherry - mój ulubieniec od 2001 roku! ;)
23. Pomadka do ust Oriflame North for Men - okropna, świeczkowata. Nie polecam!!!

 Na szczególną uwagę zasługują 2 kosmetyki:

24. Żel do mycia twarzy Effeclar LRP
Bardzo wydajny, przepięknie pachnący (zapach przypomina mi kwiaciarnię) żel do mycia twarzy, który idealnie oczyszcza skórę tłustą i trądzikową. Używałam go kilka razy w tygodniu ponieważ codzienne stosowanie lekko przesuszało mi cerę. Uważam, że wart jest tych 40 zł, a to dlatego, że wystarcza na co najmniej 6 miesięcy stosowania. Na pewno kupię kolejne opakowanie jednak najpierw zużyję wszystkie preparaty do mycia twarzy, które mam ;)

25. Szampon przeciwłupieżowy Oriflame HairX
Łupież to niestety mój częsty problem dlatego cały czas szukam i testuje nowe szampony przeciwłupieżowe. Ten kupiłam z polecenia. Mimo, że sceptycznie do niego podchodziłam to okazał się świetnym kosmetykiem. Zawartość kwasu salicylowego pomaga szybko i na długo pozbyć się łupieżu choć początkowo ma się wrażenie, że szampon zwiększa łupież. Jest to spowodowane  złuszczaniem skóry głowy. Jeśli walczycie z łupieżem skuście się na tego pana ;)

A teraz taki mały żart firmy Vichy! Oto 3 ml krem (próbka) Normaderm, który dostałam do testów.  Tak! Tak! do testów
Wyobraźcie sobie, że zostałam poproszona o wystawienie opinii.
Vichy ma ogromne poczucie humoru skoro chcą poznać opinię po przetestowaniu próbki (3 ml) kremu. Naprawdę w moich oczach stracili wszystko!
 
Znacie zdenkowane przeze mnie kosmetyki ? ;> 



Czerwcowe zauroczenia ...

Witajcie w przedostatni dzień czerwca.
Wierzyć mi się nie chce, że "mój" miesiąc dobiega końca.
30 dni minęło jak tydzień....

Dzisiaj zapraszam Was na ulubieńców mijającego miesiąca.


Pierwszym ulubieńcem jest  zestaw kosmetyków Bath & Body Works z serii
 Japanes cherryBlossom Fleurs
Na pewnym spotkaniu blogerskim w uroczej wanience otrzymałam 4 małe, pięknie pachnące produkty: mgiełkę do ciała, balsam, żel pod prysznic i błyszczyk. Gdy w połowie lipca musiałam wyjechać zabrałam ze sobą cały zestaw ponieważ opakowania są małe, poręczne, a kosmetyki same w sobie pięknie pachną i świetnie pielęgnują skórę. Żel i balsam są niesamowicie wydajne! A do tego żel świetnie myje skórę nie przesuszając jej, a balsam rewelacyjnie nawilża!
Mgiełka do ciała odświeża i od razu poprawia humor. Zawsze mam ją w torebce. Błyszczyk natomiast jest typowo letni ponieważ niesamowicie iskrzy. Co prawda lekko zlepia usta, ale tak jak wspomniałam na letni wyjazd jest idealny (do pracy już niekoniecznie). 

W tym miesiącu mój makijaż ograniczał się do użycia paletki Essence sun club
i jest to mój drugi ulubieniec !
Jest to zestaw 5 połyskujących, metalicznych pudrów, które można użyć zarówno do twarzy jak i ciała. Ja najczęściej stosowałam je jako cienie przy czym nakładałam je tylko w załamaniu powieki i rozcierałam. Efekt był subtelny, typowo letni ;) 
Zdarzyło mi się go nałożyć na dekolt czy ramiona. 
Na opalonej skórze prezentował się naprawdę świetnie ;)

Moim kremem na dzień w tym miesiącu był krem CC Bielenda - trzeci ulubieniec! ;)
 Przed zakupem tego kosmetyku dużo o nim czytałam i nie mogłam się zdecydować czy go kupić, czy nie. Jednak promocja w rossmanie  nadarzyła się w odpowiednim momencie i tak za niecałe 14 zł kupiłam to zielone cudo.
Opis producenta naprawdę zachęca do przetestowania
Sam krem ma bardzo lekką konsystencje, bardzo szybko się wchłania, a jego delikatny zielony kolor faktycznie w pewnym stopniu niweluje zaczerwienienia skóry.
Jest to idealny krem pod makijaż do cery mieszanej i tłustej!
Zapewnienia producenta są spełnione tak w 80%. Zastrzeżenia mam co do nawilżenia, które owszem jest, ale na pewno nie jest ono 24 godzinne. Nie zgadzam się również z tym, że krem Bielenda CC wzmacnia i uszczelnia naczynka. Tonuje je, ale ich nie uszczelnia.
Ogólnie krem się sprawdził i w przyszłości na pewno jeszcze go kupię. 


Czwartym ulubieńcem jest  słynna szczotka  - Tangle Teezer
która od dwóch miesięcy dba o moje włosy.
Nie sądziłam, że szczotka do włosów może być ulubieńcem. 
W końcu jej zadanie to tylko (albo aż) rozczesywanie włosów. TT nie ciągnie, nie szarpie, nie wyrywa włosów. Dodatkowo nie elektryzuje ich, a bardzo fajnie  je rozczesuje i robi to delikatnie!
Jestem zachwycona i moja Kamilka również. Jest to jedyna szczotka, która poradziła sobie z loczkami Kamilki, a ona sama nie robi cyrku przy czesaniu. Dlatego też wersja niebiesko-różowa jest Kamilki, a ja zamówiłam sobie wersję w kolorze czarnym ;)
Jeśli ktoś jeszcze waha się czy kupić TT, czy nie to nie zastanawiajcie się tylko szukajcie cenowej okazji i kupujcie ;)

Ostatnim - piątym  ulubieńcem czerwca jest pomadka do ust Oriflame z serii Very Me Lipomania
w kolorze Rock Star Pink
Dla mnie pomadka ta jest alternatywą dla mojej ulubionej pomadki ochronnej Nivea cherry. 
Kolor jest czerwony, wpadający w wiśnię. Nie widzę tam nic różowego!
Pomadka  delikatnie, ale widocznie podkreśla usta
Oprócz naturalnego podkreślenia pomadka ta dobrze nawilża i dość długo się utrzymuje.
Jestem z  niej bardzo zadowolona i najprawdopodobniej skusze się na jeszcze jedną 
w innym kolorze ;)

I to wszyscy moi ulubieńcy.

Znacie te kosmetyki ? ;>
Napiszcie co Was zauroczyło w tym miesiącu ;)


Jeszcze tylko 2 dni można wziąć udział w moim urodzinowym rozdaniu

Szungit żel pielęgnacyjny Anty age

Przed Wielkanocą otrzymałam do testów kilka rosyjskich kosmetyków od Biosfera Polska
Najbardziej ciekawa byłam szungitowego żelu do mycia twarzy
Czytałam o nim na kilku blogach i naprawdę był to kosmetyk, który dosłownie śnił mi się po nocach.
 Woda szungitowa na bazie której jest ten żel to bardzo ciekawy składnik.
Sam szungit ma bogatą historię.
Nasi przodkowie używali go na wszelkiego rodzaju zapalenia, bóle czy rany. Naukowcy potwierdzają,że szungit wykazuje działanie przeciwbólowe, przeciwzapalne i antybakteryjne. Dodatkowo odżywia skórę i dokładnie ją oczyszcza. 
Żel oferowany przez Biosfera Polska ma poprawić stan naszej skóry, wspomóc leczenie dermatoz oraz zapobiec przedwczesnemu starzeniu skóry.
Składem żel ten nie powala
Żel znajduje się w smukłej butelczynie z pompką (lubię to). 
Ma intensywny, specyficzny, bliżej niezidentyfikowany, ale przyjemny zapach  i bajer na dnie! 
A dokładnie kawałek szungitu - najstarszego minerału na Ziemi, który ponoć ma magiczną moc i przynosi szczęście ;)
Mimo całej pięknej otoczki i zapewnień producenta kosmetyk ten mnie zawiódł. 
Nie napiszę, że jest bublem, ale hitem niestety się nie okazał.
Żel dobrze się pieni, ale daje efekt oblepienia skóry przez co mam wrażenie, że nie zmywa makijażu z  buzi. Serio! Po umyciu twarzy nie czułam się komfortowo, czysto czy  świeżo. Dlatego też po kilku dniach zrezygnowałam z używania go do mycia twarzy.
Za to jako szampon i żel do mycia ciała sprawdza się dobrze.
Jako szampon bardzo dobrze oczyszcza włosy, sprawia, że są lekkie, puszyste, elastyczne i wygładzone.
Jako żel do mycia ciała również się sprawdza ponieważ nie wysusza skóry a fajnie ją napina i odżywia.
Tak więc żel szungitowy nie sprawdził się u mnie jako żel do mycia buzi, za to włosy doskonale oczyszczał, a ciało odżywiał.

Czy polecam ? Tak, ale jako szampon a nie czyścik twarzy.
Kosmetyki oferowane przez
dostępne są w sklepach internetowych, zielarskich oraz drogeriach z kosmetykami naturalnymi.
Lubicie rosyjskie kosmetyki ?
Ja jak na razie mam o nich dobre zdanie. Teraz poznam zalety kremów ponieważ wczoraj skusiłam się  na taki jeden .... ale o nim napisze za kilka/kilkanaście tygodni ;)

Pamiętacie o moim urodzinowym rozdaniu  ?

Korektor do brwi Ladycode by Bell

Witajcie w ten "piękny", czerwcowy (typowo letni) wieczór.
Taaaa to mi się żart udał ;p 
Kochani opowiem Wam dzisiaj krótko o moim czerwcowym ulubieńcu. Ulubieńcu do brwi!
I nie, nie będzie to paletka do stylizacji brwi Oriflame (recenzja KLIK), która już od prawie 2 lat jest moim ulubieńcem w tej kwestii.
Jakiś miesiąc temu trafiłam w biedronce (tak! tak! w biedronce - sklepie gdzie już można płacić kartą) na promocję kosmetyków gdzie między innymi za 6 zł można było kupić korektor do brwi firmy Bell, w biedronce znany jako Ladycode.
Jako, że brwi to ten element mojej twarzy, który choćby nie wiem co się działo musi być podkreślony postanowiłam zaryzykować i kupić. Wszak 6 zł to nie majątek.
Dlaczego zaryzykowałam ? A dlatego, że nie wyobrażałam sobie podkreślać brwi kosmetykiem, który ma formę tuszu do rzęs.
Kilka słów producenta jednak mnie zaintrygowało, a i blogerska ciekawość sprawiły, że kosmetyk znalazł się w mojej kosmetyczce.
Jeśli miałabym określić ten kosmetyk jednym zdaniem to byłoby to "Miłość od pierwszego użycia"!
Korektor ma ciemnobrązowy (nie wpadający w rude odcienie) kolor co pasuje zarówno jasno jak i ciemnowłosym. Konsystencja jest żelowa(ale nie glutowata), a efekt przeczesanych rzęs jest rewelacyjny, bardzo naturalny. Przy jasnych włosach wystarczy raz przeczesać brwi, a przy ciemnych można to zrobić kilka razy. Korektor nie tylko podkreśla i przyciemna brwi, ale także świetnie je układa i ujarzmia, a efekt utrzymuje się calutki dzień! Szczoteczka może się wydawać gruba i nieporęczna jednak w rzeczywistości świetnie się nią operuje.
Proszę się nie czepiać kształtu brwi ponieważ cały czas nad nim pracuję. Staram się, żeby efekt był jak najbardziej naturalny ponieważ nie przepadam za idealnym- sztucznie wystylizowanym kształtem brwi. Niestety moja tarczyca robi wszystko żeby pozbawić mnie brwi ;/
Jeśli w waszej biedronce spotkacie ten korektor szczerze wam go polecam. 
Jego regularna cena to 8,99 zł. Oprócz tego, że podkreślam nim brwi używam go również do malowania dolnych rzęsach ponieważ pięknie je podkreśla, a nie skleja!

Naprawdę produkt wart uwagi i przetestowania ;)


PS Przypominam o moim urodzinowym ROZDANIU  pt "strzel godzinę" ;p

24 czerwca to piękny dzień ....

Jest taki dzień w roku kiedy to stajemy się o rok (aż o rok!) starsi.
24 czerwca 
to właśnie ten dzień, w którym przybywa mi ... nic mi nie przybywa, a zmarszczek to już na pewno nie! ;p 
W tym roku nie tylko ja dostanę prezent urodzinowy, ale też któraś z Was.
Ogłaszam Urodzinowy  konkurs, w którym do wygrania jest mały letni niezbędnik
Konkurs trwa od dzisiaj czyli od 24 VI od godziny 00:30 do 1 VII do godziny 23:59
Do wygrania jest zestaw wakacyjnych kosmetyków:
- intensywnie nawilżający balsam do ciała ECOdermine z 4pory roku
- ananasowy żel pod prysznic Joanna
- olejek łopianowy do włosów Green Pharmacy
- Kryjący podkład Soraya HD odcień 01
- błyszczyk Very Me oriflame
- antyperspirant Dove Natural touch z minerałami z morza martwego

Tym razem żeby wziąć udział w konkursie należy odpowiedzieć, a  raczej strzelić w godzinę moich narodzin ;)

Oprócz tego należy być obserwatorem bloga oraz polubić fp na FB

 
Zgłoszenia proszę przysyłać na kaprysek246@gmail.com
Szablon zgłoszenia:
nazwa obserwatora ........................
imię oraz pierwsza i ostatnia litera nazwiska obserwatora na FB .........................
miejscowość .............................
"Strzał" w godzinę narodzin...................
 
Jeśli udostępnicie informację o rozdaniu (co nie jest konieczne, ale miłe) wspomnijcie o tym w mailu lub w komentarzu pod notką ;)


Przy okazji chciałabym Was prosić o pomoc w napełnianiu psich miseczek. 
Jeden Klik wiele może!
http://olx.pl/nakarm-psa/

Soraya BodyDiet24 Wyszczuplenie i ujędrnienie

Wiosną do drogerii trafiły nowe kosmetyki wyszczuplające firmy Soraya z serii Body Diet24
Producent zapewniał, że dzięki innowacyjnemu mechanizmowi działają bezpośrednio na komórki tłuszczowe i gwarantują efekt kosmetycznej liposukcji. 
Jak wiadomo obiecywać można wiele,a  rzeczywistość i blogerki weryfikują te zapewnienia.
Kilka tygodni temu pisałam o balsamie, który miał działać antycellulitowo i wyszczuplająco. Czy działał dowiecie się z tej recenzji ( KLIK).
Dzisiaj opowiem o jego bracie balsamie, którego zadaniem jest 
Zapewnienia producenta są naprawdę kuszące
Po miesiącu stosowania mogę stwierdzić, że wersja wyszczuplanie i ujędrnienie w swym działaniu jest lepsza niż wersja antycellulit i wyszczuplenie jednak zarówno pierwszy jak i drugi balsam efektu WOW nie wywołał. Co do wyszczuplenia to wiadomo nie od dziś, że sam krem nie zdziała cudów dlatego też zapewnienia producenta o technologii kosmetycznej liposukcji są na wyrost i  trzeba je traktować z przymrużeniem oka. Za to ujędrnienie to już inna bajka i akurat w przypadku tego kremu ujędrnienie jest. Może nie jest one spektakularne, ale na pewno da się je zauważyć.
Skład kremu  jest identyczny jak u jego brata  co jest zastanawiające ...
Krem ma lekką konsystencję, błyskawicznie się wchłania i daje delikatny (!!!) efekt chłodzenia.
Stosowałam go raz dziennie (producent zaleca 2 razy) dzięki czemu wystarczył na ponad miesiąc. Ujędrniałam i wyszczuplałam brzuch, uda i pośladki. Zapach kremu jest  przyjemny, lekko miętowy. Działanie jest zadowalające choć miałam lepsze balsamy wyszczuplająco-ujędrniające. Tak jak zapewnia producent krem lekko ujędrnia i uelastycznia skórę, dość dobrze ją nawilża, ale na pewno nie powoduje wyszczuplenia.

Jeśli miałabym ocenić ten kosmetyk dostałby ocenę dostateczną, czyli 3 ponieważ jest średniaczkiem i na ocenę dobrą trochę mu brakuje.
Jeśli jesteście ciekawi kosmetyków Soraya BodyDiet24 rozejrzyjcie się po drogeriach jako, że cena tak jak zapewniania producenta jest kusząca (ok 12-15 zł za 200 ml) i możecie na własnej skórze przekonać się czy kosmetyk ten działa ;)

Życzę Wam przyjemnego tygodnia! Mój będzie imprezowy ponieważ  w  tym tygodniu przypadają moje "naste" (tak, tak naste i proszę mi się drwiąco nie uśmiechać) urodziny ;) 
Z tej okazji szykuję dla Was niespodziankę dlatego zostańcie ze mną ;)


Eliksir do twarzy -Retinol- Stara mydlarnia

W Katowicach znajduje się magiczne miejsce zwane zieloną mydlarnią 
gdzie każda kobieta znajdzie coś dla siebie. A wielbicielki kosmetyków rosyjskich lub naszych polskich Sylveco, a także fanki wosków YC poczują się jak w raju.
W zielonej mydlarni dostępne są również znane i cenione kosmetyki made in Stara Mydlarnia.
Moim pierwszym kosmetykiem pochodzącym z SM jest ujędrniający eliksir do twarzy z retinolem
Pewnie się zastanawiacie dlaczego wybrałam wersję ujędrniającą ...? .... nie wiem! 
Wiem jednak, że o wiele lepsza dla mojej skóry byłaby wersja z olejkiem jojoba oraz melisą.
Co prawda olej jojoba też tutaj się znajduje, ale nie do końca ta wersja przypasowała mojej cerze.
Producent zapewnia:
Eliksir ma postać olejku, który dość szybko się wchłania i nie powoduje nadmiernego świecenia skóry. Kosmetyk ten przepięknie pachnie, ale nie potrafię określić czym dokładnie.
Eliksir ten stosowałam na noc i niestety zrobiłam nim sobie małe kuku! ;/
A dokładnie strasznie mnie on zapchał. To pewnie wina oleju ze słodkich migdałów ;/ 
Chcąc nie chcąc musiałam ten kosmetyk odstawić i ratować swoją twarz.
 Kolejne podejście niestety również spowodowało wysyp nieprzyjaciół.
Okazało się, że eliksir z retinolem nie jest dla mnie, a dokładnie nie jest dla mojej cery, za to jest stworzony do cery mojej mamy!
Tak! Moja mama jest nim zachwycona!
Mimo, że jest posiadaczką bardzo wrażliwej skóry eliksir SM nie spowodował podrażnienia za to rewelacyjnie  wzmocnił cerę oraz widocznie ją wygładził. Mało tego skóra jest zdrowsza, grubsza i bardziej odporna! Wygląda wspaniale, promiennie! aż jej zazdroszczę! Naprawdę! 
Kilka koleżanek również zauważyło zmianę i cały czas dopytują co mama takiego zrobiła, że wygląda tak pięknie! ;)
Tak więc eliksir spełnia swoje zadnie i świetnie sprawdzi się w pielęgnacji cery dojrzałej lub przy bardzo cienkiej skórze.

Znacie eliksiry pochodzące z Starej Mydlarni ? 
Jeśli chcecie je poznać zajrzyjcie do Katowic do Zielonej Mydlarni, która jest bardzo blisko dworca PKP ;)

Jakie macie plany na weekend ?; >

Uwaga bubel! - OPTIMALS purifying toner by Oriflame

Oriflame to firma, która wszem i wobec głosi, że oferuje kosmetyki inspirowane naturą. 
Wiele osób błędnie myśli, że te szwedzkie kosmetyki są naturalne. Nic bardziej mylnego! 
Składy są średnie, z naturą mają mało wspólnego choć zdarzają się perełki (niekoniecznie naturalne). 
W sumie każda firma ma swoje hity jak i kity!
Kosmetyki Oriflame dość dobrze znam, bo już kilka lat jestem ich konsultantką.
Co jakiś czas skusze się na nowości lub uzupełniam zapas sprawdzonych kosmetyków.
Niestety coraz częściej trafiam na buble. Dzisiaj będzie o jednym z  nich.
Jako posiadaczka cery mieszanej w kierunku tłustej z tendencją (dużą tendencją) do trądziku cały czas poszukuję kosmetyku cud!
 Mam kilka sprawdzonych kosmetyków jednak co jakiś czas kuszą mnie nowe wynalazki.
Podczas ostatniego zamówienia w oriflame skusiłam się na oczyszczający toniki z serii OPTIMALS przeznaczony do cery tłustej.
Jako, że akurat tonik miałam kupić, a niekoniecznie miałam ochotę na wizytę w rossmanie 
(tak wiem to chore) dałam się nabrać na zapewnienia producenta i za 15 zł (!!!!!) wrzuciłam do koszyka tego potwora!
Według Oriflame tonik ten wspaniale odświeża, zwęża pory, matowi cerę, a opatentowana technologia antyoksydantów  LINGON50:50TM chroni skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników.
 
Jak się okazało tonik w swoim składzie zawiera alkohol i to na drugim miejscu zaraz po wodzie !
Oriflame chyba nie wie, że pielęgnacja cery tłustej nie polega na jej wysuszeniu alkoholem!!!
Toniku użyłam max 3 razy, ale to wystarczyło żeby podrażnić i wysuszyć moją cerę!
Było tak źle, że już 2 tydzień moja cera dochodzi do siebie ;/ 

Nigdy więcej nie dam się nabrać na zapewnienia Oriflame odnośnie ich kosmetyków. 
Żałuję, że w katalogu obok kosmetyków pielęgnacyjnych nie ma podanych składów!

Gdy jeszcze kiedyś najdzie mnie ochota na zakup czegoś od nich 3 razy się zastanowię i przeszukam internet żeby się nie dać nabrać.

Was przed tym tonikiem ostrzegam! 
No chyba, że chcecie sobie zrobić krzywdę ? 
Jeśli tak to jest to kosmetyk dla Was ;/
 
 


4 pory roku - balsam brązujący

Dzień dobry! Wróciłam! ;)
Cieszycie się ? ;> 

Czerwiec to dla mnie taki wyjątkowy miesiąc. 
I nie chodzi o to, że to właśnie w tym cudownym miesiącu mam urodziny ;p
Co roku w czerwcu w mojej łazience pojawia się nowy balsam brązujący! ;)
Jako, że opalać się nie lubię, a niestety moja skóra  ma dziwnie blady odcień zmuszona jestem używać w okresie letnim balsamów brązujących. Przetestowałam ich sporo i jak dotąd najlepszym dla mnie był balsam brązujący firmy Kolastyna (recenzja KLIK)
W tym roku obcuję z nowym balsamem brązującym firmy 4 pory roku
 który ma dawać stopniowy efekt opalenizny i nie smużyć.

Balsam oprócz tego, że ma nadać naszej skórze złocisty odcień, ma ją również pielęgnować: nawilżać, wygładzać. Znajdziemy tutaj Olej palmowy, ekstrakt z karotki oraz glicerynę.
Jednak wszystkie te naturalne składniki aktywne, o których pisze producent znajdują się za parafiną, która gra drugie skrzypce:
Mnie parafina w kosmetykach do ciała nie przeraża (choć gdy mam wybór wybieram kosmetyki bez parafiny), ale wiem, że grono dziewczyn mówi jej stanowcze NIE!

Balsam brązujący 4 pory roku ma za zadanie nadać naszej skórze wakacyjny look. 
A wszystko to w 72 godziny!!!!!
Jednak u mnie efekt delikatnie złotej skóry pojawiał się już po godzinie. Natomiast po 12 godzinach już widziałam różnicę pomiędzy skórą posmarowaną kremem, a tą bez balsamu.
Producent zaleca stosować ten balsam 1x lub 2x dziennie przez ok 3 dni. 
Po użyciu należy  (oczywiście) umyć ręce. 
Mimo, że mam wersję do jasnej karnacji tak częste używanie spowodowało, że odcień mojej skóry stał się za ciemny, za pomarańczowy co wcale nie wyglądało naturalnie. 
Stosowałam ten krem co 3/4 dni rano i dzięki temu moja skóra wyglądała na muśniętą słońcem. 
A gdy po kilku bardzo słonecznych dniach lekko się opaliłam używałam tego balsamu żeby przedłużyć efekt "wakacyjnej skóry".
Balsam ma lekką konsystencję, bardzo szybko się wchłania bez tworzenia tłustej otoczki. 
Zapach jest ciekawy - cytrusowy ? 
Niestety tak jak prawie każdy balsam brązujący czy samoopalacz zostawia smugi dlatego podczas balsamowania należy się skupić ! ;)
Balsam ten w pewnym stopniu nawilża skórę choć efektu wow nie ma.
250 ml kosztuje ok 10-12 zł (?)
Ja nie skuszę się na kolejne opakowanie ponieważ w tym roku chcę jeszcze przetestować krem brązujący z Bielendy.

Lubicie tego rodzaju balsamy ?
Macie swojego brązującego faworyta ? ;>

Miłego weekendu Wam życzę ;*

Kapryskowy urlop



Kochani wybywam na ślubno-wakacyjny urlop!
A co ! Należy mi się ;)
Także ten tego nie będzie mnie tu chwil  (czyt. dni) kilka, ale nie smućcie się, nie płaczcie!
Kasiu otrzyj łzy ... ! ;)
Oluśka nie załamuj się! ;)
 Wojtku, Agato nie wyrzucajcie laptopa przez okno!

Wrócę ;)

Kosmetyki używane inaczej ... Aqua - Rhythm balsam pod oczy

Czasami jest tak, że dany kosmetyk używamy inaczej niż zaleca producent. 
Ba! często wręcz okazuje się, że jego pierwotne przeznaczenie niekoniecznie się u nas  sprawdza przez co szukamy możliwości na wykorzystanie kosmetyku w inny sposób. 
Obecnie mam 3 kosmetyki, które używam inaczej niż zaleca producent.
Pierwszym jest żel do higieny intymnej Soraya Lactissima (recenzja KLIK).
 Jako żel do higieny intymnej niekoniecznie się sprawdził, za to jako
 żel do mycia twarzy jest genialny!
 Delikatnie acz skutecznie oczyszcza i odświeża cerę, nie wysusza jej, wspaniale łagodzi podrażnienia i przyspiesza gojenie krost! Jedynie zapach jak dla mnie jest nie do zniesienia, ale mimo to co wieczór właśnie tego żelu używam do oczyszczania twarzy. 
Jako, że jest wydajny starczy mi na długo, ale wydaje mi się, że nie jest to moja ostania butelka ;p
 Drugim takim kosmetykiem jest intensywnie nawilżający balsam pod oczy
 Aqua Rhythm Oriflame
 Mimo, że kosmetyki pielęgnacyjne z Oriflame są średnie ten balsam intensywnie nawilża skórę. Efekt jest tak rewelacyjny, że stosuję ten krem na całą twarz jako krem nocny. 
Moja skóra w końcu jest odpowiednio nawilżona i nawodniona! Co prawda 15 ml nie wystarczy mi na długo, ale taka kilkudniowa (tak myślę, że spokojnie starczy na 20 dni) kuracja jest mi potrzebna, a dokładnie mojej odwodnionej skórze!
Jako krem pod oczy ma niwelować opuchnięcia i cienie, ale tego akurat nie zauważyłam.
Krem jest gęsty, biały, bezzapachowy. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy, za to natychmiast  przynosi skórze ukojenia -  mam wrażenie jakbym nakładała kompres!
Uważam, że krem ten jest godny polecenia, ale tylko w cenie promocyjnej ponieważ normalna cena - 49 zł jest zbyt wygórowana!
Ostatnim kosmetykiem, który stosuję inaczej niż zakłada producent jest wspomniany już w poście o ulubieńcach Lotion do rąk Moments of sense ISANA
Ten krem nadaje się zarówno do pielęgnacji skóry dłoni jak i stóp! 
W dodatku zmysłowy zapach uprzyjemnia aplikację ;) Zazwyczaj  kremy do stóp mają specyficzny mentolowo  miętowy zapach, który sprawiał, że musiałam się go pozbyć z dłoni. Przy tym balsamie tego problemu nie ma. Skóra dłoni jest nawilżona, odżywiona, elastyczna, sprężysta i niesamowicie miękka, a stopy również są wypielęgnowane: gładkie, nawilżone i mniej podatne na pękanie!
Balsam ma lekką konsystencję, jest niesamowicie wydajny, szybko się wchłania pozostawiając na krótko delikatny film ochronny. Kosmetyk znajduje się w butelce z pompką, a jego cena jak na takie działanie jest śmiesznie niska - 300 ml kosztuje niecałe 7 zł! Warto się skusić ;)

Jestem ciekawa czy macie takie kosmetyki, które używacie inaczej niż zaleca producent ?


Grante - sok z granatów

Co za dzień! Co za pogoda! Co za temperatura!
Marzę o górach, o leśnym potoku!
Niestety jestem w mieście i nie jest mi dobrze. A wręcz przeciwnie jest mi źle!

Dzisiaj dzień przyjaciela, pamiętaliście ? ;>

Gdy żar leje się z nieba nic tak nie ugasi pragnienia jak naturalny
sok z  granatów lub pigwy Grante. 
A sok (nie wino, nie piwo ;p) pity w gronie przyjaciół to najlepszy pomysł na udany wieczór ;)

Soki te nie tylko świetnie orzeźwiają, ale także przyniosą korzyści naszemu organizmowi!
Granat to owoc młodości i piękności. 


W medycynie nazywany jest „owocem życia” ponieważ jak się okazało wspomaga leczenie niektórych chorób przewlekłych w tym miażdżycy i cukrzycy. Owoc ten posiada właściwości antybakteryjne, przeciwzapalne, a nawet antynowotworowe. 
Granat jest źródłem antyoksydantów, czyli  chroni organizm przed negatywnym działaniem wolnych rodników, które przyspieszają starzenie się organizmu.
Granat zawiera wyjątkowe składniki, które wykazują dobroczynne działanie na naszą skórę. 
Badania dowiodły, że granat jest źródłem kwasu punikowego, który zaliczany jest do kwasów z grupy omega tzw. Omega – 5. Kwas punikowy to substancja młodości. Posiada  on właściwości regeneracyjne oraz odmładzające. Ekstrakt z granatu wspaniale uelastycznia skórę, redukuje zmarszczki oraz poprawia ogólny stan skóry. Oprócz kwasu punikowego w granacie znajdziemy bardzo duże ilości witamin C i E, beta-karotenu oraz polifenoli. Związki te skutecznie chronią przed przedwczesnym starzeniem się organizmu oraz przed rozwojem nowotworów nie tylko skóry, ale całego organizmu.
Granat bogaty jest również w mikroelementy, zwłaszcza cynk i selen.


Granat warto wprowadzić do swojej diety nie tylko dlatego, że jest soczysty i słodki, ale też dlatego, że chroni mózg i układ nerwowy przed chorobą Alzheimera i Parkinsona. Działanie przeciwzapalne pomoże w chorobach reumatycznych. Granat poprawi naszą odporność poprzez wzmocnienie układu immunologicznego. Działanie antybakteryjne pomaga zwalczyć przeziębienie i anginę. Ciekawostką jest, że owoc granatu wykazuje lekkie działanie przeciwgorączkowe. Badania udowodniły, że granat pomaga w chorobach przewodu pokarmowego ponieważ ułatwia trawienie, a także reguluje działanie układu hormonalnego u kobiet przez co polecany jest w okresie menopauzy oraz w zespole napięcia przedmiesiączkowego (PMS).
Jak widać owoc grantu jak i jego olej czy sok wykazują szereg korzystnych cech wpływających nie tylko na nasze zdrowie czy stan skóry, ale również na samopoczucie. 
Granat dodaje sił witalnych dlatego jedzmy go  na zdrowie!
 
Naturalny sok z granatów ma ciekawy, lekko cierpki i kwaśny smak.
Można go pić solo, ale ja wolę rozcieńczać go z wodą lub dodawać do koktajli.
Świetnie smakuje  z kompotem truskawkowym ;)
Połączenie granatu z winogronami to również dobry pomysł. Jednak naturalny sok z tej mieszanki także jest cierpki i kwaśny więc miałam problem z wypiciem go bez rozcieńczenia wodą.
Ale schłodzony z kostkami lodu i świeżą miętą smakuje wyśmienicie!
Do tego hamak, ogródek (ewentualnie plaża), książka i jestem w raju! ;)

Sok z pigwy to najsłodszy z tej trójki!
Jego kolor przypomina herbatę ;)
Ma lekkie nuty miodowe, ale nie jest w smaku mdły. To jedyny z soków Grante, który wypiję bez dodatku wody. Mimo wszystko pozostawia cierpki posmak co nie każdemu może smakować.

Uważam, że soki GRANTE warto wypróbować zwłaszcza teraz - w okresie letnim. Są idealnym składnikiem drinków i przeróżnych koktajli. Do kupienia w sklepach internetowych lub supermarketach Alma, InterMarche, Real.

Ja uwielbiam granaty dlatego uważajcie! Jestem tzn. bywam wybuchowa ! ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...