ESTIEN glinka czerwona z algami -

Jakiś czas temu mój zbiór półproduktów kosmetycznych powiększył się o ciekawy (wydawało mi się, że ciekawy) produkt firmy ESTIEN, który jest połączeniem glinki czerwonej z algami

Glinkę czerwoną bardzo lubię, algi już mniej ale ze względu na działanie staram się stosować je regularnie. Jednak z tą maseczką mam pewien problem. Według producenta połączenie alg z glinką czerwoną wspomaga leczenie trądziku różowatego oraz poprawia stan cery z niedoskonałościami - zaskórnikami, rozszerzonymi porami. Mieszanka ta oczyszcza, nawilża, odżywia skórę. Można ją stosować nie tylko na twarz, ale na całe ciało - ponoć fantastycznie ujędrnia i działa antycellulitowo.
Ja stosowałam ją tylko na twarz, ale z efektów nie jestem zadowolona. 
Zamiast efektu WOW moja skóra wygląda źle, wręcz tragicznie ;(

I teraz pytanie do Was - może ja robię coś nie tak ... ?

Sam produkt jest w formie proszku. Widoczne grudki bez problemu  można rozdrobnić

Żeby uzyskać odpowiednią papkę mieszam porcję proszku z wodą i do tego dodaję kilka kropli oleju. Producent podpowiada, że olej lub oliwkę ewentualnie kwas hialuronowy można dodać jeśli cera jest bardzo sucha. Jak wiecie ja mam cerę mieszaną w kierunku tłustej, z tendencją do trądziku, ale nie wyobrażam sobie tej maseczki bez dodatku oleju. 
Co do oleju to próbowałam już  arganowy, z avocado, z dzikiej róży lub fitomedową mieszankę z ceramidami .  Najczęściej jednak dodaję olej z dzikiej róży

Gotowa maseczka jest gęsta, bez grudek, bezzapachowa (ewentualnie delikatnie pachnie danym olejem np. arganowym) i pomarańczowa.
Mimo dodatku oleju maseczka błyskawicznie zasycha (nie zastyga jak alginat tylko zasycha jak glinka). Według producenta maksymalny czas aplikacji to 30 minut. Śmieszy mnie to ponieważ ja po 5 minutach czuję takie ściągnięcie, że jedyne o czym marzę to zmycie maseczki. Nie pomaga spryskiwanie twarzy hydrolatem, ani też wilgotne powietrze podczas kąpieli. 
Maseczka zasycha i nie potrafię temu zapobiec ;(

Z maseczką najdłużej wytrzymałam 7 minut. Podczas zmywania trzeba uważać ponieważ papka się kruszy i zbyt mocne pocieranie skóry może skończyć się ranami ;/ 
Po zmyciu twarz jest zaczerwieniona, na szczęście rumień szybko znika i nie piecze. 
Skóra jest gładziutka, napięta, pory wyraźnie są zwężone, ale ....  niestety następnego dnia budzę się z podskórnymi, bolącymi krostami ;/ 
Wczoraj sobie tę maseczkę znów zrobiłam i niestety dzisiaj moja twarz wygląda paskudnie ;/ 
Zaznaczę, że stosowałam zarówno  glinkę czerwoną jak i algi solo i takie nieprzyjemności nie występowały. Wręcz przeciwnie glinka czerwona pięknie koiła i łagodziła podrażnienia.

Jeśli chodzi o skład  to mamy tutaj:
Calcium Sulfate, Illite, Sodium chloride, Xanthan Gum, Sodium carrageenan

100 g tego produktu kosztuje ok 12-13 zł. Np. TUTAJ kosztuje 12,90 zł
Ja niestety po kilku nieudanych próbach nie mogę Wam polecić tego półproduktu, ale jestem ciekawa dlaczego tak źle działa on na moją skórę, co robię nie tak ?

Jeśli wiecie lub się domyślacie bardzo proszę dajcie mi znać ....


17 komentarzy:

  1. Ona lekko farbuje, ja muszę żelem zmyć jeszcze... i przez to średnio ją lubię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie może zostawiać delikatny czerwony film, ale przy dokładnym zmyciu i tonizacji aż tak dużego problemu nie ma.

      Usuń
  2. Podstawowy błąd jaki ja tutaj widzę to ilość maseczki, nałożyłaś ilość jak w przypadku maski kremowej, maski algowe nakłada się 4 razy grubiej, na twarzy masz mieć gumę która po zastygnięciu i poruszaniu mięśni mimicznych sama odpada. 100 g produktu powinno być rozłożone na 4 razy, optymalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 100 g to waga całego opakowania.

      Usuń
    2. Angel wg producenta jednorazowo powinno się użyć ok 10 g proszku glinkowo-algowego. Tak jak pisałam ta maska nie jest jak alginat do zdejmowania, ale jak glinka do zmywania. Przy "tradycyjnych" algach nakłada się tak jak piszesz grubą warstwę po to żeby ją zdjąć w całości, ale tę maseczkę należy zmyć.

      Usuń
    3. To może z jakimś olejkiem się nie lubi?

      Usuń
  3. Nie mam pojęcia, dlaczego tak Cię urządziła :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Może masz uczulenie na jakiś składnik. Albo masz zbyt wrażliwą skórę.. A jak z używaniem glinek albo alg samych w sobie ? Wtedy nic się złego nie działo.? Na pewno na Twoim miejscu już bym nie używała tej mieszanki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jak napisałam glinkę czerwoną bardzo lubię i po niej żadnych nieprzyjemności nie miałam, po algach stosowanych solo również nie ;/

      Usuń
  5. To może z olejkami się nie lubi? Miałam kiedyś taki przypadek. Stosuję żel aloesowy, ale nie lubi się on z niektórymi olejkami. Twarz reaguje wtedy u mnie właśnie strasznymi podskórnymi grudami... Z kolei olejek solo i aloes solo nie robił mi krzywdy. Może poeksperymentuj ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A może po prostu Twoja skóra nie akceptuje tej maseczki i już. Może nie lubi połączenia alg z glinką. Poza tym podejrzewam, że skoro nie zastyga jak maska typu algum, to producent nie użył alginatu a zwykłych alg i może takie połączenie jest dla Twojej skóry zbyt agresywne. Ja nie lubię masek tej marki, wolę innych producentów. A na tą na 100% się nie skuszę po Twojej recenzji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja strzelam, ze jednak olejki nie dla niej, chyba ze inne, noże spróbuj z innymi? Albo grubsza warstwę spróbuj nałożyć ?

    OdpowiedzUsuń
  8. Glinek nie używałam, więc niestety nie pomogę :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow, sama jestem ciekawa co mogło pójść nie tak :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam takie objawy, kiedy dopuszczam do zaschnięcia glinki/spiruliny na twarzy. Mieszam glinkę z hydrolatem/wodą mineralną + olejem, nakładam gruuubą warstwę, a w czasie działania obficie spryskuję, żeby nie dopuścić do zasychania i wtedy jest ok :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie pomogę, nie wiem dlaczego tak zadziałała :(

    OdpowiedzUsuń

Kochani, zachęcam do pozostawiania swoich myśli ;) Dziękuję ! ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...