Golden Rose Holiday nr 55

Za 12 godzin pożegnamy rok 2014.
Dla mnie to był dobry rok. Jestem pewna, że kolejny będzie równie dobry.
W końcu będzie to rok Dobrych myśli ;)

W tym miesiącu na moim blogu pojawiło się kilka  recenzji lakierów do paznokci. Bohaterem ostatniej notki w tym roku również będzie lakier. 
Niezwykły lakier!
Zimowy lakier! 
Sylwestrowy lakier!
Oto on Golden Rose z serii Holiday nr 55
Jest to piaskowy lakier pięknie iskrzący, który zachwyca nie tylko mnie, ale i moje otoczenie ;)
 W buteleczce lakier wygląda na niebieski z delikatną srebrną poświatą.
Jedna warstwa lakieru daje srebrny efekt, a dwie srebrzystoniebieski 
Producent zaleca nakładanie 2 cienkich warstw lakieru bezpośrednio na płytkę jednak ja użyłam mojego niezawodnego wybielacza z Astor jako bazy, a na lakier nałożyłam top coat Fluo Wibo tylko po to żeby paznokcie się nie haczyły.
Dzięki temu moje paznokcie przepięknie się mienią i w zależności od światła raz są niebieskie, raz srebrne, a czasami niebiesko-fioletowe ;)
Zawsze jednak iskrzące, mieniące i piękne.
Nie wiem dlaczego, ale kojarzą mi się ze śniegiem, takim zmrożonym połyskującym śniegiem ;)
Lakiery Golden Rose to bardzo dobrej jakości lakiery w dość przystępnej cenie.
Kształt pędzelka i konsystencja są odpowiednie co ułatwia malowanie i nie sprawia żadnych problemów podczas aplikacji. Wysychanie jak na piaski przystało jest błyskawiczne, a trwałość jest na najwyższym poziomie. Mam już ten lakier na paznokciach 4 dni, a ciągle wygląda jak świeżo nałożony.
Uważam, że na sylwestra i czas karnawału będzie to najlepsza ozdoba naszych paznokci ;)  Ja jestem nim zachwycona, oczarowana i wiem ... na 100% wiem, że często będą do niego wracać. 

Kasiu jeszcze raz dziękuję Ci za to małe paznokciowe cudo ;*

Niech to będzie niezapomniana noc z fantastyczną zabawą, ale pamiętajcie, że fajerwerki, głośna muzyka to ogromny stres dla zwierząt. Zarówno tych domowych jak i wolno żyjących. Dlatego lepiej zapalić sztuczne ognie, a nie straszyć zwierzątka i tracić duże pieniądze na kilka sekund kolorowego nieba 

Do napisania w przyszłym roku ;)


Ostatnie pożegnanie

Witam Was w przedostatni dzień roku i zapraszam na ostatnie pożegnanie, czyli grudniowy projekt denko ;)
W tym miesiącu wykończyłam dość dużo kosmetyków ;)
Z kilkoma pożegnałam się z powodu niepolubienia lub przeterminowania.
Jeśli interesują Was puste butelki to zapraszam ;)

Postarałam się wszystko podzielić na kategorie i na pierwszy ogień idzie kolorówka ;)
1. Eveline diamentowa odżywka (recenzja)
2. Eveline odżywka 8w1
3. Venita odżywka wygładzająca
4. Astor perfect Stay pink blossom - kocham <3
5. Tusz May To Be (recenzja)
6. Rimmel Wonderfull z olejem arganowym (recenzja)
7. Lovely Pump-Up - bardzo lubię
8. Wibo celebrity niebieski tusz - bubel !
9. Lovely natural lip stick - hit!
10. Nivea vitamine shake
11. Ambio magic glow - bdb produkt do ust
12. Masełko Nivea malina i róża - bubel ;/ 

Pielęgnacja twarzy
13. Fitomed płyn różany - świetny produkt!
14. Fitomed płyn oczarowy (recenzja)
15. Farmona żel do sonoforezny na naczynka
16. Bielenda Super Mezo tonik z kwasami - rewelacja!
17. Dermedic płyn micelarny (recenzja)
18. Fitomed tonik nawilżający (recenzja)
19. Sylveco żel do higieny intymnej (recenzja)
20. Mleczko do demakijażu Marilou BIO (recenzja)
21. Krem Bielenda Laser Xtreme 40+ - wg mamy świetny krem
22. Maść antyseptyczna Himalaya (recenzja)
23. Maść z witaminą A Retimax 1500 - polecam ;)
24. Fitomed olej z lecytyną i ceramidami (recenzja)
25. Fitomed koncentrat na naczynka z liposomami (recenzja)
26. Argan group krem arganowy z werbeną (recenzja)

Pielęgnacja ciała
27. Regenerujący krem do rąk BeBeauty - bdb niedrogi krem
28. Laura Conti krem do rąk
29. Cztery pory roku krem do rąk (recenzja)
30. Lotion do ciała Dermedic (recenzja)
31. Krem do stóp z 15% masłem shea (recenzja)
32. Exclusive przeciwgrzybiczny krem do stóp

Kosmetyki do kąpieli
33. Olejek do kąpili Green Pharmacy  bubel!
34. Green Pharmacy mydło do rąk jaskółcze ziele 
35. Original Source czekoladowo-miętowy płyn do kąpieli (klik)
36. Żel peelingujący BeBeauty Bali - świetny ;)
37. Eveline peeling z balsamem pod prysznic (recenzja)
38. Original Source pomarańczowo imbirowy płyn do kąpieli (recenzja)
39. Dr NONA sól do kąpieli (recenzja)
40. LPM żel do kąpieli mleczko waniliowe
41. Żel pod prysznic YR magnolia - rozczarowanie
42. Tesori D'Orient MIRRA mydło - bubel!

Kosmetyki do włosów
43. Nawilżająca odżywka do włosów Equilibra (recenzja)
44. Szampon Fructis Vitamin Force Hydra - porażka

Zapach
45. Yodeyma Seduccione - Boski zapach. Hit!

Oleje i olejki:
46. Olejek z drzewa herbacianego
47. Olej z awokado i granatu SUHADA - świetny i pięknie pachnący

Maseczki
48. Dermaglin odświeżająca
49. Dermaglin Kleopatra
50. Dermaglin oczyszczająco-odżywcza (recenzja)
51. Eveline koenzym młodości nawilżająca - jest ok ;)
52. Ziaja liście zielonej oliwki oczyszczająco - ściągająca  - świetne!

Pasty do zębów
53. Thera Med wybielająca - jestem na nie
54. Colgate max white one optic - mój comiesięczny hit!
55. Colgate Total - bez rewelacji

Było jeszcze kilka próbek, ale nie będę Was zanudzać ;)

Moim zdaniem 55 zdenkowanych kosmetyków to bardzo dobry wynik, a jak Wy uważacie ? ;>

CANNABIS szampon z 5% olejem z konopi - econopie

Na polskim rynku pojawiły się kosmetyki zawierające olej z konopi.
Do wyboru mamy kremy (do twarzy, do masażu (rozgrzewający i chłodzący), do rąk,), balsam do ust, szampon i mleczko do ciała.
Szczegółowy opis znajdziecie na stronie

Olej konopny rewelacyjnie nawilża, odżywia skórę oraz pomaga w walce z chorobami dermatologicznymi takimi jak: egzema, AZP, łuszczyca czy trądzik.
Pierwszym kosmetykiem konopnym na jaki się zdecydowałam jest szampon
Jest to delikatny produkt do oczyszczania włosów, który zawiera 5% oleju z konopi. Jego zadanie to nie tylko oczyszczenie, ale także łagodzenie podrażnień, nawilżenie i odżywienie skóry głowy. Szampon polecany jest tak jak już wspomniałam przy łuszczycy, egzemie czy łojotokowym zapaleniu skóry.
Oprócz oleju z nasion konopi (działanie bakteriobójcze, kojące, przeciwzapalne, nawilżające, odżywcze) w szamponie znajdziemy d-panthenol ( łagodzi podrażnienia oraz przyspiesza naturalną odbudowę skóry) i kwas mlekowy (wykazuje działanie nawilżające, antybakteryjne, przeciwzapalne oraz delikatnie złuszczające). Dokładny skład wygląda tak:
Używam tego szamponu codziennie od miesiąca i niestety połowy już nie mam. Mimo, że jest bardzo gęsty to wg mnie do wydajnych nie należy. 
Jest to bezbarwny, gęsty żel o roślinnym zapachu.
Wiele dziewczyn  pisze, że zapach jest ziołowy, hmmm ... dla mnie jest on trawiasty albo łodygowy.
Na pewno nie ziołowy. Ale nie myślcie, że zapach jest zły wręcz przeciwnie jest przyjemny, świeży i delikatny choć na włosach utrzymuje się kilka godzin (oczywiście tylko wtedy jak nie użyjemy odżywki) ;)
Co do pienienia to nie jest ono spektakularne. 
Po zmieszaniu szamponu z wodą uzyskamy delikatną pianę, która umyje nasze kudełki ;p Podczas mycia czujemy odświeżenie i delikatne chłodzenie. 
Dla osób zmagających się łojotokiem lub łuszczycą jest to na pewno miłe doznanie. Włosy po umyciu są lekko sztywne, ale odżywka nie jest konieczna. Po wysuszeniu włosy są miękkie, niesamowicie błyszczące, delikatne, sypkie i uniesione -za to szampon ten dostaje ogromnego plusa ponieważ uwielbiam jak moje włosy są takie sprężyste ;)
Niestety po kilku dniach używania tego szamponu pojawił się u mnie łupież - delikatny, ale jednak. Mimo to nie zrezygnowałam z mycia włosów tym szamponem jedynie dodawałam do porcji szamponu krople albo dwie olejku z drzewa herbacianego. Muszę przyznać, że takie połączenie sprawiło, że włosy wyglądały ślicznie. Może nie pachniały zbyt ładnie, ale prezentowały się bosko - zero puszenia, piękny blask, elastyczny włos podatny na układanie ;)
Niestety  łupież się nasilił i musiałam zastąpić ten szampon szamponem przeciwłupieżowym ;/

Warto też wspomnieć o opakowaniu ponieważ butelka ma "czystą" szatę graficzną w stylu eko i niestandardowe zamknięcie;)
Jeśli zainteresował Was ten kosmetyk koniecznie zajrzyjcie na stronę producenta gdzie możecie go kupić za 26 zł (200 ml pojemności). 

Kosmetyki dostępne na stronie econopie.pl są ekologiczne, naturalne, przyjazne dla środowiska, nietestowane na zwierzętach. Posiadają wszystkie atesty oraz są przebadane dermatologicznie.

Podsumowując: Lubiłam efekt jaki dawał ten szampon. Włosy były lekkie, sprężyste, błyszczące i miękkie. Niestety po kilku użyciach pojawił się łupież. Początkowo myślałam, że przy pomocy olejku z drzewa herbacianego problem zniknie, ale tak się nie stało i musiałam przejść na szampon przeciwłupieżowy.
Jednak mimo to z przyjemnością poznam inne kosmetyki z olejem konopnym.

Wiem, że wiele dziewczyn miało okazję go używać i większość była nim zachwycona. Jestem ciekawa czy moje czytelniczki poznały ten szampon, a jeśli nie czy czują się skuszone ? ;)

Avon Gel finish Red Velvet

Czerwień na paznokciach zawsze wygląda elegancko. 
Czerwone paznokcie podczas świąt to u mnie tradycja. Co prawda w tym roku miał królować lakier mini Virtual nr 32 <recenzja KLIK>, ale pewna urocza blogerka powiększyła moją lakierową kolekcję o 12 nowych pozycji. 
Wśród nich znalazł się  lakier o żelowym wykończeniu 
Avon Gel finish Red Velvet 
i to właśnie on stał się moim świątecznym lakierem ;)
Red Velvet to przepiękna ciemna czerwień 
wpadająca w bordo o metalicznym wykończeniu.
Według mnie kolor idealnie wpasowuje się w świąteczny klimat ;)
W swojej kolekcji mam już jeden lakier Avon <klik>, który bardzo lubię.
Ten również przypadł mi do gustu i to nie tylko przez kolor, ale także krycie, trwałość i łatwość aplikacji.
Lakier pięknie prezentuje się zarówno na krótkich jak i długich paznokciach. 
Przepięknie się mieni i ma w sobie to "coś"
Malowanie nim to czysta przyjemność. 
Pędzelek jest długi, smukły, prostokątny i dobrze wyprofilowany. 
Ułatwia malowanie i nawet osoby mało doświadczone będą z niego zadowolone.
 Konsystencja lakieru jest rzadka, ale nie rozlewa się na skórki.
Krycie jest rewelacyjne!!!
Jedna warstwa wystarczy żeby idealnie pokryć płytkę - bez smug, bez prześwitów. Lakier nałożyłam na wybielającą bazę Astor <recenzja>, 
a na wierzch nałożyłam FLUO Top coat z Wibo
Czas schnięcia jest błyskawiczny, a trwałość również na plus. 
Mam go już 4 dzień i jedynie końcówki paznokci są lekko starte.
Mimo, że za Avonem nie przepadam to muszę przyznać, że lakiery mają o niebo lepsze niż Oriflame.

Kasiu dziękuję ;*

Podoba Wam się ten kolor ? ;>

Świąteczny makijaż - Verona Butterfly collection

Mój świąteczny makijaż był z rodzaju tych minimalistycznych. 
Moim zdaniem pomalowane rzęsy i mocniej podkreślone usta idealnie pasują do świątecznego klimatu. W tym roku makijaż wykonałam kosmetykami Verona z serii Butterfly collection.
Rzęsy podkreśliłam maskarą Perfect Lashes  False Lashes effect, która ma zapewnić efekt sztucznych rzęs.Według producent innowacyjna szczoteczka dokładnie rozczesuje, pogrubia i wydłuża rzęsy.
Przyznam, że szczoteczka wizualnie przypadła mi do gustu. 
Lubię takie zgrabne, choinkowe szczoteczki. Moje rzęsy po kuracji odżywką Revitalash (recenzja pojawi się wkrótce) wydłużyły się i zagęściły. 
Dlatego najbardziej zależało mi na ich podkręceniu i idealnym rozdzieleniu.
Efekt jaki daje ten tusz na moich rzęsach jest zjawiskowy. 
Rzęsy są jeszcze bardziej pogrubione, widocznie podkręcone jednak nie do końca rozdzielone.
Czy maskara daje efekt sztucznych rzęs ? Tak nie do końca. 
Dla mnie sztuczne rzęsy to przede wszystkim rozdzielone rzęsy, a ten tusz jest dość mokry przez co ma tendencję do sklejania rzęs.
Trzeba się trochę napracować żeby rzęsy były ładnie wyczesane.
Jednak warto poświęcić kilka dodatkowych chwil bo efekt jest tego wart.
Jak już wspomniałam maskara jest dość mokra i długo schnie dlatego nie polecam jej osobom, które nie mają zbyt dużo czasu na malowanie rzęs.
Jako, że moje rzęsy są dość długie zawsze przy malowaniu pobrudzę sobie powiekę ;p Do malowania dolnych rzęs raczej się nie sprawdzi ;/
Mimo, że malowanie mascarą Perfect lashes wymaga dłuższej chwili z efektu końcowego jestem zadowolona. Rzęsy są mocno podkreślone i w sumie nic więcej na oku nie trzeba robić ;) Tusz można kupić w mniejszych drogeriach lub w sklepie on-line. Za 12 ml zapłacimy ok 10 zł. 

Moim zdaniem warto się skusić ;)

Jeśli chodzi o usta to w okresie przedświątecznym oraz świątecznym pierwsze skrzypce  grała pomadka Miss Butterfly nr 115 
Pomadka nie tylko nadaje kolor, ale także pielęgnuje dzięki zawartości masła shea, masła kakaowego, witaminy E i oleju macadamia
Dodatkowo pomadka zawiera filtry UV więc śmiało można ją stosować latem.
Nr 115 to piękna klasyczna czerwień, która na ustach prezentuje się tak:
Wykończenie jest satynowe, a kolor intensywny. Krycie tej pomadki jest świetne, a trwałość jak na pomadkę za 5 zł rewelacyjna. 
Na moich ustach wytrzymała ponad 3 godziny i to z jedzeniem ;)
W zależności od światła kolor raz jest czerwony, a raz lekko wpada w pomarańcz. Pięknie prezentuje się w blasku świec ;) 
Pomadka również dostępna jest w sklepie internetowym
Jej cena to 4,88 zł.

A mój świąteczny makijaż prezentował się tak
Moja mama pozazdrościła mi zarówno rzęs jak i koloru na ustach i sama też wykorzystała te kosmetyki ;)

Zainteresowały Was kosmetyki Verona Butterfly collection ? ;>

Cranberry Ice Yankee Candle

Nie jestem miłośniczką wosków Yankee Candle.
Mimo, że kocham się w zapachowych świeczkach to woski mojego serca nie zdobyły. Nie lubię kupować pachnących rzeczy przez internet. 
W zeszłym roku skusiłam się na kilka pachnących tart YC, ale przyznam, że zapachy mnie rozczarowały. Dlatego też postanowiłam, że już więcej woski u mnie nie zagoszczą. Jednak przed świętami odkryłam, że w moim Inter Marche  znajduje się spora kolekcja wosków YC w bardzo przystępnej cenie - 6,99 zł.
Postanowiłam dać woskom jeszcze jedną szansę i skusiłam się na kilka zapachów. Między innymi wybrałam mrożoną żurawinę, czyli Cranberry Ice  
Zdecydowałam się na ten zapach ponieważ bardzo lubię żurawinę ( i jem ją ostatnio na potęgę) i byłam ciekawa jak wg YC pachnie mrożona żurawina.

Wosk ten stał się zapachem tegorocznych świąt!
Według mnie YC świetnie oddał zapach słodkiej żurawiny z delikatną kwaskowatą nutą. Naprawdę gratuluję ;)

Jestem zachwycona tym aromatem i palę go od kilku dni co wieczór. 
Zazwyczaj po godzinie palenia wosku już w ogóle nie czułam zapachu, ale w przypadku mrożonej żurawiny piękny, słodkawy, ale nie duszący zapach wyczuwam przez prawie 3 godziny!
Co najważniejsze ta kompozycja zapachowa nie wywołuje u mnie bólu głowy i nie wyczuwam tutaj zapachu palonego wosku, który bardzo często czuję podczas palenia innych wariantów zapachowych. 
Zapach ten wyjątkowo przypadł mi do gustu i mogę Wam go szczerze polecić. 

Na pewno kupię go ponownie i to pewnie szybko, bo już mi się kończy ;(

Jeśli lubicie owocowe, słodkie zapachy z lekką kwaskowatą nutą, które orzeźwiają to ten zapach na pewno przypadnie Wam do gustu. 
Szczerze polecam!


Wszyscy wszystkim ślą życzenia

Znacie piosenkę Czerwonych gitar "Jest taki dzień" ?

To dziś ten Dzień, zwykły dzień, który liczy się od zmroku ...

Moi drodzy czytelnicy, komentatorzy, obserwatorzy, partnerzy 
niech magia tego dnia, radość, nadzieja będzie z Wami codziennie ;)




TianDe mleczny krem do rąk

Krem do rąk to kosmetyk, który zawsze jest u mnie w zapasie.
Mam już kilka sprawdzonych kremów, ale każda z nas lubi testować nowości. 
W mojej kosmetyczce nowością jest mleczny krem do rąk 
firmy TianDe 
Kosmetyki firmy TianDe miałam już okazję poznać. 
Co prawda znam tylko kilka ich kosmetyków, ale nadal bardzo miło wspominam tonik z witaminą C <recenzja klik
Jednak jeśli chodzi o kremy do rąk to jest to mój pierwszy tej firmy.

Krem otrzymałam od TianDe Silesia na spotkaniu blogerek w Rybniku <relacja>. Opakowanie kremu jest minimalistyczne. 
Na tubce nie znajdziemy za dużo informacji. Mimo, że krem wyprodukowano w Chinach większość informacji jest po rosyjsku.
 Po polsku jest napisanie niewiele
Co najważniejsze nie ma składu.
 Przynajmniej na naklejce go nie ma, może jest na tubce, ale niestety po rosyjsku nie czytam. Na szczęście jest internet. 
Na stronie producenta znajdziemy kilka informacji o kremie i skład. 













Pojemność kremu nie jest zbyt duża - 80 ml wystarczyło mi na niecały miesiąc używania. Krem nie należy do wydajnych. Konsystencja jest lekka, a i działanie jest średnie. Krem ma miły, delikatny, dla mnie lekko kokosowy zapach.
 Bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu więc jest idealny do stosowania w ciągu dnia. Na noc jest zbyt słaby. Nie sprawdzi się również w pielęgnacji bardzo suchych, zniszczonych dłoni. Owszem nawilża, ale jest to takie chwilowe nawilżenie, po kilku minutach moje dłonie znów domagają się porcji kremu. Zgodzę się z producentem, że krem zmiękcza skórę, wygładza ją oraz sprawia, że pozostaje aksamitna w dotyku. Co do odżywienia to przyznam szczerze, że nie zauważyłam nic specjalnego.
 Czy koi podrażnioną skórę ? Hmm owszem przynosi ulgę, ale tak jak już wspomniałam nie na długo.

Podsumowując mleczny krem TianDe nie jest zły. Sprawdza się na dzień i przy mało wymagających dłoniach. Nawilża, wygładza, zmiękcza, przynosi ulgę, ale na krótko. Jednak po kremie za 10 zł (za 80 ml pojemności) spodziewałam się czegoś więcej.

A czy Wy znacie kosmetyki TianDe ?

Christmas TAG

Do Świąt pozostały 3 dni ;)
Dlatego dziś zapraszam Was na świąteczny TAG ;)

Poczujmy magię zbliżających się Świąt choć pogoda taka mało grudniowa ;/

 1. Kiedy zaczynasz przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia ?
W sumie to od początku grudnia się nastrajamy głównie za pomocą świec, zapachu cynamonu i filmów o tematyce świątecznej.
Jeśli chodzi o porządki to zabieram się za nie na jakieś 2 tygodnie przed świętami, ale czasami jest to zaledwie kilka dni. Co do pieczenia to ciasteczka piekę kilka dni przed wigilią, a ciasta dzień lub dwa przed BN ;)

2. Posiadasz kalendarz adwentowy ?
No ba! Co roku taki mam.
Może czekoladek nie jem, ale okienka otwieram każdego dnia po przebudzeniu
 i zawsze próbuję odgadnąć jaki będzie obrazek ;p

3. Jakie są Twoje ulubione filmy świąteczne ?
O jacie jest ich cała lista ;)
Polecam Wam szczególnie: Świąteczna historiaŚwięty Mikołaj,
Obendruber da schneit esMrs. MiracleHoliday

4. Czy masz jakieś wesołe wspomnienia świąteczne ?
Święta to ogólnie radosny dla mnie czas spędzony w gronie najbliższych.
Dlatego każde świąteczne wspomnienie jest dla mnie wesołe ;)
Dwa lata temu miałam okazję poznać Rudolfa ;)

5. Jak wygląda Boże Narodzenie w Twoim domu ?
Tak jak już pisałam jest to czas spokoju.
Świętować zaczynamy od wieczerzy wigilijnej, którą spożywamy wieczorem (zazwyczaj między 19 a 20),
długo siedzimy przy stole, słuchamy kolęd, śpiewamy ;) Następnie odwiedza nas dzieciątko i kto był grzeczny otwiera prezenty ;) Ja jako wyjątkowo grzeczna istota co roku pod choinką znajduję coś dla siebie ;)
Odkąd mamy psa po prezentach idziemy z małym na spacer.
Na pasterkę nie chodzę, ale moi rodzice zazwyczaj się wybierają, ja w tym czasie  relaksuję się w wannie. Po ich powrocie jemy ciasto i makówki ;)
Jeśli chodzi o 25 i 26 grudnia to  dzień rozpoczynamy uroczystym śniadaniem, później każdy z nas odpoczywa na swój sposób, jemy obiadokolacje i  w sumie dzień się kończy. Jeśli mój brat ma wolne to razem ze swoją rodziną przyjeżdża do nas w drugi dzień świąt i wtedy już tak spokojnie nie ma ;p 

6. Co najbardziej lubisz w Świętach Bożego Narodzenia ?
W Święta lubię mieć święty spokój ;)
Nie przepadam za rodzinnymi odwiedzinami czy też spotkaniami towarzyskimi. Jest to czas dla mnie i mojej najbliższej rodziny oraz psa ;)
 Ewentualnie gdy śniegu jest sporo lubię wybrać się na spacer na pobliskie pola i szaleć w śniegu razem z Messim ;)

7. Czy masz jakieś tradycje świąteczne ?
Chyba każda rodzina ma swoje świąteczne tradycje. Na Śląsku tradycją są wigilijne potrawy takie jak makówki, zupa rybna z grzankami,
kompot ze suszonych śliwek oraz swojska kapusta z grzybami ;)
W moim domu tradycją jest też strojenie mieszkania i stawianie Stajenki pod choinką.
Te figurki mają  już ponad 50 lat ;)

8. Jakie są Twoje ulubione piosenki świąteczne ?
Uwielbiam wszystkie świąteczne piosenki, ale w oryginalnej wersji bez współczesnych udziwnień.
Kocham "Dzień jeden w roku" Czerwonych gitar,
Cliff Richard "Mistletoe and wine",
Andrzej Piaseczny i Seweryn Krajewski "pastorałka największych przyjaciół"  
Celtic Woman's "Christmas pipies"

9. Jaką będziesz mieć choinkę w tym roku ?
W zeszłym roku kupiłam małą białą choinkę, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia. W tym roku też umili mi świąteczny czas ;)

10. Jaki jest Twój ulubiony zapach świąteczny ?
Cynamon!! kocham i nawet w lipcu kojarzy mi się z grudniowymi świętami ;)
Jednak w tym roku oprócz cynamonu zapachem świąt będzie żurawina, a dokładnie wosk YC cranberry Ice ;)

11. Jaki kolor lampek choinkowych lubisz najbardziej ?
Najbardziej lubię róż, bo jest tajemniczy i piękny.
 Ale kolorowe lampeczki też mają swój urok ;)


12. Odliczasz dni do świąt ?
No pewnie ;)

13. Ulubiony zimowy lakier do paznokci ?
Hmmm świąteczne kolory to na pewno czerwień, brąz, złoto i fiolet.
 W tym roku postawię na klasyczną, świąteczną czerwień lakieru mini Virtual nr 32 <recenzja KLIK>

14. Ulubiony zimowy napój ? 
Zimą lubię delektować się czarną aromatyzowaną herbatą - zwłaszcza Dilmah cynamonowa, która chyba został wycofana bo nigdzie jej nie mogę znaleźć ;(
W tym roku polubiłam się też z kawą cynamonową Douwe Egbert

I to już wszystkie pytania.
Mam nadzieję, że poczuliście świąteczną atmosferę ;)
Bardzo bym chciała poznać Wasze świąteczne zwyczaje, dlatego zachęcam do odpowiedzi na ten TAG ;)

Trzymajcie się ;*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...