Metoda SVS w leczeniu żylaków

Po moim tatusiu oprócz dużego, aczkolwiek specyficznego poczucia humoru odziedziczyłam również tendencję do żylaków.
Niestety w rodzinie mojego taty żylaki są częstym problemem.
Zmagała się z nimi moja babcia (mama taty), mój tata, a teraz ja.
Żylaki tak mają, że bardzo często dziedziczone są krzyżowo, czyli z matki na syna, z syna na córkę ;/
 Nie wiem czy wiecie, ale prawie 70% kobiet ma problemy żylne kończyn dolnych. Żylaki są wynikiem nie tylko genetyki, ale także stylu życia, czy zaburzeń hormonalnych. Bardzo często defekty żylne pojawiają się w czasie ciąży czy w okresie menopauzy.

U mnie problem pajączków na udach z tego co pamiętam był od zawsze.
Niestety ostatnio widzę coraz więcej rozszerzonych naczyń krwionośnych, do tego dochodzą bardzo bolesne skurcze, a także uczucie ciężkości nóg.
Żeby tego było mało moja praca (stojąca) i siedzący tryb życia sprzyjają chorobie ;/ Walka z żylakami to trochę jak walka z wiatrakami.
Mimo, że noszę swobodne ubrania, smaruję nóżki specjalnymi żelami, staram się nie zakładać nogi na nogę, ograniczam noszenie szpilek, ba! nawet zrezygnowałam z woskowania nóg to problem jak był tak jest ;/
Na szczęście współczesna medycyna oferuje nowe techniki leczenia żylaków nóg. Jeszcze kilka lat temu żylaki usuwane były poprzez zabieg chirurgiczny polegający na nacięciu okolic pachwiny i usunięciu chorobowo zmienionych żył.
Mój tata przeszedł taki zabieg i nie było to nic miłego.
Z jego opisu wynikało, że żyły były wręcz wyrywane, a po operacji bardzo długo dochodził do siebie. Ja byłam przerażona perspektywą takiego zabiegu ...
Całe szczęście dzisiaj leczenie żylaków wygląda inaczej.
Nowe metody minimalizują dyskomfort podczas zabiegu, przyspieszają rekonwalescencję, a także dają lepsze i trwalsze efekty.
 Jedną z takich technik jest metoda SVS, czyli wykorzystanie pary wodnej.
Ciekawe, prawda ? ;>
Ablację parą wodną (bo tak naukowo nazywa się ten zabieg) do świata medycyny wprowadził francuski chirurg prof. Rene Milleret.
W Polsce leczenie żylaków metodą SVS stosuje się dopiero od 2013 roku więc jest to jeden z nowocześniejszych zabiegów cieszący się coraz większą popularnością ;) Zabieg polega na wprowadzeniu do chorych żył  pary wodnej poprzez cewnik, który podłączony jest to specjalnego urządzenia.

W czasie zabiegu pacjent znieczulony jest miejscowo, a sam zabieg trwa niecałą godzinę. Co najlepsze pacjent tego samego dnia może wyjść ze szpitala
i normalnie funkcjonować. Oczywiście nie wolno mu od razu pokonywać maratonów, ale spokojny spacer jest wręcz zalecany.
Metoda SVS jest mało inwazyjna, a przy tym nie ma ograniczeń ilościowych.
Tak więc można "naprawić" tyle żył ile potrzeba bez ryzyka wystąpienia reakcji alergicznych.

Żeby poddać się zabiegowi należy udać się do kliniki, która zajmuje się usuwaniem żylaków za pomocą pary wodnej. Niestety NFZ na razie nie refunduje tego typu zabiegów.
Po konsultacji ze specjalistą pacjent wykonuje podstawowe badania takie jak morfologia czy USG Dopplera.
W dniu zabiegu  należy  zgłosić się do kliniki wraz z osobą towarzyszącą.
Oczywiście nie muszę wspominać, że zgłaszając się na zabieg trzeba być na czczo. Zaleca się, aby godzinę przed zabiegiem pacjent zażył lek przeciwbólowy ibuprofen - wszystko wg zaleceń lekarza prowadzącego.
Zabieg składa się z trzech etapów:
1 etap polega na mapowaniu żylaków, czyli za pomocą USG lekarz wyznacza za  zmiany chorobowe i zaznacza je mazakiem.
2 etap odbywa się już na sali operacyjnej. Chirurg wprowadza do żyły bardzo cienki i elastyczny cewnik i za jego pośrednictwem parę wodną o temp. 110 stp. C, która zamyka światło żyły.
Ostatni 3 etap to ponowne - kontrolne USG, założenie opatrunku i pończochy uciskowej. Po zabiegu pacjent może wrócić do domu, a wizyty kontrolne odbywają się tydzień po zabiegu i w 4-8 tygodniu.

Po zabiegu pacjent bardzo szybko dochodzi do siebie. Jedyne co musi to nosić opaskę uciskową w dzień i w  nocy przez co najmniej pierwsze dwa dni, a następnie zaleca się noszenie  przez 2 tygodnie pończoch uciskowych.
Opatrunek można zdjąć po 24 godzinach od zabiegu.
Do pracy można wrócić w zależności od samopoczucia już po 3 dniach.

Jedynym minusem może wydawać się cena zabiegu, która waha się od 3000 do nawet 6000 zł. Jednak mała inwazyjność oraz duża skuteczność przemawia za tą metodą. Ja jestem zdecydowana i wiem, że za kilka lat na własnej skórze, a właściwe żyłach  poznam działanie pary wodnej.
Może do tego czasu szanowny NFZ zdecyduję się choć w części pokryć koszty tego zabiegu ;)

27 komentarzy:

  1. Cena kosmiczna, aczkolwiek muszę pomyśleć o jakimś rozwiązaniu na mojego małego póki co żylaka na nodze :/

    OdpowiedzUsuń
  2. O, dobrze wiedzieć! Ostatnio odkryłam kilka żylaków u siebie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też mam a z wiekiem będzie gorzej :/

      Usuń
  3. Nie słyszałam o tej metodzie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam o tej metodzie, mam skarpetki żelakowe dostałam paczkę od widzki i nie długo bede o tym mowić

    OdpowiedzUsuń
  5. Również i ja mogę mieć problemy z żylakami, ponieważ to częsty problem w rodzinie od strony mojego taty/ On sam żylaków nie ma, więc łudzę się, że może i mnie to ominie, ale nieco płonne te moje nadzieje :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Też mam niestety żylaki i również będę musiała coś z nimi w końcu zrobić, bo z roku na rok jest coraz gorzej. Nie słyszałam dotąd o tej metodzie, dzięki za polecenie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niezbyt przyjemna sprawa z tymi żylakami :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam jednego żylaka i planuję zimę wybrać się na zastrzyk :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzymam kciuki, że wszystko się uda, bo żylaki to duży problem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Och...Wątpię w NFZ :) Proponuję Ci zrobić dokładnie to samo :)
    U mnie problem z żylakami ma Mama. U mnie jak do tej pory się nie pojawiły (i oby jak najdłużej). A Tobie życzę powodzenia na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie słyszałam jeszcze o tej metodzie. Dobrze, że wymyślają coraz mniej inwazyjne.

    OdpowiedzUsuń
  12. mój tata miał problemy z żylakami... ale musiał się udać na operację;/

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie w rodzinie też jest skłonnośc do żylaków i to zarówno ze strony taty jak i mamy. W tej chwili jescze ich nie widać, ale wiem, że na starość mogę mieć z tym problem.

    OdpowiedzUsuń
  14. ja na szczescie na razie odpukac nie mam z tym problemów ale za to mi nogi puchna :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Słyszałam o tej metodzie i aż się boje :( zapomnij, że NFZ coś, kiedyś pokryje, ja niedawno byłam z dzieckiem zęby wyleczyć i niby na kasę chorych, a zapłaciłam tyle że aż...szkoda słów. Płacimy podatki nie wiem po co, jak już za wszystko trza płacić....ahh nie denerwuje się :D:D

    OdpowiedzUsuń
  16. oj z skąd ja znam ten problem a jak to brzydko wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  17. najwazniejsze, ze da sie cos z tym zrobic, szkoda tylko, ze cena malo przyjazna ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. oo proszę nie słyszeliśmy o tej metodzie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie znałam tej metody. Ja póki co nie zauważyłam ich u siebie ale mój tata ma okropne zylaki.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciekawa metoda, jak żylaki mi zagrożą, pewnie będę szukała takich spraw :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Post jakby pisany z myślą o mnie <3 Pomimo młodego wieku (25 lat) mam odziedziczone również po tatusiu żylaki, już w wieku 18 lat miałam wykonywany zabieg skleroterapii dowiedziałam się także, że mam brak jednej zastawki w żyle stąd tak duży problem, fajnie, że medycyna idzie z duchem czasu i dostępne są coraz mniej inwazyjne metody do walki z tym cholerstwem <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Niestety okropna choroba w głównej mierze dziedziczona genetycznie - wiem bo sama mam z nimi walczę :(

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie słyszałam jeszcze o tej metodzie ale wydaje się być ciekawa. Cena faktycznie odstrasza ale w porównaniu do innych metod, tych bolesnych, warto pomyśleć jeśli ktoś ma spore problemy z żylakami.
    U mnie też tato ma spore żylaki i u siebie już zauważam siateczki i wybrzuszające się żyły, więc pewno czeka mnie to samo... ;/

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie wiedziałam nawet o takim zabiegu. Dobrze wiedzieć, że są alternatywne metody dla operacji które są nie tylko dośc ryzykowne, ale okres rekonwalescencji po nich jest bardzo długi.

    OdpowiedzUsuń

Kochani, zachęcam do pozostawiania swoich myśli ;) Dziękuję ! ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...