Hybrydy MylaQ

O hybrydach MylaQ pierwszy raz usłyszałam na targach kosmetycznych w Katowicach <relacja klik>. A dzięki spotkaniu blogerek, które odbyło się podczas tych targów mam możliwość poznać te nowe hybrydy osobiście

Każda uczestniczka spotkaniu otrzymała bazę, kolor i top. Ja otrzymałam kolor nr 062 My Kylie Thing, który okazał się klasycznym nudziakiem
Buteleczki hybryd MylaQ prezentują się bardzo dziewczęco. Mają fajną czarną buteleczkę z różową, metaliczną zakrętką (metaliczne kolory są obecnie bardzo na czasie), a ich pojemność to 5 ml
 Baza MylaQ jest żelowa i bardzo dobrze się ją rozprowadza. Bardzo ładnie można nią stworzyć kształt paznokcia (coś na kształt krzywej C), a nie rozlewa się na skórki i nie spływa. Konsystencja jest idealna, a zapach owszem charakterystyczny, ale nie drażniący jak chociażby w hybrydach Semilac
Do tego smukły, dobrze wyprofilowany pędzelek za pomocą którego aplikacja nie stwarza żadnych problemów nawet przy wąskich (jak moje) paznokciach ;)

Kolor 062 MylaQ to jak już wspominałam klasyczny, beżowy nudziak. Szkoda, że na 68 kolorów trafił mi się akurat kolor cielisty, który owszem prezentuje się bardzo elegancko i wielu osobom się podoba jednak ja wolę pazurki w mocniejszych odcieniach.
Konsystencja koloru 062 - My Kylie Thing  jest dość kremowa i gęsta. Trochę przypomina mi konsystencję hybryd Indigo, która nie do końca mi odpowiada. Jednak MylaQ o wiele lepiej się rozprowadza, ma idealną pigmentację przez co nie tworzy prześwitów, nie smuży i nie bąbelkuje. Jak dla mnie bardzo na plus. Mając ten kolor na pazurkach usłyszałam wiele komplementów. Mimo, że ja sama nie jestem przekonana do kawy z mlekiem na pazurkach to widać, że ogólnie kolor bardzo się podoba. Moja mama zażyczyła go sobie na święta, ale chyba tak się nie stanie bo dla mniej w tym roku wybrałam inny - bordowy kolor. Jednak na pewno znajdą się dziewczyny dla których ten kolor będzie iście świąteczny ;)

Top MylaQ również ma bardzo fajną żelową konsystencję, ale bardziej płynną niż baza. Jednak nakłada się go również bez problemu i fajnie, bo trudno nim zalać skórki ;) No chyba że się nie uważa i robi mani na szybko ;p 
Podczas utwardzania jedynie top lekko piekł, ale było to chwilowe i mniej odczuwalne niż w przypadku topów Semilac czy Indigo ;)

Przez prawie 20 dni cieszyłam się idealnym manicure. Zero odprysków, zadarć czy czegokolwiek. Jedynie co było widoczne to odrost ;p 

Zdejmowanie hybryd MylaQ  jest standardowe. Ja usunęłam je tak jak zazwyczaj ściągam hybrydy <recenzja klik> czyli najpierw spiłowałam top, a potem zrobiłam sobie kosmiczne pazurki z acetonem. Po 10 minutach resztki hybrydy usunęłam kopytkiem. Pazurki nie były zniszczone, przepiłowane, przesuszone czy z defektami.

Uważam, że hybrydy MylaQ są godne poznania i warte polecenia. Do wyboru jest ponad 60 przeróżnych odcieni więc na pewno nie jedna buteleczka Was zauroczy. Cenowo hybrydy te wypadają dobrze, bo zarówno kolor jak i top z bazą kosztuje 19,99 zł. Obecnie można kupić zestaw startowy wraz z lampą za 149 zł. A szczegóły znajdziecie na stronie producenta na którą Was zapraszam ;)
 Dajcie znać czy znacie hybrydy MylaQ i który kolor jest Waszym ulubionym ;)

Naturalny olejek do masażu Sezmar professional Snow Flowers

O tym, że każda pora roku pachnie inaczej już Wam kiedyś pisałam. Wyznaję zasadę, że każdy dzień ma swój aromat. Święta Bożego Narodzenia mają zapach cynamonu, grudzień pachnie mi jabłkiem z cynamonem, a zapach gaszonej świecy nawet w sierpniu kojarzy mi się z Wigilią ... A jak pachnie zima ? Bardzo dobrze ten zapach wg mnie oddaje woń wosku Yankee Candle Icicles, który kojarzy mi się z mroźną styczniową wycieczką do lasu ;)

Zapach zimy to również zapach naturalnego olejku do masażu Snow Flowers
 Zapach jest delikatny, czysty, mroźny ale kwiatowy. Bardzo oryginalny i niespotykany. Trudno mi go przyrównać do czegokolwiek. Kojarzy mi się z zimą - mroźnym, słonecznym dniem z czasów dzieciństwa. Jest to cudowna woń, która co najlepsze utrzymuje się na skórze bardzo długo!

Ogromna - 500ml biała butla z szarymi opisami posiada pompkę dzięki której dozowanie olejku jest bezproblemowe.

A działanie tego kosmetyku jest bardzo, bardzo dobre. Niby jest to olej do masażu i wierzcie mi fantastycznie się do tego nadaje, ale sprawdza się też jako balsam po kąpieli ponieważ jest to lekki olejek, który bardzo dobrze i stosunkowo szybko się wchłania pozostawiając satynowe wykończenie i niesamowicie nawilżoną, odżywioną i elastyczną skórę. W składzie znajdziemy same oleje oraz ekstrakty. Skład jest bajeczny!
Jednak na stronie producenta jest on trochę inny. Bazę stanowi olej z pestek winogron, następnie mamy olej migdałowy, ekstrakt z imbira, ekstrakt z irysa florenckiego oraz masło kakaowe.

Co jest dziwne ja tutaj w ogóle nie czuję imbiru, irys może i tak, ale imbir absolutnie nie jest wyczuwalny. Olejek ten bardzo fajnie ujędrnia skórę dlatego z przyjemnością masuję nim brzuszek, uda i biust. Nadaje się też do rąk, bo rewelacyjnie odżywia i regeneruję. Osoby lubiące olejować włosy pewnie też go docenią ;) Ja jestem zachwycona nie tylko boskim zapachem, ale także rewelacyjnym działaniem pielęgnującym. A masaż przy użyciu tego olejku to czysta rozkosz .. ;) Zapewnienia producenta mają pokrycie w rzeczywistości

Nie wiem czy znacie naturalne kosmetyki hristina, które pochodzą z Czech ? Dla mnie to była nowa marka, ale jak się okazało ich kosmetyki mają cudowne składy, a ceny wcale nie są wygórowane. Zachęcam Was do zajrzenia na stronę producenta gdzie znajdziecie masę kosmetyków o bardzo dobrych składach i mało spotykanych zapachach ;)

Bazyliowa odżywka wzmacniająca do włosów Basil Element

Bardzo, bardzo rzadko (a jak mam być szczera to jeszcze nigdy) zdarza się żeby jakaś odżywka spodobała się moim włosom na tyle, że mogłabym stosować ją codziennie. Ale stał się cud! Znalazła się jedna taka odżywka, którą moje włosy pokochały na tyle, że chcą i mogą ją mieć codziennie. A tą odżywką jest bazyliowa odżywka wzmacniająca Basil Element Vis Planstis
Proste opakowanie z pompką (za to duży plus) mieści się w kartonowym opakowaniu, które niestety gdzieś mi się zapodziało. Z tego co pamiętam na kartoniku znajdowały się wszelkie zapewnienia producenta, skład i rozpisane substancje czynne. Co obiecuje producent ? 
 W sumie głównie wzmocnienie. Jednak dla mnie ta odżywka to idealny kosmetyk pielęgnacyjny do wybrednych włosów, które myje się codziennie. Tak codziennie! Bo ja włosy myję codziennie, ale do tej pory odżywki używałam  sporadycznie. Z tej serii miałam już szampon Basi Element <recenzja klik> i byłam z niego zadowolona. Odżywka też bardzo przypadła moi włosom do gustu. Bardzo! Po pierwsze nie obciąża włosów, a sprawia, że są sypkie, podniesione, elastyczne. Po drugie nie puszą się i nie elektryzują, a ja zimą mam z tym duży problem. Po trzecie są lśniące, pięknie pachną i są dłużej świeże. A po czwarte najważniejsze  - ta odżywka sprawia, że włosy szybciej suszy się suszarką! ja dzięki niej mam 10 minut dodatkowego spania. Tak! Włosy suszą się w mig i wyglądają pięknie calutki dzień. Jednym słowem odżywka ideał ;)
Skład też jest ok. Nawet bardzo ok ;)

Ogólnie odżywka fantastycznie się sprawdza na moich kapryśnych włosach mimo, że nie trzymam jej tak jak zaleca producent na skórze głowy przez 5 minut. Nakładam ją od ucha i w sumie po minucie spłukuję. Co do wzmocnienia włosów to u mnie tego nie będzie, ale jeśli chodzi o optymalne nawilżenie i ogólnie o wygląd włosów to jestem jak najbardziej na tak ;) A za to, że przyspiesza suszenie włosów dostaje 6 z gwiazdką ;)

Odżywkę kupicie on-line np. w sklepie producenta lub w drogeriach typu rossmann czy natura. Cena to ok 20/30 zł (w zależności od promocji) za 300 ml dobrego kosmetyku do włosów nawet kapryśnych i krnąbrnych ;)

Szczerze polecam ;)

Blogmas2017 #3 Grudniowe przyjemności...

Grudzień to dla mnie magiczny czas... 
Uwielbiam okres przedświąteczny i już od kilku lat mój grudzień jest spokojny, nostalgiczny, bardzo domowy, wypełniony zapachami i przygotowaniami do świąt. Jednak przygotowania do świąt z każdym rokiem są inne. Już nie szaleję tak jak kiedyś z porządkami. Już wiem, że święta odbędą się nawet jeśli nie mam szafek wypucowanych na błysk. Owszem umyję okna, posprzątam i udekoruję mieszkanko - bo uwielbiam wszelkie dekoracje świąteczne. 

A także upiekę kilka ciast oraz moje ulubione ciasteczka czekoladowe <klik>

ale nie będę szaleć i zarywać nocy. Stawiam na świąteczny minimalizm <klik> ;p Za to nie ograniczam sobie Grudniowych przyjemności

I to o nich dzisiaj Wam opowiem. 

Moją największą grudniową przyjemnością są wieczory w blasku świec.  
 Najlepiej zapachowych ;)

A jakie zapachy najbardziej lubię w grudniu ? o tym już Wam pisałam tutaj klik;)
Wieczór bez herbaty to wieczór stracony. Obowiązkowo każdy wieczór spędzam z herbatą - najlepiej korzenną lub czarną aromatyzowaną. Winem, rumem czy likierem nie pogardzę, ale że mi nie wolno to sama herbata wystarczy

A jak świece i herbata to musi też być film najlepiej o tematyce świątecznej ;) Moje ulubione filmy świąteczne znajdziecie tutaj - klik ;)

Jednak zanim rozgoszczę się w łóżeczku z herbatką, świeczkami i puszczę film biorę długą, gorącą kąpiel z pianką. Najlepiej z wykorzystaniem zimowych lub świątecznych kosmetyków

A w tle słucham świąteczne piosenki z RMFświęta ;) A jakie są moje ulubione, świąteczne piosenki ? O tym też już Wam pisałam tutaj ;)

Do grudniowych przyjemności zaliczam również spotkania z fajnymi osobami. I mimo, że uwielbiam spędzać czas w domu - jak przystało na prawdziwego raczka jestem typowym domatorem, to jednak od czasu do czasu lubię wyjść z ludźmi do ludzi i przyjemnie spędzić wieczór w miłej knajpce ;)

Zazwyczaj zakupy też są przyjemne choć mój portfel ma inne zdanie na ten temat ;p Za to oczy są zachwycone blaskiem światełek oraz sklepowych dekoracji ;) 

Po wizycie w centrum handlowym lub hipermarkecie jestem zmęczona, biedna, ale jednak zadowolona ;p  A na zmęczenie najlepsze jest dobre jedzenie ;p
Gotowane jabłka z cynamonem i cukrem pudrem, a  czasami z dodatkiem syropu klonowego to chyba moja ulubiona zimowa kolacja ;p

A w ciągu dnia też sobie sprawiam małe przyjemności. 

Pyszna kawa jak z kawiarni w ulubionym kubku to mój poranny rytuał ;) A to wszystko dzięki ekspresowi Cafissimo mini i kawie Tchibo, której smak i aromat docenią nawet najbardziej wybredni kawosze ;)

A do popołudniowej kawy musi być coś słodkiego ;p
Słodycze BartFan mają obniżoną kaloryczność, bo są na bazie fruktozy, ksylitolu i stewi. Ich marcepan, michałki z amarantusem a także orzechy laskowe z cynamonem to poezja smaku ;)

Koniecznie poszukajcie tych smakołyków w sklepach ze zdrową żywnością albo w aptekach ;) Ale żeby nie było, że ja tak tylko siedzę i jem to zimowy spacer z Messim to dla mnie też duża przyjemność, ale pod warunkiem, że jest śnieg.

A najlepiej dużo śniegu ;)

Tak więc moje grudniowe przyjemności to:
1. spokojne wieczory ze świecami, herbatką i lekkim oraz przyjemnym filmem.
2. gorąca, pachnąca kąpiel z pianką, podczas której słucham zimowych piosenek
3. Zakupy
4. Spotkania ze znajomymi w przytulnej knajpce
5. Pyszna kawa
6. Maszkety, czyli słodycze ;p
7. Zimowy spacer z Messim pod warunkiem, że jest śnieg ;p

Chętnie dowiem się jak Wy sobie urozmaicacie ten ostatni miesiąc w roku ;)

Isana Lovely Winter

Kocham jesień, bardzo lubię zimę, a nie przepadam za latem. No tak mam. I nawet to, że jestem czerwcowym dzieckiem nie zmienia faktu, że lato i ciepłe kraje to nie moja bajka. Jesienią i zimą uwielbiam otulające zapachy. A aromat jabłka z cynamonem to zdecydowanie mój ulubiony zapach ;) Dlatego też jesienią otaczam się świecami, woskami czy żelami pod prysznic z taką właśnie nutą zapachową. Limitowane żele Isana też mnie kuszą i obecnie mam wszystkie 4 zimowe żele.
Zdecydowanie moim faworytem z całej 4 jest wersja Isana Sugar Plum <recenzja klik>.Sweet Feeling <recenzja klik> również miło wspominam. Najmniej do gustu przypadł mi żel Isana Cosy Dreams, ale o tym opowiem Wam kiedy indziej. Dziś opowiem Wam o śnieżnej wersji Isana Lovely Winter
Szata graficzna tego żelu jak dla mnie jest przecudna. Zresztą cała czwórka przepięknie się prezentuje w łazience i kusi ze sklepowej półki ;) 
Wersja Lovely winter to połączenie słodkiej wanilii i kwiatu tabaki
Nie mam pojęcia jak pachnie kwiat tabaki, ale w tym żelu pierwsze skrzypce zdecydowanie gra wanilia. Zapach jest słodki, przyjemny, ale nie zachwyca mnie tak jak np. wersja śliwkowo-karmelowa. 
Opis producenta brzmi dobrze, a skład jest przeciętny
Żel jest kremowy, dobrze się pieni, dobrze skórę oczyszcza, nie podrażnia jej, nie wysusza. Zapach ma ok, ale raczej do niego nie wrócę, bo jednak preferuję trochę inne zapachy w kąpieli.

Znacie zimowe żele Isany ? Wiem, że część z Was ma na nie alergię lub za bardzo przesuszają Wam skórę, ale jak będziecie w Rossmannie to powąchajcie je i dajcie znać co myślicie o tych zimowych zapachach ;)

Nivea Care & Hold

Produkty do stylizacji włosów to nie do końca moja bajka. Jeszcze z lakierem do włosów od czasu do czasu się poznam bliżej, ale pianki dla mnie mogą nie istnieć (chociaż wiem, że masa ludzi nie wyobraża sobie bez nich ułożenia fryzury jak chociażby moja koleżanka Nina ;p)
Kilka tygodni temu jako przyjaciółka Nivea otrzymałam od firmy 2 nowe produkty do stylizacji włosów Nivea Care & Hold
 Zarówno lakier jak i pianka mają włosy nie tylko stylizować i utrwalać fryzurę, ale również regenerować. Czy to się tak da ? Nie do końca mogę Wam na to pytanie odpowiedzieć

Pianka do włosów mimo przyjemnego zapachu i bardzo fajnej musowej konsystencji kompletnie się u mnie nie sprawdziła.
Ja mam włosy grube i nie cierpię na brak objętości. Po piance wyglądałam jakby piorun moje włosy popieścił. Pianka tworzyła kask i sklejała moje włosy, a do tego wywołała taki łupież, że jeszcze sobie z nim nie poradziłam. Piankę oddałam koleżance, która ma włosy kręcone i nie wyobraża sobie ułożenia fryzury bez pianki. Z tego co wiem pianka się u niej sprawdza, ale fenomenalna nie jest. Co do właściwości pielęgnacyjnych to żadna z nas ich nie zauważyła ;/

Z lakierem do włosów było trochę lepiej chociaż i tak mam mieszane uczucia
 Fajne opakowanie, przyjemny zapach i utrzymanie fryzury w ryzach przez kilka godzin zapewniał. Ale na pewno nie było to długie i mocne utrwalenie. W dodatku sklejał włosy i na ciemnych pozostawiał taki lekko biały nalot
Nie do końca przypadł mi do gustu tym bardziej, że moje włosy po nim jeszcze bardziej się elektryzowały. Dziwne to, prawda ?
Z zapewnień producenta niewiele się sprawdziło, ale może to wina moich włosów, które z takimi produktami nie do końca potrafią się dogadać ;/

Lakier jest wydajny więc jeszcze przez kilka miesięcy od czasu do czasu go użyję, ale na pewno nie kupię go ponownie. Z pianką absolutnie się nie polubiłam i nie chcę oraz nie potrzebuję zakupu tego typu kosmetyku.

Kosmetyki Nivea dostaniecie w każdej drogerii czy supermarkecie. 
Znacie ten duet ?
Jakie są wasze odczucia  ?

Blogmas2017 #2 Mikołaju drogi ...

Wiem, że Mikołajki były wczoraj, ale gdybym mogła poprosić Mikołaja o jeden niematerialny prezent to życzyłabym sobie żeby w końcu skończyło się okrucieństwo wobec zwierząt i żeby nasze prawo było surowsze w stosunku do tych którzy krzywdzą bezbronne zwierzęta !
Nie ma dnia żebym nie czytała o okropieństwach jakie ludzie (choć dla mnie to już nie ludzie) robią bezbronnym braciom mniejszym. Nie wiem skąd się w takich "ludziach" bierze to zło i co im daje dręczenie, bicie, okaleczanie czy porzucanie w głębi lasu ufnego psa ? Nie wiem i nigdy tego nie zrozumiem.
Dlatego staram się tym wszystkim ogonkom pomóc jak tylko potrafię. I nie mówię tutaj tylko o przelewach, które można zrobić na fundacje ratujące bezbronne i chore zwierzęta. Każdy z nas może pomoc i to nie będzie go nic kosztować. Od dzisiaj razem z portalem OLX można karmić pieski za pomocą jednego kliknięcia w ramach akcji NAKARM PSA Z OLX!

To już 10 edycja!
A przecież kliknięcie nic nie kosztuje ;) 

Taka forma pomocy jest prosta i bezproblemowa:
1.Wystarczy pobrać aplikację OLX na swój tablet lub telefon

2. Wybrać pieska, którego będziemy karmić, czyli klikać - ranking

i ... 3. Codziennie go odwiedzać, a gdy zostanie nakarmiony (oby stało się  to szybko) karmić kolejnego! ;)

Proste ? Proste! ;)
Im więcej będzie osób, które wiedzą o akcji tym szybciej wszystkie ogonki zostaną nakarmione ;) Liczę na Was i na Waszych znajomych. 
Zresztą nie tylko ja na Was liczę... ;) 

W tym roku karmimy pieski ze schronisk w Hajnówce, Korabiewicach i Tomarynach. Być może niektóre futrzaki tam przebywające znajdą swój wymarzony i wyśniony dom, na który czasami czekają długie lata. W poprzednich edycjach tak się stało i mam nadzieję, że teraz też tak będzie.

Jeśli tak jak ja kochacie zwierzęta i chcecie im pomóc nie tylko w grudniu klikając w ramach akcji OLX to zachęcam Was do odwiedzenia platformy dlaSchroniska.pl gdzie pomagać można przez cały rok.

Platforma obecnie wspiera 64 placówki, w których przebywają pieski i kotki spragnione obecności człowieka. W ramach akcji możecie wybrać schronisko lub organizację, a z niej potrzebującego zwierzaka, któremu pomagamy robiąc paczkę z artykułami, które potrzebuje
 Możliwości pomocy jest mnóstwo i tylko od nas zależy czy je wykorzystamy. Czasami zamiast nowej szminki lepiej kupić kalendarz charytatywny ;)

Pomaganie jest fajne, a w kupie siła więc jeśli możecie klikajcie i pomagajcie ;) 

SPA Vintage Body Oil masło do ciała z olejem macadamia

Kosmetyki czekoladowe są specyficzne. Bardzo często ich zapachy są sztuczne, duszące albo mało czekoladowe. Po ostatnim czekoladowym bublu - czekoladowy mus do ciała Organic Shop <recenzja klik> trochę się zraziłam do czekoladowych balsamów do ciała jednak w zapasach znalazłam masło do ciała z olejem macadamia SPA Vintage Body Oil 
Jak się okazało to masło przecudownie pachnie czekoladą. Zapach jest delikatny, ale wyczuwalny. Nie jest nic a nic sztuczny, a gdy zamknie się oczy ma się ochotę to masło zjeść, bo pachnie jak mus czekoladowy. Przepyszny zapach ;)
Działanie pielęgnacyjne również jest na plus. Masło mimo przeciętnego składu z parafiną na początku bardzo dobrze radzi sobie z nawilżenie, odżywieniem i uelastycznieniem skóry. Bardzo dobrze też ujędrnia brzuszek i udka. To znaczy uda, bo udka to ma kurczak ;p Spełnia wszystkie zapewnienia producenta

Bardzo miło się to masło użytkuje, bo nie dość że bardzo przyjemnie pachnie to jeszcze działa i jest to odczuwalne na skórze! Konsystencja jest bardzo kremowa, masło dobrze się wchłania, ale pozostawia nie tłusty film, który zabezpiecza skórę przed utratą nawilżenia! Naprawdę bardzo fajnie się po takim balsamowaniu czułam i miło będę to masło wspominać ;)
Być może nawet wrócę do tego masełka w przyszłym roku w okresie jesienno-zimowym ;) A teraz chętnie skuszę się na coś do kąpieli z tej serii, bo zapach mnie oczarował ;) Z tego co wiem kosmetyki Spa Vintage Body Oil dostępne są w drogerii Endorphine w galerii Katowickiej, a ich cena jest bardzo przystępna ;)

Znacie te kosmetyki ?
Lubicie czekoladowe produkty do ciała ?

Blogmas2017 #1 Christmas TAG

Grudzień to zdecydowanie mój miesiąc. Uwielbiam przedświąteczny czas. W moim domu jest już zimowo i powoli robi świątecznie. Biorę udział w tegorocznym Blogmasie, ale głównie na instagramie. Jednak i na blogu pojawi się kilka świątecznych wpisów. Dzisiaj pierwszy z nich ;) 

Aga z bloga bez cukru-ap zaproponowała uczestnikom biorącym udział w projekcie Blogmas2017 świąteczny - CHRISTMAS TAG
A, że ja bardzo takie zabawy lubię to z przyjemnością odpowiem na 10 świątecznych pytań.

1. Co chciałabyś zobaczyć w tym roku pod swoją choinką ?
W sumie cieszy mnie każdy podarunek. A taki kosmetyczno-biżuterujno-książkowy to najbardziej ;p Fajnie byłoby znaleźć nowy, zgrabny i wypasiony aparat fotograficzny. Niestety wiem, że takiego prezentu pod choinką nie znajdę.

2. Jaki kolor lampek choinkowych lubisz najbardziej ?
W sumie każdy kolor ma swój urok. Przez lata zakochana byłam w niebieskich lampkach, potem różowych i czerwonych, a obecnie chyba najbardziej podobają mi się kolorowe światełka, które na białej choince wyglądają uroczo ;)
A w tym roku moja biała choineczka ubierze się w srebrno-miętowo-turkusowe dodatki i oczywiście kolorowe lampki ;)

3. Czy kiedykolwiek budowałaś domek z piernika ?
Nie nigdy. Akurat ten świąteczny akcent jakoś nigdy mnie nie pociągał. Ale być może kiedyś się w takiej twórczości zatracę ;p

4. Jakiej potrawy nie może zabraknąć na wigilijnym stole ?
Nie wyobrażam sobie wigilii bez karpia czy zupy rybnej. Podobnie jak bez makówek i pysznej kapusty wg sekretnego przepisu mojej prapraprababci ;)

5. Jaki jest Twój ulubiony zimowy lakier do paznokci ?
Obecnie jestem zakochana w hybrydach więc w tym roku na pewno będzie to coś czerwonego lekko metalicznego. Bo grudniowe święta obowiązkowo muszą być z czerwonym pazurem ;p Już nawet kupiłam sobie taką nową hybrydę, którą na pewno zaprezentuję na blogu tym bardziej, że firma jest jeszcze mało znana.

Zaś zimowe paznokcie kojarzą mi się z lakierem Golden Rose nr 55 z serii Holiday <recenzja klik> oraz nr 59 z serii Ice Chic <recenzja klik>

6. Jaki jest Twój ulubiony zimowy produkt do ust ?
Na ustach bardzo lubię ciemne czerwienie jak np. Golden Rose Matt Crayon nr 02 <recenzja klik> albo nr 4 <recenzja klik> za kilka dni opowiem Wam o jednej z nowszych czerwieni od Avon w mojej pomadkowej kolekcji ;)

7. Co najbardziej lubisz w Świętach Bożego Narodzenia ?
Zimowe święta to dla mnie czas odpoczynku, radości i nic nie robienie. Kocham Boże Narodzenie za magię, za zapach, za długie noce i czas spędzany z najbliższymi. No i oczywiście za to, że mogę bezkarnie spać do 10:30 ;p

8. Makowiec czy sernik ?
Zdecydowanie sernik! Nawet nie ma o czym gadać ;)
Co roku piekę 2/3 a czasami i 4 rodzaje sernika ;)

No i oczywiście szarlotka z dużą ilością cynamonu ;)
Moje święta pachną cynamonem ;)

9. Bądź szczera ... Lubisz dostawać czy dawać prezenty ?
Lubię dostawać prezenty i nie będę tego ukrywać. Zresztą jak mam być szczera to ja bardzo często dostaję małe czy większe prezenty bez okazji i właśnie takie gifciki najbardziej zapadają w pamięć ;) Ale dawanie prezentów też jest fajne ;)
10. Co sprawia, że Boże Narodzenie jest dla Ciebie wyjątkowe ?
Odkąd pamiętam grudniowe święta były dla mnie wyjątkowe. Wypełnione trudną do opisania magią. I właśnie za to je uwielbiam: za to "coś" co mają te 3 dni, za zapach cynamonu, wanilii, choinki i przypraw, za atmosferę, za błogość, za spokój, za czas dla mnie i mojej rodziny.

Tak!!! kocham Święta Bożego Narodzenia i mam nadzieję, że jeszcze wiele ich przede mną ... ;)

Mam nadzieję, że już Wam się trochę udziela świąteczny nastrój, a moje świąteczne wpisy tylko umilą was czas oczekiwania na te magiczne dni i noce ;)

Dajcie koniecznie znać jaki jest Wasz stosunek do tych zimowych świąt i czy podobnie jak jak nie umiecie się ich doczekać ;)

Zachęcam Was też do odpowiedzi na powyższy TAG albo na Christmas TAG, na który odpowiadałam 3 lata temu <klik> ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...