Bielenda Skin Clinic odżywczy balsam do ciała

Moje balsamowe zapasy się skończyły. Tak! właśnie używam ostatni balsam do ciała, który grzecznie czekał w szafce z kosmetykami ;) Balsamem tym jest Bielenda Skin Clinic odżywczy balsam do ciała z masłem shea
Jak zapewnia producent balsam działa jak opatrunek dla potrzebującej skóry. Przeznaczony jest do każdego rodzaju skóry, zwłaszcza suchej. Jego zadanie to przywrócenie komfortu, odżywienie, regeneracja oraz nawilżenie skóry, a także jej zabezpieczenie przed czynnikami wysuszającymi.
Balsam ma gęstą, podobną do pasty konsystencje. Rozprowadza się w miarę dobrze choć jest trochę toporny. Zapach ma delikatny, przyjemny, bardzo kremowy. Dla mnie pachnie jak dropsiki - trochę pudrowo, trochę słodko, ale delikatnie. Szkoda, że zapach nie utrzymuje się na skórze. Co do składu to nie jest powalający i na pewno nie jest bogaty.
Co prawda zawiera wspomniane masło shea, ale jest ono po parafinie, w połowie składu. Jeśli chodzi o działanie  to jest ono bardzo przeciętne. Dla mojej skóry jest niewystarczające zwłaszcza w okresie zimowym gdzie mimo wszystko moja skóra nie jest jakoś ekstremalnie sucha. Owszem delikatnie nawilża, chroni, ale  z tą regeneracją i odżywieniem to lekka przesada. Nie mogę powiedzieć, że jest to zły balsam, ale do dobrego dużo mu brakuje ;/ Niestety zapewnienia producent w tym wypadku nie mają pokrycia w rzeczywistości. Tak więc jeśli macie bardzo suchą skórę i liczycie na jej "zmartwychwstanie" po zastosowaniu tego balsamu to niestety was rozczaruję - cudów nie ma ;/ Ja muszę ten balsam wspierać olejami żeby moja raczej normalna skóra wyglądała dobrze. Na pewno do tego balsamu nie wrócę i nie skuszę się na wersję nawilżającą (niebieska). Z tego co się orientowałam to cena tego balsamu to ok 15 zł (za 400 ml) co wg mnie jest dość wysoką stawką jak za tak przeciętny balsam.

Ja nie polecam, ale może któraś z Was go używała i jest zadowolona ?

24 komentarze:

  1. Ja i tak nie lubię się balsamować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubię :) ale nie lubię jak balsam ciężko rozsmarować ;/

      Usuń
  2. Nigdy nie miałam balsamu z Bielendy i chyba kupię;)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie miałam, widzę parafina w składzie ehh

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie miałam żadnego balsamu Bielendy :) Obecnie używam Dove i jestem zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  5. nie dla mnie, jak już mi się coś z parafiną trafi, to najczęściej oddaję mamie lub siostrze

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam go i jakoś nie kusi mnie. Ja wolę czuć dobre nawilżenie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję zużycia zapasów ;D Tego balsamu nie znam i w sumie to nie chcę poznać...

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie używałam i raczej nie sięgnę po niego.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam balsamy, a tego niestety nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja stawiam na masła do ciała :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię Bielendę, ale tego balsamu jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że średniak z niego...

    OdpowiedzUsuń
  13. Parafinie podziękuję, za to czyste masło shea lubię bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Skład faktycznie nie powala, raczej go nie kupię.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja niestety z balsamowaniem mam jakk zawsze na bakier więc balsamy u mnie zalegają.

    OdpowiedzUsuń
  16. Produkt nie dla mnie, za to podziwiam, że zużyłaś wszystkie balsamy :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Dla mojej suchej i spierzchniętej skóry mógłby okazać się idealny :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ostatnio rzadko używam jakichkolwiek balsamów, ewentualnie te, do stosowania pod prysznicem, bardzo polubiłam tę formę dbania o moja skórę.

    OdpowiedzUsuń
  19. A mi przypadł nawet do gustu mimo iż skórę mam suchą, to jako kosmetyk nakładany po prysznicu przyjemnie nawilżał moją skórę. Może bez wielkiego szału, ale był bardzo ok jak dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. U siebie również obserwuję spadek zapasów, ale również i fakt, że zaczęłam je uzupełniać ;)

    OdpowiedzUsuń

Kochani, zachęcam do pozostawiania swoich myśli ;) Dziękuję ! ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...