Uwaga! Bubel!

Dzisiaj zapraszam Was na kolejną dawkę produktów, które u mnie się nie sprawdziły i do których na pewno nie wrócę. Na pewno większość z Was wspomniane kosmetyki kojarzy i być może któryś z nich jest Waszym ulubieńcem. U mnie jednak kompletnie się nie sprawdziły, a dwa z nich wręcz mi zaszkodziły. Zainteresowanych zapraszam na post z serii
Największym rozczarowaniem jest szampon L'Oreal Elseve magiczna moc glinki, który ostatnio króluje na blogach
Ja ten szampon kupiłam na początku tego roku gdy jeszcze nie było o nim tak głośno. Skusiła mnie cena (7,99 zł za 400 ml) i opis producenta
Z tego co napisano na etykiecie wynika, że jest to szampon idealny dla mnie, dla moich włosów. Niestety ten szampon przyniósł więcej szkód niż pożytku.Miałam do niego kilka podejść i jestem na 101% że ten szampon to dla mnie bubel ;/ Z zapewnień producenta nie zgadza się nic. Włosy już podczas suszenia były dziwne: sztywne i jakby tłuste. Później było jeszcze gorzej. Nie dość, że kosmyki były matowe, sztywne jakby czymś oklejone to jeszcze niesamowicie się puszyły, kompletnie nie chciały się układać, a najgorsze, że ten szampon wywołał u mnie taki łupież, że wyglądałam jak królowa śniegu tyle, że nie śnieg się ze mnie sypał. Katastrofa! Moje włosy po umyciu były zaprzeczeniem tego co obiecuje producent. Wyglądałam fatalnie, czułam się źle i jeszcze ten łupież... Jest to najgorszy szampon z jakim ostatnio miałam kontakt i jeśli tak jak ja macie tendencję do łupieżu to uważajcie na ten szampon!
Przez to, że jest to duże opakowanie, a ja zużyłam jakąś 1/3 to mogę stwierdzić, że  do kosza wyrzucę 5 zł (a za 5 zł to ja mam pyszną galaretkę z owocami!!!) Szkoda, wielka szkoda!
Ale ten szampon utwierdził mnie w przekonaniu, że produkty L'Oreal to nie moja bajka ;/ 

Kolejnym dużym rozczarowaniem był granatowy tusz do rzęs Avon BIG  & DARING Volume mascara
Co prawda ogromniasta trochę twarda szczotka nie do końca mi się podobała, ale kolor mascary wydawał się bajeczny.
Niestety mascara okazała się porażką, bo: konsystencja była niesamowicie sucha, tusz się kruszył, a kolor absolutnie nie zostawał na rzęsach. Dodatkowo mascara lubiła rzęsy sklejać i sprawiała, że tusz cały dzień czuło się na rzęsach.
Taki produkt zdecydowanie nie dla mnie ;/ 

Porażką okazał się także balsam wyrównujący koloryt Soraya Ideal Beauty.
Ten balsam to taki podkład do ciała
Jednak jak się okazało ten balsam to jakieś nieporozumienie. Po pierwsze kolor. Mimo, że przeznaczony do jasnej karnacji był pomarańczowy choć w  opakowaniu wydawał się zbliżony do  koloru mojej skóry ;/  
Jednak po chwili utleniał się na cegiełkę ;/ Mało tego brudził wszystko dookoła - ubrania, meble ... wszystko z czym miał kontakt. Tworzył też smugi, a każda kropelka wody odznaczała się na skórze. Mimo cudownych zapewnień producenta ten "korektor" do ciała to niewypał i już wolę zostać przy balsamach brązujących niż przy takich wynalazkach ;/

Nie polecam!

Ostatnim kosmetykiem, który się u mnie nie sprawdził jest żel Isana Golden Beuty w złotej buteleczce
Ogólnie żele z rossmanna lubię, ale ten nie dość, że nie zachwycił mnie zapachem to jeszcze spowodował świąd i zaczerwienienie skóry ;/
Rzadko kiedy żele pod prysznic wywołują u mnie takie sensacje, ale temu się udało i na pewno kolejny raz się na niego nie skuszę. W ogóle ostatnio żele z Isany mnie nie zachwycają i przestałam je kupować (za wyjątkiem Forbidden apple <recenzja klik> którego zapach wyjątkowo przypadł mi do gustu i mam spory zapas tych czerwonych buteleczek ;)).

I na koniec coś z innej beczki - ekologiczna pułapka na muchy VACO

Kupiłam z ciekawości. Straciłam 10 zł, ale może innym odradzę ten zakup i za te zaoszczędzone pieniądze pójdą na lody, albo kupią wkład do elektrycznego odstraszacza komarów. Niby pomysł fajny. Taka pułapka na muchy przyda się  zwłaszcza teraz  - wiosną i latem. Ale jak się okazało, w opakowaniu są 2 papierowe, trójkątne pudełeczka, z klejącym środkiem i tyle. W dodatku słabo się te pułapki trzymają szyby, a muchy omijają je szerokim łukiem ;/ 
Badziew jakich mało. Bubel do kwadratu!  
Ale nic człowiek uczy się całe życie ;/ 

I tak prezentują się produkty, które u mnie nie zdały egzaminu.
Znacie te kosmetyki ? a może macie skuteczny sposób na walkę z muchami i innymi owadami ? ;>

31 komentarzy:

  1. Na szczęście nie miałam z nimi do czynienia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam nie po drodze z maskarami Avon, ale tej nie znam. Przestałam już kupować te wynalazki :P

    OdpowiedzUsuń
  3. super zdjęcie rozpoczynające.
    mam wrażenie, że elseve wypadł z gry już wiele lat temu, bo ilekroć się na coś skuszę - jest kicha.
    Z isaną, fakt bywa różnie, ale uwielbiam ją "obwąchiwać"

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja akurat kupiłam szampon z glinką, może u mnie się sprawdzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tymi produktami nie miałam styczności, ale nie przepadam za marką L'oreal.

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam tylko szampon i po za tym, że odżywki po nim działają troszkę gorzej niż po innych szamponach to nie mam do niego innych zarzutów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam nic... na szczęście! Szkoda, że tak się nie sprawdziły te produkty :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaskoczyłaś mnie tym żelem z Isany,u mnie jak na razie wszystkie spisują się bez usterek.

    OdpowiedzUsuń
  9. Będę omijać szerokim łukiem, zwłaszcza, że ten szampon wygląda zachęcająco

    OdpowiedzUsuń
  10. na ten szampon miałam straszną ochotę teraz nie wiem czy chce go testować :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja L'Oréal i Isany i tak nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam kupić ten szampon, bo wiele osób go polecało...

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam ten żel w zapasach i lubi je moja skóra i ja 😊

    OdpowiedzUsuń
  14. kolorówka z avon mi nie służy ;P

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam żadnego z tych kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobrze, że ostrzegasz przed tym szamponem, bo mi prawie każdy wywołuje łupież. Zatem nie sięgnę po ten.
    Żele Isana lubię, ten też miałam i mi nic złego nie zrobił, ale już któraś opinia o nowych limitkach jest podobna do Twojej.

    OdpowiedzUsuń
  17. Osobiście nic nie miałam na szczęście ale własnie taką samą opinię słyszałam od innych osób o tym tuszu z Avon..

    OdpowiedzUsuń
  18. Nic na szczęście nie miałam, chociaż z tej glinkowej serii L'Oreala mam maskę, ale jeszcze nie używałam.

    OdpowiedzUsuń
  19. nic nie miałam, ale jak widzę i dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie stosowałam tego szamponu. Ogólnie co do produktów do włosów to nie eksperymentuję ;) Dobry post!
    Mój blog ♥

    OdpowiedzUsuń
  21. dobrze, że nie chadzam do Ross. bo pewnie skusiłabym się na jakiś żel

    OdpowiedzUsuń
  22. O rany dobrze, że nie trafiłam na te buble, szampon to totalna porażka ;/

    OdpowiedzUsuń
  23. Miałam czarny tusz z tej serii z Avonu i niczym nie mogłam go zmyć, masakra jakaś

    OdpowiedzUsuń
  24. Isany nie trawie bo mi.wysusza skore fu a szampon.u mnie sprawdzil.sie nawet spoko ,najslabszy z calej serii ale dal rade

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie miałam nic z tych bubli ;) ufff :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Zele z Isany lubie i poki co nic zlego sie nie dzialo, ale dla pewnosci ten omine z daleka :P Szkoda, ze niebieska mascara okazala sie byc bublem, moglby byc to hicior na lato.

    OdpowiedzUsuń
  27. Na szczęście nie miałam ich jeszcze. Zastanawiałam się tylko nad tym szamponem, ale dobrze, że przeczytałam Twój post i już go nie kupię (łupież mógłby mnie zabić :D )

    OdpowiedzUsuń

Kochani, zachęcam do pozostawiania swoich myśli ;) Dziękuję ! ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...